Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, stycznia 25, 2021

Niedokończona przedwojenna powieść i rodzinne tajemnice - "Czwarta powieść" Agnieszki Janiszewskiej, tom I i II *Zuzanna*

Niedokończona przedwojenna powieść i rodzinne tajemnice - "Czwarta powieść" Agnieszki Janiszewskiej, tom I i II *Zuzanna*
Autor: Agnieszka Janiszewska
Tytuł: Czwarta powieść
Liczba stron: 224 (tom I) i 240 (tom II)
Wydawnictwo: Novae Res

Rodzinne tajemnice, od lat ukryte za zasłoną czasu, potrafią ujawnić się w najmniej spodziewanym momencie. Jak się okazuje, zapomniane już wydarzenia i ludzie, którzy dawno odeszli, wciąż mogą odciskać swe piętno w teraźniejszości, a nawet wpływać na przyszłe zdarzenia.
Regina Nałęcz, absolwentka bibliotekoznawstwa i polonistyki, marzy o karierze pisarskiej. Wydała już trzy książki i zyskała grono wiernych czytelniczek, lecz nie odniosła żadnego spektakularnego sukcesu w tej dziedzinie. Na jednym z jej spotkań autorskich pojawia się tajemniczy mężczyzna i składa kobiecie nietypową propozycję. Regina ma dokończyć powieść napisaną przed laty przez jego babkę. Gdy jednak odkrywa kolejne fakty na temat autorki przedwojennego dzieła, coraz trudniej jest jej uwierzyć, że została wybrana do tego zadania przez przypadek.
Muszę przyznać, że główny wątek bardzo przypadł mi do gustu, tajemnice rodzinne zawsze skutecznie przyciągają moją uwagę. W miarę jak Regina odkrywała kolejne elementy układanki, sytuacja stawała się coraz bardziej interesująca. Wprawdzie w pierwszym tomie działo się niewiele, ale w drugim akcja porządnie się już rozkręciła, wynagradzając te - dość leniwe - początki. Za to druga część powieści tak mnie wciągnęła, że przeczytałam ją w jeden dzień, a w ostatnim czasie rzadko mi się to zdarza.
Z postacią Reginy Nałęcz natomiast niezbyt się polubiłam. Na początku strasznie mnie irytowała swoim zachowaniem. Trudno mi było przekonać się do kogoś, kto ciągle ma pretensje praktycznie do całej rodziny. Za co? Bo ośmielili się lubić jej dziadka, podczas gdy jej zdaniem wyłącznie babcia zasługiwała na całą miłość i szacunek. No i oczywiście musiała wyrażać to głośno i wyraźnie przy każdej możliwej okazji. Była święcie przekonana, że to ona zna babkę najlepiej. Nie przyszło jej nawet do głowy, że niechęć ciotki do własnej matki wcale nie była bezpodstawna.
Co do stylu powieści... mam mieszane odczucia. Z jednej strony sporo tu fragmentów napisanych naprawdę pięknie. Widać w nich wyraźnie, że autorka wie, jak operować słowem, by stworzyć odpowiedni klimat i oczarować czytelnika. Z drugiej jednak są też takie, które można by było jeszcze doszlifować. Część z dialogów wypada w moim odczuciu zbyt sztucznie, zwłaszcza te pomiędzy Reginą a jej babką są zbyt oficjalne, a przez to brzmią nienaturalnie.
Lektura pierwszego tomu "Czwartej powieści" szła mi dość opornie, przede wszystkim dlatego, że niewiele się tam działo. Jednak w tomie drugim wszystko się zmieniło. Akcja ruszyła mocno do przodu, porywając mnie ze sobą. Dałam się wciągnąć w wir wydarzeń, towarzysząc głównej bohaterce w odkrywaniu kolejnych, coraz bardziej intrygujących elementów układanki. Jeśli lubicie pięknie opowiedziane historie o rodzinnych tajemnicach, polecam.
Zuzanna

Za egzemplarz serdecznie dziękuję księgarni Zaczytani.pl!

środa, stycznia 13, 2021

Czasem lepiej zapomnieć... - "Pamiętaj, że byłam" Beaty Majewskiej [ZAPOMNIJ, ŻE ISTNIAŁEM #2] *Zuzanna*

Czasem lepiej zapomnieć... - "Pamiętaj, że byłam" Beaty Majewskiej [ZAPOMNIJ, ŻE ISTNIAŁEM #2] *Zuzanna*


Autor: Beata Majewska
Tytuł: Pamiętaj, że byłam
Cykl: Zapomnij, że istniałem, tom 2
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Jaguar

Bywa, że o pewnych wydarzeniach czy ludziach z przeszłości wolimy nie pamiętać. Czasem jednak życie podejmuje taką decyzję za nas. Bohaterka "Pamiętaj, że byłam" Beaty Majewskiej cierpi na amnezję. Nie wie, jak ma na imię, kim jest, czy ma jakąś rodzinę. Ale być może tak jest dla niej lepiej. Bo czy byłaby w stanie dalej żyć, pamiętając to wszystko, co jej się przytrafiło?
Nikita Donecki dostaje od swojego ojca - mafijnego bossa - zadanie do wykonania. Ma porwać Weronikę i jej synka, by nakłonić Rafała do współpracy. Daje słowo, że nic im się nie stanie, lecz nieoczekiwanie wydarzenia przyjmują tragiczny obrót. Kobieta traci dziecko, a wskutek otrzymanych leków również pamięć. Oficjalnie uznana za zmarłą, trafia do specjalistycznej kliniki. Czy amnezja ustąpi? Jaką rolę odegra w jej życiu Nikita, gdy znów się spotkają?
Nie podeszła mi ta książka. Owszem, wątki mafijne zapewniały sporo emocji i dodawały powieści kolorytu, ale część zdarzeń i zachowań bohaterów była wręcz absurdalna. Nikity nie polubiłam wcale. Od początku czułam do tej postaci tylko niechęć, a czytając o jego postępkach, nie mogłam mu życzyć niczego dobrego. Przemiana z brutalnego, okrutnego i pozbawionego empatii typa w mężczyznę zdolnego do normalnych uczuć zwyczajnie mnie nie przekonała. Weronika również nie przypadła mi do gustu, o wiele bardziej podobała mi się postać Katii - twardej, odważnej, nie bojącej się wyrazić głośno swojego sprzeciwu wobec złych decyzji ojca.
Ogromnie ucieszyło mnie natomiast ponowne spotkanie z rodzicami Luizy. Autorka odwaliła kawał dobrej roboty, kreując te postaci. Z jednej strony to tacy zwyczajni, prości ludzie, ale emanuje od nich takie ciepło i dobroć, że nie sposób ich nie lubić. Tam, gdzie się pojawiają, powieść zyskuje zupełnie inny charakter. Wnoszą do niej światło, radość i nadzieję na szczęśliwe zakończenie tej historii. Właśnie w tych fragmentach najwyraźniej przejawia się moim zdaniem talent autorki do tworzenia bohaterów wyjątkowych, a jednocześnie tak bliskich naszym sercom. Żałuję tylko, że nie było ich w tym tomie więcej.
Wątek romantyczny tym razem niestety mnie rozczarował. Bad boy'a, który zmienia się, bo dopadło go prawdziwe uczucie, mogę jeszcze dźwignąć, ale to już przerosło moje siły. Syndrom sztokholmski przeradzający się w szczerą miłość? Ot tak? Bo się dogadali, że on nie będzie jej już do niczego zmuszać i nagle koszmar zmienia się w sielankę?! Przykro mi, ale to już nie dla mnie. Może gdyby dodać tu jakiejś głębi, rozciągnąć to trochę w czasie... Ale ukazanie tego w ten sposób zupełnie do mnie nie przemawia.
Po lekturze książki "Zapomnij, że istniałem" miałam mieszane odczucia. Zabierając się za kontynuację, liczyłam na więcej, o wiele więcej. Zwłaszcza że prolog napisany był wprost genialnie, a zakończenie mocno mnie zaintrygowało. Ale "Pamiętaj, że byłam" wypada - w moim odczuciu - słabiej niż tom pierwszy. Owszem, może stanowić lekką i nawet całkiem przyjemną lekturę, tyle że mnie ta historia po prostu nie przekonała. Jeśli poprzednia część przypadła Wam do gustu, ta również powinna się spodobać. Ja na ostatni tom już się nie zdecyduję.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

Poprzedni tom trylogii:




czwartek, listopada 19, 2020

Na krwawej drodze ku przebaczeniu - "Zdradziecka królowa" Danielle L. Jensen [KRÓLESTWO MOSTU #2] *Zuzanna*

Na krwawej drodze ku przebaczeniu - "Zdradziecka królowa" Danielle L. Jensen [KRÓLESTWO MOSTU #2] *Zuzanna*

 

Autor: Danielle L. Jensen
Tytuł: Zdradziecka królowa
Cykl: Królestwo Mostu, tom 2
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Galeria Książki

Jak wiele można poświęcić, by choć częściowo odkupić swoje winy? Lara doskonale zdaje sobie sprawę, że wyrządzonego zła cofnąć się nie da, a straconych istnień nic już nie przywróci do życia. Ale jest gotowa na wszystko, by bronić tego, co dla niej najcenniejsze.
Aren coraz gorzej znosi niewolę u króla Maridriny. Z każdym kolejnym dniem patrzenia na ciała rodaków, którzy zginęli, próbując go ratować, traci wolę walki. Tymczasem jego żona udaje się na Eranahl, choć jest w pełni świadoma, że wszyscy poddani pragną jej śmierci. Nie ma żadnych złudzeń - na wybaczenie nie ma co liczyć. Ale uwolnienie ukochanego i zemsta na okrutnym ojcu warte są każdej ceny.
Waleczna i nieugięta Lara, znana nam już z "Królestwa Mostu", teraz ma jeszcze trudniejsze zadanie do wykonania. O ile bowiem do wnętrza pałacu można się jeszcze dostać, o tyle ucieczka stamtąd zdaje się czymś niewykonalnym. Zwłaszcza w towarzystwie tak pilnie strzeżonego więźnia. Ale dla naszej bohaterki nie ma rzeczy niemożliwych. Ta nieustraszona kobieta zrobi wszystko, by osiągnąć swój cel i nic nie jest w stanie jej powstrzymać.

Muszę przyznać, że czuję pewien niedosyt, jeśli chodzi o postać Arena. Liczyłam na trochę więcej inicjatywy z jego strony. Wprawdzie będąc w niewoli, niewiele mógł zdziałać, ale później miał już zdecydowanie większe pole do manewru. Miałam wrażenie, że ten znany nam z pierwszego tomu odważny król powraca dopiero w końcowych scenach powieści, kiedy wreszcie rzuca się w wir walki. Wcześniej niby jest, ale jakby go nie było. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że o ile w "Królestwie Mostu" pełnił rolę pierwszoplanową, niemal na równi z Larą, o tyle tutaj jego postać została zepchnięta nawet nie na drugi, ale na trzeci plan...
Nie mogę powiedzieć, że w "Zdradzieckiej królowej" mało się dzieje. Wręcz przeciwnie, na nudę narzekać się nie da. Mamy wyprawę Lary na Eranahl, poszukiwania sióstr, cały misterny plan uwolnienia Arena i pełną niebezpieczeństw podróż, są sceny walki. Ale tym razem czegoś tu brakuje. Pierwszy tom ujął mnie nie tylko wartko prowadzoną akcją, ale także kreacją bohaterów i tym, jak kształtowały się ich relacje. W tym tomie tego już niestety nie ma.
Zawiodłam się również trochę na zakończeniu. Niby z jednej strony właśnie na taki rozwój sytuacji liczyłam, ale z drugiej... ten sam cel dałoby się osiągnąć w nieco bardziej kreatywny sposób. Rozwiązanie, na jakie zdecydowała się autorka, wydało mi się zbytnio uproszczone i wprowadzone niejako na siłę. 
"Królestwo Mostu" Danielle L. Jensen ogromnie mi się spodobało. Jednak "Zdradziecka królowa" - mimo że trzyma poziom, jeśli chodzi o samą akcję - wypada zdecydowanie słabiej ze względu na bohaterów. W pierwszym tomie stopniowo ich poznajemy i widzimy zachodzące w nich zmiany, ale później wszystko staje w miejscu i nic więcej już się w tej kwestii nie dzieje. Jeśli zależy Wam przede wszystkim na wartkiej akcji - polecam. Ja mam nadzieję, że kolejne książki z tej serii (skupiające się już na innych bohaterach), wypadną lepiej.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję portalowi zaczytajsie.pl!



poniedziałek, września 28, 2020

Nigdy nie jest za późno na życie - "Królowa pszczół" Niny Nirali *Zuzanna*

Nigdy nie jest za późno na życie - "Królowa pszczół" Niny Nirali *Zuzanna*

Autor: Nina Nirali
Tytuł: Królowa pszczół
Liczba stron: 436
Wydawnictwo: Novae Res

Podobno każdy, kto przyjeżdża do Indii, robi to w poszukiwaniu czegoś. Pragnie odnaleźć siebie, uzyskać odpowiedzi na nurtujące go pytania bądź liczy na jakiś poważny zwrot w swoim życiu. Jakie pobudki kierują Skylar Bassani, odnoszącą wielkie sukcesy pisarką, gdy zostawia wszystko za sobą i przenosi się do Mumbaju?
Ośmioletnia Anu na wieść o tym, że rodzice planują wydać ją wkrótce za mąż, decyduje się na ucieczkę. Opuszcza nocą swoją małą wioskę, zabierając ze sobą jedynie latarkę i dwa kawałki chleba. Ravish Joshi, niegdyś właściciel dobrze prosperującej firmy architektonicznej, jako taksówkarz z trudem wiąże koniec z końcem, marząc o powrocie do normalnego życia. Co się stanie, gdy na drodze tych dwojga stanie Skylar? Choć zjawia się w Mumbaju z zaledwie jedną płócienną torbą, bagaż, z jakim przybywa do Indii, w rzeczywistości okazuje się o wiele większy.
Nie da się ukryć, że Nina Nirali stworzyła historię pełną emocji. Od początku dało się też wyczuć, że główna bohaterka skrywała jakąś bolesną tajemnicę. Choć twierdziła, że powodem jej wyjazdu była chęć napisania książki właśnie w Indiach, cały czas było wiadomo, że kryje się za tym coś więcej. Motywy jej działania można było szybko odgadnąć, ale sama opowieść nic na tym nie traciła, wręcz przeciwnie. Zrozumienie sytuacji Skylar sprawiło, że każda jej decyzja nabierała głębszego sensu i budziła większy podziw, a każde wypowiedziane przez nią zdanie mocniej wzruszało.
Główna bohaterka z miejsca zyskała moją sympatię. Nie mogło zresztą być inaczej, skoro autorka stworzyła postać tak odważną, nieugiętą i wrażliwą na cudzą krzywdę, a przy tym obdarzoną niezwykle wojowniczą naturą i ciętym językiem. Ogromnie polubiłam także Anu oraz Raviego, choć on akurat wydał mi się zbyt wyidealizowany. Młody, przystojny, czuły, troskliwy, pragnący bronić swojej wybranki przed całym światem i nosić ją na rękach. Do tego sam gotował, sprzątał, robił zakupy, w zasadzie nic mu nigdy nie przeszkadzało, a w razie potrzeby nawet w zęby potrafił dać. Pozbawiony wad książę z bajki, ewentualnie dzielny rycerz, tylko białego rumaka mu jeszcze brakowało...
Sam wątek romantyczny jak dla mnie również okazał się mocno uproszczony. Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że gdyby bohaterowie od razu na początku wszystko sobie szczerze wyznali, pewnie pobraliby się już na pierwszej randce. Niestety nie obyło się również bez wpadek, jeśli chodzi o kwestie techniczne. Tekst nie jest pozbawiony literówek, błędów składniowych czy leksykalnych. Skylar czasem występuje jako Skaylar, trafiają się też takie "kwiatki", jak: "niemal prawie", "(...) przeciw temu zaradzić" czy "ty nie chcesz zrozumiesz".
Historia opowiedziana przez Ninę Nirali nie jest może wybitna, jeśli chodzi o warsztat pisarski, ale swoim przesłaniem trafia prosto w serce. To powieść, która mocno porusza i skłania do refleksji nad tym, co tak naprawdę się liczy. Każe zadać sobie pytanie, czy na pewno dobrze wykorzystujemy dany nam czas. A może wciąż odkładamy swoje życie na później? Jeśli szukacie opowieści pełnej emocji i wzruszeń, polecam. 
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję księgarni Zaczytani.pl!

piątek, września 11, 2020

[PRZEDPREMIEROWO] - "Gorsza siostra" Justyny Bednarek i Jagny Kaczanowskiej *Natalia*

[PRZEDPREMIEROWO] - "Gorsza siostra" Justyny Bednarek i Jagny Kaczanowskiej *Natalia*

                                            


Autorzy: Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska
Tytuł: Gorsza siostra
Liczba stron: 380
Wydawnictwo: W.A.B.
Premiera: 16.09.2020

Nowotwór. Dla jednych brzmi jak wyrok. Wszystkie plany, marzenia zostają przekreślone. Cały świat wywraca się do góry nogami. A innym właśnie wtedy przybywa motywacji i odwagi, aby pokonywać lęki, spełniać pragnienia. Co jednak zrobić, kiedy okazuje się, że być może nie ma ratunku?



Ida to dwudziestopięcioletnia kobieta. Ma męża i trzyletnią córkę. Od zawsze los jej sprzyjał, aż do czasu, kiedy wykryto u niej białaczkę. Początkowo udało się zatrzymać chorobę, jednak teraz powróciła ze zdwojoną siłą. Matka Idy jest zrozpaczona, nie potrafi dopuścić do siebie myśli o śmierci jedynej córki. Los zdaje się być przeciwko niej - żaden członek rodziny ani znajomy nie może być dawcą szpiku. Zdruzgotana Urszula nie potrafi dłużej ukrywać swoich uczuć. Zwierza się wujowi, benedyktynowi z Tyńca. Ten obiecuje pomóc, ale ostrzega kobietę. Na jaw wyjdą sekrety rodzinne, a sam zakonnik będzie musiał złamać tajemnicę spowiedzi.


Autorki wzięły się za trudny temat. Pisanie o chorobie, a w szczególności o nowotworze, wymaga porządnego przygotowania. W tej kwestii nie mam nic do zarzucenia, panie poradziły sobie z tym świetnie. Jednak mam wrażenie, że sytuacja Idy stanowiła jedynie pretekst, nie miała być głównym wątkiem. Tak naprawdę książka opowiada losy rodziny bohaterki. Autorki umieściły akcję w różnych ramach czasowych: czasy przedwojenne, II wojna światowa, komunizm. To dodatkowo wzbogaca fabułę o elementy, takie jak: walka w ruchu oporu, Holokaust, walka z komunizmem. Kobiety nie tylko zostają zmuszone do życia z wychodzącymi na jaw tajemnicami, ale także muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości. 


Najbardziej polubiłam Krystynę i Wandę - matkę oraz córkę. Teraz, po lekturze, zaczynam dostrzegać między nimi podobieństwo. Obydwie odrzucone przez bliskich, postawione przed trudnymi wyborami. Choć Wandy bardziej jest mi żal, przez to, co przeszła. Matka nigdy jej nie lubiła, żyła w cieniu przyszywanej siostry. To odbiło się na relacji z Urszulą, jej córką. Kobieta nie potrafiła okazać ciepła, bo sama nigdy go nie zaznała. 



"Gorsza siostra" to trudna powieść. Opowiada o zdradach, braku zaufania, o życiu z konsekwencjami swoich i nieswoich decyzji. To również historia o odrzuceniu, o tym jak brak ciepła, miłości, akceptacji odbija się na człowieku i jakie ma skutki w przyszłości. Jednak to nie najważniejsze przesłanie. To ogromny apel, aby zarejestrować się w bazie dawców szpiku. Być może to właśnie ja albo Ty możemy kogoś uratować.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu W.A.B.!




Natalia 

niedziela, sierpnia 23, 2020

Uciekając od przeszłości - "Zapomnij, że istniałem" Beaty Majewskiej [ZAPOMNIJ, ŻE ISTNIAŁEM #1] *Zuzanna*

Uciekając od przeszłości - "Zapomnij, że istniałem" Beaty Majewskiej [ZAPOMNIJ, ŻE ISTNIAŁEM #1] *Zuzanna*
Autor: Beata Majewska
Tytuł: Zapomnij, że istniałem
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Jaguar


Od czasu, gdy w moje ręce wpadł "Konkurs na żonę" Beaty Majewskiej, darzę jej książki szczerym uwielbieniem. Dlatego też, widząc informację o nowej premierze, nie zastanawiałam się ani chwili. Wątpliwości pojawiły się dopiero później...

Rafał Snarski to człowiek ciężko doświadczony przez życie. Odkąd w wypadku samochodowym stracił żonę i 3-letniego synka, czuł się tak, jakby i on sam umarł wraz z nimi. Kupując stary dom w małej miejscowości, nawet się nie spodziewa, co jeszcze go czeka. Wbrew pozorom o świętym spokoju będzie musiał zapomnieć, głównie za sprawą młodej pani sołtys.
Chociaż wiedziałam mniej więcej, czego się spodziewać, przez większą część powieści zastanawiałam się, w co ja się wpakowałam. O ile Luiza okazała się całkiem interesującą bohaterką i z czasem udało mi się ją polubić, o tyle Snarski zupełnie nie przypadł mi do gustu. Owszem, współczułam mu, ale własne nieszczęścia nie dają nikomu prawa do unieszczęśliwiania innych i traktowania ich w taki sposób. Był przystojny i umięśniony, ale na tym kończyła się lista jego zalet. Bo chamstwo, grubiaństwo i brak wychowania z całą pewnością do nich nie należały.
A zaczęło się tak dobrze. To właśnie prolog wywarł na mnie największe wrażenie. Autorka wlała w tę część tyle emocji, że dosłownie wyciskały łzy z oczu. Po tak mocnym początku spodziewałam się kontynuacji w podobnym tonie. I chociaż tak się nie stało, na brak wrażeń też nie mogę narzekać. Postać Luizy ciekawie się rozwijała i z każdym kolejnym rozdziałem moja sympatia do niej rosła. A zakończenie... Przeżyłam taki szok, że praktycznie musiałam zbierać szczękę z podłogi, co ostatecznie przechyliło szalę na korzyść tej powieści.
"Zapomnij, że istniałem" czytałam z mieszanymi odczuciami. Świetny początek mocno mnie poruszył, ale też ustawił poprzeczkę naprawdę wysoko. I choć działo się całkiem sporo, a Luizę szczerze polubiłam, nie mogę niestety tego samego powiedzieć o Snarskim. Czekałam cierpliwie, aż zmieni się jego sposób bycia lub pojawi się ktoś nowy na horyzoncie, bo ten typ faceta sama omijałabym szerokim łukiem. Przyznam, że trochę się zawiodłam. Niemniej zakończenie okazało się tak intrygujące, że przekonało mnie do sięgnięcia po dalszy ciąg tej historii.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

środa, sierpnia 12, 2020

Jedno królestwo do ocalenia. Jedno królestwo do zniszczenia - "Królestwo Mostu" Danielle L. Jensen [KRÓLESTWO MOSTU #1] *Zuzanna*

Jedno królestwo do ocalenia. Jedno królestwo do zniszczenia - "Królestwo Mostu" Danielle L. Jensen [KRÓLESTWO MOSTU #1] *Zuzanna*
Autor: Danielle L. Jensen
Tytuł: Królestwo Mostu
Cykl: Królestwo Mostu, tom 1
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Galeria Książki

Młoda księżniczka od dziecka szkolona na pustyni na idealnego szpiega i zabójcę. Waleczny król gotowy poświęcić własne szczęście, by poprawić los swych poddanych i dać im szansę na normalne życie. Spiski, zdrady, podstępy i wyspy naszpikowane śmiercionośnymi pułapkami. Oraz legendarny most, który każde z królestw chce mieć tylko dla siebie.
By wypełnić warunki traktatu pokojowego, Lara zostaje wydana za mąż za króla Ithicany. Uosobienie zła i źródło nieszczęść jej ludu. Dlatego jej zadaniem wcale nie jest bycie troskliwą żoną i dobrą królową. Wręcz przeciwnie. Wyszkolono ją w jednym celu - ma poznać tajemnice wroga i pomóc ojcu przeprowadzić skuteczną inwazję.
Zaczęło się naprawdę świetnie. Dałam się zaintrygować, nabrać i wciągnąć w tę historię już na początku pierwszego rozdziału. Wiedziałam, że będę czytać dalej, cokolwiek by się działo. A na brak wrażeń zdecydowanie narzekać nie mogłam. Wprawdzie im dalej zagłębiałam się w losy Lary, tym więcej moich domysłów się sprawdzało, ale wcale mi to nie przeszkadzało.
Obeszło się bez dalszych zaskoczeń, choć muszę przyznać, że talent autorki do snucia ciekawych opowieści w pełni zrekompensował mi przewidywalność fabuły. Wiedziałam, co się wydarzy, lecz mimo wszystko czytałam o tym z wielką przyjemnością. Akcja toczyła się szybko, bez zbędnych przestojów. Nie brakowało scen walki i rozlewu krwi, a wszelkie fragmenty związane z działaniami szpiega skutecznie potęgowały napięcie, nie pozwalając oderwać się od lektury. Wiele emocji dostarczał również wątek romantyczny, ale szczegółów Wam nie zdradzę. Moim zdaniem opis wydawcy wystarczająco dużo mówi na ten temat ;)
Prosty, lekki styl sprawiał, że powieść czytało się szybko i przyjemnie. Opisy nie nudziły, zwłaszcza że każdy szczegół, nawet najdrobniejszy, mógł okazać się tym, który przesądzi o powodzeniu misji lub przyczyni się do jej klęski. Zresztą ciągle coś się działo, skutecznie przerywając chwile zadumy czy obserwacji, a skupianie narracji w kolejnych rozdziałach na przemian na Larze i na Arenie nie pozwalało na zbytnią rozwlekłość. Dobre wrażenie zrobiły na mnie również dialogi, głównie ze względu na cięty język Lary, który oczywiście z miejsca przypadł mi do gustu. Z kolei niektóre żołnierskie żarty wydały mi się zupełnie nie na miejscu. I nie chodzi wcale o to, że nie były śmieszne. Owszem, rozbawiły mnie, ale tak bardzo gryzły się z resztą tekstu, jakby zostały tam wciśnięte na siłę.
Podsumowując, Królestwo Mostu okazało się dla mnie niezwykle wciągającą lekturą. Wątek szpiegowski w szczególny sposób przypadł mi do gustu, nie pozwalając się nudzić ani przez chwilę. Polubiłam zarówno Larę, jak i Arena, i jestem ogromnie ciekawa, jak dalej potoczy się ich historia. Z pewnością sięgnę po kolejne tomy, a jeśli ich losy zainteresowały także Was, zabierajcie się do czytania. Nie pożałujecie!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję portalowi zaczytajsie.pl!

środa, czerwca 03, 2020

[PREMIEROWO] "Dream Again" Mony Kasten [AGAIN #5] *Zuzanna*

[PREMIEROWO] "Dream Again" Mony Kasten [AGAIN #5] *Zuzanna*
Autor: Mona Kasten
Tytuł: Dream Again
Cykl: Again, tom 5
Liczba stron: 328 (ebook)
Wydawnictwo: Jaguar



Allie i Kaden, Everly i Nolan, Dawn i Spencer, Sawyer i Isaac. Tych bohaterów Mony Kasten mieliśmy już okazję poznać. Co czeka nas w kolejnej odsłonie serii Again? Zmagający się z kontuzją Blake i Jude, która w pogoni za marzeniem straciła wszystko.
Jude od dziecka marzyła o karierze aktorskiej. Kiedy jednak producenci podejmują decyzję o zakończeniu serialu, w którym grała, jej świat się wali. Załamana i spłukana przyjeżdża do Woodshill, by zatrzymać się na pewien czas u starszego brata. Niestety oznacza to zamieszkanie pod jednym dachem również z Blakiem, byłym chłopakiem, który wciąż nie wybaczył jej rozstania.
Mona Kasten po raz kolejny zabiera nas do Woodshill, tym razem w towarzystwie nowej bohaterki. Ambitna i zdolna Jude próbuje zacząć od nowa, odcinając się od przeszłości. Okazuje się to jednak niezwykle trudne. W małym miasteczku nikt nie chce zatrudnić dziewczyny, która nie ma nawet matury, a jej doświadczenie zawodowe ogranicza się do planu filmowego. Obecność Blake'a dodatkowo pogarsza sytuację, zwłaszcza że kontuzja zniszczyła również jego marzenia o karierze. Choć oboje czują się przytłoczeni i zrezygnowani, a szanse na sukces mają niewielkie, mimo wszystko nie poddają się, lecz walczą dalej, dzień po dniu. Zbyt często irytowali mnie swoim zachowaniem, bym jakoś szczególnie ich polubiła, ale tym jednym ujmowali mnie za każdym razem.

Jak zawsze w przypadku tej autorki, na brak emocji nie mogłam narzekać. Mona Kasten potrafi przelewać je na papier tak zręcznie, że nie da się pozostać wobec nich obojętnym, przeżywa się wszystko wraz z bohaterami. Czytając jej powieści, przyłapuję się czasem na tym, że przejmuję się nawet tymi postaciami, których nie darzę zbytnią sympatią. Do tej pory było tak, że gdy już autorka spuściła tę swoją bombę, ujawniając, z jak poważnymi problemami zmagali się jej bohaterowie, to całkowicie zmieniało sytuację. Nagle elementy układanki trafiały na swoje miejsce i wszystko stawało się jasne. Czasem moje podejście zmieniało się w tym momencie o 180 stopni. Ale nie tym razem. Domyślałam się, co takiego spotkało Jude w Los Angeles, więc nie było to dla mnie żadnym zaskoczeniem. Spodziewałam się czegoś więcej i niestety tym razem się rozczarowałam.
Jeżeli poznaliście już i polubiliście poprzednie tomy serii Again, najnowsza powieść Mony Kasten pewnie również przypadnie Wam do gustu. Ja liczyłam na nieco mniej oczywistą historię i czuję pewien niedosyt. Tym razem moment, który miał wszystko zmienić, przeszedł właściwie bez echa, nie robiąc na mnie większego wrażenia. Chociaż "Dream Again" okazało się całkiem przyjemną, lekką i budzącą wiele emocji lekturą, poprzednie części serii były zdecydowanie lepsze, a moim faworytem nadal pozostaje "Feel again". 
Zuzanna



Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!


Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger