Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w. bruce cameron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w. bruce cameron. Pokaż wszystkie posty

wtorek, listopada 07, 2017

[PRZEDPREMIEROWO] "Psiego najlepszego" W. Bruce'a Camerona

[PRZEDPREMIEROWO] "Psiego najlepszego" W. Bruce'a Camerona
Autor: W. Bruce Cameron
Tytuł: Psiego najlepszego
czyli BYŁ SOBIE PIES na święta
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 9 listopada 2017

Pamiętacie książkę "Był sobie pies"? To urocza, zabawna i chwytająca za serce historia opowiedziana z perspektywy czworonoga. Tym razem W. Bruce Cameron powraca z nową powieścią, utrzymaną w świątecznym klimacie. Wprawdzie zrezygnował w niej z psiego narratora, ale za to... przedstawia nam całą zgraję malutkich, słodkich szczeniaczków - a kto się oprze takim puchatym maleństwom?
Josh mieszka sam w górskiej chacie. Jest informatykiem i pracuje zdalnie, więc niezbyt często gdzieś wychodzi. W dodatku wciąż przeżywa rozstanie z Amandą, która nagle postanowiła zostawić go dla innego. Po cichu jednak liczy na jej powrót, o czym dobitnie świadczą liczne zdjęcia byłej ukochanej porozstawiane po całym domu. Pewnego dnia niespodziewanie dzwoni do niego sąsiad, Ryan, prosząc o przysługę (a właściwie wymuszając ją, bo nie zostawia biedakowi wyboru). Zupełnie nie zważa na protesty Josha i podrzuca mu psa. Suczkę, do tego w zaawansowanej ciąży. Mężczyzna jest przerażony. Nigdy w życiu nie miał czworonoga i nie ma pojęcia, jak się nim zajmować, a świadomość, że w każdej chwili mogą się pojawić szczeniaki, mocno go stresuje. Szukając pomocy, trafia do schroniska, gdzie poznaje piękną Kerri.
Główny bohater to samotny, zagubiony facet o dobrym sercu. Bardzo wrażliwy, choć z trudem przychodzi mu mówienie o emocjach. Wiele w życiu przeszedł i nadal nie może się pogodzić z pewnymi wydarzeniami z przeszłości. Momentami lekko irytuje, na przykład gdy dziwi go sugestia, że fotografie swojej eks powinien spakować do jakiegoś pudła zamiast tworzyć z nich ołtarzyk. Potencjalna nowa dziewczyna czuje się niekomfortowo, bo gdzie nie spojrzy, tam spotyka wizerunek poprzedniczki. Dziwne, prawda? Jak to w ogóle mogłoby komuś przeszkadzać? No ale to w końcu facet, niedomyślność to jego drugie imię. Na szczęście ratują go sceny w towarzystwie psiaków - są po prostu r o z b r a j a j ą c e. Jeśli chodzi o Kerri - sprawia wrażenie całkiem sympatycznej, ale też o wiele bardziej pewnej siebie i przebojowej niż Josh. Tych dwoje ma jednak spore problemy z komunikacją. On praktycznie cały czas błądzi jak dziecko we mgle, nie mając zielonego pojęcia, czego się od niego oczekuje. Ona natomiast czasem mówi otwarcie, co myśli, a czasem po prostu przybiera formalny ton i szybko się wycofuje. Szczerze mówiąc, parę razy nawet ja miałam problem z odgadnięciem, o co jej tak właściwie chodziło.
Jeśli lubicie opowieści z psimi bohaterami i świątecznym klimatem w tle, będziecie zadowoleni, sięgając po tę książkę. To nie arcydzieło ani powieść z wyższej półki, ale zdecydowanie ma swój urok. Momentami rozbawi, momentami też wzruszy, a przede wszystkim ukaże piękno niezwykłej przyjaźni człowieka z psem. Takiej niosącej nadzieję, zmieniającej życie. Potrafiącej przegonić najczarniejsze myśli i zastąpić je żywiołową radością. To bardzo lekka, optymistyczna, ciepła opowieść na jeden wieczór. Czy równie dobra jak "Był sobie pies"? Moim zdaniem nie, ale i tak zachęcam, byście dali jej szansę. Może akurat dzięki niej któregoś mroźnego zimowego dnia zrobi Wam się cieplej na sercu.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

wtorek, stycznia 31, 2017

[PRZEDPREMIEROWO] W. Bruce Cameron "Był sobie pies"

[PRZEDPREMIEROWO] W. Bruce Cameron "Był sobie pies"
Autor: W. Bruce Cameron
Tytuł: Był sobie pies
Liczba stron: 392
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Premiera: 15.02.2017

Zastanawialiście się kiedykolwiek, jak wygląda świat z punktu widzenia psa? Jakie myśli kłębią się w jego głowie? Co mógłby nam powiedzieć, gdyby potrafił wyrazić swoje uczucia słowami? Jako miłośniczka tych czworonożnych istot i właścicielka dwóch całkiem pokaźnych psiaków często łapię się na tym, że próbuję odgadnąć, co kryje się za ich spojrzeniami. Zwłaszcza gdy lekko przechylają łeb i patrzą w skupieniu, jakby intensywnie nad czymś rozmyślały. One także zainteresowały się książką W. Bruce'a Camerona (co uwieczniłam na zdjęciach), choć obawiam się, że ich uwagę przyciągnęła raczej jako potencjalna przekąska (gust kulinarny moich psów już dawno przestał mnie zadziwiać - regularnie konsumują np. gazetkę z Kauflandu).
Główny bohater powieści to wyjątkowy pies, który odradza się w kilku wcieleniach. Poznajemy go jako malutkiego szczeniaczka, spędzającego czas ze swoją mamą i rodzeństwem - Prędkim, Głodkiem i Siostrą. Wkrótce nadchodzi kres ich beztroskich zabaw, muszą nauczyć się, jak przetrwać, co w przypadku bezpańskich psów wcale nie jest proste. Toby, jak zostanie później nazwany przez sympatyczną Seniorę, trafia do Zagrody, gdzie wiedzie całkiem szczęśliwe - choć krótkie - życie. Zdobyte doświadczenia pomagają mu jednak w następnym wcieleniu, gdy jako Bailey znajduje wreszcie kochający dom i chłopca, Ethana, którego obdarza bezwarunkową miłością i przywiązaniem. Jakie jest jego zdziwienie, gdy odradza się po raz drugi! Przeżywa szok - przecież czuł, że spełnił swoją misję, a tu nie dość, że wszystko zaczyna się od nowa, to w dodatku tym razem jest dziewczyną... Ale za to jaką! Jako Ellie zostaje psem policyjnym, szkolonym w poszukiwaniu i ratowaniu ludzi. A jakby wrażeń jeszcze było mało... powraca znów - jako Miś/Koleżka. Jak skończy się ta zagmatwana historia?
W. Bruce Cameron stworzył przepiękną powieść, która każdemu miłośnikowi psów (i nie tylko!) przypadnie do gustu. Ciepła, pełna humoru, a zarazem mądra historia poruszy niejedno serce, skłaniając do refleksji nad życiem i nad tym, co w nim najcenniejsze. Świat przedstawiony z punktu widzenia naszego psiego bohatera jest wyjątkowy i zapada głęboko w pamięć. Czyniąc z niego narratora, autor dał nam możliwość patrzenia oczami tego uroczego czworonoga choć przez chwilę oraz zrozumienia wielu jego zachowań. Towarzyszenie Baileyowi w poszukiwaniu sensu (psiego) życia to coś, czego po prostu nie można przegapić. Od tego wspaniałego psa niejeden człowiek mógłby się wiele nauczyć. Polecam z całego serca!

Za egzemplarz recenzencki ogromnie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!



Książka bierze udział w wyzwaniach:



Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger