wtorek, stycznia 31, 2017

[PRZEDPREMIEROWO] W. Bruce Cameron "Był sobie pies"

[PRZEDPREMIEROWO] W. Bruce Cameron "Był sobie pies"
Autor: W. Bruce Cameron
Tytuł: Był sobie pies
Liczba stron: 392
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Premiera: 15.02.2017

Zastanawialiście się kiedykolwiek, jak wygląda świat z punktu widzenia psa? Jakie myśli kłębią się w jego głowie? Co mógłby nam powiedzieć, gdyby potrafił wyrazić swoje uczucia słowami? Jako miłośniczka tych czworonożnych istot i właścicielka dwóch całkiem pokaźnych psiaków często łapię się na tym, że próbuję odgadnąć, co kryje się za ich spojrzeniami. Zwłaszcza gdy lekko przechylają łeb i patrzą w skupieniu, jakby intensywnie nad czymś rozmyślały. One także zainteresowały się książką W. Bruce'a Camerona (co uwieczniłam na zdjęciach), choć obawiam się, że ich uwagę przyciągnęła raczej jako potencjalna przekąska (gust kulinarny moich psów już dawno przestał mnie zadziwiać - regularnie konsumują np. gazetkę z Kauflandu).
Główny bohater powieści to wyjątkowy pies, który odradza się w kilku wcieleniach. Poznajemy go jako malutkiego szczeniaczka, spędzającego czas ze swoją mamą i rodzeństwem - Prędkim, Głodkiem i Siostrą. Wkrótce nadchodzi kres ich beztroskich zabaw, muszą nauczyć się, jak przetrwać, co w przypadku bezpańskich psów wcale nie jest proste. Toby, jak zostanie później nazwany przez sympatyczną Seniorę, trafia do Zagrody, gdzie wiedzie całkiem szczęśliwe - choć krótkie - życie. Zdobyte doświadczenia pomagają mu jednak w następnym wcieleniu, gdy jako Bailey znajduje wreszcie kochający dom i chłopca, Ethana, którego obdarza bezwarunkową miłością i przywiązaniem. Jakie jest jego zdziwienie, gdy odradza się po raz drugi! Przeżywa szok - przecież czuł, że spełnił swoją misję, a tu nie dość, że wszystko zaczyna się od nowa, to w dodatku tym razem jest dziewczyną... Ale za to jaką! Jako Ellie zostaje psem policyjnym, szkolonym w poszukiwaniu i ratowaniu ludzi. A jakby wrażeń jeszcze było mało... powraca znów - jako Miś/Koleżka. Jak skończy się ta zagmatwana historia?
W. Bruce Cameron stworzył przepiękną powieść, która każdemu miłośnikowi psów (i nie tylko!) przypadnie do gustu. Ciepła, pełna humoru, a zarazem mądra historia poruszy niejedno serce, skłaniając do refleksji nad życiem i nad tym, co w nim najcenniejsze. Świat przedstawiony z punktu widzenia naszego psiego bohatera jest wyjątkowy i zapada głęboko w pamięć. Czyniąc z niego narratora, autor dał nam możliwość patrzenia oczami tego uroczego czworonoga choć przez chwilę oraz zrozumienia wielu jego zachowań. Towarzyszenie Baileyowi w poszukiwaniu sensu (psiego) życia to coś, czego po prostu nie można przegapić. Od tego wspaniałego psa niejeden człowiek mógłby się wiele nauczyć. Polecam z całego serca!

Za egzemplarz recenzencki ogromnie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!



Książka bierze udział w wyzwaniach:



sobota, stycznia 28, 2017

[BOOK TOUR] "Jak powietrze" Agaty Czykierdy-Grabowskiej

[BOOK TOUR] "Jak powietrze" Agaty Czykierdy-Grabowskiej
Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Tytuł: Jak powietrze
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: OMGBooks



Organizatorka akcji: Kasia z bloga Poligon Domowy



Gdy jest nam źle i trwa to już od dłuższego czasu, niekiedy pozwalamy, by czarne myśli nas przytłoczyły. Zaczynamy wierzyć, że tak już będzie zawsze i nic nie ma szans się zmienić. Że takie właśnie ma być to nasze życie. A jeśli nawet spotkałoby nas coś dobrego, los i tak wkrótce nam to odbierze, pozostawiając po sobie jeszcze większą pustkę i cierpienie jeszcze bardziej rozdzierające duszę. Bywa, że pozwolenie sobie na choćby mały przebłysk nadziei wymaga heroicznej wręcz odwagi. Czasem jednak warto zaryzykować i otworzyć się na drugiego człowieka. W końcu nie każdy, kogo wpuścimy do naszego życia, musi nas zranić. Zdarza się i tak, że wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu zostajemy uleczeni.
Młoda dziewczyna, Oliwia, spiesząc się na spotkanie, ignoruje czerwone światło i potrąca człowieka na pasach. Świadkowie zdarzenia, rzucając w jej stronę potępiające spojrzenia, chcą zawiadomić policję. O dziwo, sam poszkodowany woli uniknąć takiej sytuacji. Perspektywa wizyty w szpitalu również mu się nie podoba. Proponuje Oliwii, że jeśli  szybko zabierze go stamtąd, nie powiadomi żadnych służb. Zaskoczona dziewczyna oczywiście się zgadza, zawozi go jednak do swojego ojca - lekarza. Z nogą w gipsie Dominik staje się jeszcze bardziej nerwowy. Potrzebuje pomocy i jest zmuszony zaufać zupełnie obcej osobie. Musi powierzyć to, co dla niego najcenniejsze, dziewczynie, która o mało go nie zabiła.
Oliwia i Dominik należą do dwóch różnych światów. Ona pochodzi z zamożnej rodziny i mieszka w pięknym dużym domu. On, z dwójką rodzeństwa, żyje biednie w obskurnej kamienicy. I chociaż jej nigdy niczego nie brakowało, a jemu - wręcz przeciwnie, jest coś, co ich łączy. Oboje mają za sobą niezwykle bolesne doświadczenia i są ogromnie samotni. Cokolwiek robią, nie potrafią pozbyć się tego przytłaczającego uczucia. Jednak właśnie takich w chwilach, gdy myślimy, że może być już tylko źle, los często robi nam niespodziankę i pokazuje, jak bardzo się myliliśmy. I pozwala nam znów oddychać.
Powieść Agaty Czykierdy-Grabowskiej mnie zauroczyła i pozytywnie zaskoczyła. Chociaż można by powiedzieć, że nie napisała nic nowego, bo to wszystko kiedyś już było, czytając "Jak powietrze", zupełnie o tym nie myślałam. Wciągnęłam się w tę historię i z przyjemnością śledziłam losy bohaterów, śmiejąc się i wzruszając wraz z nimi. Takie chwytające za serce opowieści mają swój specyficzny urok i zawsze chętnie się w nich zatapiam. Mimo że niektóre opisy trochę mnie raziły, nie żałuję ani minuty spędzonej z tą książką. Miałam wręcz wrażenie, że czytam polski odpowiednik powieści Nicholasa Sparksa czy Federico Moccii. Każdemu, kto lubi takie klimaty, szczerze polecam.


Książka bierze udział w wyzwaniach:


środa, stycznia 25, 2017

Mroczne zakątki duszy i "Światło między oceanami" M. L. Stedman

Mroczne zakątki duszy i "Światło między oceanami" M. L. Stedman
Autor: M. L. Stedman
Tytuł: Światło między oceanami
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Albatros

Bywa, że życie stawia nas przed trudnymi wyborami, wyjątkowo kusząc tymi niewłaściwymi. Podsuwa myśli, że przecież nic złego się nie może stać... o ile nikt nie pozna prawdy. Gdy dzieje się to w momencie szczególnie ciężkim, nawet dobrzy ludzie, kierując się dobrymi intencjami, mogą podjąć złe decyzje. A potem trzymać się ich kurczowo w przekonaniu, iż tak właśnie miało być. Z każdą mijającą chwilą jest im coraz trudniej się wycofać, aż wreszcie zabrną za daleko i staje się to niewykonalne bez krzywdzenia kolejnych osób. Co im wtedy pozostaje? Zdusić w sobie wyrzuty sumienia i nauczyć się z nimi żyć czy może mimo wszystko przyznać się do błędu i liczyć na cud?
Tom Sherbourne to młody, lecz już mocno doświadczony przez życie człowiek. Jako 8-letnie dziecko rozdzielony z ukochaną matką i wychowywany przez wyjątkowo surowego ojca, po przeżyciach wojennych jest przekonany, że nic dobrego go już nie czeka. Dręczą go straszliwe wspomnienia wszechogarniającej śmierci. Szukając spokoju duszy i odrobiny normalności, rozpoczyna pracę jako latarnik. W ten sposób trafia na Janus Rock - malutką wyspę na granicy dwóch oceanów - Indyjskiego i Południowego. Mieszka na niej zupełnie sam, raz na trzy miesiące do brzegu przybija jedynie łódź z zapasami. W pobliskim porcie Point Partageuse poznaje niespełna 19-letnią Isabel. Izzy i Tom zakochują się w sobie i wkrótce rozpoczynają wspólne życie. Wyspa skrada ich serca, a do pełni szczęścia brakuje im już tylko dzieci. Jednak po trzech poronieniach Isabel pogrąża się w rozpaczy, nie potrafiąc poradzić sobie ze stratą. Tymczasem fale wyrzucają na brzeg łódź z ciałem mężczyzny i żywym, płaczącym niemowlęciem. Czyżby to był znak od losu?
"Światło między oceanami" to powieść wielowymiarowa, w której każdy znajdzie coś, co pobudzi go do refleksji nad własnym życiem. Mamy tu bohatera doświadczonego przez wojnę, zmuszonego do zabijania i oglądania śmierci swoich towarzyszy. Widzimy, jak te wspomnienia dręczą go przez lata, prowokując myśli, że w jakiś sposób oszukał los, skoro udało mu się ujść z tego cało. Czytamy też o ludziach, których psychika została doszczętnie zniszczona i normalne funkcjonowanie w społeczeństwie znalazło się poza ich zasięgiem. Spotykamy rodziny cierpiące po stracie synów i braci i te wciąż żyjące nadzieją, że któregoś dnia jednak się odnajdą, cali i zdrowi. Poznajemy kobietę załamaną utratą męża i córeczki. Jej rodzinę - ojca i siostrę - starających się ze wszystkich sił ulżyć jej w cierpieniu i pomóc. Wreszcie kobietę rozpaczliwie pragnącą dziecka i niemogącą go mieć...
Debiut M. L. Stedman to powieść niezwykle smutna. Przesiąknięta bólem i stratą w przeróżnych ich odcieniach. Autorka w przejmujący sposób prezentuje bohaterów postawionych przez los w wyjątkowo trudnych sytuacjach. Oddaje ich emocje i rozterki tak realistycznie, że bez problemu możemy wczuć się w ich położenie. Niejednokrotnie wzrusza, zmusza do refleksji. Dobitnie uświadamia, że nawet dobrzy ludzie są zdolni do podejmowania złych decyzji, krzywdzących innych. I choć niektóre wybory niosą za sobą cierpienie większej liczby osób, wcale nie oznacza, że nie są właściwe.

Książka bierze udział w wyzwaniach:



środa, stycznia 18, 2017

Powieść doskonała: "Dwór mgieł i furii" Sarah J. Maas [Dwór cierni i róż #2]

Powieść doskonała: "Dwór mgieł i furii" Sarah J. Maas [Dwór cierni i róż #2]
Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: Dwór mgieł i furii
Cykl: Dwór cierni i róż, tom 2
Liczba stron: 768
Wydawnictwo: Uroboros


Tyle miesięcy niecierpliwego czekania na tę książkę - od chwili, gdy przeczytałam ostatnie zdanie "Dworu cierni i róż" (recenzja tutaj) - wypatrywanie z utęsknieniem informacji o premierze, odliczanie miesięcy, dni, aż wreszcie wezmę ją do ręki i ponownie zanurzę się w świecie wykreowanym przez Maas. Kiedy dostałam odpowiedź od wydawnictwa, dosłownie skakałam z radości. Potem było długie wyczekiwanie na listonosza i... W końcu dostałam upragnioną przesyłkę i mogłam rozpocząć tę czytelniczą ucztę!
Po wydarzeniach, jakie rozegrały się pod Górą, Feyra nie jest już tą samą osobą. Wciąż dręczą ją koszmary i wspomnienia traumatycznych wydarzeń, których nigdy nie uda jej się wymazać z pamięci. Musi więc nauczyć się z nimi żyć. Jest to jednak niezmiernie trudne, zwłaszcza gdy ukochany zdaje się nie zważać na jej lęki (choć sam jeszcze nie uporał się z własnymi). Tłumacząc się troską o bezpieczeństwo dziewczyny, próbuje zamknąć ją w złotej klatce i odizolować od wszelkich spraw świata zewnętrznego. Pozostaje jej jedynie błąkanie się po wielkim domu i organizacja przyjęć, w tym zbliżającego się wielkimi krokami ślubu... Nie znajdując w tych zajęciach żadnej przyjemności, o każdym szczególe pozwala decydować Iancie, przyjaciółce Tamlina i wysokiej kapłance. Członkowie Dworu Wiosny żyją w ciągłym napięciu - mijają już trzy miesiące bez żadnych wieści od księcia Dworu Nocy. Czy to możliwe, że Rhysand zapomniał o zawartym z Feyrą układzie?
Przygoda z "Dworem mgieł i furii" była jak spotkanie z dobrymi przyjaciółmi, których dawno nie widziałam. Niby ci sami, a jednak zupełnie inni. Żal ściskał mi serce, gdy miałam przed oczyma wyobraźni tę nową Feyrę - złamaną, zgaszoną, nie odczuwającą radości z życia. Stłamszona przez duet Iantha - Tamlin i pozostawiona sama sobie, gasła z dnia na dzień, a jej najbliższe otoczenie nic z tym nie robiło... Miałam ochotę potrząsnąć nimi wszystkimi i krzyknąć: "co wy wyprawiacie?!". Tamlin z księcia, którego darzyłam wielką sympatią, stał się... kimś, kogo nie poznawałam. I ciężko mi było pogodzić się z myślą, że aż tak się zmienił (albo może tak mało dał się poznać w pierwszej części). Lucien - bohater tylu zabawnych utarczek słownych z Feyrą - całkowicie stracił swój urok. Wszystkie te rozczarowania skutecznie zrekompensowała jednak postać Rhysanda, w tym tomie wykreowana wprost genialnie. Nie chcę nikomu psuć przyjemności odkrywania jego prawdziwego oblicza na własną rękę, krok po kroku, więc nic więcej na jego temat nie zdradzę. Pojawiają się też oczywiście bohaterowie dotąd nam nie znani. Jednak nieważne, czy spotykamy daną postać pierwszy czy kolejny raz - wszystkich musimy poznawać na nowo i muszę przyznać, że jest to fascynujące.
"Dwór cierni i róż" skradł moje serce i nie spodziewałam się, że Sarah J. Maas zdoła stworzyć coś jeszcze lepszego, ale "Dwór mgieł i furii"... wprawił mnie w zachwyt. To dla mnie powieść doskonała. Cudowny, rozbudowany, magiczny świat (choć nadal pozostaje w nim wiele do odkrycia). Porywająca, trzymająca w napięciu fabuła, pełna niespodziewanych zwrotów akcji, pobudzająca ciekawość do granic możliwości. Do tego wyraziste, a zarazem złożone i tajemnicze postaci, które co rusz czymś zaskakują. Dość powiedzieć, że wśród tych mgieł nic już nie jest oczywiste. Każdy przyjaciel może okazać się wrogiem, a każdy wróg przyjacielem. Maas zafundowała nam historię, która pochłania bez reszty, wciąga niczym wir, by na koniec wreszcie wyrzucić czytelnika na brzeg. Oszołomionego i błagającego o więcej. To jak, jesteście gotowi?

Za egzemplarz z całego serca dziękuję Wydawnictwu Uroboros!


Książka bierze udział w wyzwaniach:


wtorek, stycznia 17, 2017

[BOOK TOUR] "52 kolory życia" Tom 2 - Magdalena Kozioł

[BOOK TOUR] "52 kolory życia" Tom 2 - Magdalena Kozioł
Autor: Magdalena Kozioł
Tytuł: 52 kolory życia. Tom II
Liczba stron: 114
Wydawnictwo: Pociąg do natury, Magdalena Kozioł

Organizatorka akcji: Kasia z bloga Poligon Domowy

W ramach jednego Book Toura miałam możliwość przeczytania od razu dwóch tomów powieści Magdaleny Kozioł "52 kolory życia". Tom pierwszy (recenzja tutaj) niespecjalnie przypadł mi do gustu i gdybym nie zgłosiła się do tej akcji, najprawdopodobniej na nim ta moja przygoda by się zakończyła. Koniec końców cieszę się jednak, że stało się inaczej.
W dalszym ciągu śledzimy losy Sally i Jacka. Kobieta wraca z narzeczonym do domu, by odwiedzić ojca w szpitalu i dojść do siebie po ostatnich przejściach. Gdy tylko czuje się na tyle dobrze, by wrócić do pracy, znów przyjeżdża nad morze. Tym razem również nie obędzie się bez przygód. Kolejny "wypadek", mafijne porachunki, no i oczywiście na jej drodze znów stanie przystojny (choć zajęty) komisarz. Podobno to, co ma się wydarzyć, zdarzy się tak czy inaczej, nawet jeśli próbujemy temu zapobiec. Czy silna wola Sally wystarczy? A może przed przeznaczeniem naprawdę nie da się uciec?
Drugi tom "52 kolorów życia" Magdaleny Kozioł pozytywnie mnie zaskoczył. Widać już w nim wyraźną poprawę, jeśli chodzi o poziom korekty. Zdecydowanie mniej w nim też niezręczności językowych. Szlifując swój warsztat pisarski, autorka pozwala nam czerpać coraz więcej przyjemności z oryginalnych, poruszających opisów. Umiejętnie wplecione w akcję fragmenty wierszy i piosenek dodają powieści uroku. Pierwszemu tomowi kiepska korekta wyrządziła ogromną krzywdę, ale tę część przygód Sally mogę już z czystym sumieniem polecić.



Książka bierze udział w wyzwaniach:


poniedziałek, stycznia 16, 2017

[BOOK TOUR] "52 kolory życia" Tom 1 - Magdalena Kozioł

[BOOK TOUR] "52 kolory życia" Tom 1 - Magdalena Kozioł

Autor: Magdalena Kozioł
Tytuł: 52 kolory życia. Tom I
Liczba stron: 96
Wydawnictwo: Pociąg do natury, Magdalena Kozioł

Organizatorka akcji: Kasia z bloga Poligon Domowy

"52 kolory życia" skusiły mnie wyjątkowo ładnymi, subtelnymi okładkami. Przyciągnęły mój wzrok i zachęciły, by zajrzeć do ich wnętrza. Co zatem kryje w sobie ta niewielka objętościowo książeczka?
Sally to młoda, piękna kobieta, właścicielka sieci sklepów z kosmetykami. Mieszka na uboczu, w domku z ogrodem odziedziczonym po babci. W jej spokojnym, poukładanym życiu zaczynają jednak zachodzić pewne zmiany. Jedna z nich wiąże się z jej chłopakiem, Tomkiem i nadchodzącą trzecią rocznicą ich związku. W dodatku kobietę czeka służbowy wyjazd nad morze, gdzie zamierza otworzyć nowy lokal. Gdy tylko dotrze na miejsce, przeżyje poważną traumę, rodem z filmu sensacyjnego. I pozna tajemniczego mężczyznę o zielonych oczach...

Powieść Magdaleny Kozioł skupia się wokół barw i różnorodnych emocji. Do każdego rozdziału przyporządkowany został odrębny kolor, a jego właściwości ściśle łączą się z przedstawionymi w nim wydarzeniami. Jednak niewiele się tu dzieje. I to nawet mimo wątku z handlarzami narkotyków! Akcja toczy się bardzo powoli i można odnieść wrażenie, że stanowi jedynie przerywnik dla obszernych opisów otoczenia, myśli i przeżyć wewnętrznych głównej bohaterki. Jeśli więc liczycie na fajerwerki - cóż, trafiliście pod zły adres...
Początek pierwszego tomu powieści nie zrobił na mnie pozytywnego wrażenia. Ciągłe powtórzenia i ciągnące się w nieskończoność zdania bardzo mnie raziły. Kolejne rozdziały na szczęście były już pod tym względem lepsze, choć korekta nadal pozostawiała wiele do życzenia. Do tego te nienaturalne dialogi... Powiedzielibyście komuś, w odpowiedzi na informację o zawale jednego z jego rodziców: "Głowa do góry, ta sprawa rozwiąże się pomyślnie"? No ale jeśli nie potrzeba Wam do szczęścia nieprzewidzianych zwrotów akcji i porywających bohaterów, a macie akurat ochotę na sporą dawkę refleksji i emocji - możecie zaryzykować. Te fragmenty stanowią bowiem największy atut "52 kolorów życia". Bo chociaż jest to debiut, i daje się to odczuć, znajdziecie tutaj garść poruszających i przemawiających do wyobraźni opisów. A warto sięgnąć choćby tylko po nie. Z nadzieją, że kolejne tomy okażą się lepsze również pod innymi względami.

Książka bierze udział w wyzwaniach:


wtorek, stycznia 10, 2017

"Łowca czterech żywiołów" Agaty Adamskiej [Legenda o Seantrze #1]

"Łowca czterech żywiołów" Agaty Adamskiej [Legenda o Seantrze #1]

Autor: Agata Adamska
Tytuł: Łowca czterech żywiołów
Cykl: Legenda o Seantrze, tom 1
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Novae Res

Jak już wiecie, biorę udział w kilku wyzwaniach czytelniczych. W ramach jednego z nich - Czytam, bo polskie - w tym miesiącu czytamy polskich autorów o nazwiskach zaczynających się na literę A lub B. Mój wybór padł więc na Agatę Adamską i jej "Łowcę czterech żywiołów". Jakie wrażenie zrobił na mnie ten debiut? Zapraszam do dalszej lektury.
Główna bohaterka, Aeryla Valnes, wydaje się być zwykłą licealistką. Nie powala nieziemską urodą, nie cieszy się też popularnością w szkole, a do tego jest beznadziejnie zakochana w pracowniku swojego ojca. Obiekt jej westchnień, Garren, znajduje się poza jej zasięgiem - ma już dziewczynę, a Aerylę traktuje jak młodszą siostrę. Nastolatka wyżalić się może jedynie najlepszej przyjaciółce, Anniji, która z kolei non stop myśli (i gada) tylko o jedzeniu i facetach (ale głównie o tym pierwszym). Nadchodzi dzień testu zdolności magicznych. Obie dziewczyny są głęboko przekonane, że takowych nie posiadają, w ich rodzinach od pokoleń nie było żadnego maga. Tymczasem Aeryla przeżywa prawdziwy szok - okazuje się, że jednak jest magiczna i wyjątkowo utalentowana, potrafi bowiem panować nad wszystkimi czterema żywiołami (co jest niezwykłą rzadkością). Jak utrzymać takie wieści w tajemnicy? Dziewczyna jest przekonana, że ojciec wyrzuci ją z domu. Nie toleruje bowiem magii ani posługujących się nią osób. A co gorsza, jego nastawienie podziela także Garren...
Agata Adamska umieściła akcję swojej powieści w bardzo ciekawej przestrzeni. Na początku wydaje się zupełnie zwyczajna. Z biegiem czasu ujawnia się w niej jednak coraz więcej elementów związanych z magią. Pojawiają się nie tylko znajomo brzmiące elfy, czy krasnoludy, ale również takie stworzenia, jak druzgi czy netuski (z którymi miałam styczność po raz pierwszy). Stopniowe odkrywanie tego świata wraz z Aerylą pozwala lepiej go zrozumieć, jednocześnie zbytnio nie przytłaczając nadmiarem informacji.

Główna bohaterka - choć bardzo wybuchowa - szybko zjednała sobie moją sympatię. Szybko wciągnęłam się w jej historię i z zaciekawieniem pochłaniałam kolejne rozdziały. Bohaterowie drugoplanowi również dają się polubić, mimo że okazali się dość schematyczni (mam nadzieję, że w kolejnych tomach to się jeszcze zmieni). Intrygują jedynie Zekles i Drehsen - najbardziej tajemnicza i niejednoznaczna postać w całym "Łowcy...".
Gdy sięgałam po debiut Agaty Adamskiej, miałam poważne obawy, że moje wrażenia z niedawno przeczytanej "Prawdodziejki" (recenzja tutaj) przyćmią jej powieść i nie będę potrafiła w pełni się nią nacieszyć. Na szczęście lektura rozwiała je całkowicie. Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba. Aeryla, jej przyjaciele i całe Elhen wkradli się do mojego serca na stałe. Czekam na kolejny tom cyklu i jeszcze więcej wyjątkowych przygód moich ulubieńców. Polecam :)

Książka bierze udział w wyzwaniach:

Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger