Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dwór cierni i róż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dwór cierni i róż. Pokaż wszystkie posty

środa, listopada 14, 2018

"Dwór cierni i róż. Książka do kolorowania" Sarah J. Maas *Zuzanna*

"Dwór cierni i róż. Książka do kolorowania" Sarah J. Maas *Zuzanna*
Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: Dwór cierni i róż.
Książka do kolorowania
Liczba stron: 96
Wydawnictwo: Uroboros


Dwór cierni i róż to jedna z moich najukochańszych serii fantasy. Dlatego książka do kolorowania, jaka ukazała się nakładem Wydawnictwa Uroboros, również musiała znaleźć się na mojej półce. Nawet pomimo faktu, że od czasów dzieciństwa nie miałam do czynienia z kolorowankami. Nie sądziłam, że mogę się w to jeszcze wciągnąć, ale kiedy już zaczęłam... nie mogłam się oderwać.
W środku znajdziecie 46 ilustracji, którym towarzyszą fragmenty powieści wybrane z trzech pierwszych tomów serii: Dworu cierni i róż, Dworu mgieł i furii oraz Dworu skrzydeł i zguby. To efekt pracy pięciorga różnych artystów: Charlie Bowater, Adriana Dadicha, Yvonne Gilbert, Johna Howe'a oraz Craiga Phillipsa. Dzięki nim postaci tak dobrze nam już znane z książek Sarah J. Maas nabierają w końcu realnych kształtów. Możemy obserwować Feyrę podczas pamiętnego polowania, przez które wszystko się zaczęło. Podziwiać Dwór Wiosny i Velaris. Odwiedzimy także Dwór Koszmarów, pałac Tarquina oraz Leśny Dom. Spotkamy Tamlina, Luciena, Rhysanda, cały wewnętrzny krąg Dworu Nocy oraz Elainę i Nestę. Nie zabraknie również Amaranthy, suriela, ogromnego czerwia, Tkaczki czy Rzeźbiącego w Kościach. A to i tak jeszcze nie wszystko, co kryje w sobie to cudo!
Najbardziej przypadły mi do gustu ilustracje autorstwa Charlie Bowater - ekspresywne, pełne detali, ale jednocześnie przejrzyste i subtelne. Z kolei te wykonane przez Craiga Phillipsa spodobały mi się najmniej. Zrobiły na mnie wrażenie ciężkich, topornych i wiem już, że kolorowanie ich będzie dla mnie dość trudnym i żmudnym zadaniem. Pozostałe z pewnością sprawią mi wiele przyjemności, choć niektóre wydały mi się aż nazbyt bogate w szczegóły. Powrót do wybranych fragmentów ulubionych powieści dał mi sporo radości. Mogłam porównać własne wyobrażenia z wizją poszczególnych artystów, a sam proces kolorowania był bardzo relaksujący.
Książka do kolorowania Dwór cierni i róż okazała się dla mnie świetnym wyborem. Z wielką przyjemnością wróciłam do fragmentów ulubionych powieści. Fakt, że tym razem każdemu z nich towarzyszyła ilustracja, zdecydowanie dodawał im uroku. Kolorowanie poszczególnych stron wciągnęło mnie zupełnie nagle i niespodziewanie, ale nie żałuję ani jednej minuty spędzonej z tą publikacją. Polecam ją wszystkim miłośnikom serii Dworów Sarah J. Maas. A jeśli spodoba się Wam okładka, z pewnością przypadnie Wam do gustu także to, co znajdziecie w środku.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!

Wyzwanie:

wtorek, października 02, 2018

[PRZEDPREMIEROWO] "Dwór szronu i blasku gwiazd" Sarah J. Maas [DWÓR CIERNI I RÓŻ #3,5]

[PRZEDPREMIEROWO] "Dwór szronu i blasku gwiazd" Sarah J. Maas [DWÓR CIERNI I RÓŻ #3,5]
Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: Dwór szronu i blasku gwiazd
Cykl: Dwór cierni i róż, tom 3,5
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Uroboros
Premiera: 3 października 2018

Dwór cierni i róż autorstwa Sarah J. Maas należy do moich ulubionych serii fantasy. Po pierwszych dwóch tomach, które skradły moje serce i trzecim, niezbyt udanym, przyszedł czas na "Dwór szronu i blasku gwiazd". Jak wypadła ta część cyklu i czy sprawdziła się jako łącznik pomiędzy historią Feyry i Rhysa a kolejnymi, uzupełniającymi nowelkami, skupiającymi się na pozostałych bohaterach?
Po wojnie z Hybernią w Prythianie wreszcie zapanował pokój. Książę Dworu Nocy nie ma jednak złudzeń, doskonale wie, że jest on bardzo kruchy. Jedna pochopna decyzja może doprowadzić do kolejnych walk, zwłaszcza gdy wśród Ilyrów pojawiają się coraz to nowe ogniska buntu. Wszystkie Dwory zajęte są odbudową miast i naprawą powojennych zniszczeń. Wydaje się jednak, że zagrożenie jeszcze nie minęło, przyczaiło się tylko w ciemnościach, czekając na odpowiedni moment, by znów uderzyć. Mur zniknął, lecz królowe nie powróciły na swoje ziemie, w dodatku pojawiają się plotki jakoby niektórzy z książąt chcieli zawłaszczyć tereny należące do ludzi, by powiększyć swe włości.
Dramatyczne wydarzenia z "Dworu skrzydeł i zguby" odcisnęły wyraźne piętno na wszystkich bohaterach. Każdy z nich stara się na swój własny sposób uleczyć i odzyskać spokój ducha, choć nie jest to łatwe, gdy wspomnienia wciąż powracają, dręcząc na jawie i we śnie. Cena, jaką przyszło im zapłacić za zwycięstwo, okazała się wysoka. Autorce udało się całkiem przekonująco przedstawić ich zmagania z demonami przeszłości, nadal żywymi i obecnymi w ich myślach. Podobało mi się również osobiste zaangażowanie Feyry w odbudowę Velaris, dzięki któremu mogłam wraz z nią poznać historie niektórych mieszkańców tego miasta.

Pomimo bólu straty i zniszczeń, które dosięgły tak wielu, w powieści znalazło się naprawdę wiele zabawnych scen. Dialogi rozśmieszające mnie niemal do łez, jakie podbiły moje serce w pierwszym tomie serii, teraz znów powróciły. Dzięki nim tekst czytało mi się znacznie przyjemniej, a ponura, przygnębiająca atmosfera ustępowała miejsca wybuchom radości i szczerego śmiechu (kiedy przeczytałam o małym Rhysiu, nie mogłam się opanować :D).

Niestety wraz z pojawieniem się Nesty dobry nastrój pryskał jak bańka mydlana. Jak ta bohaterka działała mi na nerwy! Przy każdej wzmiance czułam irytację, licząc, że wreszcie przestanie być tak zimna, obojętna i wyniosła. No cóż, nie doczekałam się. Denerwował mnie sposób, w jaki traktowała swoje siostry i cały wewnętrzny krąg Dworu Nocy. Zachowywała się, jakby wyrządzili jej jakąś krzywdę, jakby Feyra siłą zaciągnęła ją tam dla własnej przyjemności i odebrała jej wszystko, co miała. Jakby zapomniała lub nie dopuszczała do siebie myśli, że ona również ponosi część odpowiedzialności za to, co przydarzyło się ich rodzinie. Przez całą powieść była po prostu nieznośna i wolałam już czytać o każdej innej postaci, byle nie o niej. Nawet Tamlin tak na mnie nie działał.
"Dwór szronu i blasku gwiazd" był dla mnie przyjemną, dość interesującą lekturą, choć tak naprawdę niewiele się w nim działo. Niemniej towarzyszenie członkom Dworu Nocy w tych niełatwych dla nich chwilach okazało się ciekawym doświadczeniem. Sarah J. Maas pozwoliła zajrzeć w ich myśli, poznać dręczące ich obawy i wspomnienia. Obserwować, jak w pocie czoła pracują, by odbudować nie tylko drogie im miasto, ale także poskładać siebie samych po dramatycznych wydarzeniach wojny. Wprawdzie postać Nesty strasznie mnie denerwowała, ale na szczęście poczucie humoru autorki, zaserwowane w odpowiednio dużych dawkach, zdołało mi zrekompensować tę niedogodność. Jeśli liczycie na dużo akcji i zamknięcie dotychczasowych wątków, ten tom Was rozczaruje. Mówiąc krótko, to trochę taki zapychacz pomiędzy kolejnymi częściami serii. Choć w moim odczuciu całkiem dobry i zabawny.
Zuzanna

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!

Recenzje pozostałych tomów serii znajdziecie tutaj:


Wyzwania:

niedziela, listopada 05, 2017

Co Sarah J. Maas zgubiła w "Dworze skrzydeł i zguby"? [DWÓR CIERNI I RÓŻ #3]

Co Sarah J. Maas zgubiła w "Dworze skrzydeł i zguby"? [DWÓR CIERNI I RÓŻ #3]
Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: Dwór skrzydeł i zguby
Cykl: Dwór cierni i róż, tom 3
Liczba stron: 848
Wydawnictwo: Uroboros

"Dwór skrzydeł i zguby" - zwieńczenie trylogii autorstwa Sarah J. Maas, która od pierwszego tomu skradła moje serce. Ogromnie się cieszyłam, gdy wreszcie dostałam swój długo wyczekiwany egzemplarz, zwłaszcza że ponad 800 stron powieści traktowałam jak gwarancję, że ta przygoda nie zakończy się zbyt wcześnie. Z jednej strony miałam ochotę przeczytać ją jak najszybciej, by zaspokoić ciekawość, ale z drugiej... nie chciałam też jej kończyć, mając świadomość, że ta część jest już ostatnią (wiem, mają się ukazać jeszcze nowelki, ale to już nie to samo).
Po wydarzeniach, jakie rozegrały się na Hybernii, Feyra powraca na Dwór Wiosny i powoli wprowadza w życie swój plan. Chociaż zaczyna stopniowo odbudowywać zaufanie Tamlina, Lucien przygląda się jej poczynaniom z nieskrywaną podejrzliwością. Tymczasem na Dworze Nocy trwają przygotowania do zbliżającej się wojny. Aby mieć choć cień szansy w starciu z potęgą wojsk Hybernii, wszyscy książęta Prythianu muszą połączyć swoje siły i zjednoczyć armie. Nikt się jednak do tego nie kwapi, a napięte stosunki pomiędzy Dworami oczywiście nie ułatwiają im zadania. Czy władcy zdołają odłożyć na bok dawne urazy i wspólnie stawić czoła wrogowi? A może część z nich będzie wolała sprzymierzyć się z okrutnym królem, mając wciąż w pamięci krzywdy wyrządzone im przez Amaranthę?
Poprzednie tomy serii wciągnęły mnie bez reszty, oczarowując rozbudowanym światem wykreowanym przez autorkę i intrygując stworzonymi przez nią postaciami. Karty powieści przyciągały mnie siłą wręcz magiczną, każąc chłonąć każde słowo i nie pozwalając się od nich oderwać. Tym razem jednak... chociaż historia pozostała całkiem wciągająca, czar prysł i niemal cały jej urok gdzieś się ulotnił. W porównaniu do "Dworu mgieł i furii", który wyszedł Maas rewelacyjnie, ten był zaledwie przeciętny.

Brakowało mi tego wątku miłosnego, którego rozwój na kartach drugiego tomu śledziłam z bijącym sercem. Tutaj wypadł blado i nudno. Nic się właściwie nie działo, w kółko tylko sceny łóżkowe. Kilka bym zrozumiała, ale nie aż tyle. Czytając je, czułam się zniesmaczona, że autorka z dwojga moich ulubionych bohaterów zrobiła ni mniej, ni więcej, tylko parę nimfomanów. Żeby chociaż rozmawiali o czymś innym... Do tej pory byłam przekonana, że czytam powieść fantasy, a nie erotyczną, ale to był chyba błąd.

Te wzajemne docinki, najpierw Feyry i Luciena, potem Feyry i Rhysa, które tak mnie zawsze rozśmieszały, występują w tym tomie w śladowej ilości. Uwielbiałam te pełne humoru dialogi. Niestety tego również zostałam w dużym stopniu pozbawiona. A potencjał był, i to niemały, chociażby w przypadku Nesty. Wielka szkoda, że nie został wykorzystany.

Co jeszcze nie przypadło mi do gustu? Bohaterowie, a właściwie bohaterki - Feyra i Nesta. Ta pierwsza, do tej pory taka wrażliwa na krzywdę innych, starająca się chronić niewinne istoty, zaślepiona zemstą stała się wręcz bezwzględna i wyrachowana. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że w efekcie jej działań mogą ucierpieć osoby, które w niczym nie zawiniły. A potem, jak gdyby nigdy nic, znów wróciła ta jej przejmująca się wersja. Była tak przywiązana do swoich przyjaciół i tak wiele dla niej znaczyli, że nazywała ich rodziną. Ale gdy przyszło co do czego, zachowywała się, jakby nie miała do nich za grosz zaufania. Wszystko wolała robić sama. I to w tajemnicy. Nie mniej irytująca była również Nesta, przynajmniej przez większą część historii. Ta jej wyniosłość i pogarda strasznie działały mi na nerwy. A fakt, że zazwyczaj nie raczyła nikomu odpowiedzieć, tylko uparcie milczała, jeszcze pogarszał sprawę.
"Dwór skrzydeł i zguby" nie zdołał oczarować mnie tak, jak poprzednie tomy cyklu. Jednak mimo tego rozczarowania, jakie mi zaserwował, nie żałuję, że po niego sięgnęłam. Ta lektura miała jednak parę plusów. Pozwoliła mi poznać wreszcie wszystkich książąt Prythianu i dowiedzieć się więcej o ich ziemiach, a także o panujących między nimi relacjach. Pojawiły się nowe, intrygujące istoty, a Rzeźbiący w Kościach, Tkaczka i Amrena... warto było ujrzeć ich w nowym świetle. Chociaż ogólny przebieg akcji okazał się przewidywalny, autorce parę razy udało się mnie autentycznie zaskoczyć. Pomimo wszystkich wad i niedociągnięć (korekta w ostatnich rozdziałach też pozostawiała wiele do życzenia), powieść czytało mi się całkiem przyjemnie, a przedstawiona w niej historia mnie wciągnęła.

Czy "Dwór skrzydeł i zguby" warto przeczytać? Bezapelacyjnie najlepszą częścią serii pozostaje dla mnie "Dwór mgieł i furii", który ujął mnie pod każdym względem. Jeśli liczycie na coś równie dobrego, rozczarujecie się. Poza tym wiele wątków pozostało niedomkniętych, więc nie dostaniecie też wszystkich odpowiedzi. Jeżeli bliższe poznanie Prythianu i kilka krwawych bitew Wam wystarczy, ryzykujcie. Ja nie polecam. I piszę to z ciężkim sercem.

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Uroboros


Pozostałe tomy serii:



Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


środa, stycznia 18, 2017

Powieść doskonała: "Dwór mgieł i furii" Sarah J. Maas [Dwór cierni i róż #2]

Powieść doskonała: "Dwór mgieł i furii" Sarah J. Maas [Dwór cierni i róż #2]
Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: Dwór mgieł i furii
Cykl: Dwór cierni i róż, tom 2
Liczba stron: 768
Wydawnictwo: Uroboros


Tyle miesięcy niecierpliwego czekania na tę książkę - od chwili, gdy przeczytałam ostatnie zdanie "Dworu cierni i róż" (recenzja tutaj) - wypatrywanie z utęsknieniem informacji o premierze, odliczanie miesięcy, dni, aż wreszcie wezmę ją do ręki i ponownie zanurzę się w świecie wykreowanym przez Maas. Kiedy dostałam odpowiedź od wydawnictwa, dosłownie skakałam z radości. Potem było długie wyczekiwanie na listonosza i... W końcu dostałam upragnioną przesyłkę i mogłam rozpocząć tę czytelniczą ucztę!
Po wydarzeniach, jakie rozegrały się pod Górą, Feyra nie jest już tą samą osobą. Wciąż dręczą ją koszmary i wspomnienia traumatycznych wydarzeń, których nigdy nie uda jej się wymazać z pamięci. Musi więc nauczyć się z nimi żyć. Jest to jednak niezmiernie trudne, zwłaszcza gdy ukochany zdaje się nie zważać na jej lęki (choć sam jeszcze nie uporał się z własnymi). Tłumacząc się troską o bezpieczeństwo dziewczyny, próbuje zamknąć ją w złotej klatce i odizolować od wszelkich spraw świata zewnętrznego. Pozostaje jej jedynie błąkanie się po wielkim domu i organizacja przyjęć, w tym zbliżającego się wielkimi krokami ślubu... Nie znajdując w tych zajęciach żadnej przyjemności, o każdym szczególe pozwala decydować Iancie, przyjaciółce Tamlina i wysokiej kapłance. Członkowie Dworu Wiosny żyją w ciągłym napięciu - mijają już trzy miesiące bez żadnych wieści od księcia Dworu Nocy. Czy to możliwe, że Rhysand zapomniał o zawartym z Feyrą układzie?
Przygoda z "Dworem mgieł i furii" była jak spotkanie z dobrymi przyjaciółmi, których dawno nie widziałam. Niby ci sami, a jednak zupełnie inni. Żal ściskał mi serce, gdy miałam przed oczyma wyobraźni tę nową Feyrę - złamaną, zgaszoną, nie odczuwającą radości z życia. Stłamszona przez duet Iantha - Tamlin i pozostawiona sama sobie, gasła z dnia na dzień, a jej najbliższe otoczenie nic z tym nie robiło... Miałam ochotę potrząsnąć nimi wszystkimi i krzyknąć: "co wy wyprawiacie?!". Tamlin z księcia, którego darzyłam wielką sympatią, stał się... kimś, kogo nie poznawałam. I ciężko mi było pogodzić się z myślą, że aż tak się zmienił (albo może tak mało dał się poznać w pierwszej części). Lucien - bohater tylu zabawnych utarczek słownych z Feyrą - całkowicie stracił swój urok. Wszystkie te rozczarowania skutecznie zrekompensowała jednak postać Rhysanda, w tym tomie wykreowana wprost genialnie. Nie chcę nikomu psuć przyjemności odkrywania jego prawdziwego oblicza na własną rękę, krok po kroku, więc nic więcej na jego temat nie zdradzę. Pojawiają się też oczywiście bohaterowie dotąd nam nie znani. Jednak nieważne, czy spotykamy daną postać pierwszy czy kolejny raz - wszystkich musimy poznawać na nowo i muszę przyznać, że jest to fascynujące.
"Dwór cierni i róż" skradł moje serce i nie spodziewałam się, że Sarah J. Maas zdoła stworzyć coś jeszcze lepszego, ale "Dwór mgieł i furii"... wprawił mnie w zachwyt. To dla mnie powieść doskonała. Cudowny, rozbudowany, magiczny świat (choć nadal pozostaje w nim wiele do odkrycia). Porywająca, trzymająca w napięciu fabuła, pełna niespodziewanych zwrotów akcji, pobudzająca ciekawość do granic możliwości. Do tego wyraziste, a zarazem złożone i tajemnicze postaci, które co rusz czymś zaskakują. Dość powiedzieć, że wśród tych mgieł nic już nie jest oczywiste. Każdy przyjaciel może okazać się wrogiem, a każdy wróg przyjacielem. Maas zafundowała nam historię, która pochłania bez reszty, wciąga niczym wir, by na koniec wreszcie wyrzucić czytelnika na brzeg. Oszołomionego i błagającego o więcej. To jak, jesteście gotowi?

Za egzemplarz z całego serca dziękuję Wydawnictwu Uroboros!


Książka bierze udział w wyzwaniach:



środa, sierpnia 31, 2016

Czarodziejska kraina, a w niej... "Dwór cierni i róż" Sarah J. Maas [DWÓR CIERNI I RÓŻ #1]

Czarodziejska kraina, a w niej... "Dwór cierni i róż" Sarah J. Maas [DWÓR CIERNI I RÓŻ #1]








Autor:
Sarah J. Maas
Tytuł:
Dwór cierni i róż

Cykl: Dwór cierni i róż, tom 1
Liczba stron: 524
Wydawnictwo: Uroboros
















Czy połączenie "Pięknej i Bestii" z legendami o czarodziejskich istotach (jak to ładnie ujął wydawca) może się nie sprawdzić? Z pewnością nie. Przynajmniej dla mnie. Nie ma w ogóle takiej opcji. Disneyowska wersja to moja ukochana bajka z dzieciństwa i do dziś mam do niej ogromny sentyment (dlatego też wciągnęłam się w oglądanie serialu "Beauty and the Beast"). Opowieść o uczuciu, które pokonuje wszelkie bariery, to zdecydowanie coś, po co chętnie sięgnę. I tym razem absolutnie tego nie żałowałam.


Od pierwszych stron polubiłam główną bohaterkę i na każdym kroku szczerze jej kibicowałam. Feyra to 19-letnia dziewczyna postawiona przez los w bardzo ciężkiej sytuacji. Gdy była mała, straciła matkę. Wkrótce jej ojciec utracił również cały ich majątek. Wraz z nim i dwiema starszymi siostrami, Nestą i Elainą, zamieszkała w skromnej chatce. Jednak po kilku latach ostatnie pieniądze się skończyły i dziewczyna uświadomiła sobie, że jeśli nie zdobędzie pożywienia, jej rodzinę czeka śmierć głodowa. Wiedziona troską o najbliższych zaczyna polować. Mimo że żadne z nich nawet nie ruszy palcem, by jej pomóc, za każdym razem zapuszcza się głębiej w pełny niebezpieczeństw las, pamiętając o przysiędze złożonej umierającej matce, że zaopiekuje się ojcem i siostrami. Pewnego dnia zabija ogromnego wilka i to wydarzenie na zawsze odmienia jej życie. W chatce zjawia się przerażająca bestia - fae wysokiego rodu, jedna z czarodziejskich istot zamieszkujących ziemie Prythianu - i domaga się życia Feyry w zamian za to, które odebrała. Choć okazuje jej litość, musi udać się wraz z nim za mur oddzielający ludzi od świata wypełnionego magią i pozostać tam do końca swoich dni. 


Razem z główną bohaterką poznajemy stopniowo wykreowaną przez Maas rzeczywistość. Pełną magii, tajemnic, niesamowitych stworzeń. To nie tylko fae wysokiego rodu i zwykli fae, ale również suriele, bogge, attory, nagi, puki czy inne budzące grozę istoty. Zamieszkują krainę oddzieloną murem od ziem śmiertelników i jest to kraina bardzo różnorodna. Obejmuje siedem różnych dworów: Dwór Wiosny, Dwór Lata, Dwór Jesieni, Dwór Zimy, Dwór Świtu, Dwór Dnia i Dwór Nocy, a ponadto ziemie Pod Górą oraz królestwo Hybernii. Każdy z nich jest inny i ma swoje charakterystyczne cechy. W porównaniu z historiami, gdzie do zwyczajnego świata wprowadzono tylko wampiry czy wilkołaki, tak rozbudowana czarodziejska przestrzeń robi duże wrażenie. Początkowo straszna i pełna okrucieństw, odsłania z biegiem czasu swoje drugie oblicze. Odkrywamy w niej dobro, przyjaźń, troskę o innych, a wreszcie także miłość. Odnalezienie jej to jednak nie koniec historii, a początek śmiertelnie niebezpiecznej walki.


Opowieść Maas pochłonęła mnie bez reszty. Śledziłam losy Feyry z zapartym tchem, ale nie ona jedna zyskała moją sympatię. Jej sprzeczki z Lucienem i ich wzajemne przekomarzanie się niezmiennie mnie bawiły. Tamlin bez swego towarzysza zdecydowanie straciłby na uroku. Do tego służąca Alis - dość małomówna, ale za to z charakterem. Nawet Rhys był intrygujący. Odrobinę irytowało ciągłe nazywanie Feyry głupią człeczyną (jakby nie można było powiedzieć jej zamiast tego czegoś przydatnego), ale fabuła i kreacja świata przedstawionego pozwalają puścić to w niepamięć. W tej książkowej rzeczywistości zostałabym chętnie na dłużej, aż żal mi było kończyć te ostatnie strony... Na szczęście jest to pierwszy tom cyklu, więc baaaardzo niecierpliwie czekam na kolejny :)
Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger