Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A.C. Gaughen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A.C. Gaughen. Pokaż wszystkie posty

środa, czerwca 02, 2021

Na pokład, szczury lądowe! – „Więzy nieba” A.C. Gaughen [THE ELEMENTAE #2] *Natalia*

Na pokład, szczury lądowe! – „Więzy nieba” A.C. Gaughen [THE ELEMENTAE #2] *Natalia*

 

Autor: A.C. Gaughen
Tytuł: Więzy nieba
Cykl: The Elementae, tom 2
Liczba stron: 462
Wydawnictwo: Uroboros

Stoję na pokładzie. Czuję wzbierającą we mnie moc. Zamykam oczy i wsłuchuję się w otoczenie. Fale oceanu uderzają o statek, krople wody spływają mi po skórze. Biorę głęboki wdech i z wydechem kieruję falę powietrza w żagle. Napieram mocniej, przez co po chwili okręt podnosi się do góry. Lecimy. 

Apasia to dziewczyna, która przeszła wiele w życiu. Zabrana rodzicom, sprzedana jako niewolnica. Obecnie pracuje na czarnym rynku, pnąc się coraz wyżej po szczeblach kariery. Zostaje panią kapitan z własnym statkiem i załogą. Jej zadaniem jest dostarczenie tylu zniewolonych ludzi, ilu zdoła. Jednak Apasia ma swoją zasadę. Uwalnia tyle kobiet i dzieci, ile tylko może. Pomaga jej w tym moc wiatru. Pracuje dla bezwzględnej Cyrus, która zrobi wszystko, aby zatrzymać dziewczynę przy sobie. Ona ma jednak pewne postanowienia. Odnaleźć zaginioną rodzinę, wyrwać się spod władzy Cyrus. Nie przewidziała jednak tego, że trafi w sam środek wojny, która całkowicie zmieni jej życie. 

Kiedy przeczytałam opis z tyłu, pomyślałam, że to może być taka luźna kontynuacja i nie będzie mieć za wiele wspólnego z poprzednią częścią. Po prostu perypetie kolejnego Żywiołu. OTÓŻ NIE TYM RAZEM. Z początku, kiedy ogarnęłam, że będzie bardzo dużo nawiązań, musiałam sobie przypomnieć z poprzedniego tomu, co, kto, jak i dlaczego. Dlatego ucieszyłam się, gdy pojawiły się retrospekcje i mogłam na spokojnie wczuć się w tę opowieść. „Więzy nieba” trzymają poziom. Muszę przyznać, że podobały mi się nawet bardziej niż „Berło ziemi”. Nie było nudnego i ciągnącego się początku, od razu czytelnik zostaje rzucony w wir akcji. Wszędzie znajduje się magia, cała książka aż nią kipi. Opisy to nie zbędne zapychacze, dynamizują akcję, dzięki czemu powieść czyta się płynnie, praktycznie jednym tchem. Świat jest barwny, ciekawy, tylko czeka, aż się go odkryje do końca. 

W przeciwieństwie do „Berła ziemi”, od razu polubiłam główną bohaterkę. W trakcie czytania zauważyłam sporo podobieństw między nią a Shalią. Obie są dzielne, odważne i silne, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Współczujące – nie mogą patrzeć na cierpienie innych obojętnie, choć Apasia stara się to udawać z całych sił. Ich moc jest różna, a jednak potężna. O załodze pani kapitan dowiadujemy się kilku informacji. Moim zdaniem można było jeszcze bardziej rozbudować te postacie. Niektóre pojawiały się wcześniej w „Berle ziemi”, więc wymagają jedynie przypomnienia sobie, kim były.

„Więzy nieba” to udana kontynuacja, przebiła nawet poziom poprzedniego tomu. Czyta się ją zdecydowanie lepiej niż pierwszą. Mimo że wygląda jak oddzielna historia, jest w niej całkiem dużo nawiązań do „Berła ziemi”. Warto znać początek, aby dokładnie zrozumieć, co się dzieje. Nie mogę się doczekać, aby poznać kolejny Żywioł. Osobiście stawiam na ogień. 

Natalia

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Uroboros! 



wtorek, września 29, 2020

[PRZEDPREMIEROWO] - "Berło ziemi" A.C. Gaughen [THE Elementae#1] *Natalia*

[PRZEDPREMIEROWO] - "Berło ziemi" A.C. Gaughen [THE Elementae#1] *Natalia*

Autor: A. C. Gaughen
Tytuł: Berło ziemi
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Uroboros
Premiera: 30.09.2020

Przez wieki małżeństwa wielkich rodów były zawierane tylko i wyłącznie dla korzyści. Zapewnienie ciągłości dynastii, utrzymanie pokoju, obietnica bogactwa. Najczęściej nie pytano o zgodę żadnej ze stron, ustalano wszystko bez pytania ich o zdanie. Dwójka ludzi o zupełnie innych poglądach, wartościach, priorytetach. Czy taki związek mimo wszystko mógł się udać?


Zniszczona wojnami z Krainą Kości pustynia pragnie pokoju. Shalia, przedstawicielka jednego z klanów, jest gotowa zrobić wszystko, aby do niego doprowadzić. Z tego powodu poślubia Calixa - władcę Krainy Kości. To miejsce, w którym magia jest zakazana, a Żywioły - ludzie kontrolujący ogień, ziemię, powietrze i wodę - są zdrajcami. Za to, kim są, grożą im tortury, a nawet śmierć. Jeszcze przed koronacją Shalia dowiaduje się, że jej mąż pragnie zniszczyć każdego, kto potrafi władać magią. Na domiar złego okazuje się, że sama panuje nad żywiołem ziemi. Od tego momentu musi zadecydować, kogo chce ocalić. Siebie, rodzinę czy Żywioły.


Książka naprawdę mi się podobała, jednak mam parę zastrzeżeń. Pierwsze i najważniejsze z nich to nużący początek i powtarzanie określonych wydarzeń przez dłuższy czas. Prawdziwa akcja zaczyna się gdzieś w połowie, a tę resztę przed nią mogę określić jako zapychacz. Niby się coś działo, ale jednak nie do końca. Poza tym, czytanie o kolejnym ataku na Shalię stało się zwyczajnie nudne. Daję też minusa za przewidywalność. Już na początku domyśliłam się, co się stanie i jak potoczy się relacja z pewną ważną postacią. Miałam również wrażenie, że gdzieś po drodze zgubiła się magia. Autorka bardziej skupiła się na jej objaśnianiu niż działaniach. Po części to rozumiem, ponieważ Shalia nie mogła ot tak po prostu ćwiczyć, gdyż groziło to ujawnieniem i zapewne śmiercią. Jednak uzyskanie potężnej kontroli nad żywiołem nie stało się tak z dnia na dzień, a pod koniec dziewczyna dała niezły popis. Na parę słów zasługuje wątek romantyczny. Bardzo ucieszyło mnie to, że nie zdominował powieści, tylko rozwijał się z boku. Można go określić jako młodzieżowy - przewidywalny i momentami mocno cukierkowy. Myślę, że to mógł być celowy zabieg, aby nie pozbawiać czytelnika elementu szczęśliwego zakończenia, na tyle, na ile dało się takie stworzyć.

Muszę przyznać, że początkowo nie lubiłam głównej bohaterki. Wydawała mi się bardzo naiwna i zbyt uczuciowa. Przejmowała się losem każdego. Jej współczucie nie miało końca. Wierzyła w miłość, którą pokazali jej rodzice. Piękną i czystą. Jednak boleśnie zderzyła się z rzeczywistością. Poddaństwo, kłótnie, strach - to właśnie otrzymała. I nawet pomimo tego, co zrobił jej Calix, wierzyła, że da się go uratować. Dopiero po pewnych wydarzeniach zaczęłam patrzeć na nią inaczej. Nie zniknęło morze współczucia ani dobroci, jednak Shalia wydoroślała. Zrozumiała, że musi walczyć o swoje i nie każdego da się ocalić. Stała się twarda i waleczna - nie tylko dla siebie. Dla wszystkich bliskich jej sercu.

Ze wszystkich postaci najbardziej polubiłam Calixa oraz Galena. Historie obydwu bohaterów są trudne, ale warte poznania. Obie uczą, że czasem trzeba działać bez względu na to, jakie kłody rzuca nam pod nogi los. Bez zadawania pytań, narzekania czy użalania się nad sobą. To właśnie decyzje i działania w takich momentach nas kształtują. Pierwszy z nich wziął na siebie całe królestwo oraz opiekę nad rodzeństwem. W dodatku został okrutnie potraktowany. To właśnie ta krzywda sprawiła, że stał się zimny, bezduszny i zmienił się w tyrana. Galen również nie miał łatwo. Kiedy zrozumiał, że nie zdoła uratować brata, postanowił działać. A gdyby wydało się, co czynił - czekałby go
marny los.


"Berło ziemi" ma w sobie potencjał. Mimo wyraźnych schematów, historię czyta się przyjemnie. Mam nadzieję, że kolejna część będzie tak samo dobra, ba, może nawet lepsza. Z przyjemnością poznam dalsze losy Shalii. Polecam miłośnikom fantastyki, romansów oraz baśni. Myślę, że każdy z Was odnajdzie w niej coś dla siebie. Zachęcam, aby przeczytać podziękowania. Ogromnie mnie wzruszyły.
Natalia


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!




Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger