Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eseje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eseje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, maja 31, 2018

Szczere do bólu eseje o macierzyństwie - "Liga (nie)złych mam" Avital Norman Nathman

Szczere do bólu eseje o macierzyństwie - "Liga (nie)złych mam" Avital Norman Nathman
Autor: Avital Norman Nathman
Tytuł: Liga (nie)złych mam
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Kobiece

Mit Idealnej Matki otacza (i osacza) nas z każdej strony. Atakuje wizerunkiem kobiety, która perfekcyjnie wywiązuje się ze wszystkich swoich obowiązków, tych rodzinnych i tych zawodowych, a przy tym znajduje jeszcze czas, by zadbać także o siebie. Zawsze nienagannie ubrana i umalowana, a u jej boku dzieci grzeczne niczym aniołki. Gotuje tylko zdrowe, organiczne posiłki, udziela się w przeróżnych komitetach i klubach. Nigdy się nie irytuje, nie traci cierpliwości i zawsze, ale to zawsze, podejmuje właściwe decyzje. Brzmi znajomo?
36 kobiet, z których żadna nie nazwałaby siebie matką idealną, postanowiło podzielić się ze światem swoimi sposobami na macierzyństwo. I chociaż każda historia składająca się na "Ligę (nie)złych mam" jest inna, łączy je jedno, bardzo ważne przesłanie: Mit Idealnej Matki to zło. Dlaczego? Bo nikt nie jest idealny. Cokolwiek zrobisz, jakiegokolwiek wyboru dokonasz na swojej drodze, nigdy taka nie będziesz. Zawsze znajdzie się ktoś głęboko przekonany, że robisz coś źle i nie zawaha się wytknąć ci tego. Twoje dziecko jest marudne albo urządza scenę w sklepie - jesteś złą matką. Chce jeść tylko niezdrowy makaron z serem - jesteś złą matką. Pozwalasz mu oglądać telewizję albo wychodzisz często z domu i zostawiasz je pod opieką kogoś innego - jesteś złą matką. Każdy powód jest dobry, a Wojny Mamusiek trwają w najlepsze, napędzane iluzją doskonałości. Autorki esejów mówią: dość! Dzieląc się szczerze swoimi doświadczeniami, przyznając do błędów i porażek, przywracają wiarę w nasze rodzicielskie kompetencje. Matkę idealną zastępują matką wystarczająco dobrą, rezygnując z pogoni za nierealnym mitem. Kierują się sercem, wyznaczając własne ścieżki i definiując na nowo pojęcie dobrego macierzyństwa.
Promowana wszędzie wokół perfekcja zdecydowanie nie działa na nas dobrze. Widząc, że ktoś ze wszystkim może radzić sobie lepiej, zaczynamy zwykle kwestionować swoje kompetencje. A jeśli dodatkowo sprawia wrażenie, jakby przychodziło mu to z łatwością, podczas gdy od nas wymaga niemałego wysiłku - wątpimy w siebie jeszcze bardziej. Dodajmy do tego jeszcze ciągłe osądzanie, krytyczne komentarze, nieprzychylne spojrzenia i całe mnóstwo "dobrych" rad... Pragnąc być idealną matką, skazujemy się na masę niepotrzebnego stresu, a cel tak czy inaczej pozostaje nieosiągalny. A matka wystarczająco dobra? O ile nie zdołamy przestać się przejmować opiniami innych ludzi, i tak mamy przerąbane. Wszystko, cokolwiek zrobimy lub powiemy, może przez kogoś zostać uznane za niewłaściwe. Jeśli dbamy o swój wygląd, na pewno poświęcamy swoim pociechom zbyt mało uwagi, a jeśli czujemy się i wyglądamy jak zombi... cóż, tym bardziej nie mamy co oczekiwać pozytywnych reakcji. Nawet fakt, czy rodzimy naturalnie czy przez cesarskie cięcie, może dla kogoś stanowić wyznacznik dobrej lub złej matki. To absurdalne, bo przecież nie zawsze wybór należy do nas, ale w takich smutnych czasach przyszło nam żyć.
"Liga (nie)złych mam" to książka, którą powinna przeczytać każda matka. Zwłaszcza ta zagubiona, samotna, przytłoczona obowiązkami i wiecznie niewyspana. W znoszonych dresach, bez makijażu, wciąż zastanawiająca się, co jest z nią nie tak, bo wszystko przychodzi jej z takim trudem. Ta lektura otworzy jej oczy i doda sił. Uświadomi, że jest wystarczająco dobra i nie musi się zadręczać nieosiągalną perfekcją. Wszystkim pozostałym ten zbiór oryginalnych, przystępnie napisanych esejów pokaże fragmenty prawdziwego macierzyństwa, bez idealizowania i przekonywania, że istnieje jakaś jedna jedynie słuszna recepta na dobre rodzicielstwo. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie.
Polecam z całego serca!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)
Wyzwanie:

czwartek, stycznia 05, 2017

[BOOK TOUR] "AntyCzłowiek" Dariusza Regulskiego

[BOOK TOUR] "AntyCzłowiek" Dariusza Regulskiego
Autor: Dariusz Regulski
Tytuł: AntyCzłowiek czyli jednoosobowe sprzysiężenie przeciwko całemu światu. 24 II - 24 XII 2015
Liczba stron: 95
Wydawnictwo: Ridero





Organizatorka akcji: 
Matka Puchatka
Regulamin








Macie ochotę na coś oryginalnego, osobistego i wyjątkowo szczerego? W ramach Book Tour, który zorganizowała Matka Puchatka, miałam tym razem okazję zapoznać się z nietypowym debiutem Dariusza Regulskiego.
"AntyCzłowiek" to utwór, który trudno jednoznacznie sklasyfikować. Powieść? Raczej nie. Dziennik? Zbiór refleksji, wspomnień, strumieni świadomości... Zdecydowanie nie jest to lektura lekka, lecz skłaniająca do poważnej zadumy nad życiem i różnymi jego aspektami. Te skromne 95 stron autor wypełnił po brzegi rozważaniami o cierpieniu, stracie, niesprawiedliwości świata, poczuciu wyobcowania, o śmierci. O ludziach wypranych z uczuć, pozbawionych empatii. O pogoni za pieniądzem i zniewoleniu przez niego. O żenująco niskim poziomie programów telewizyjnych, a nawet o polityce.
Chociaż nie we wszystkim musimy się z autorem zgadzać, to jednak same przemyślenia okazują się zaskakująco bliskie naszym własnym (przynajmniej w moim przypadku tak było). Nad wieloma poruszonymi przez niego sprawami sama też się wcześniej zastanawiałam. Powyższy fragment (w ramce) przypomniał mi nawet o wierszu, który napisałam kiedyś, myśląc o osobach mijanych każdego dnia na ulicy czy obserwowanych przez okno autobusu, w strugach deszczu. Widzimy je, a jednak jednocześnie wcale ich nie dostrzegamy. To bezimienna, szara masa przepływająca gdzieś obok nas...

Tłumy płyną ulicami -
Szare postaci bez twarzy.
Krzyczą do siebie przez strugi
Niezrozumiałe wyrazy.

Ofiary w maskach zostawią
Po sobie ciszę milczenia.
Wciąż potrącając się, suną,
Choć zdaje się, że ich nie ma.


Lektura "AntyCzłowieka" to przeżycie specyficzne. Jakbyśmy znaleźli się w ciasnym pokoju sam na sam z nieznajomym i jego cierpieniem. Ogromem przytłaczającego cierpienia. Spomiędzy stron przebija dojmujące poczucie straty. Dystans do świata, do ludzi, do siebie samego przeplata się z fragmentami, z których aż kipią emocje. To książka, która rozbija wewnętrznie, ale też prowokuje do głębokiej refleksji nad sensem życia. Najbardziej osobista rozmowa o sprawach najważniejszych i tych mniej ważnych. Nie da się przejść obok niej obojętnie. Podobno w każdym z nas jest coś z AntyCzłowieka. Czy w Tobie też?



Książka bierze udział w wyzwaniach:



poniedziałek, stycznia 11, 2016

Ewa Ornacka, Piotr Pytlakowski "Wojny kobiet"

Ewa Ornacka, Piotr Pytlakowski "Wojny kobiet"







Autorzy: Ewa Ornacka, Piot Pytlakowski
Tytuł: Wojny kobiet
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Rebis








Od mojego ostatniego wpisu wiele się pozmieniało - ślub, dziecko, przeprowadzka - na czytanie jakoś nie było czasu. Do tego praca naukowa (Szekspir, Szekspir i jeszcze raz Szekspir...). A ciekawe książki ciągle gdzieś się pojawiały, zapełniając po kolei puste półki i czekając aż wreszcie znajdę chwilę, by po nie sięgnąć.

"Wojny kobiet" dostałam w prezencie od męża, sama pewnie nigdy bym się tą publikacją nie zainteresowała. I choć nie spodziewałam się po niej zbyt wiele, zostałam pozytywnie zaskoczona zarówno opisanymi historiami, jak i sposobem ich przedstawienia.

Każdy rozdział to odrębna opowieść. O walce z mafią, z policją. O porwaniach, zabójstwach, aresztowaniach. O tych, którzy ponieśli zasłużoną karę i o niesłusznie oskarżonych. A to wszystko widziane oczyma kobiet. Tak poznajemy Monikę, żonę policjanta walczącego z włoską kamorrą, Lucynę i Henrykę - wciąż szukające szczątków swoich mężów, dla których sprowadzanie papierosów bez akcyzy zakończyło się tragicznie czy siostrę Krzysztofa Olewnika, Danutę. Nie mniej poruszające są kolejne historie: Marleny, córki generała oskarżonego o przyjęcie dużej łapówki; Teresy, matki gangstera; Marii i Krystyny, żon mężczyzn oskarżonych o przestępstwa, których nie popełnili; Natalii i jej ucieczki od bogatego "biznesmena"; Ireny, której zarzucono kłamstwo lustracyjne; Iriny, siostry Tolika, i Patrycji, żony Adama, niesłusznie skazanych za zabójstwa; Haliny, której syna nazwano szpiegiem oraz Moniki zamordowanej z powodu jej partnera.

Wstrząsające, nieraz drastyczne, opowieści okazały się niezwykle wciągające. Kolejne osoby wtajemniczają nas w wydarzenia, które zmieniły ich życie na zawsze. Dlatego współczujemy im i kibicujemy w dalszej walce, gdyż nie można przejść obok nich obojętnie. Polecam.
Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger