Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, czerwca 14, 2022

„Chwała zwycięzcom! Niepamięć zwyciężonym!” – „Obrońcy Ahury. Pasowanie” Mateusza R. M. Rogalskiego [OBROŃCY AHURY #1]

„Chwała zwycięzcom! Niepamięć zwyciężonym!” – „Obrońcy Ahury. Pasowanie” Mateusza R. M. Rogalskiego [OBROŃCY AHURY #1]
Autor: Mateusz R. M. Rogalski
Tytuł: Obrońcy Ahury. Pasowanie
Liczba stron: 436
Wydawnictwo: Mateusz R. M. Rogalski – Samowydawca

Witajcie w księstwie Ahury, które wskutek dramatycznych zdarzeń znajdzie się na skraju wojny domowej. Rycerze i rycerki, magowie i krasnoludy staną w szranki z niebezpiecznymi, a czasem wręcz nadnaturalnymi przeciwnikami. Krew będzie się lała strumieniami… podobnie jak wino.

Aris Esnaf'ar przybywa do Ahury zza Bezmiaru Błękitu. Przyjaciel zgłasza go na ochotnika do udziału w pewnej misji. Tym sposobem zostaje on członkiem dość nietypowej drużyny. Tworzą ją: hrabia Bewier, lady Shu, Albert, lord Vissen, a także mag Miltez i jego towarzyszka, Klaudia. Ściganie wrogów diuka Edwarda, choć wydaje się początkiem typowych rycerskich przygód, okazuje się jednak o wiele trudniejszym i bardziej skomplikowanym zadaniem. Naszym bohaterom przyjdzie się bowiem zmierzyć nie tylko z zaprawionymi w klasycznym boju przeciwnikami, ale staną również oko w oko ze zjawami, smokowcami i innymi posługującymi się magią istotami.

Pierwsze wrażenia z lektury nie napawały mnie optymizmem. Fantastykę lubię, rycerze też spoko, jakaś ważna misja przed nimi – wydawało się, że czeka mnie emocjonująca, pełna akcji przygoda. Tymczasem mamy tutaj zbieraninę osób, które niekoniecznie wiedzą, w co się pakują, a chyba najbardziej zagubiony w tym wszystkim jest główny bohater. Chce zdobyć sławę i pieniądze, ale wszystko inne jest mu w zasadzie obojętne (może poza margrabiną Dianą, chociaż w zamian za odpowiednio zaopatrzoną piwniczkę pewnie by z niej zrezygnował). W pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że wysyła się go praktycznie na pewną śmierć, lecz chwila refleksji szybko mija. Zresztą przy każdej okazji wlewa w siebie takie ilości wina, że aż dziwi, jeśli ma jakiekolwiek pojęcie o tym, co się właściwie dzieje. Często wygląda to tak, że uczestniczy w jakiejś bitwie, potem leży ranny i nieprzytomny, po czym odzyskuje świadomość, sięga po butelkę i za chwilę znów rzuca się w wir walki.

Początkowo nie mogłam wczuć się w tę opowieść, głównie ze względu na dialogi. Wypowiedzi niektórych postaci były w moim odczuciu sztuczne i przesadnie długie. Przeszkadzały mi także pojawiające się wciąż w tekście powtórzenia. Ciężko było mi przez to przebrnąć. Na szczęście w dalszej części książki zdarzały się już rzadziej albo po prostu fabuła zdołała wciągnąć mnie na tyle, że przestałam zwracać na to uwagę. Kolejne rozdziały okazały się dużo lepsze i zaintrygowana tym, czemu jeszcze bohaterowie będą musieli stawić czoła, śledziłam ich losy z przyjemnością. Szczególnie dobre wrażenie zrobiły na mnie sceny walki. Dynamiczne i trzymające w napięciu, dzięki czemu czytałam je jednym tchem.

Pierwszy tom trylogii Obrońcy Ahury pozostawił mnie z mieszanymi odczuciami. Z jednej strony raziły mnie niedociągnięcia rzucające się w oczy zwłaszcza na początku powieści. Z drugiej jednak widziałam również pewne postępy. Im dalej zagłębiałam się w przedstawioną przez autora historię, tym mniej przeszkadzały mi błędy i coraz bardziej oczarowywał mnie specyficzny klimat tej książki. Biorąc pod uwagę, że to debiut, wypada całkiem dobrze i pozwala mieć nadzieję, że kolejne części tego cyklu będą coraz ciekawsze i lepiej dopracowane.

sobota, października 17, 2020

"To wszystko powinno potoczyć się inaczej" - "Saturnin" Jakuba Małeckiego *Natalia*

"To wszystko powinno potoczyć się inaczej" - "Saturnin" Jakuba Małeckiego *Natalia*

Autor: Jakub Małecki
Tytuł: Saturnin
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: SQN

Umarłem, prawda? Powinni mnie pochować, zakopać głęboko do jednej mogiły. A jednak budzę się. Światło słoneczne mnie oślepia. Coś pali od środka. Przyciskam dłonie do brzucha. Widzę, jak między palcami zbiera się szkarłatna ciecz. Żyję, a jednak umarłem. To nie tak miało wyglądać.

Kilkuletni Saturnin mieszka z mamą i dziadkiem na wsi. Mężczyzna nie jest typowym miłym starszym panem, który chętnie opiekuje się wnukiem, opowiada zabawne historie, odpoczywa w zaciszu domu. Wręcz przeciwnie, codziennie rano pije czarną kawę, pali papierosa i znika na całe dnie. Chłopiec wierzy, że dziadek przebywa w tajemniczej krainie, którą mija codziennie, jadąc do szkoły autobusem przez dwa dodatkowe kilometry. Dwadzieścia lat później Saturnin musi wrócić w rodzinne strony. Zostawia Warszawę i swoje nudne życie, aby znaleźć dziadka. Wspólnie z matką zagłębiają się w przeszłość, w rodzinną historię. To, czego się dowiedzą, nie tylko zmieni ich tok myślenia o pewnych sprawach, ale również o nich samych.

Mogłabym się rozpisywać o wspaniałości tej książki, ale zanudziłabym Was na śmierć. Dlatego daruję sobie i przejdę do konkretów. Mało powiedziane, że mi się podobało. To było coś naprawdę dobrego. Czułam, jakbym przeniosła się do czasów małego Saturnina, do przeszłości jego dziadka, matki. Żyłam razem z nimi, uczestniczyłam w każdej chwili. Małecki mnie nie zawiódł. To, co mnie urzekło za pierwszym razem - czyli umiejętność kreacji bohaterów, opisywanie uczuć, postrzeganie rzeczywistości - to wszystko zagrało idealnie. Króluje prostota, a jednak między wierszami można odczytać, że chodzi o coś więcej.

Nie ma jednego bohatera, choć na początku myślałam, że jest nim tytułowy Saturnin. To jego poznajemy najpierw. Wydaje mi się podobny do wielu ludzi żyjących w obecnych czasach. Zagubiony, nieszczęśliwy, znudzony życiem. Praca sprzedawcy, mieszkanie w bloku w Warszawie, dziewczyna, do której nigdy nie zagada. A tu, nie wiadomo skąd, wiadomość o zniknięciu dziadka. I wtedy właśnie się zaczyna - powraca do niego przeszłość, uderza ze zdwojoną siłą, a jedyne, co może z nią zrobić, to ją rozpamiętywać. Kolejnym bohaterem jest Hania - matka mężczyzny. Ją poznajemy jako nastolatkę. Jej historia też nie ma kolorowych barw. Co najciekawsze, została opisana w listach. Bardzo oryginalna, od razu przypadła mi do gustu. I na końcu dziadek, najbardziej tajemnicza postać. Mam wrażenie, że jakby nie poznać przeszłości tych trzech postaci, książka nie miałaby sensu. Dopiero złożenie jej w całość daje zamierzony efekt.

"Saturnin" to kolejna wspaniała powieść Małeckiego. To historia o poszukiwaniu siebie, radzeniu sobie z bólem, problemami a także samym sobą. Pokazuje, ile człowiek jest w stanie poświęcić, aby osiągnąć cel. To kolejna opowieść o zwyczajnych ludziach, ale o niezwykłych losach. Nie można się od niej oderwać, a po zakończeniu czuje się niedosyt. Jako początkująca pisarka, dodam, że chciałabym pisać tak cudowanie jak Małecki.

Natalia


piątek, marca 13, 2020

[PRZEDPREMIEROWO] "Czarny Mag. Ostatnia walka" Rachel E. Carter [CZARNY MAG #4] *Zuzanna*

[PRZEDPREMIEROWO] "Czarny Mag. Ostatnia walka" Rachel E. Carter [CZARNY MAG #4] *Zuzanna*

Autor: Rachel E. Carter
Tytuł: Czarny Mag. Ostatnia walka
Cykl: Czarny Mag, tom 4
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Uroboros
Premiera: 25 marca 2020

Wielka wojna ze znienawidzonym Caltothem nieuchronnie się zbliża. Trwają ostatnie przygotowania i negocjacje z sojusznikami. Ale w sytuacji, gdy decyzje króla i dobro Jeraru niekoniecznie idą w parze, nietrudno o zdradę. Szczególnie tam, gdzie nikt się jej nie spodziewa.


Nadchodzi wreszcie dzień książęcego ślubu. W bajce w tym momencie nastąpiłoby "i żyli długo i szczęśliwie". Ale życie to nie bajka, a Ryiah usłyszała tę bolesną prawdę już wcześniej: w takich czasach szczęśliwe zakończenia nie są możliwe. Wielkimi krokami nadchodzi wojna, a przed główną bohaterką piętrzą się trudne wybory. Czy uda jej się zapobiec rozlewowi krwi? Po czyjej stronie zdecyduje się stanąć? I komu zaufa potężny książę - swojej żonie czy ukochanemu bratu?

Nagromadzenie najciekawszych wątków sprawia, że ten tom czyta się jednym tchem. Z jednej strony mamy nadciągającą nieuchronnie wojnę z sąsiednim państwem. Toczą się ostatnie rozmowy, przygotowywane są plany ataku. Z drugiej strony następuje też kulminacja działań rebeliantów, a podjęte przez Ryiah decyzje stawiają ją w samym centrum obu wydarzeń. Co jeszcze? Rozbudowany i pełen emocji motyw zdrady i lojalności. Konieczność wyboru między posłuszeństwem wobec władcy a dobrem własnego kraju. Między pragnieniami serca a odpowiedzialnością za życie innych. Nikomu nie jest łatwo, każda kolejna decyzja wydaje się trudniejsza od poprzedniej, a z raz obranej drogi nie można już zawrócić.
Do ostatniej chwili nie byłam pewna, w jaki sposób autorka zdecyduje się zakończyć tę historię. Ostatnie rozdziały były naszpikowane nagłymi zwrotami akcji, a od ogromu emocji wręcz kipiało. Z zapartym tchem śledziłam losy znanych mi już tak dobrze postaci, zastanawiając się wciąż, co jeszcze stanie im na drodze. Choć zachowanie Ryiah w poprzednim tomie bardzo mi się nie podobało, tutaj wiele się zmieniło. Jej uczucia i rozterki wydały mi się tym razem bardziej rzeczywiste, naturalne. Podobnie zresztą było w przypadku pozostałych bohaterów. Autorka raz po raz stawiała ich przed wyborami, które ich przerastały. Mimo to dzielnie brnęli naprzód, starając się postępować słusznie i jednocześnie chronić swoich najbliższych.
W finałowym tomie serii rządzą ból, strach, rozpacz, desperacja i złamane serca. Magia iskrzy, krew leje się strumieniami, a emocjonalny rollercoaster towarzyszy nam do ostatnich chwil. "Ostatnia walka" to w moim odczuciu najlepsza część cyklu, a Rachel E. Carter pokazała w niej w końcu, na jak wiele ją stać. Pochłaniałam kolejne rozdziały, nie mogąc się od nich oderwać, a tak silne emocje nie towarzyszyły mi przy lekturze żadnego z poprzednich tomów. To świetne zwieńczenie historii Ryiah i Darrena. Szczerze polecam!

Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!

Pozostałe tomy serii:


. Wyzwania:

poniedziałek, stycznia 27, 2020

Ostateczne starcie - "Falcon. Na drodze do prawdy" Katarzyna Wycisk [FALCON #3] *Natalia*

Ostateczne starcie - "Falcon. Na drodze do prawdy" Katarzyna Wycisk [FALCON #3] *Natalia*

Autor: Katarzyna Wycisk
Tytuł: Falcon. Na drodze do prawdy
Cykl: Falcone, tom 3
Liczba stron: 396
Wydawnictwo: Ridero


Mnóstwo umarłych. Wszędzie jest krew. Jej zapach miesza się z wonią palonych ciał oraz odorem śmierci. Mimo to biegniesz dalej. Strzelasz. Zabijasz. Nie chcesz. Ale musisz, inaczej zginiesz. Twoi bliscy także. W głowie masz tylko jedno pytanie: czy tylko tak da się wygrać tę wojnę?
Po tym wszystkim, co się stało, żadne z nich nie będzie takie samo. Ani Alex, ani jej przyjaciele. Jednak to nie czas na rozpamiętywanie przeszłości czy tworzenie nowych konfliktów. Aby stawić czoła Organizacji, muszą się zjednoczyć. Dlatego też bohaterowie postanawiają połączyć swoje siły z Alphas - instytucją wyszukującą osoby, których moce ujawniły się w okresie dojrzewania. Po raz kolejny nie zabraknie problemów i ran z przeszłości. I pojawi się odwieczny dylemat. Komu tak naprawdę można zaufać?

Działo się tak dużo, że nie jestem w stanie tego opisać. Już na początku zostałam totalnie zaskoczona. Muszę przyznać, że przez to, tak się wciągnęłam, że znowu przeczytałam ponad połowę w jeden dzień. Bohaterowie nie bawią się w ładne słówka, przekleństwa są na porządku dziennym, sporo przemocy, sporo krwi się przelewa. Nie zabraknie również emocjonalnej karuzeli. Autorka przenosi nas w kilka miejsc jednocześnie. W tym samym rozdziale czytamy, co dzieje się u Alex, Sebastiana czy w siedzibie Falconu. Jest to świetny zabieg, ponieważ czytelnik nie nudzi się, a także może poznać jeszcze więcej szczegółów i tworzyć własne wersje następnych wydarzeń. Najbardziej podobało mi się, że dowiadujemy się o tym, czym tak naprawdę są nadludzkie moce, w jaki sposób działają i skąd się biorą. Zaznajamiamy się również z dwoma innymi organizacjami - Alphas i Talis. Ich działanie, struktury wewnętrzne, wcześniej owiane tajemnicą, teraz są na wyciągnięcie ręki.

A ile się działo między bohaterami! Napięcie między Jeden a Alex wciąż rośnie. Chłopak zaczyna sobie uświadamiać, że na jego uczucia, nie wpływa już tylko i wyłącznie więź pomiędzy nimi. Jednak dziewczyna tęskni za Trzy. Ciężko będzie mu się z tym pogodzić. Choć, komu by nie było? Obserwujemy również przemianę innych bohaterów. Każdy z nich staje przed ciężkimi wyborami, będą musieli zmierzyć się z konsekwencjami swoich czynów. Są świadomi tego, że każdy dzień może być ich ostatnim, to odzwierciedlają ich zachowania. Myślę, że powinniśmy brać z nich przykład. Żyć, jakby jutro miało nie nadejść. Bo przecież wcale nie musi, prawda?

Serce mi pękło po raz kolejny. Nie wierzę, wciąż nie wierzę, że historia tak się skończyła. Że już się skończyła. Będę strasznie tęsknić za Alex, Jeden, Trzy, Dwa, Sebastianem i resztą. Seria "Falcon" to historia walki o siebie, o lepsze jutro, o wolność. Pełna bólu, smutku, łez, ale także nadziei, szczęścia i miłości. To opowieść o poświęceniu, by innym żyło się dobrze. Polecam "Falcon" wszystkim, którzy szukają książek pełnych zwrotów akcji oraz kipiących napięciem i emocjami.

Natalia

środa, stycznia 15, 2020

Polityczny pojedynek - "Studnia wstąpienia" Brandona Sandersona [OSTATNIE IMPERIUM#2] *Natalia*

Polityczny pojedynek - "Studnia wstąpienia" Brandona Sandersona [OSTATNIE IMPERIUM#2] *Natalia*

Autor: Brandon Sanderson
Tytuł: Studnia wstąpienia 
Cykl: Ostatnie Imperium, tom 2
Liczba stron: 802
Wydawnictwo:MAG

Ostatni Imperator nie żyje. Imperium upadło. Można by powiedzieć, że nastały nowe, lepsze czasy. Jednak czy aby na pewno? Pojawiły się nowe trudności, o których nikt wcześniej nie pomyślał. Dostawy żywności, obrona miast, polityka wewnętrzna. Jak poradzi sobie z tym lud, który przez tysiące lat żył pod uciskiem?


Elend Venture zostaje królem Luthandiel. Ma piekielnie trudne zadanie. Musi zbudować wszystko od nowa, a fakt, że pod bramami miasta zbierają się trzy armie, nie poprawia sytuacji. Kolejnym zmartwieniem stają się mgły. Zmieniły się. Coraz dłużej się utrzymują po wzejściu słońca, a co najbardziej przerażające, zabijają ludzi. Czy młody i niedoświadczony król poradzi sobie z tyloma kłopotami? Czy dzieło Kelsiera przetrwa?

Większość książki to polityka. Liczne rozważania nad tym, z kim zawrzeć sojusz, jak ustabilizować sytuację w mieście i zachować koronę. Z początku podobało mi się, kolejne rozdziały przynosiły nowe zagadki, zwroty akcji, zmuszano bohaterów do szukania coraz śmielszych rozwiązań. Ale kurczę, ileż można? Podobne odczucia mam względem wątku romantycznego. Ciągłe czytanie o tym, czy Vin jest warta Elenda i na odwrót też męczyło. Dopiero pod koniec przestali przypominać swoim zachowaniem niedojrzałych nastolatków. A najgorsze jest to, że na tytułową studnię poświęcono jedynie kilka rozdziałów. Miłą odskocznią od polityki były rozdziały poświęcone Sazedowi, badającemu dawne podania dotyczące Głębi, Bohatera Wieków, Studni Wstąpienia oraz Vin i jej poczynaniom. 

W wirze polityki, podań, walki znalazło się również miejsce na bohaterów i ich wewnętrzne rozterki. Na emocje, ból, cierpienie, żal, gniew. Mamy okazję dowiedzieć się, do czego doprowadza ludzi poczucie niebezpieczeństwa, co jesteśmy w stanie zrobić, by uchronić najbliższych, że rodzina nie znaczy nic, gdy w grę wchodzi władza. Pojawiają się nowi bohaterowie, mieszają w głowach nie tylko nam. Ze wszystkich, którzy dołączyli, najbardziej polubiłam Zanea, tajemniczego Zrodzonego z Mgły. Uważam, że Sanderson trochę zmarnował tę postać, mógł stworzyć z nią więcej interesujących zdarzeń.

Podsumowując, nie była to zła lektura. Miała ciekawe wątki, zwroty akcji, zmuszała do myślenia. Największym jej plusem jest zakończenie, sprawia, że chce się sięgnąć po następną część. Jednak jak już wcześniej wspomniałam, zdecydowanie za dużo polityki. Jakby wyrzucić jej kawałek, czytanie stałoby się przyjemniejsze i zdecydowanie krótsze. Mimo wszystko polecam, bo po przebiciu się przez polityczne rozgrywki, otrzymujemy nagrodę w postaci wartkiej i zaskakującej akcji.

Natalia

niedziela, sierpnia 11, 2019

Misja niemożliwa - "Z mgły zrodzony" Brandon Sanderson [Ostatnie Imperium #1] *Natalia*

Misja niemożliwa - "Z mgły zrodzony" Brandon Sanderson [Ostatnie Imperium #1] *Natalia*

Autor: Brandon Sanderson
Tytuł: Z mgły zrodzony
Cykl: Ostatnie Imperium, tom 1
Liczba stron:672
Wydawnictwo: MAG

Świat to okropne miejsce. Za dnia zasypywany popiołem, w nocy spowity mgłą, w której żyją potwory. Panują tutaj terror, strach i nędza. Nawet jeśli pochodzisz ze szlachty, to i tak nie masz władzy. Jesteś jedynie trochę lepszy od skaa. Nie musisz obawiać się kar za źle wykonaną pracę, masz dach nad głową, żyjesz w dostatku. Rebelie zostały już dawno zaprzestane, nadzieja porzucona. Jednak... czy aby na pewno?
Do Luthadelu przybywa Kelsier, bardziej znany jako Ocalały z Hathsin. Jak dotąd tylko jemu udało się uciec z piekielnego więzienia Ostatniego Imperatora. Pokryty bliznami, ze złamanym sercem oraz mocami dostępnymi tylko dla Zrodzonych z Mgły postanawia pozbawić władzy niezwyciężonego boga. 

W międzyczasie Vin wraz z szajką złodziei przygotowują się do oszukania Zakonu. Wszystko idzie dobrze do czasu, gdy wróg odkrywa podstęp i zaczyna pościg. Po niby udanej akcji do kryjówki przybywa Kelsier, oznajmiając, że powstrzymał on Zakon i żąda zapłaty za wyświadczoną usługę. Likwiduje gang i przygarnia Vin pod swoją opiekę. Żadne z nich nie wie jednak, jak bardzo będą sobie potrzebni.

Na początku ciężko mi się czytało. Dużo informacji, gubiłam się w tym. Mnóstwo nazw, co chwila otwierałam słowniczek na końcu, by dowiedzieć się, o co chodzi. Odpowiedzi otrzymywałam po kilku rozdziałach, trochę mnie to irytowało, jednak dało się przyzwyczaić. Nie warto odkładać książki, trzeba po prostu przebrnąć przez początek, by dostać się do cudownego świata pełnego magii i intryg. Mamy okazję poznać życie skaa oraz szlachty, która wbrew pozorom też nie ma łatwo. Oryginalny pomysł - spalanie metali, czyni tę książkę jeszcze lepszą. 



Główne postacie świetnie się uzupełniają. Kelsier, otwarty, optymistyczny, natomiast Vin - cicha, zamknięta w sobie. Początkowo nic nie wskazywało na to, że się zaprzyjaźnią, ba, że w ogóle się polubią. Każda lekcja, wspólne nocne wypady czy nawet rozmowy budowały więź. Pozostali bohaterowie również mają swoje historie, są one dla nich motywacją do działania, a czytelnika chwytają za serce. Odsłaniają swoje demony, walczą z nimi. Często są stawiani przed wyborami, niekiedy ich decyzje zaskakują. 

"Z mgły zrodzony" to świetna powieść. Mimo trudnych początków i ogromu informacji, zakochałam się w niej bez pamięci. Jedyne, co mnie zastanawia oraz nieco rozczarowuje, to zakończenie. Jakoś nie pasuje do całości i jest jakby bezpodstawne. Być może w kolejnym tomie dowiem się, dlaczego autor się na nie zdecydował.


Natalia

czwartek, maja 02, 2019

Koniec nie zawsze jest szczęśliwy - "Mroczny duet" Victorii Schwab [Świat Verity#2] *Natalia*

Koniec nie zawsze jest szczęśliwy - "Mroczny duet" Victorii Schwab [Świat Verity#2] *Natalia*

Autor: Victoria Schwab
Tytuł: Mroczny duet
Cykl: Świat Verity, tom 2
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Gdy sięgam po drugi tom, zawsze mam obawę, że będzie gorszy od poprzedniego. W większości przypadków się to nie zdarza. Jednak tutaj moje obawy się sprawdziły. Bardzo nad tym ubolewam, bo liczyłam na coś lepszego.

Akcja dzieje się kilka miesięcy po wydarzeniach z poprzedniego tomu. Kate i August rozdzielili się. Ona zostaje łowczynią potworów w Dobrobycie, a on przywódcą w Prawdziwości. Tymczasem z mroku powstaje nowy rodzaj potwora. Karmi się chaosem i przemocą. Niestety Kate spotyka go. Zostaje połączona z nim, przez co zaczyna mieć wizje. Jedna z nich dotyczy jej dawnego przyjaciela. Postanawia wrócić do domu.


Chciałabym wychwalać tę część jak poprzednią, ale nie mogę. Zawiodłam się. Początek był zaskakujący, ciekawy, zachęcający do czytania. Niestety, środek to wielka męczarnia. Niby coś się działo, ale autorka głównie skupiła się na przemyśleniach bohaterów, zwłaszcza tych dotyczących ich osobowości. Przez to miałam ochotę sobie odpuścić, jednak czytałam dalej, licząc na dobry finał. On też mnie rozczarował. Mam wrażenie, że autorka poszła na łatwiznę, uśmiercając wiele postaci. Najgorsze, że finał jest tak krótki. Myślę, że gdyby zacząć go wcześniej, na pewno byłby lepszy. Jedyne co go ratuje to to, że właśnie w nim było najwięcej akcji i nie można się było oderwać od niego.



Bohaterowie też nie zachwycają. Na początku książki poznajemy znajomych Kate, czyli: Teo, Bea, Liama i Riley'a. O trójce z nich nic się nie dowiadujemy, tylko o Riley'u troszeczkę więcej. Po wyjeździe Kate z Dobrobytu są jedynie pojedyncze wzmianki o nich. Najczęściej tylko imię. A szkoda, bo mogli wnieść coś do fabuły. Autorka wprowadziła wiele nowych postaci, większość wydaje mi się niepotrzebna, bo po prostu są. Tak samo jak w poprzednim tomie, Kate i August to nadal bardzo dobrzy bohaterowie i moje odczucia względem nich się nie zmieniły.


Podsumowując, spodziewałam się czegoś lepszego, zwłaszcza że pierwszą część wychwalałam pod niebiosa. Mimo to cieszę się, że przeczytałam tę historię. Dostarczyła mi wiele rozrywki i pozwoliła wyrwać się z szarej rzeczywistości. Na koniec dodam, że żałuję, że to ostatni tom. Będę tęsknić za Kate i Augustem, i za ich przygodami.


Natalia

sobota, kwietnia 27, 2019

Każdy człowiek nosi w sobie potwora - "Okrutna pieśń" Victorii Schwab [Świat Verity] *Natalia*

Każdy człowiek nosi w sobie potwora - "Okrutna pieśń" Victorii Schwab [Świat Verity] *Natalia*

Autor: Victoria Schwab
Tytuł: Okrutna pieśń
Cykl: Świat Verity, tom 1
Liczba stron: 434
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Potwory. Zazwyczaj kojarzą nam się z przerażającymi bestiami. Bardzo często nierealnymi. Jednak możemy je spotkać na co dzień. Sami czasem czujemy się nimi. Nie bez powodu istnieje przekonanie, że największym potworem jest człowiek. A teraz wyobraź sobie, że jesteś nim, ale nie chcesz zabijać. Chcesz bronić ludzi przed swoim gatunkiem. 
Minęło dwadzieścia lat od Fenomenu, przez który przemoc zaczęła wytwarzać potwory, a stolica upadła. Sześć lat odkąd powstała na nowo, dzięki rozejmowi. Podzielił on Miasto Prawdy na dwie części. Południową rządzi Henry Flynn, a północną Harker. Ten pierwszy chroni przed potworami, a drugi stał się ich panem, pozwala im nawet chodzić po mieście, a od ludzi bierze pieniądze za ochronę. Porozumienie zaczyna się sypać. August - syn Flynna - zostaje wysłany do szkoły, gdzie niespodziewanie spotyka córkę przywódcy północy, Kate. Mimo tego zostają przyjaciółmi. Po pewnym czasie okazuje się, że August ma pewien sekret, który dziewczyna pragnie poznać za wszelką cenę. Tylko czy wyjdzie im to na dobre?
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tą książką. To było moje drugie podejście do niej, za pierwszym zrezygnowałam po dwóch rozdziałach. Sama nie wiem dlaczego, może po prostu nie miałam weny na czytanie. A szkoda, bo teraz z każdym kolejnym pochłaniała mnie coraz bardziej. Jak wspomniałam wyżej, występują w niej potwory. Dzielą się na trzy grupy: Corsaje, Malchajowie i Sunajowie. Są oryginalne, ciekawe, ludzkie. Mają problemy, dylematy, troszczą się o siebie nawzajem, zachowują się jak my. To mnie zaskoczyło, bo przecież muszą być straszne, bezwzględne, po prostu okropne. To jeden z elementów ich oryginalności. Kolejnym jest to, w jaki sposób zabijają, dotyczy to Sunajów. Wysysają duszę z grzeszników. 

Następny pozytyw to bohaterowie. Polubiłam wszystkich bez wyjątku. Najbardziej zaskoczyło mnie to, że Kate nie została wykreowana na bohaterkę, której wszystko wychodzi, ma cudowną rodzinę, każdy w szkole ją lubi, po prostu nienawidzę tego. A tu proszę, miła zmiana. To samo tyczy się Augusta. Kolejna dobra rzecz to to, że nie zakochują się w sobie od razu na pierwszym spotkaniu, powiem nawet, że w ogóle nie ma tu wątku miłosnego. Autorka zbudowała ich relację powoli, opartą na zaufaniu, tak jak jest naprawdę. 
Do tej chwili przeżywam tę historię. To napięcie jeszcze nie zeszło. Końcówka nie pozwala się oderwać. Pełno zwrotów akcji, emocji. Dobrze, że mam drugi tom, bo chyba bym nie wytrzymała. Polecam fanom twórczości autorki, a także osobom szukającym dobrej książki, która wciągnie ich i długo nie puści.  


Natalia 

czwartek, listopada 22, 2018

Po rozżarzonych węglach piekła... do raju - "Owoc Granatu. Kraina snów" Marii Paszyńskiej [OWOC GRANATU #2] *Zuzanna*

Po rozżarzonych węglach piekła... do raju - "Owoc Granatu. Kraina snów" Marii Paszyńskiej [OWOC GRANATU #2] *Zuzanna*
Autor: Maria Paszyńska
Tytuł: Owoc Granatu. Kraina snów
Cykl: Owoc Granatu, tom 2
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Książnica


Pierwszy tom serii Owoc Granatu wstrząsnął mną do głębi, nie pozwalając wyrzucić z pamięci historii opowiedzianej przez Marię Paszyńską. Dzieje bliźniaczek, Elżbiety i Stefanii, bardzo mnie poruszyły i byłam niezmiernie ciekawa, jak dalej potoczą się ich losy. Czy zdołają zostawić za sobą koszmary z przeszłości i zaczną znowu żyć? A może okaże się, że wspomnienia z Syberii to ciężar, którego unieść po prostu się nie da...
Dramatyczna walka o przetrwanie w mroźnych i niebezpiecznych ostępach syberyjskiej tajgi nareszcie dobiegła końca. Siostry znalazły schronienie wśród gościnnych Persów, gdzie próbują jakoś poukładać sobie życie. Halszka powoli dochodzi do siebie pod czujnym okiem i troskliwą opieką rodziny Mehrdada. Stefania natomiast bardzo szybko rezygnuje ze służby w oddziale generała Andersa, wykorzystując pierwszą nadarzającą się okazję, by powrócić do Iranu. Podejmuje pracę w szkole jako nauczycielka muzyki, zgadza się również wystąpić podczas koncertu na balu w Isfahanie. Tam poznaje perskiego księcia Hamida Sarkuchiego.

Chociaż od dramatycznych wydarzeń z Syberii minęło już kilka lat, ten koszmar wcale nie opuścił sióstr Łukowskich. Okropieństwa wojny pozostają wciąż żywe w ich pamięci, nadal dręczą je w snach i na jawie, utrudniając normalne funkcjonowanie. Dotyczy to zwłaszcza Halszki, która nie potrafi pogodzić się nie tylko z przeszłością, ale także z tym, jak wojna wpłynęła na nią samą, kim się stała. Fakt, że zrobiła to, co musiała, aby przetrwać i ocalić siostrę, wcale nie pomaga. Doskonale wszystko pamięta i ma świadomość, że będzie ją to dręczyć do końca jej dni. Mimo ogromu cierpienia, jakie stało się jej udziałem, nadal stara się postępować właściwie, a dobro bliskich zawsze stawiać ponad swoim własnym. To właśnie jej los przejął mnie najbardziej i całym sercem życzyłam jej, by zdołała odnaleźć  w końcu spokój, a może nawet szczęście.


Stefania ma natomiast do życia zupełnie inne podejście. Zdaje się, że pod tym względem wcale się nie zmieniła. Gdy tylko staje przed szansą na dostatnie życie, chwyta się jej kurczowo. Rzuca się w wir luksusowego życia, skupiając na swojej urodzie, eleganckich strojach i życiu towarzyskim wyższych sfer. Zapomina o siostrze i o przyjaciółce, odcina się od środowiska polskich uchodźców, uważając się za kogoś lepszego od nich. Już przy lekturze pierwszego tomu ta bohaterka dała się poznać jako osoba bezwzględna, okrutna, egoistyczna i pozbawiona empatii. Wywoływała we mnie same negatywne uczucia, a tutaj moja niechęć do niej jeszcze się pogłębiła.



Jeśli sądzicie, że po drodze przez piekło, jaką musiały przebyć bohaterki Owocu Granatu, Iran otworzył im drzwi do bajkowej, beztroskiej przyszłości, bardzo się mylicie. Autorka nie szczędzi im wcale trudnych wyborów, ukazując, że przetrwanie dramatycznych zdarzeń wcale nie oznacza zażegnania wszelkich problemów. Nie wszystko można zostawić za sobą. Pod tak trudnych przeżyciach, trauma pozostaje i na każdym odciska trwałe piętno. Chociaż w "Krainie snów" to skrajne okrucieństwo i brutalność, tak wszechobecne w pierwszym tomie serii, zostawiamy w pewnym sensie za sobą, ono nadal nie daje o sobie zapomnieć. W lekki styl opowieści i spokojną, niemal sielankową rzeczywistość co rusz wkradają się demony przeszłości. Po wielkich trudach szczęśliwe zakończenie może nie nastąpić nigdy. A jeśli nawet się zdarzy, droga do niego z pewnością nie będzie prosta.

Sięgając po kontynuację "Dziewcząt wygnanych", sądziłam, że najgorszą, najmroczniejszą część historii sióstr Łukowskich mam już za sobą. Była to prawda, ale tylko do pewnego stopnia. Owszem, udało im się ujść z życiem i opuścić niegościnne tereny Syberii, ale okazało się, że ich cierpienia wcale na tym się nie skończą. Opisy pełne brutalnego, nieuzasadnionego okrucieństwa zniknęły już w zasadzie z kart powieści, ale towarzyszące im emocje pozostały. Opowieść o doświadczeniach tak tragicznych i przerażających chyba nikogo nie pozostawiłaby obojętnym. Ale poruszyć czytelnika równie mocno tym, co działo się w sercach i umysłach bohaterów później, gdy zdawało się, że ich koszmar dobiegł już końca... to zadanie o wiele trudniejsze, wymagające nie lada umiejętności. Maria Paszyńska poradziła sobie z nim po mistrzowsku, z lekkością i wielką wprawą przelewając na papier targające nimi uczucia. Zrobiła to tak genialnie, że nie dało się od nich odciąć, zdystansować, mogłam jedynie przeżywać wszystko wraz z nimi. Ta historia wciągnęła mnie i oczarowała. Nie mogłam się od niej oderwać do tego stopnia, że przeczytałam ją w dwa dni i wciąż mam ochotę na więcej. Polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica!

Recenzję pierwszego tomu - "Dziewczęta wygnane" - przeczytacie tutaj.

Wyzwania:

Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger