Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty

środa, maja 04, 2022

Rejs ku przeznaczeniu – „Australijskie piekło” Radosława Lewandowskiego

Rejs ku przeznaczeniu – „Australijskie piekło” Radosława Lewandowskiego
 
Autor: Radosław Lewandowski
Tytuł: Australijskie piekło
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: BUKEBUK

Co się może stać, gdy na statku wypływającym w długi rejs znajdą się ludzie pozbawieni wszelkich skrupułów? Zamknięci na niewielkiej przestrzeni dadzą pokaz przeróżnych niegodziwości. Jednak wśród rozbitków, gdy ratunek wcale nie jest pewny, mogą się wręcz poczuć nietykalni. Skala zła, jakie są w stanie wyrządzić, przerasta wówczas wszelkie wyobrażenia...
W październiku 1628 roku z portu w Amsterdamie wypływa 7 statków Kompanii Wschodnioindyjskiej – Batavia, Assendelft, Haga, Dordrecht, Kleine Dawid, Zaandam i Buren. Flota pod dowództwem starszego kupca Franciszka Pelsaerta zmierza w kierunku Jawy. Marynarzy i pasażerów czeka długa, pełna niebezpieczeństw wyprawa. Wrogie statki, piraci, krwiożercze rekiny... Zagrożeń jest o wiele więcej. Jak się jednak okaże, tym, czego najbardziej powinni się obawiać, są inni ludzie, współtowarzysze podróży, gotowi na wszystko i pozbawieni wszelkich hamulców moralnych. 
Opowieści o morskich wyprawach i o piratach fascynowały mnie od lat. O wiele chętniej sięgałam właśnie po tego typu historie niż po książki dla nastolatek. Podróż w nieznane, wielka przygoda i mnóstwo akcji – to wszystko niezmiennie kradło moje serce i sprawiało, że pochłaniałam jedną powieść za drugą. Sięgając po Australijskie piekło, po cichu liczyłam na powrót do tamtych emocji i wrażeń. Chociaż na nudę narzekać nie mogłam, bo lektura obfitowała w intrygujące oraz trzymające w napięciu wydarzenia, to jednak nie potrafiłam się w nią wczuć, a czytanie kolejnych rozdziałów przychodziło mi z trudem.
Żaden z bohaterów nie wzbudził mojej szczególnej sympatii. Może poza Wiebbe Hayesem, który jako jeden z nielicznych nie przejawiał zachowań żądnego krwi psychopaty. Pozostali albo byli strasznie skrzywieni psychicznie, albo brakowało im zdecydowania i siły, by przeciwstawić się tym czerpiącym chorą przyjemność z krzywdzenia innych. Najgorszym z nich wszystkich był Jeronim Kornelisz – ucieleśnienie zła. Gdy wydawało mi się, że niżej już upaść nie można, on przechodził sam siebie. W pewnym momencie już nawet nie miałam ochoty czytać, jakie jeszcze okrucieństwa mogły stać się jego udziałem.
Przez powieść Radosława Lewandowskiego przebrnęłam z wielkim trudem. Nie dlatego jednak, że czegoś jej brakuje. Wręcz przeciwnie. Mamy tutaj naprawdę ciekawą fabułę, opartą na prawdziwych wydarzeniach, a także pełną emocji akcję. Autor potrafi nie tylko zaintrygować, ale i zszokować, jak na mój gust, momentami aż za bardzo. Dla mnie ta lektura okazała się zbyt brutalna. Pewne opisy na pewno zostaną w mojej pamięci na dłużej, choć wcale mnie to nie cieszy. Jeśli jednak Wam to nie przeszkadza i lubicie takie klimaty, możecie śmiało czytać. Ja, dla odmiany, chętnie sięgnę teraz po coś spokojniejszego, gdzie nie zaatakują mnie znienacka czyjeś wyprute flaki.

środa, maja 29, 2019

W górach Schwarzwaldu, grudzień 1943 - "Biała Róża, Czarny Las" Eoina Dempseya *Zuzanna*

W górach Schwarzwaldu, grudzień 1943 - "Biała Róża, Czarny Las" Eoina Dempseya *Zuzanna*
Autor: Eoin Dempsey
Tytuł: Biała Róża, Czarny Las
Liczba stron: 276
Wydawnictwo: NieZwykłe
Premiera: 8 maja 2019

W mroźnych górach Schwarzwaldu przez zaspy śniegu przedziera się młoda dziewczyna z rewolwerem w kieszeni. Chociaż ma zaledwie 26 lat, nie chce już dłużej żyć. Wszędzie śledzą ją potępiające, nieufne spojrzenia. Zdrajczyni narodu niemieckiego. Dalsze funkcjonowanie w społeczeństwie przesiąkniętym nienawiścią, ubóstwiającym Hitlera i jego reżim, wydaje się ponad jej siły. Nie pozostał jej już nikt bliski. Idzie przed siebie. W śniegu dostrzega nieprzytomnego mężczyznę...
Franka Gerber to młoda dziewczyna o typowo aryjskiej urodzie. Choć początkowo daje się porwać narodowosocjalistycznej propagandzie, z czasem udaje jej się uwolnić od wiary we wszechobecne kłamstwa. Wpajane jej od dziecka przez rodziców wartości wreszcie zyskują przewagę, ale cóż z tego, skoro Franka traci kolejno wszystkich, których kocha? Załamana i zrezygnowana, nazywana wrogiem państwa, postanawia ze sobą skończyć. Brnąc przez śnieżne zaspy, dostrzega coś niepokojącego. Znajduje spadochron i nieprzytomnego mężczyznę w mundurze Luftwaffe. Dziewczyną targają wątpliwości. Chęć niesienia pomocy ostatecznie bierze górę nad nienawiścią do nazistów. Uratowanie tego człowieka nie będzie jednak łatwe, a sprawę znacznie skomplikuje fakt, że nie jest on tym, za kogo się podaje.
Ogromną zaletą powieści Eoina Dempseya jest szczegółowe ukazanie realiów życia w Niemczech od czasu dojścia Hitlera do władzy. O zbrodniach dokonanych przez nazistów na innych narodach wiadomo wiele, ale jak traktowali oni obywateli własnego kraju? Okazuje się, że represje, jakim ich poddawano, były równie przerażające. Karano nie tylko jawną krytykę władzy i samego Führera, za słuchanie niedozwolonych stacji radiowych czy posiadanie zakazanych książek Niemcom również groziła kara śmierci. Liberalne poglądy stały się śmiertelnie niebezpieczne. Właśnie w takim, napędzanym nienawiścią świecie musi żyć i funkcjonować główna bohaterka.
Franka Gerber to osoba bardzo młoda, ale boleśnie doświadczona przez życie. Autor wykreował jej postać tak umiejętnie, że żadna jej decyzja, żadna wątpliwość i żadna myśl nie wydały mi się udawane czy naciągane. To postać autentyczna, odważna, ale w żadnym wypadku nie czarno-biała. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie, a jej historia poruszyła mnie do głębi. Śmierć odebrała jej najbliższych - rodziców, brata, ukochanego... Skazana na więzienie, odsiedziała wyrok, lecz piętno wroga narodu pozostało. Wycierpiała naprawdę wiele, nie pozostał nikt, komu mogłaby zaufać. Nie w świecie, gdzie każdy na każdego może donieść, nawet w zupełnie błahej sprawie, podając go na tacy gestapowcom i ich straszliwym torturom. 
Ten nastrój wszechobecnego strachu i podejrzliwości doprowadzonej do skraju absurdu Eoin Dempsey oddał wprost idealnie. Mimo że przez większość czasu akcja toczyła się raczej spokojnie, poczucie zagrożenia towarzyszyło bohaterom na każdym kroku. Nawet wyprawa po zapasy jedzenia obarczona była ryzykiem. Zarówno Franka, jak i ocalony przez nią mężczyzna doskonale wiedzieli, że każde nierozważne słowo czy gest mogły ich kosztować życie. Skupienie się na tej dwójce postaci pozwoliło autorowi niezwykle realistycznie odmalować ich wyjątkową sytuację i dylematy, przed jakimi stawali. Zagłębiając się w tę porywającą historię, miałam pewność, że zadbał o każdy szczegół. Dopracowana w każdym calu Franka zdawała się ożywać na kartach książki, a nic, co jej dotyczyło, nie było przypadkowe. Niewątpliwą zaletą okazał się również język powieści, ogromnie wymowny w swojej prostocie.
"Biała Róża, Czarny Las" to powieść, którą da się przeczytać w jeden dzień. Moim zdaniem zasługuje jednak na to, by poświęcić jej więcej czasu. Uświadamia, że w czasie II wojny światowej naziści walczyli nie tylko przeciw aliantom, ale skutecznie gnębili także obywateli własnego kraju. Ukazuje ogrom cierpienia i represji, jakie dotykały w tym czasie Niemców, zwłaszcza tych, którzy nie popierali nowej władzy i jej działań. Ale nie tylko z tego powodu warta jest uwagi. Eoin Dempsey genialnie wykreował postać głównej bohaterki i zadbał o to, by zagrożenie pozostawało realne w każdym momencie jego opowieści, nie pozwalając o nim zapomnieć nawet na chwilę. Udało mu się oddać w pełni grozę świata wypaczonych wartości, gdzie niepodzielnie panuje nienawiść, a każdy - nawet członek rodziny czy sąsiad - może się okazać śmiertelnym wrogiem. Jak funkcjonować, nie ufając nikomu? Jak obdarzyć zaufaniem drugiego człowieka, gdy to oznacza złożenie swego życia w jego ręce? Polecam bardzo!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu!


Wyzwania:

czwartek, listopada 22, 2018

Po rozżarzonych węglach piekła... do raju - "Owoc Granatu. Kraina snów" Marii Paszyńskiej [OWOC GRANATU #2] *Zuzanna*

Po rozżarzonych węglach piekła... do raju - "Owoc Granatu. Kraina snów" Marii Paszyńskiej [OWOC GRANATU #2] *Zuzanna*
Autor: Maria Paszyńska
Tytuł: Owoc Granatu. Kraina snów
Cykl: Owoc Granatu, tom 2
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Książnica


Pierwszy tom serii Owoc Granatu wstrząsnął mną do głębi, nie pozwalając wyrzucić z pamięci historii opowiedzianej przez Marię Paszyńską. Dzieje bliźniaczek, Elżbiety i Stefanii, bardzo mnie poruszyły i byłam niezmiernie ciekawa, jak dalej potoczą się ich losy. Czy zdołają zostawić za sobą koszmary z przeszłości i zaczną znowu żyć? A może okaże się, że wspomnienia z Syberii to ciężar, którego unieść po prostu się nie da...
Dramatyczna walka o przetrwanie w mroźnych i niebezpiecznych ostępach syberyjskiej tajgi nareszcie dobiegła końca. Siostry znalazły schronienie wśród gościnnych Persów, gdzie próbują jakoś poukładać sobie życie. Halszka powoli dochodzi do siebie pod czujnym okiem i troskliwą opieką rodziny Mehrdada. Stefania natomiast bardzo szybko rezygnuje ze służby w oddziale generała Andersa, wykorzystując pierwszą nadarzającą się okazję, by powrócić do Iranu. Podejmuje pracę w szkole jako nauczycielka muzyki, zgadza się również wystąpić podczas koncertu na balu w Isfahanie. Tam poznaje perskiego księcia Hamida Sarkuchiego.

Chociaż od dramatycznych wydarzeń z Syberii minęło już kilka lat, ten koszmar wcale nie opuścił sióstr Łukowskich. Okropieństwa wojny pozostają wciąż żywe w ich pamięci, nadal dręczą je w snach i na jawie, utrudniając normalne funkcjonowanie. Dotyczy to zwłaszcza Halszki, która nie potrafi pogodzić się nie tylko z przeszłością, ale także z tym, jak wojna wpłynęła na nią samą, kim się stała. Fakt, że zrobiła to, co musiała, aby przetrwać i ocalić siostrę, wcale nie pomaga. Doskonale wszystko pamięta i ma świadomość, że będzie ją to dręczyć do końca jej dni. Mimo ogromu cierpienia, jakie stało się jej udziałem, nadal stara się postępować właściwie, a dobro bliskich zawsze stawiać ponad swoim własnym. To właśnie jej los przejął mnie najbardziej i całym sercem życzyłam jej, by zdołała odnaleźć  w końcu spokój, a może nawet szczęście.


Stefania ma natomiast do życia zupełnie inne podejście. Zdaje się, że pod tym względem wcale się nie zmieniła. Gdy tylko staje przed szansą na dostatnie życie, chwyta się jej kurczowo. Rzuca się w wir luksusowego życia, skupiając na swojej urodzie, eleganckich strojach i życiu towarzyskim wyższych sfer. Zapomina o siostrze i o przyjaciółce, odcina się od środowiska polskich uchodźców, uważając się za kogoś lepszego od nich. Już przy lekturze pierwszego tomu ta bohaterka dała się poznać jako osoba bezwzględna, okrutna, egoistyczna i pozbawiona empatii. Wywoływała we mnie same negatywne uczucia, a tutaj moja niechęć do niej jeszcze się pogłębiła.



Jeśli sądzicie, że po drodze przez piekło, jaką musiały przebyć bohaterki Owocu Granatu, Iran otworzył im drzwi do bajkowej, beztroskiej przyszłości, bardzo się mylicie. Autorka nie szczędzi im wcale trudnych wyborów, ukazując, że przetrwanie dramatycznych zdarzeń wcale nie oznacza zażegnania wszelkich problemów. Nie wszystko można zostawić za sobą. Pod tak trudnych przeżyciach, trauma pozostaje i na każdym odciska trwałe piętno. Chociaż w "Krainie snów" to skrajne okrucieństwo i brutalność, tak wszechobecne w pierwszym tomie serii, zostawiamy w pewnym sensie za sobą, ono nadal nie daje o sobie zapomnieć. W lekki styl opowieści i spokojną, niemal sielankową rzeczywistość co rusz wkradają się demony przeszłości. Po wielkich trudach szczęśliwe zakończenie może nie nastąpić nigdy. A jeśli nawet się zdarzy, droga do niego z pewnością nie będzie prosta.

Sięgając po kontynuację "Dziewcząt wygnanych", sądziłam, że najgorszą, najmroczniejszą część historii sióstr Łukowskich mam już za sobą. Była to prawda, ale tylko do pewnego stopnia. Owszem, udało im się ujść z życiem i opuścić niegościnne tereny Syberii, ale okazało się, że ich cierpienia wcale na tym się nie skończą. Opisy pełne brutalnego, nieuzasadnionego okrucieństwa zniknęły już w zasadzie z kart powieści, ale towarzyszące im emocje pozostały. Opowieść o doświadczeniach tak tragicznych i przerażających chyba nikogo nie pozostawiłaby obojętnym. Ale poruszyć czytelnika równie mocno tym, co działo się w sercach i umysłach bohaterów później, gdy zdawało się, że ich koszmar dobiegł już końca... to zadanie o wiele trudniejsze, wymagające nie lada umiejętności. Maria Paszyńska poradziła sobie z nim po mistrzowsku, z lekkością i wielką wprawą przelewając na papier targające nimi uczucia. Zrobiła to tak genialnie, że nie dało się od nich odciąć, zdystansować, mogłam jedynie przeżywać wszystko wraz z nimi. Ta historia wciągnęła mnie i oczarowała. Nie mogłam się od niej oderwać do tego stopnia, że przeczytałam ją w dwa dni i wciąż mam ochotę na więcej. Polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica!

Recenzję pierwszego tomu - "Dziewczęta wygnane" - przeczytacie tutaj.

Wyzwania:

piątek, września 07, 2018

Cienie, które boją się snów - "Owoc Granatu. Dziewczęta wygnane" Marii Paszyńskiej [OWOC GRANATU #1]

Cienie, które boją się snów - "Owoc Granatu. Dziewczęta wygnane" Marii Paszyńskiej [OWOC GRANATU #1]
Autor: Maria Paszyńska
Tytuł: Owoc Granatu. Dziewczęta wygnane
Cykl: Owoc granatu, tom 1
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Książnica

Powieści historyczne w zasadzie nigdy jakoś szczególnie mnie nie interesowały. Z wyjątkiem tych o II wojnie światowej i o Polakach wywożonych na Syberię. Czytając je, mam czasem wrażenie, jakbym odkrywała jakieś okruchy historii o moim dziadku, którego nie było mi dane poznać. Chociaż przeżył zarówno zesłanie, jak i późniejsze walki w oddziale generała Andersa, zmarł 3 lata przed moimi narodzinami, pozostawiając po sobie jedynie odznaczenia wojskowe i stare fotografie... Nigdy nie miałam okazji, by wysłuchać jego opowieści i być może właśnie dlatego książki takie jak "Owoc Granatu" są szczególnie bliskie mojemu sercu.
Lato 1939 roku. Siostry bliźniaczki, z wyglądu niemal identyczne, pod względem charakteru diametralnie różne. 15-letnie dziewczęta spędzają wakacje w dworku u dziadków. Podczas gdy Elżbieta dużo pomaga w gospodarstwie, okazując szczere zainteresowanie wszystkim, co związane z rodzinną ziemią, Stefania nudzi się niemiłosiernie, zajęta jedynie lekturą oraz obmyślaniem kolejnych fryzur i strojów. Gdy w okolicy pojawia się przystojny Jędrzej Walicki, próżną panienkę pochłania bez reszty plan oczarowania młodzieńca. On pozostaje jednak całkowicie obojętny na jej starania. Tymczasem polskie wojsko ogłasza mobilizację, a nad spokojną dotąd okolicę nadlatują niemieckie samoloty.
"Owoc Granatu" to powieść pełna kontrastów. Autorka najpierw łagodnie wprowadza czytelnika do spokojnego, poukładanego świata sióstr Łukowskich, po to, by już wkrótce brutalnie wyrwać go wraz z bohaterkami z tego sielankowego otoczenia i rzucić w wir bezwzględnej walki o przetrwanie. Żołnierze Armii Czerwonej zjawiają się w środku nocy, by wywieźć dziewczęta z ich matką i malutkim braciszkiem w nieznane. Towarzyszymy im w tej wyczerpującej podróży, w warunkach, których w żaden sposób nie można uznać za ludzkie. Kiedy wreszcie docierają do miejsca przeznaczenia, sytuacja wcale nie ulega poprawie. Pozbawione wszystkiego, co dotąd znały, muszą podjąć walkę, pomimo dojmującego głodu, przenikliwego mrozu i skrajnego wyczerpania. Wszelkie przejawy ludzkiej dobroci zostają stłumione przez jedno dominujące pragnienie - pozostania przy życiu za wszelką cenę.

Maria Paszyńska ukazuje nam dwa skrajnie odmienne światy - wiejski dworek zamożnej rodziny, której niczego nie brakuje oraz rozpadające się baraki wśród śniegów syberyjskiej tajgi, gdzie każdy dzień przynosi ból, głód, choroby i śmierć. Nadzór nad zesłańcami sprawują ogarnięci nienawiścią Sowieci, choć na swojej drodze bohaterki spotykają również osoby gotowe nieść im pomoc. Autorka bardzo przekonująco odmalowała zarówno postaci oprawców, jak i obywateli ryzykujących własne zdrowie i życie, dzielących się tym, co mają, z czystej dobroci serca. Przenosi nas ze zwyczajnej, spokojnej wioski do miejsca, gdzie bezwzględna brutalność i okrucieństwo odzierają ludzi z resztek człowieczeństwa, by potem znów ukazać normalność, pozwalając odrodzić się nadziei. 
Pierwszy tom trylogii "Owoc Granatu" to świetnie napisana, mocna powieść, która poruszy każdego. Autorka, doskonale przygotowana do tego zadania, bardzo szczegółowo i realistycznie odmalowała realia Polaków z Kresów Wschodnich, którzy zostali w latach 1939-41 wywiezieni na Syberię. Każdy opisany przez nią przejaw okrucieństwa ściska boleśnie za serce i zapada głęboko w pamięć, dlatego jest to raczej lektura dla osób o mocniejszych nerwach. Pełna różnorakich emocji i wzruszeń, nie da o sobie zapomnieć, zmuszając do refleksji o przeszłości i cierpieniach, jakie stały się przed laty udziałem naszych rodaków. Szczerze polecam, a sama czekam już niecierpliwie na kolejną część tej historii.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica!

Wyzwania:

poniedziałek, września 25, 2017

[PRZEDPREMIEROWO] "Brzydka królowa" Victoria Gische

[PRZEDPREMIEROWO] "Brzydka królowa" Victoria Gische
Autor: Victoria Gische
Tytuł: Brzydka królowa. Elżbieta Rakuszanka żona Kazimierza Jagiellończyka
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Książnica
Premiera: 27.09.2017

"Brzydka królowa" to czwarta z kolei powieść Victorii Gische. Posługująca się tym pseudonimem autorka pochodzi z Siemianowic Śląskich, jest historykiem z wykształcenia, interesuje się w szczególności Starożytnym Egiptem oraz Średniowieczem. Do tej pory spod jej pióra wyszły także: "Lucyfer. Moja historia", "Kochanka królewskiego rzeźbiarza" oraz "Tajemnice królów. W służbie faraona. Na tropie zaginionej księżniczki".
Elżbieta Rakuszanka zdecydowanie nie miała łatwego życia. Księżniczka w młodym wieku straciła oboje rodziców i wraz z rodzeństwem - starszą siostrą, Anną, i młodszym bratem, Władysławem - trafiła do surowego i nieczułego stryja. Opiekun traktował ich z zimną obojętnością, a ponieważ był nad wyraz skąpy, oszczędzał na jedzeniu i ubiorach, przez co dzieci chodziły wiecznie głodne i zmarznięte. Jedyną osobą, która szczerze się o nie troszczyła, była niania, Helena Kottanner. Trudne warunki niekorzystnie odbiły się na wyglądzie młodej Elżbiety, czyniąc z niej osobę niską, zgarbioną, o zaokrąglonych plecach. Mijały lata, a księżniczka coraz silniej odczuwała, jak wielką wagę przykłada się w otaczającym ją świecie do kobiecej urody. Jej brak mógł całkowicie zniweczyć jej plany na przyszłość. A pragnęła jedynie mądrego, kochającego męża, który będzie jej wierny.
Victoria Gische zaopatrzyła swoją powieść w godne skrupulatnego kronikarza detale przeróżnej natury. Dzięki nim czytelnik może się poczuć, jakby i on odwiedzał kolejne miejsca i współuczestniczył w przedstawionych wydarzeniach. Piękne, poetyckie opisy sprawiają, że z łatwością wyobrazimy sobie majestatyczne budowle czy zapierające dech w piersi krajobrazy. Nie przypadło mi do gustu tylko jedno, a były to sceny erotyczne. Nie spodziewałam się, że zostaną zrelacjonowane w tak drobiazgowy i... odważny sposób. Fragmenty te mocno się wyróżniały i, w moim odczuciu, niezbyt dobrze komponowały się z resztą książki.
Chociaż powieści historyczne nie należą do moich ulubieńców, zapowiedź "Brzydkiej królowej" sprawiła, że zapragnęłam ją przeczytać. Zaczęłam lekturę ostrożnie, z pewnym dystansem i zanim się spostrzegłam, opowieść wciągnęła mnie bez reszty. Bogactwo wykorzystanych faktów historycznych znacznie wzbogaciło moją wiedzę. Co ważne, z noty od autorki dowiemy się, co zostało przez nią na potrzeby powieści zmienione. Mimo nagromadzenia dat i innych informacji, jej styl pozostał lekki i przyjazny w odbiorze, co uważam za ogromną zaletę. Powieść Victorii Gische pozwoliła mi miło spędzić czas, a przy tym wiele się nauczyć. Z pewnością sięgnę jeszcze kiedyś po inne książki tej autorki, a "Brzydką królową" z czystym sumieniem Wam polecam.

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

środa, marca 01, 2017

[BOOK TOUR] Martha Hall Kelly "Liliowe dziewczyny"

[BOOK TOUR] Martha Hall Kelly "Liliowe dziewczyny"
Autor: Martha Hall Kelly
Tytuł: Liliowe dziewczyny
Liczba stron: 664
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka


Organizatorka akcji:






Niektóre historie czyta się wyjątkowo trudno. Ale wcale nie dlatego, że są źle napisane. Wręcz przeciwnie. Poruszają najgłębsze struny duszy. Tak bardzo, że nie można przejść obok nich obojętnie. "Liliowe dziewczyny" są właśnie jedną z nich. Choć lektura tej książki łamie serce i wyciska łzy z oczu, bezsprzecznie warto ją poznać i powiedzieć o niej innym. Mówi bowiem o tematach, o których milczeć nie wolno.
Jest rok 1939. Poznajemy trzy bohaterki, których losy będziemy śledzić na przestrzeni kolejnych 20 lat. Amerykanka Caroline pracuje jako wolontariuszka we francuskim konsulacie w Nowym Jorku. Organizuje zbiórki i przyjęcia charytatywne, pomagając wielu osobom. Wspiera sierocińce we Francji, do których regularnie wysyła paczki z darami. Gdy poznaje aktora Paula Rodierre'a, nawet sobie nie wyobraża, dokąd zaprowadzi ją los. Kasia to z kolei młoda mieszkanka Lublina. Spędza czas jak typowa nastolatka, razem ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi - Nadią i Piotrkiem, w którym jest zakochana. Inwazja Hitlera na Polskę jej życie również wywróci do góry nogami, a wojna odciśnie na niej swoje piętno w niezwykle bolesny i brutalny sposób. Wreszcie Herta, Niemka marząca o karierze chirurga, która musi zadowolić się specjalizacją z dermatologii. By pomóc utrzymać rodzinę, dorabia w sklepie swojego wuja, rzeźnika. Kiedy więc otwiera się przed nią możliwość podjęcia pracy lekarza z dobrą pensją, nie waha się ani chwili. Losy tych trzech tak różniących się od siebie kobiet połączy jedno miejsce - obóz koncentracyjny w Ravensbrück.
Narracja prowadzona na zmianę z punktu widzenia trzech głównych bohaterek to niewątpliwa zaleta tej powieści. Dzięki temu zabiegowi dostajemy relację z samego środka piekła, z dwóch stron barykady - od więźniarki i od lekarki obozowej. Trzecia opowieść - osoby z zewnątrz, nie związanej bezpośrednio z obozem, pozwala poszerzyć perspektywę o wydarzenia rozgrywające się w innych częściach świata. Daje się odczuć solidne przygotowanie autorki, która wykorzystała liczne źródła historyczne, odwiedziła też wcześniej opisywane przez siebie miejsca. Muszę przyznać, że szczegółowe fragmenty dotyczące mojego rodzinnego miasta, Lublina, zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie. Nic jednak nie mogło się równać rozdziałom poświęconym życiu w obozie. Chciałam dowiedzieć się, co było dalej, a jednocześnie bałam się kolejnych akapitów. Każde makabryczne wydarzenie przybliżało mnie do punktu, w którym emocje by mnie przytłoczyły i nie byłabym w stanie czytać dalej. 
Martha Hall Kelly stworzyła powieść naprawdę wyjątkową. Taką, której się nie zapomina i nie da się czytać ze spokojem. Tak wiele przejawów okrucieństwa nikogo nie pozostawi obojętnym, zwłaszcza gdy ma się w pamięci, że jest to przecież historia oparta na faktach. Aresztowania, morderstwa, wywożenie do obozów, nieludzkie traktowanie więźniów, eksperymenty medyczne... Niełatwo się o tym czyta. Każdy jednak powinien po taką lekturę sięgnąć, we właściwym dla siebie momencie. Jeśli czujecie, że nie dacie rady przebrnąć przez te drastyczne fragmenty, dajcie sobie czas. I koniecznie wróćcie do tematu, gdy już będziecie na to gotowi.


Książka bierze udział w wyzwaniu:

piątek, lipca 27, 2012

Rita Monaldi, Francesco Sorti, "Secretum"

Rita Monaldi, Francesco Sorti, "Secretum"







Autor: Rita Monaldi, Francesco Sorti
Tytuł: Secretum
Liczba stron: 651
Wydawnictwo: Świat Książki








Druga część przygód dawnego posługacza z gospody „Donzello” (obecnie Mistrza Ptasznika w willi Spada) oraz opata i szpiega Atta Melaniego.

Bohater „Imprimatur” wiedzie spokojne życie u boku ukochanej żony Cloridii, z którą ma dwie córeczki, wykonując drobne prace w willi Spada. Trwają przygotowania do wesela Marii Pulcherii Rocci i Clemente Spady, gdy nagle, po siedemnastu latach, Atto Melani ponownie przybywa do Rzymu. Obiecując dawnemu przyjacielowi sowite wynagrodzenie i bogaty posag dla córek, opat znów wciąga go w swoją intrygę. Tym razem towarzyszą im Buvat (sekretarz Melaniego) oraz żandarm Waligóra. Wspólnie ścigają cerretan i próbują odnaleźć trzy podarunki szalonej Capitor. Szukają także odpowiedzi na pytanie kim (lub czym) jest tajemniczy Tetrachion. Trafiają do „Okrętu” – niezwykłej willi Elpidia Benedettiego, a w jej ogrodach są świadkami wydarzeń z przeszłości, które nigdy nie miały miejsca. A wszystko to ze zbliżającym się konklawe, sukcesją hiszpańską oraz uczuciem Ludwika XIV i Marii Mancini w tle.

Lekturę „Secretum” zaczęłam z nadzieją na co najmniej równie porywającą fabułę co w „Imprimatur” i muszę przyznać, że lekko się zawiodłam. Pierwsza połowa powieści była dla mnie trudna do przebrnięcia, przez co książka wylądowała na półce i przeleżała na niej parę ładnych tygodni. Dopiero przy drugim podejściu udało mi się dotrzeć do jej bardziej interesującej części. Jednak, tak jak poprzednio, urzekło mnie staranne przygotowanie autorów widoczne w licznych wykorzystanych faktach historycznych, a nawet oryginalnych listach. Pozostaje mieć nadzieję, że trzecia część dorówna pierwszej i pozwoli zapomnieć o niedostatkach drugiej.

Mimo wszystko polecam.

czwartek, lipca 26, 2012

Rita Monaldi, Francesco Sorti, "Imprimatur"

Rita Monaldi, Francesco Sorti, "Imprimatur"







Autor: Rita Monaldi, Francesco Sorti
Tytuł: Imprimatur
Liczba stron: 535
Wydawnictwo: Świat Książki








„Imprimatur”, oznaczające dosłownie “niech będzie odbite”, to pierwsza z serii bestsellerowych powieści dwojga włoskich dziennikarzy – Rity Monaldi i Francesco Sortiego.  Jej napisanie poprzedziły badania historyczne przeprowadzone przez autorów w największych europejskich bibliotekach i archiwach. Do książki została również dołączona płyta CD z nastrojową muzyką barokową.

Dostajemy do ręki dziennik posługacza z rzymskiej gospody „Donzello”, opisujący wydarzenia z 1683 roku. Gdy z niewyjaśnionych przyczyn umiera nagle jeden z gości, wszyscy mieszkańcy „Donzella” zostają poddani kwarantannie. Śpiewak-kastrat, opat Atto Melani, oferując głównemu bohaterowi pomoc i wtajemniczenie w tajniki pracy kronikarza, wciąga go w wir niebezpiecznych wydarzeń. Mentor, który okazuje się być szpiegiem na usługach króla Francji, wszczyna śledztwo, a autor dziennika staje się jego wiernym pomocnikiem. Co łączy tajemniczą śmierć w gospodzie, papieża Innocentego XI i oblężenie Wiednia? Odpowiedź z pewnością Was zaskoczy…

Wciągająca fabuła oraz głębokie osadzenie w faktach historycznych to zdecydowane atuty powieści, choć szczegółowe opisy miejsc, potraw czy strojów mogą być trochę nużące. Szczególnie irytujące okazały się zdecydowanie przydługie receptury mikstur stosowanych na różne schorzenia. Całość powieści stanowi jednak bogate źródło informacji na temat charakteru epoki, stanu wiedzy i warunków życia u schyłku XVII wieku.

Polecam miłośnikom historii i nie tylko.
Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger