Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Kulawski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Kulawski. Pokaż wszystkie posty

piątek, kwietnia 16, 2021

Handel ludźmi, porwania i zaginione dzieła sztuki – "Syryjska legenda" Wojciecha Kulawskiego *Zuzanna*

Handel ludźmi, porwania i zaginione dzieła sztuki – "Syryjska legenda" Wojciecha Kulawskiego *Zuzanna*

Autor: Wojciech Kulawski

Tytuł: Syryjska legenda

Liczba stron: 336

Wydawnictwo: CM


Skarby zrabowane przez nazistów podczas drugiej wojny światowej, porwania, handel żywym towarem, a do tego jeszcze islamscy ekstremiści – fabuła Syryjskiej legendy Wojciecha Kulawskiego zapowiadała się niezwykle ekscytująco. Czasem jednak sam pomysł to nie wszystko, a ewidentne braki w korekcie i redakcji tekstu potrafią zepsuć nawet najlepszą książkę.

Ekipa szwajcarskich archeologów wyrusza do Syrii na poszukiwanie zaginionych dzieł sztuki. Do celu mają ich doprowadzić wskazówki zaszyfrowane na dwudziestu trzech tajemniczych kartach. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, iż zapisano je w języku pragermańskim. Tymczasem profesor Bertrand Cologne, zatrudniony w ośrodku badawczym CERN, konstruuje urządzenie zwane magnetronem. Jak się okazuje, może ono posłużyć nie tylko celom naukowym. Do czego posuną się handlarze ludźmi, by zdobyć ten wynalazek? I czy ktokolwiek zdoła wyjść z tego cało?

Autor już na samym początku mocno mnie zaintrygował. Działo się naprawdę wiele. Od sceny szaleńczej jazdy przez pustynię, poprzez walki w argentyńskim więzieniu, aż po wyjawioną na łożu śmierci tajemnicę i porwanie. Z czasem akcja nabierała coraz większego tempa. Przed uczestnikami wyprawy piętrzyły się kolejne problemy, a przestępcy krok po kroku realizowali swój plan, nie cofając się przed niczym. Eskalacja konfliktu pomiędzy zwolennikami syryjskiego prezydenta i ekstremistami dążącymi do utworzenia Państwa Islamskiego sprawiła, że cała ta historia stała się jeszcze bardziej ekscytująca.

Mimo że na brak wrażeń narzekać nie mogłam, przebrnięcie przez tę książkę okazało się dla mnie nie lada wyzwaniem. Okropnie raziła mnie źle zrobiona korekta. Niewłaściwą interpunkcję czy literówki potrafię jeszcze zrozumieć, w końcu każdy może coś przeoczyć. Ale błędy ortograficzne to już moim zdaniem przesada. Tymczasem znalazły się tutaj takie "kwiatki", jak "strzeliste wierze" i "choć tutaj" w formie wydanego komuś polecenia. Pojawiła się też pewna "kobieta z polski", "dwójka mężczyzn", "przewalanie oczyma", a nawet wzmianka o "szemranym świadku", w którym to tkwiła część przewijających się przez tę opowieść postaci... Poza tym irytowały mnie wszechobecne powtórzenia. To samo słowo pojawiające się pięć razy na jednej stronie? Żaden problem. Podobnie zresztą jak rozpoczynanie i kończenie zdania w ten sposób: "Archeolodzy nie wiedzieli, czy dziwne zachowanie profesora było jego cechą wrodzoną, czy reagował w ten sposób na kartki przyniesione przez archeologów".

Choć wspomniane wyżej błędy odebrały mi najwięcej przyjemności z lektury, przeszkadzało mi coś jeszcze. Niektóre momenty wydawały się zbyt naciągane, a przez to wyjątkowo mało realistyczne. Chociażby ta, gdzie podczas strzelaniny w hotelowym pokoju starszemu profesorowi udaje się osłonić przed nadlatującą kulą przy pomocy krzesła. Mamy też na przykład taką sytuację, że uciekająca przed napastnikami dziewczyna rzuca się przez okno, rozbijając przy okazji szybę własnym ciałem, ląduje na palmie, zsuwa się po pniu na ziemię i – jak gdyby nigdy nic – zaraz biegnie sobie dalej. Wprawdzie tego typu sceny nie raziły mnie aż tak bardzo (choć przyznam, że noszenie granatów w kieszeni marynarki to dla mnie dość zaskakujący zwyczaj), uważam jednak, że autora stać na coś więcej. O wiele więcej.

Syryjska legenda bez wątpienia dostarczyła mi mnóstwa wrażeń. Zarówno tych lepszych (pomysłowość Wojciecha Kulawskiego chyba nie zna granic), jak i gorszych (cała gama różnorakich błędów). Wyjątkowo kiepska korekta sprawiła, że tę powieść czytało mi się z wielkim trudem. Szkoda, bo moim zdaniem miała naprawdę ogromny potencjał. Mogła stać się bestsellerem wartym ekranizacji. Właściwa współpraca ze strony wydawnictwa może zdziałać cuda, ale może również wiele zepsuć. Ja czuję się zawiedziona, ale jeśli Wam błędy nie przeszkadzają i cenicie sobie emocjonujące historie z wartką akcją – możecie zaryzykować.

Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Autorowi!

środa, kwietnia 29, 2020

Seryjny morderca i eksperyment sprzed lat - "Poza granicą szaleństwa" Wojciecha Kulawskiego *Zuzanna*

Seryjny morderca i eksperyment sprzed lat - "Poza granicą szaleństwa" Wojciecha Kulawskiego *Zuzanna*
Autor: Wojciech Kulawski
Tytuł: Poza granicą szaleństwa
Liczba stron: 300
Wydawnictwo: CM


Kryminały uwielbiam właściwie od zawsze, więc gdy dostałam propozycję zrecenzowania czegoś nowego z tego gatunku, chętnie się tego podjęłam. Wprawdzie czas epidemii jakoś w moim przypadku nie sprzyja czytaniu, ale naprawdę dobra książka broni się sama. Niezależnie od warunków.

Warszawska policja znajduje ciało porażonego przez prąd mężczyzny. Wiele wskazuje na nieszczęśliwy wypadek, lecz sekcja zwłok ujawnia pewien niepokojący szczegół. Wkrótce pod kołami tramwaju ginie tancerka walcząca o odzyskanie opieki nad córką. Odnaleziona przy niej figurka boga Min kieruje dochodzenie na zupełnie nowe tory. To jednak dopiero początek serii tajemniczych zabójstw, których z pozoru nic nie łączy. Czy to możliwe, by miały coś wspólnego z eksperymentem przeprowadzanym w szpitalu psychiatrycznym i morderstwem sprzed 30 lat?
Początkowo imiona i nazwiska bohaterów trochę mi się mieszały, ale z czasem udało mi się ogarnąć sytuację. Wprawdzie wciąż pojawiał się ktoś nowy i nawet autorowi zdarzały się pomyłki, ale ostatecznie mnogość postaci wyszła tej powieści na dobre. Dzięki nim wątków było tutaj na tyle dużo, by móc wciąż czymś zaskakiwać czytelnika i skutecznie przyciągać jego uwagę, nie powodując jednocześnie poczucia przytłoczenia nadmiarem informacji. 

Cały czas coś się działo, więc nie nudziłam się ani przez chwilę. Chociaż funkcjonariusze odkrywali nowe tropy, niewiadomych stale przybywało, a niemal wszystkie pytania pozostawały bez odpowiedzi. Autor do samego końca utrzymywał mnie w niepewności, podsycając ciekawość każdym, nawet najmniejszym strzępkiem informacji. Do ostatnich stron nie wiedziałam, kto za tym wszystkim stał i co nim kierowało. Takiego obrotu sytuacji zupełnie się nie spodziewałam, a to dla mnie olbrzymi plus. Kiedy udaje mi się domyślić wszystkiego już w połowie tekstu, odbiera mi to całą przyjemność z czytania kryminału.

Bohaterowie zostali wykreowani bardzo realistycznie. Funkcjonariuszom policji daleko do ideału, mają swoje wady, a błędy i życiowe upadki również nie są im obce. Dzięki nim bez problemu wczułam się w tę opowieść, a Tymon Foltyński, Rafał Trygar i Marzena Gibała szybko zyskali sobie moją sympatię. Było mi wręcz szkoda kończyć czytanie i chętnie sięgnęłabym po kolejną historię z ich udziałem.
"Poza granicą szaleństwa" to bardzo dobry polski kryminał, w którym nie brak silnych emocji, a trup ściele się gęsto. Wojciech Kulawski umiejętnie buduje akcję, trzymając czytelnika w napięciu i niepewności od początku powieści aż do jej ostatnich stron. Prowadzi go pewnie przez skomplikowaną, wielowątkową fabułę, by wreszcie zaskoczyć emocjonującym finałem. Mimo drobnych potknięć (imiona i interpunkcja), książka zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie. Miłośnikom kryminalnych historii szczerze polecam! 
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Autorowi!
Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger