Pokazywanie postów oznaczonych etykietą young adult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą young adult. Pokaż wszystkie posty

wtorek, stycznia 26, 2021

[PRZEDPREMIEROWO] - "Szept" Lynette Noni *Natalia*

[PRZEDPREMIEROWO] - "Szept" Lynette Noni *Natalia*

 

Autor: Lynette Noni
Tytuł: Szept
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Uroboros


Paraliżuje mnie lęk. Nie wiem, co tym razem zrobi. Ile zostanie z mojej głowy po wyjściu z tego gabinetu. Kulę się na samą myśl o tym. Powtarzam sobie, że przetrwam. Nie złamią mnie. Nie przemówię, nie wyjawię im niczego. Tylko to mi zostało. Jedyna prawdziwa część, którą udało mi się zachować.


Obiekt Sześć-Osiem-Cztery, Jane Doe. Żadne z tych imion nie jest prawdziwe. Nie posiada innego, ponieważ nikt poza nią samą go nie zna. Przez dwa i pół roku była poddawana przeróżnym bezlitosnym eksperymentom, trzymana w celi tajnego rządowego ośrodka. Władze podejmują ostatnią próbę nakłonienia jej do współpracy.  Oddają dziewczynę pod opiekę Landona Warda. Jane jest nieufna, nie wierzy w szczere intencje chłopaka. Pomimo jej wysiłków, by wytrwać w uporze, jej obrona stopniowo słabnie. Kiedy bohaterka staje przed możliwością odzyskania dawnego życia, na jaw wychodzi niebezpieczny sekret. Jane posiada moc - gdy coś mówi, powołuje to do istnienia. I tak "przemówienie" zaważy o jej życiu.



Muszę przyznać, że początek książki nie zapowiadał niczego dobrego. Co więcej, zdawała się dosyć przewidywalna. Moim zdaniem opis na okładce zdradził więcej niż powinien. Początek wydawał mi się mocno naciągany, wiedziałam, że kryje się za tym coś jeszcze. Tylko w życiu bym nie przypuszczała, że aż tyle. Autorka stworzyła coś zupełnie nowego, przynajmniej ja nigdy wcześniej nie spotkałam się z nieograniczoną mocą kreowania rzeczywistości poprzez umysł i o wiele więcej. Z przyjemnością czytałam, w jaki sposób doszło w ogóle do powstania tego typu umiejętności. 

Na kolejnego plusa zasługują tutaj bohaterowie. Jane nie zachowuje się jak typowa Mary Sue czy księżniczka w opałach. Kiedy pojawiają się kłopoty, potrafi racjonalnie myśleć, a nie tylko panikować. Polubiłam ją za to. Choć muszę przyznać, że bardziej fascynuje mnie postać Landona. Nie potrafię go rozgryźć, przewidzieć jego działania. Wydał mi się typem bad boya, człowiekiem w jakimś stopniu bez uczuć, jednak w głębi duszy jest opiekuńczy, wrażliwy, a jego obojętność może wynikać z traumy. 


Z czystym sumieniem mogę polecić "Szept". W tej książce znajdzie się wszystko. Wciągająca fabuła, tajemniczy nastrój, humor, zwroty akcji. Jedyne, z czym ciężko mi było się pogodzić, to narracja pierwszoosobowa. Ja po prostu za nią nie przepadam. Mam nadzieję, że autorka planuje kontynuację, ponieważ "Szept" to idealny początek serii.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Uroboros!





Natalia

środa, czerwca 03, 2020

[PREMIEROWO] "Dream Again" Mony Kasten [AGAIN #5] *Zuzanna*

[PREMIEROWO] "Dream Again" Mony Kasten [AGAIN #5] *Zuzanna*
Autor: Mona Kasten
Tytuł: Dream Again
Cykl: Again, tom 5
Liczba stron: 328 (ebook)
Wydawnictwo: Jaguar



Allie i Kaden, Everly i Nolan, Dawn i Spencer, Sawyer i Isaac. Tych bohaterów Mony Kasten mieliśmy już okazję poznać. Co czeka nas w kolejnej odsłonie serii Again? Zmagający się z kontuzją Blake i Jude, która w pogoni za marzeniem straciła wszystko.
Jude od dziecka marzyła o karierze aktorskiej. Kiedy jednak producenci podejmują decyzję o zakończeniu serialu, w którym grała, jej świat się wali. Załamana i spłukana przyjeżdża do Woodshill, by zatrzymać się na pewien czas u starszego brata. Niestety oznacza to zamieszkanie pod jednym dachem również z Blakiem, byłym chłopakiem, który wciąż nie wybaczył jej rozstania.
Mona Kasten po raz kolejny zabiera nas do Woodshill, tym razem w towarzystwie nowej bohaterki. Ambitna i zdolna Jude próbuje zacząć od nowa, odcinając się od przeszłości. Okazuje się to jednak niezwykle trudne. W małym miasteczku nikt nie chce zatrudnić dziewczyny, która nie ma nawet matury, a jej doświadczenie zawodowe ogranicza się do planu filmowego. Obecność Blake'a dodatkowo pogarsza sytuację, zwłaszcza że kontuzja zniszczyła również jego marzenia o karierze. Choć oboje czują się przytłoczeni i zrezygnowani, a szanse na sukces mają niewielkie, mimo wszystko nie poddają się, lecz walczą dalej, dzień po dniu. Zbyt często irytowali mnie swoim zachowaniem, bym jakoś szczególnie ich polubiła, ale tym jednym ujmowali mnie za każdym razem.

Jak zawsze w przypadku tej autorki, na brak emocji nie mogłam narzekać. Mona Kasten potrafi przelewać je na papier tak zręcznie, że nie da się pozostać wobec nich obojętnym, przeżywa się wszystko wraz z bohaterami. Czytając jej powieści, przyłapuję się czasem na tym, że przejmuję się nawet tymi postaciami, których nie darzę zbytnią sympatią. Do tej pory było tak, że gdy już autorka spuściła tę swoją bombę, ujawniając, z jak poważnymi problemami zmagali się jej bohaterowie, to całkowicie zmieniało sytuację. Nagle elementy układanki trafiały na swoje miejsce i wszystko stawało się jasne. Czasem moje podejście zmieniało się w tym momencie o 180 stopni. Ale nie tym razem. Domyślałam się, co takiego spotkało Jude w Los Angeles, więc nie było to dla mnie żadnym zaskoczeniem. Spodziewałam się czegoś więcej i niestety tym razem się rozczarowałam.
Jeżeli poznaliście już i polubiliście poprzednie tomy serii Again, najnowsza powieść Mony Kasten pewnie również przypadnie Wam do gustu. Ja liczyłam na nieco mniej oczywistą historię i czuję pewien niedosyt. Tym razem moment, który miał wszystko zmienić, przeszedł właściwie bez echa, nie robiąc na mnie większego wrażenia. Chociaż "Dream Again" okazało się całkiem przyjemną, lekką i budzącą wiele emocji lekturą, poprzednie części serii były zdecydowanie lepsze, a moim faworytem nadal pozostaje "Feel again". 
Zuzanna



Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!


wtorek, kwietnia 14, 2020

[PRZEDPREMIEROWO] "Las na granicy światów" Holly Black *Zuzanna*

[PRZEDPREMIEROWO] "Las na granicy światów" Holly Black *Zuzanna*

Autor: Holly Black
Tytuł: Las na granicy światów
Liczba stron: 328
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 15 kwietnia 2020

Fairfold jest miasteczkiem nietypowym. Tutaj świat ludzi i świat elfów bezustannie się przenikają. Czasem znikają różne przedmioty, czasem turyści, pojawiają są podmieńcy. Do dziwnych zdarzeń mieszkańcy się już jednak przyzwyczaili. Podobnie jak do szklanej trumny w lesie, w której śpi zaklęty rogaty chłopiec.

Hazel od dziecka chciała być rycerzem. Wciąż pamięta, jak razem z bratem spędzali czas, polując na niebezpieczne stwory. Obiecała sobie, że pewnego dnia pokona także najgroźniejszego z nich, potwora z samego serca lasu, i tym sposobem wszystkich ocali. Gdy jednak dar elfowej muzyki zawodzi Bena, rodzeństwo musi zaniechać swoich planów. Od tej pory toczą życie tak zbliżone do normalnego, jak to możliwe. Do czasu. Pewnej nocy szklana trumna zostaje rozbita, a rogaty chłopiec znika bez śladu. Hazel budzi się rano z ubłoconymi stopami i szklanymi drzazgami wbitymi w dłonie. Nie pamięta, gdzie była, ani co robiła. Wkrótce zaczyna dostawać niepokojące wiadomości przypominające o zawartej przed laty umowie.
Z przyjemnością powróciłam do wykreowanego przez Holly Black świata okrutnych i śmiertelnie niebezpiecznych elfów. Chociaż trylogia Okrutny książę dobiegła już końca, byłam ogromnie ciekawa, jak autorka przedstawi historię poprzedzającą tamte wydarzenia. Opowieść o Królu Olszyn i magicznym mieczu, Heartswornie, który odegrał tak istotną rolę w Królowej niczego, zdecydowanie trzyma poziom.
Bohaterowie jak zwykle intrygują. Choć Hazel i Ben to śmiertelnicy i na pierwszy rzut oka mogliby się wydawać zwyczajnymi nastolatkami, zdecydowanie nimi nie są. On jako niemowlę otrzymał dar elfowej muzyki. Gdy gra, żadne stworzenie nie potrafi oprzeć się cudownym dźwiękom wydawanym przez jego instrument. Jej z pozoru nic nie wyróżnia, nie ma żadnej magicznej mocy ani specjalnego talentu. Mimo to jest najbardziej wyjątkową postacią w tej opowieści. Niezłomna, niesamowicie odważna, gotowa bronić rodziny, przyjaciół i całego Fairfold z narażeniem własnego życia. A przy tym starająca się ze wszystkich sił utrzymać bolesne wspomnienia z dzieciństwa w najdalszych zakamarkach pamięci. No i jest też Jack. Podmieniec wychowywany w ludzkiej rodzinie, najlepszy przyjaciel Bena.
Holly Black zaczyna dość zwyczajnie. Mamy małe miasteczko i imprezę znudzonych nastolatków, którzy piją w lesie alkohol. Stopniowo zaczyna nas jednak wprowadzać głębiej w ten wymykający się wszelkim schematom świat, a magia z każdym krokiem daje o sobie znać coraz wyraźniej. Autorka sprawnie buduje napięcie i zgrabnie prowadzi akcję, wplatając w nią liczne, nieoczekiwane zwroty. Podczas gdy Hazel stara się odkryć, co tak naprawdę się z nią dzieje i od kogo pochodzą tajemnicze wiadomości, do Fairfold nadciąga straszliwe niebezpieczeństwo. Tylko ona jest w stanie zapobiec katastrofie.
Las na granicy światów stanowi świetne uzupełnienie trylogii Okrutnego księcia. Odnajdziecie tutaj ten sam niesamowity klimat i bohaterów, którzy równie mocno zapadają w pamięć. Holly Black znów zaprasza nas do świata, gdzie magia, tajemnice i poczucie zagrożenia otaczają czytelnika z każdej strony, z biegiem czasu coraz bardziej zacieśniając krąg. Wielbicielom Cardana i Jude polecam z całego serca, a jeśli jeszcze nie mieliście okazji ich poznać, równie dobrze możecie zacząć właśnie od Lasu.... Ja przeczytałam tę powieść jednym tchem (mimo że ostatnio czytanie w ogóle mi nie szło). 
Zuzanna

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

Wyzwania:

poniedziałek, czerwca 17, 2019

No i gdzie się podział ten bad boy? - "Bad Boy's Girl 4" Blair Holden [BAD BOY'S GIRL #4] *Zuzanna*

No i gdzie się podział ten bad boy? - "Bad Boy's Girl 4" Blair Holden [BAD BOY'S GIRL #4] *Zuzanna*
Autor: Blair Holden
Tytuł: Bad Boy's Girl 4
Cykl: Bad Boy's Girl, tom 4
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Jaguar

Po przeczytaniu trzeciego tomu serii Bad Boy's Girl, miałam wątpliwości, czy nadal chcę poznać dalszy ciąg tej historii. Tom czwarty czekał już jednak na półce, więc zdecydowałam się dać jej jeszcze jedną szansę. Czy było warto? Niekoniecznie.
Tym razem mamy okazję poobserwować, jak Tessa i Cole radzą sobie w związku na odległość. On jest zajęty studiami prawniczymi w Chicago, ona podejmuje pracę w nowojorskiej redakcji czasopisma o modzie i urodzie. Początkowo panujący tam klimat przypominał mi powieść "Diabeł ubiera się u Prady", na szczęście dość szybko okazało się, że szefowa Tessy jest jednak bardziej ludzka. Cole zdaje się być tak zabiegany, że nie ma czasu na nic, nawet na sen i jedzenie. Ale gdy ukochana przybywa do miasta i postanawia zrobić mu niespodziankę, okazuje się, że to nie studia tak bardzo go zajmują. A ona nie miała zielonego pojęcia, co tak naprawdę się dzieje.
Zapowiadało się dobrze, nawet lepiej niż poprzednie części, a wyszło jak zawsze. Tak zdecydowane skupienie się na jednym wątku nie wyszło tej powieści na dobre. Ile można wałkować ten sam temat i te same problemy? Okazuje się, że nawet 4 tomy to za mało. I choć na początku historia Tessy i Cole'a ujęła mnie za serce, czuję przesyt i mam już powoli dość tych dwojga. Zwłaszcza że pojawiło się całkiem sporo wątków, które można było rozwinąć w naprawdę interesujący sposób. Chociażby relację między Beth i Travisem czy te tajemnicze problemy Cole'a, z którymi Tessa pomagała mu sobie poradzić. Niestety autorka poszła w tej kwestii na łatwiznę. Ilekroć wspomina o kłopotach kogoś innego niż główna bohaterka, bardzo szybko zamyka temat, rzucając czasem jakiś strzęp informacji lub całkowicie olewając sprawę. Dowiadujemy się, że coś tam się złego dzieje, ale Tessa nie będzie się przecież wtrącać w sprawy swoich przyjaciółek albo coś było nie tak, ale pracowali nad tym i już jest ok. Cóż, moim zdaniem czytelnik, który przebrnął już przez kilka tomów, zasługuje na więcej.
Co jeszcze mi się nie podobało? Zrobienie z Cole'a idioty. Niby to inteligentny człowiek, bo nawet na studiach prawniczych świetnie sobie radzi, ale w codziennym życiu staje się z jakichś niezrozumiałych powodów przygłupem o zachowaniach godnych jaskiniowca. Zaborczy, porywczy, niby robi wszystko, żeby chronić swoją kobietę, a tak naprawdę to on najmocniej ją rani. Można by pomyśleć, że po ich trudnych doświadczeniach, zacznie w końcu uczyć się na błędach, ale nie. Nic z tego. Wciąż podejmuje złe decyzje i zamyka się przed Tessą. Ale przecież on ją tak kocha, że w większości przypadków wystarczy zwykłe "przepraszam" i już po sprawie. Jedyne, co go jeszcze ratuje to fakt, że nadal jest dobrym człowiekiem o wielkim sercu i pragnie pomagać wszystkim wokół. Gdy zamienia się w tę uroczo nieporadną wersję siebie, można mu wybaczyć niemal wszystko. Niemal. Bo w innych sytuacjach strasznie mnie wkurzał swoim zachowaniem. A ile w nim zostało z tytułowego bad boy'a? W sumie już chyba tylko zabójczy styl i to, że od czasu do czasu jeszcze komuś da w mordę.
Jakieś plusy tej historii? Proszę bardzo. Mimo że czuję się rozczarowana, to tragicznie przecież nie było, jakieś zalety da się znaleźć. Humor jak zwykle mnie nie zawiódł. Mimo irytacji i znużenia, które dawały o sobie znać w niektórych momentach, całość czytało mi się lekko i przyjemnie, a zabawne teksty rozśmieszyły mnie nieraz. Poza tym Tessa chyba wreszcie dorosła. Starała się zachowywać bardziej dojrzale i nawet coraz częściej jej się to udawało, choć oczywiście miała też gorsze momenty. Tym razem to jej postać zrobiła na mnie większe wrażenie, ponieważ w końcu zaczęła się naprawdę zmieniać i rozwijać.
Moja przygoda z serią Bad Boy's Girl zaczęła się całkiem dobrze. Niestety z czasem coraz więcej elementów tej opowieści zaczęło mnie drażnić. Nie dość, że główna bohaterka niemal bezustannie użalała się nad sobą i sama siebie obarczała winą za każdy problem, to jeszcze tytułowy bad boy gdzieś po drodze zupełnie przestał nim być. Zaczął się też zachowywać jak zupełnie inny człowiek i coraz trudniej było mi darzyć go sympatią. Wciąż liczyłam na to, że w którymś momencie autorka pozwoli nam poznać bliżej także innych bohaterów i ich problemy. Tak się jednak nie stało. Bardzo rozczarowało mnie ucinanie wszystkich wątków, które nie dotyczyły bezpośrednio związku Tessy i Cole'a i zbywanie czytelnika ogólnikami. Uważam, że rozwinięcie ich wzbogaciłoby tę opowieść i znacznie by ją urozmaiciło. Seria Bad Boy's Girl całkiem dobrze sprawdza się jako lekka, pełna humoru i naszpikowana emocjami lektura i jako taką mogę ją Wam polecić (zwłaszcza pierwszy tom). Ja jednak liczyłam na coś więcej i zawiodłam się. Domyślam się, jak się to wszystko zakończy i ostatni tom raczej już sobie daruję.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!


Wyzwania:

piątek, maja 10, 2019

Starożytne moce i krwawe pojedynki żon - "Setna królowa" Emily R. King [SETNA KRÓLOWA #1] *Zuzanna*

Starożytne moce i krwawe pojedynki żon - "Setna królowa" Emily R. King [SETNA KRÓLOWA #1] *Zuzanna*

Autor: Emily R. King
Tytuł: Setna królowa
Cykl: Setna królowa, tom 1
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Young / Kobiece


Zdarzyło się Wam sięgnąć po książkę, nie licząc na nic więcej poza lekką, niewymagającą rozrywką, a potem nie móc się od niej oderwać? Bo właśnie to przydarzyło mi się podczas czytania "Setnej królowej" Emily R. King. Nastawiłam się na romans z elementami fantastyki, po czym... przepadłam całkowicie gdzieś pomiędzy dworskimi intrygami a krwawymi walkami, wśród niebezpiecznych istot o niezwykłych mocach.

Kalinda jest sierotą, która całe swoje życie spędziła w czterech ścianach świątyni wraz z innymi siostrami-wojowniczkami. Ona i jej przyjaciółka Jaya właśnie takiej przyszłości pragną - pozostania w murach Samiyi do końca swoich dni. Niestety ich plany stają pod znakiem zapytania, gdy przybywa do nich możny i wpływowy benefaktor. Zgodnie z tradycją może on powołać dowolnie wybrane przez siebie dziewczęta na swe żony, kurtyzany lub służące. Im zaś nie wolno mu odmówić. Kalinda jest dobrej myśli, gdyż uważa się za niezbyt urodziwą, w dodatku od lat dręczy ją tajemnicza gorączka. Lecz kiedy podczas prób kunsztu rusza na pomoc Jayi, mężczyzna zwraca uwagę właśnie na nią. Wbrew swojej woli dziewczyna trafia na dwór radży, zmuszona do walki nie tylko o pozycję, lecz przede wszystkim o własne życie.
Po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów czułam się rozczarowana. Główna bohaterka zrobiła na mnie wrażenie straszliwie naiwnej i nierozgarniętej. Mimo że całe życie spędziła za murami świątyni i świat zewnętrzny był jej dotąd nieznany, jej zachowanie i głupie pytania i tak mnie raziły. Na szczęście wraz z rozwojem akcji takich sytuacji było coraz mniej, a uczciwość i dobre serce Kali sprawiły, że naprawdę ją polubiłam. Podobnie jak Jayę, choć żałuję, że autorka nie poświęciła jej postaci więcej miejsca. Zresztą takich bohaterów, których mam nadzieję poznać lepiej w kolejnych tomach, nazbierało się całkiem sporo, chociażby Deven, Brac, Mathura, Yatin, a nawet Natesa czy Hastin.
Choć początek nie powalił mnie na kolana, a wątek miłosny wydawał się trochę naciągany, przyznam, że im dalej zagłębiałam się w tekst, tym bardziej mnie ciekawił. Intrygi na dworze radży nie pozwalały mi się nudzić. Kali trafia bowiem do miejsca, gdzie nie może być pewna nikogo i niczego. Zewsząd otaczają ją przebiegłe i śmiertelnie niebezpieczne kobiety Tarka. Takie, które nie cofną się przed niczym, by poprawić swą pozycję lub pozbyć się rywalki. Te skomplikowane relacje pomiędzy nimi oraz przebieg turnieju tronowego, gdzie walczą ze sobą na śmierć i życie, okazały się dla mnie najbardziej emocjonujące. Podobały mi się również nawiązania do mitologii sumeryjskiej oraz motyw bhutów. Zaintrygowały mnie i liczę na to, że w kolejnych tomach odegrają jeszcze większą rolę w rozwoju wydarzeń.
"Setna królowa" okazała się dla mnie dużym zaskoczeniem. Zupełnie nie spodziewałam się tak wciągającej historii i tylu emocjonujących zdarzeń. Choć część wątków wydała mi się nie dość wyczerpująco przedstawiona, a bohaterowie sprawiali wrażenie niedopracowanych, mimo wszystko zyskali sobie moją sympatię, a przebieg fabuły zainteresował mnie na tyle, by sięgnąć również po kolejne tomy tej serii. Powieść Emily R. King zdecydowanie przyciągnęła moją uwagę i uważam, że historia Kalindy ma spory potencjał. Jeśli zaciekawiła i Was, a niedociągnięcia pierwszego tomu Was nie zniechęcają, polecam.
Zuzanna

Za możliwość przeczytania powieści serdecznie dziękuję portalowi CzytamPierwszy!


Wyzwania:

niedziela, marca 31, 2019

Tam, gdzie ciemność oznaczała śmierć - "Onyx & Ivory" Mindee Arnett [RIME CHRONICLES #1] *Zuzanna*

Tam, gdzie ciemność oznaczała śmierć - "Onyx & Ivory" Mindee Arnett [RIME CHRONICLES #1] *Zuzanna*
Autor: Mindee Arnett
Tytuł: Onyx & Ivory
Cykl: Rime Chronicles, tom 1
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 13 marca 2019

Królestwo Rime od lat jest podzielone. Oprócz zwykłych obywateli żyją tu również osoby posługujące się magią. Jednak tylko zrzeszeni w zakonach magiści mogą z niej otwarcie korzystać, za sam fakt bycia dzikunem grozi aresztowanie i kara śmierci. Sytuacja staje się coraz bardziej napięta, a wśród poddanych zaczynają krążyć pogłoski o tajemniczym Powstaniu.
Życie Kate Brighton jest wyjątkowo skomplikowane i nic nie wskazuje na to, by coś miało się w tej kwestii zmienić. Nie dość, że jest dzikunką, czyli włada niedozwoloną magią, to jeszcze jej własny ojciec został stracony za próbę zamordowania arcykróla. Ciesząca się dotąd względami księcia Corwina dziewczyna, opuszcza Norgard i zatrudnia się w charakterze kurierki pocztowej, lecz przydomek Zdrajczyni Kate towarzyszy jej wszędzie, dokądkolwiek się uda. Choć jej praca jest trudna i ogromnie niebezpieczna, przynajmniej daje jej okazję do korzystania ze swojego daru. Tymczasem inkwizycja rośnie w siłę, a aresztowania stają się coraz częstsze. Podobnie jak ataki nocnych gadźców - śmiertelnie niebezpiecznych istot polujących po zmroku na każdego, kto nie zdąży schronić się za murami miasta. Gdy Kate ratuje arcyksięcia z urządzonej przez nie krwawej rzezi, wkracza na ścieżkę, która odmieni nie tylko jej życie, ale także losy całego kraju.
W tego typu opowieściach często trafiam na niedopracowanych bohaterów, którzy mnie irytują. Na szczęście "Onyx & Ivory" okazało się pod tym względem wyjątkiem. Dzielna Kate, pragnąca nade wszystko poznać prawdę o swoim ojcu i ochronić przyjaciół, od razu mi się spodobała. Cokolwiek robiła, czytałam o tym z przyjemnością, cały czas mając nadzieję, że wszystko skończy się dla niej pomyślnie. Podobnie było z Bonnerem i Signe, choć ta druga postać intrygowała mnie chyba najbardziej. Odważna, zabawna i tajemnicza, a do tego całkowicie nieprzewidywalna. Ogromnie polubiłam także Dala z jego poczuciem humoru, a Corwin ostatecznie także zyskał moją sympatię (choć akurat w tym przypadku miałam kilka chwil zwątpienia).
Historia opowiedziana przez Mindee Arnett zupełnie mnie oczarowała. Z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów, starając się wraz z nimi rozwikłać wszystkie zagadki. Autorka wprowadziła wiele naprawdę interesujących wątków, jak choćby magistów starających się wyeliminować magię dzikunów, tajemnicze ataki dokonywane przez gadźce, motyw uroru i walki o władzę czy coraz bardziej realne zagrożenie wojną. Wątek romantyczny został zręcznie wpleciony w całą tę opowieść, dzięki czemu intrygował podobnie jak pozostałe, a jednocześnie nie był nachalny, pozwalając bez przeszkód skupić się także na innych elementach fabuły.
Prosty, lekki język sprawił, że historię Zdrajczyni Kate i Zbłąkanego Księcia czytało mi się bardzo szybko. Zdarzały się momenty, gdy akcja zwalniała, ale teorie i domysły bohaterów wcale nie były dla mnie mniej interesujące. Poza tym autorka wplotła w tę opowieść tyle wątków i tajemnic do rozwikłania, że nie sposób było się nudzić. Momentów zaskoczenia nie brakowało, a zakończenie tak trzymało w napięciu, że nie byłam w stanie odłożyć książki (zrezygnowałam nawet z wieczornego oglądania seriali na rzecz tych kilku ostatnich rozdziałów). Ogromnie wciągnęłam się w tę historię i nawet po tych niemal 500 stronach ciągle mi mało. Po takim wprowadzeniu seria Rime Chronicles zapowiada się naprawdę ekscytująco. Miłośnikom młodzieżowego fantasy polecam z całego serca.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

Wyzwania:

sobota, marca 16, 2019

Zwariowani studenci i wieczna impreza - Tom Ellen, Lucy Ivison "Ten pierwszy rok" *Zuzanna*

Zwariowani studenci i wieczna impreza - Tom Ellen, Lucy Ivison "Ten pierwszy rok" *Zuzanna*
Autor: Tom Ellen, Lucy Ivison
Tytuł: Ten pierwszy rok
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Jaguar

Szalone studenckie życie. Imprezy, alkohol i mnóstwo dziwacznych pomysłów. Niby jest wesoło, dobra zabawa trwa, tylko dlaczego wiąże się to z taką ilością złych decyzji? Bohaterowie powieści "Ten pierwszy rok" chcą wykorzystać ten czas w pełni, zbierając nowe doświadczenia. Ale chyba niezbyt im to wychodzi, skoro ostatecznie woleliby zapomnieć o wszystkim, co ich spotkało?
Phoebe zaczyna pierwszy rok studiów i jest ogromnie podekscytowana. Nie tylko dlatego, że rozpoczyna całkiem nowy etap w swoim życiu, ale również z powodu pewnego chłopaka. Przystojnego Luke'a, w którym kocha się od lat. Ma wręcz obsesję na jego punkcie. Kiedy na imprezie w tygodniu integracyjnym on wreszcie ją zauważa, Phoebe jest wniebowzięta. Zapisują się nawet wspólnie do klubu quidditcha. Ale czy to aby na pewno początek wielkiej miłości?
Tom Ellen i Lucy Ivison stworzyli lekką, przyjemną powieść ze sporą dawką humoru i rozterek miłosnych bohaterów. Zabawne dialogi i przeróżne komiczne sytuacje zapewniły mi świetną rozrywkę. Bezapelacyjnie stanowiły największą zaletę tej historii. Właśnie dla tych momentów brnęłam w kolejne rozdziały, starając się jednocześnie ignorować pojawiające się w tekście dość licznie literówki. Wątek romantyczny zdecydowanie mnie nie zachwycił. Był bardzo przewidywalny i - jak dla mnie - trochę naciągany. Wprawdzie zakończenie w pewnym stopniu złagodziło moje odczucia, ale mimo wszystko niesmak pozostał.
Phoebe i Luke zupełnie nie przypadli mi do gustu. Sytuację dodatkowo pogarszał fakt, że narracja prowadzona była naprzemiennie przez tych dwoje. O ile wydaje się, że dla niej jest jeszcze nadzieja, o tyle on wypadł wprost fatalnie. Niedojrzały i nieodpowiedzialny, nie jest w stanie sam podjąć żadnej istotnej decyzji. Nie ma pojęcia, czego chce, a do tego jest strasznie nieporadny życiowo. Irytowało mnie czytanie, jak to głupio się czuje z jakiegoś powodu, że coś powinien zrobić czy przeprosić, ale ostatecznie nie robi nic. I nawet nie potrafi się sensownie wytłumaczyć. Wiedząc, że robi źle i kogoś tym krzywdzi, brnął w to dalej z myślą, że  będzie przepraszał później. Phoebe na jego tle wypadła lepiej, choć i jej decyzje zwykle sprawiały, że miałam ochotę złapać się za głowę. Mimo że wydała mi się sympatyczna, wrażliwa i lojalna, a jej wpadki niezmiennie mnie bawiły, śledzenie jej rozterek miłosnych działało raczej na jej niekorzyść. Niemniej odniosłam wrażenie, że przynajmniej ona pod koniec trochę zmądrzała.
Najlepsze wrażenie zrobili na mnie bohaterowie drugoplanowi. To oni rozładowywali napięcie, rzucali zabawnymi tekstami i udzielali mniej lub bardziej pomocnych rad. Gdyby skupić się wyłącznie na Phoebe i Luke'u, pozostałby nam tylko przeciętny romans i tona przeróżnych wpadek. Natomiast dzięki wszystkim pozostałym mamy szansę poczuć się, jakbyśmy i my na chwilę zamieszkali w akademiku. Frankie i Negin, Arthur i Rita, Josh, a nawet szalona Mary i Stephanie Stevens - oni wszyscy budują klimat w tej historii. Bez ich nietypowych rozmów, herbatek, wróżkowych kanapek, szalonych imprez i najdziwniejszych mieszanek alkoholu z czym popadnie, z całą pewnością nie byłoby już tak wesoło. Te postaci wyjątkowo się autorom udały i o bardzo chętnie przeczytałabym powieść, w której to oni grają pierwsze skrzypce.
"Ten pierwszy rok" nie zachwyca, nie powala na kolana, nie wyłamuje się ze schematów. Skupia się na dwójce niedojrzałych bohaterów, którzy z jednej strony wkraczają powoli w dorosłość i rzucają się w wir nowych doświadczeń, ale z drugiej nie mają pojęcia, czego tak właściwie chcą. Na każdym kroku ogranicza ich lęk przed brakiem akceptacji i ogromne niezdecydowanie. Dobra zabawa trwa, alkohol leje się strumieniami, ale nie brak i dramatów. Głównie tych sercowych, bo zajęciom na uczelni autorzy poświęcają niewiele miejsca, skupiając się na życiu towarzyskim studentów. Całe szczęście jest się też z czego pośmiać. Liczne wpadki i przekomiczne dialogi potrafią szczerze rozbawić i zapewnić dobrą rozrywkę na długie godziny. Właśnie z ich powodu warto po tę książkę sięgnąć. Humor i bohaterowie drugoplanowi to jej największe atuty. Jeśli więc macie ochotę na coś lekkiego i zabawnego, a niezbyt udany wątek romantyczny nie będzie Wam przeszkadzał, możecie śmiało po nią sięgać. 
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

Wyzwania:

Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger