Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura kobieca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura kobieca. Pokaż wszystkie posty

niedziela, sierpnia 23, 2020

Uciekając od przeszłości - "Zapomnij, że istniałem" Beaty Majewskiej [ZAPOMNIJ, ŻE ISTNIAŁEM #1] *Zuzanna*

Uciekając od przeszłości - "Zapomnij, że istniałem" Beaty Majewskiej [ZAPOMNIJ, ŻE ISTNIAŁEM #1] *Zuzanna*
Autor: Beata Majewska
Tytuł: Zapomnij, że istniałem
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Jaguar


Od czasu, gdy w moje ręce wpadł "Konkurs na żonę" Beaty Majewskiej, darzę jej książki szczerym uwielbieniem. Dlatego też, widząc informację o nowej premierze, nie zastanawiałam się ani chwili. Wątpliwości pojawiły się dopiero później...

Rafał Snarski to człowiek ciężko doświadczony przez życie. Odkąd w wypadku samochodowym stracił żonę i 3-letniego synka, czuł się tak, jakby i on sam umarł wraz z nimi. Kupując stary dom w małej miejscowości, nawet się nie spodziewa, co jeszcze go czeka. Wbrew pozorom o świętym spokoju będzie musiał zapomnieć, głównie za sprawą młodej pani sołtys.
Chociaż wiedziałam mniej więcej, czego się spodziewać, przez większą część powieści zastanawiałam się, w co ja się wpakowałam. O ile Luiza okazała się całkiem interesującą bohaterką i z czasem udało mi się ją polubić, o tyle Snarski zupełnie nie przypadł mi do gustu. Owszem, współczułam mu, ale własne nieszczęścia nie dają nikomu prawa do unieszczęśliwiania innych i traktowania ich w taki sposób. Był przystojny i umięśniony, ale na tym kończyła się lista jego zalet. Bo chamstwo, grubiaństwo i brak wychowania z całą pewnością do nich nie należały.
A zaczęło się tak dobrze. To właśnie prolog wywarł na mnie największe wrażenie. Autorka wlała w tę część tyle emocji, że dosłownie wyciskały łzy z oczu. Po tak mocnym początku spodziewałam się kontynuacji w podobnym tonie. I chociaż tak się nie stało, na brak wrażeń też nie mogę narzekać. Postać Luizy ciekawie się rozwijała i z każdym kolejnym rozdziałem moja sympatia do niej rosła. A zakończenie... Przeżyłam taki szok, że praktycznie musiałam zbierać szczękę z podłogi, co ostatecznie przechyliło szalę na korzyść tej powieści.
"Zapomnij, że istniałem" czytałam z mieszanymi odczuciami. Świetny początek mocno mnie poruszył, ale też ustawił poprzeczkę naprawdę wysoko. I choć działo się całkiem sporo, a Luizę szczerze polubiłam, nie mogę niestety tego samego powiedzieć o Snarskim. Czekałam cierpliwie, aż zmieni się jego sposób bycia lub pojawi się ktoś nowy na horyzoncie, bo ten typ faceta sama omijałabym szerokim łukiem. Przyznam, że trochę się zawiodłam. Niemniej zakończenie okazało się tak intrygujące, że przekonało mnie do sięgnięcia po dalszy ciąg tej historii.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

poniedziałek, sierpnia 13, 2018

"Moja twoja wina, mój twój w sercu ból...." - "Moja twoja wina" Beaty Majewskiej

"Moja twoja wina, mój twój w sercu ból...." - "Moja twoja wina" Beaty Majewskiej



Autor: Beata Majewska
Tytuł: Moja twoja wina
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Książnica
Premiera: 20 czerwca 2018


Wszystkie wydane do tej pory książki Beaty Majewskiej wspominam bardzo dobrze. Choć oparte były w dużej części na ogólnie znanych schematach, nigdy na żadnej się nie zawiodłam. Mnóstwo emocji, ciekawe zwroty akcji i pokaźna dawka humoru - dzięki nim czułam się oczarowana przez każdą kolejną powieść. Czy i tym razem tak było?
Urszula Kostecka pragnie zrobić mężowi niespodziankę z okazji jego urodzin. Jedzie do galerii, kupuje mu prezent, ale gdy wstępuje przy okazji do kawiarni, jest świadkiem sceny, która łamie jej serce. Przy jednym ze stolików dostrzega ukochanego małżonka całującego młodą dziewczynę. Zszokowana kobieta pozwala sobie wmówić, że to nic poważnego i przez jakiś czas toleruje sytuację. Jednak to dla niej zbyt wiele i w końcu decyduje się na wyprowadzkę. Mimo nacisków ze strony teściów i własnej matki, odchodzi od wiarołomnego męża i przenosi do niewielkiej wsi, do zaniedbanego domu odziedziczonego po "cioci" Jarzębinie. Otwiera tam również oddział swojego biura finansowego i wkrótce poznaje miejscową konkurencję - Michała Żuka, który robi na niej wyjątkowo złe wrażenie. Jak Ula odnajdzie się w nowym otoczeniu? Czy zdoła ułożyć sobie życie na nowo?
Mimo że od początku podejrzewałam, jak potoczy się ta historia, autorka zdołała mnie nią zainteresować już od pierwszych stron. Losy bohaterki śledziłam z dużym zainteresowaniem, choć momentami irytowała swoją naiwnością. Dużo czasu minęło zanim dotarła do niej prawda o mężu. Zdradził ją, a ona nadal chciała mu ufać i trzymała się kurczowo swoich złudzeń tak długo, jak tylko mogła. Na szczęście jej siła i determinacja sprawiły, że opowieść nabrała barw i zamiast denerwować, postać Uli wzbudziła we mnie dużo sympatii. Błyskotliwe dialogi i liczne zabawne sytuacje złagodziły odbiór tych trudnych tematów, jakie zdecydowała się podjąć autorka. I nie chodzi tu tylko o zdradę i rozpad małżeństwa, ale także o samotne rodzicielstwo, żałobę, skomplikowane relacje rodzinne czy próby poukładania sobie życia po wyjątkowo ciężkich przejściach.
"Moja twoja wina" to powieść kipiąca emocjami. Śledząc losy bohaterów, towarzysząc im w tych bardziej lub mniej dramatycznych chwilach, przeżywałam wszystko razem z nimi. Od tak silnych uczuć, jakie nimi targały, po prostu nie sposób się zdystansować. Mimo że tematyka powieści do lekkich zdecydowanie nie należy, przewijający się wciąż humor sprawia, że staje się ona łatwiejsza w odbiorze. Humor autorki również mnie nie zawiódł, wiele razy śmiałam się z zabawnych scen i rozbrajających dialogów. Tę opowieść czytałam z prawdziwą przyjemnością i czekam na kolejne! Polecam!
Zuzanna
Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica!
Wyzwania:

wtorek, maja 15, 2018

Rodzinne tajemnice ukryte wśród winorośli - "Ogród z marzeń" Carmen Santos

Rodzinne tajemnice ukryte wśród winorośli - "Ogród z marzeń" Carmen Santos
Autor: Carmen Santos
Tytuł: Ogród z marzeń
Liczba stron: 544
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 18 stycznia 2018

Niektóre tajemnice powinny pozostać na zawsze nieodkryte. Cóż bowiem z tego, że ktoś pozna sekret strzeżony od lat, jeśli przyniesie mu to jedynie ból i nowe zmartwienia? Niewiedza dręczy i spędza sen z powiek, ale prawda także potrafi czasem złamać człowieka, zniszczyć mu życie, a nawet odebrać to, co dla niego najcenniejsze. 
Rodolfo Montero, młodszy syn Fausto, po studiach prawniczych zostaje przez ojca wysłany do Paryża. Ma tam zgłębiać tajniki handlu winami, by pomóc rozwinąć rodzinny interes. Gdy poznaje Marcela de Montaignac, ten pokazuje mu uroki miasta i przedstawia śmietance towarzyskiej. Odważny, wyzwolony i tętniący życiem Paryż lat dwudziestych XX wieku robi na mężczyźnie ogromne wrażenie. Wraz z nowym przyjacielem uczestniczy w przyjęciach Cole'a i Lindy Porterów, podziwia występy Josephine Baker, a nawet spotyka w kawiarni Ernesta Hemingwaya. Pewnego wieczoru dostrzega piękną dziewczynę tańczącą charlestona. Oczarowany, nie może oderwać od niej wzroku. To młodsza siostra Marcela, więc swój związek starają się utrzymać w tajemnicy. Sielankę zakochanej pary zakłóca jednak tragiczna wiadomość - Fausto Montero nie żyje, a Rodolfo musi wracać do Hiszpanii, by zająć się odziedziczonymi winnicami. W tajemnicy przed rodziną dziewczyny młodzi szybko się pobierają i wyjeżdżają z kraju. Ale czy przyzwyczajona do luksusów arystokratycznego życia 19-latka zdoła się odnaleźć w surowej i zimnej posiadłości Casa de la Loma?
W "Ogrodzie z marzeń" Carmen Santos dzieje się stosunkowo niewiele, zwłaszcza biorąc pod uwagę objętość tej powieści. Chociaż liczba przeczytanych przeze mnie stron sukcesywnie rosła, często miałam wrażenie, że utknęłam w jakimś punkcie i stoję w miejscu. Nie znaczy to jednak, że lektura nie sprawiała mi przyjemności. Wręcz przeciwnie. Autorka wprowadziła wiele naprawdę ciekawych wątków. Mocno zaintrygowały mnie fragmenty dotyczące chociażby zagadkowej śmierci Fausto, jego przeszłości, przyjaźni z Severo Andrade, która później przerodziła się w nienawiść czy udziału Dionisio w wojnie w Maroku... Nie przeszkadzało mi nawet to, że kolejne wydarzenia dało się bez większego problemu przewidzieć. Historia opowiedziana przez Carmen Santos nadal wciągała, intrygowała i wzruszała, a przy tym pozwalała przyjrzeć się realiom lat dwudziestych ubiegłego wieku, umieszczając na przeciwstawnych biegunach arystokrację postępowego Paryża i mieszkańców hiszpańskiej wioski.
Sięgając po powieść "Ogród z marzeń", nie wiedziałam tak do końca, na co się piszę. Spodziewałam się żywszej i... bogatszej fabuły. Tymczasem historię opowiedzianą przez Carmen Santos odebrałam raczej jako senne wspomnienie dawnych czasów, przetykane tu i ówdzie wybuchami prawdziwej akcji. Kiedy już coś się faktycznie działo, rzeczywiście było porywająco. Choć w międzyczasie życie bohaterów zdawało się niemal zastygać w miejscu w oczekiwaniu na jakąś iskrę, która ich obudzi i popchnie w odpowiednim kierunku. Z pewnością nie jest to powieść dla osób lubujących się w galopującej akcji z minimalną ilością opisów. Tutaj jest ich naprawdę sporo. Jeśli jednak lubicie spokojnie i bez pośpiechu cieszyć się niebanalną, wielowątkową lekturą, "Ogród z marzeń" idealnie się do tego nadaje. Czytany w biegu wiele straci ze swego uroku. Potraktujcie go jak wyprawę na spacer uliczkami Paryża. Idźcie powoli, rozglądając się i chłonąc całą ich magiczną atmosferę. Dajcie się poprowadzić autorce i stopniowo odkrywać przed Wami wszystkie sekrety. Na pewno nie pożałujecie i zapamiętacie tę historię na dłużej. Polecam.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!
Wyzwania:

wtorek, marca 20, 2018

"Tak jak ja nie kochał cię nikt..." - "Baśnik" Beaty Majewskiej

"Tak jak ja nie kochał cię nikt..." - "Baśnik" Beaty Majewskiej
Autor: Beata Majewska
Tytuł: Baśnik
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Książnica
Premiera: 31 stycznia 2018

Kiedy facet podrywa kobietę starszą od siebie, podejrzliwość wydaje się być uzasadnioną reakcją. Co nim kieruje? Jest tak odważny czy po prostu bezczelny? Może to jakiś pokręcony żart albo założył się z kolegami i chce im coś udowodnić... W szczerość takiego zainteresowania uwierzyć zdecydowanie trudniej. Bohaterka "Baśnika" staje przed poważnym dylematem. Czy pozwoli się przekonać i da szansę mężczyźnie młodszemu aż o 10 lat?
36-letnia Basia jest kompletnie załamana. Czuje się, jakby jej życie właśnie się skończyło. Mąż zostawił ją dla kochanki, syn wyjechał do Stanów, a córka postanowiła zamieszkać z ojcem i jego nową wybranką. Kobieta strasznie cierpi, nie mogąc pogodzić się z rozwodem. W końcu musi jednak wziąć się w garść i zająć klubem fitness, który przepisał na nią Jerzy. Z pomocą najlepszej przyjaciółki, Lilki, Basia zaczyna coraz lepiej sobie radzić. Zatrudnia nawet nowych pracowników, a wśród nich młodego, przystojnego trenera i rehabilitanta, Marcina. Mężczyzna zdaje się kompletnie oczarowany szefową, choć ona stara się myśleć realistycznie. Jest przekonana, że taki związek nie ma żadnych szans, zbyt wiele ich różni, by to się mogło kiedykolwiek udać. Marcin nie zamierza się jednak tak łatwo poddawać.
Choć na pierwszy rzut oka nowa powieść Beaty Majewskiej może sprawiać wrażenie dość prostej historii miłosnej, nic bardziej mylnego. To skomplikowana, wielowątkowa opowieść o poszukiwaniu szczęścia, wybaczaniu, przezwyciężaniu lęku, o zaufaniu, lojalności i o tym, że przeszłość - jakkolwiek okropna i nieszczęśliwa by nie była - ostatecznie zawsze można zostawić za sobą. Bohaterowie to postaci mocno doświadczone przez życie - przemoc domowa, alkoholizm, dom dziecka, tragiczny wypadek sprzed lat, trudne relacje rodzinne, nieuleczalna choroba - to wszystko odcisnęło na nich swoje piętno. Każde z nich stara się jednak żyć dalej, walcząc o swoje marzenia i o szczęście, którego tak bardzo im brakuje.
Sięgając po kolejną książkę Beaty Majewskiej, wiedziałam, że będzie dobra. Tak jak w przypadku poprzednich powieści, nie zawiodłam się i tym razem. Dostałam wspaniałą, wciągającą historię, pełną niespodziewanych zwrotów akcji. Emocji było mnóstwo. Raz z żalu ściskało mi się serce, a za chwilę nie mogłam powstrzymać wybuchów śmiechu (dialogi były po prostu genialne), przyznam się nawet, że na koniec uroniłam kilka łez... Bohaterowie zostali wykreowani z wielką dbałością o szczegóły, autorka tchnęła w nich duszę, sprawiając, że naprawdę ożyli na kartach tej książki. I chociaż czasem mogą irytować (zwłaszcza Basia ze swoim niezdecydowaniem i brakiem umiejętności pokierowania własnym życiem), to ostatecznie cała ta przygoda jest tego warta. Polecam! I nie mogę się już doczekać następnej powieści :)

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica!
Wyzwania:

niedziela, marca 04, 2018

[BOOK TOUR] "Miód na serce" Edyty Świętek

[BOOK TOUR] "Miód na serce" Edyty Świętek
Autor: Edyta Świętek
Tytuł: Miód na serce
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Replika




Organizatorka akcji:
Literacki Świat Cyrysi
Regulamin









Droga do szczęścia bywa nieraz długa i nad wyraz wyboista. Każda kolejna spotykana na drodze przeszkoda zdaje się uświadamiać, że jednak nic z tego nie będzie. Nadzieja powoli gaśnie, ustępując miejsca gorzkiej rezygnacji. Zdarza się też, że właśnie wtedy, gdy przestajemy szukać i liczyć na odmianę losu, szczęście znajduje nas samo. W najmniej oczekiwanym momencie.
Ciaputek nie zamierzał się żenić, wręcz przeciwnie - stan kawalerski bardzo mu odpowiadał... do czasu. Zanim zdążył się zorientować, co się dzieje, padł ofiarą spisku zdesperowanych singielek. Ani się obejrzał, jak został mężem, a wkrótce również ojcem. Okazało się jednak, że zupełnie nie potrafił się przystosować do tej nowej sytuacji. Skupiony wyłącznie na sobie i własnej karierze, wszelkie obowiązki domowe i rodzicielskie zostawił żonie. Wyczerpana kobieta nie mogła liczyć na żadną pomoc, a całkowity brak empatii ze strony mężczyzny przechylił w końcu czarę goryczy... W efekcie został z półrocznym dzieckiem sam, nie mając zielonego pojęcia o karmieniu czy przewijaniu malucha.

Mija sześć lat. Rezolutna dziewczynka wpada na genialny pomysł. Czas wziąć sprawy w swoje ręce i znaleźć nową mamusię, drugą żonę dla supertatutka!

Elwira Marecka jest zawodową pocieszycielką strapionych serc, ale sama siebie niestety pocieszyć nie potrafi. Tragiczny wypadek sprzed lat pozbawił ją obojga rodziców, została jej tylko babcia. Ekscentryczna staruszka nie ustaje w staraniach, by wreszcie wyswatać ukochaną wnuczkę. Ta jednak broni się zawzięcie, głęboko przekonana, że od dawna skrywana bolesna tajemnica przekreśla jej szanse na szczęśliwy związek. Czy znajomość z zastępcą komendanta w końcu to zmieni? A może kobieta postanowi dać szansę swojemu wieloletniemu pacjentowi, wpatrzonemu w nią jak w obrazek?
Edyta Świętek snuje na kartach swej powieści historię niezwykle ciepłą i pełną pozytywnej energii. Choć dramaty i tragedie wcale bohaterów "Miodu na serce" nie omijają, to jednak znajdują oni dość siły i determinacji, by jakoś sobie z nimi poradzić. Elwira i jej babcia, Hanna Biedrzycka, są pod tym względem naprawdę wyjątkowe. Tak okrutnie doświadczone przez los, nie tracą pogody ducha, choć zdarzają im się oczywiście także chwile zwątpienia. Te silne kobiety wprost emanują ciepłem, życzliwością i dobrocią. Są tak sympatyczne, że nie sposób ich nie lubić. Podobnie zresztą jak Stasi Do Rany Przyłóż, bardzo pomocnej i zorientowanej we wszystkich plotkach recepcjonistki z kliniki. Za to postać Iwonki - mistrzostwo! Urocza, zabawna i sprytna sześciolatka z miejsca podbiła moje serce. Autorka wykreowała również ciekawe postaci męskie. Ciaputek, który z beztroskiego kawalera musi nagle stać się odpowiedzialnym samotnym rodzicem. Roman Tyczny, choć z romantyzmem niewiele ma wspólnego, zwany też Korposzczurkiem, chodzi na terapię do Elwiry. Mimo że od lat bezskutecznie próbuje się z nią umówić, wciąż nie traci nadziei. Marcin Podolski, zastępca komendanta, miły i zabawny młody człowiek z syndromem Piotrusia Pana. Wreszcie Krystian Greń, lekarz seksuolog, uparcie nazywany przez koleżanki z pracy Christianem Greyem... a przez Elwirę po prostu Panem Gburem.
Powieść "Miód na serce" zapewniła mi mnóstwo niezapomnianych chwil. Umiejętnie wykreowani bohaterowie z miejsca zyskali moją sympatię i przyciągnęli uwagę. Z zaciekawieniem śledziłam ich poczynania, na zmianę śmiejąc się, złoszcząc, irytując i współczując im. Wspaniale spędziłam przy tym czas, niemal niezauważalnie mknąc przez kolejne strony. Ta niebywale lekka lektura nie omija tematów trudnych, skłaniając do refleksji nad życiem, miłością i poszukiwaniem szczęścia. Zwraca też uwagę, że czasem osoby sprawiające wrażenie najradośniejszych są tymi, które w rzeczywistości najmocniej cierpią.
Szczerze polecam!

Wyzwania:

poniedziałek, stycznia 29, 2018

Kobieta, która przepłakała całe życie - "Oświadczyny" Tasminy Perry

Kobieta, która przepłakała całe życie - "Oświadczyny" Tasminy Perry
Autor: Tasmina Perry
Tytuł: Oświadczyny
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 24 listopada 2017

Londyn, rok 1958. Ostatni w historii Anglii sezon debiutantek. Młode dziewczęta przedstawiane są królowej i oficjalnie wprowadzane do towarzystwa. Bale, koktajle i potańcówki służą jednemu celowi - znalezieniu bogatego męża. Georgia Hamilton nie zamierza wychodzić za mąż i zupełnie nie rozumie, dlaczego matka zmusza ją do udziału w tej farsie, choć nie stać ich nawet na zakup odpowiednich strojów. Jednak wraz z rozwojem sezonu wiele się zmienia.
Rok 2012. Amy Carrell jest tancerką, ale przebyta kontuzja wciąż niweczy jej plany. Aby jakoś utrzymać się w obcym kraju, dziewczyna podejmuje pracę kelnerki. Gdy Daniel zaprasza ją na eleganckie przyjęcie w Tower, jest niemal pewna, że ukochany się jej oświadczy. Niestety wieczór przebiega zupełnie inaczej niż sądziła. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, a Amy zostaje sama. Nie może nawet spędzić ich z bliskimi, bo zwyczajnie nie stać ją na bilet do Stanów. Przypadkiem natrafia w gazecie na ogłoszenie Georgii Hamilton, która wybiera się do Nowego Jorku i szuka towarzyszki podróży. Pod wpływem impulsu odpowiada na nie, zupełnie nie spodziewając się, że ten wyjazd i znajomość ze starszą kobietą odmienią jej życie. Amy jest zachwycona wyjazdem, ale wciąż dręczy ją pytanie, dlaczego Georgia wolała zabrać ze sobą kompletnie obcą osobę zamiast jakiegoś krewnego. Owiane tajemnicą wydarzenia sprzed lat coraz bardziej ją intrygują. Co takiego się stało, że zdołało poróżnić rodzinę Hamiltonów na ponad pół wieku? Czy prawda kiedykolwiek wyjdzie na jaw?
Wyjątkowa lekkość pióra Tasminy Perry urzekła mnie już od pierwszych stron. Momentalnie przypomniała mi, dlaczego tak bardzo spodobała mi się poprzednia powieść autorki, "Pocałunek na pożegnanie". Baśniowy klimat tajemniczej historii sprzed lat znów mnie oczarował. Pochłaniałam kolejne rozdziały, dając się porwać opowieści o miłości i złamanych sercach. Wydarzenia z młodości Georgii płynnie przeplatały się z bieżącą akcją, stopniowo prowadząc do wyjawienia straszliwej tajemnicy, która mocno mną wstrząsnęła. Postać starszej damy została świetnie wykreowana - niezwykle silna kobieta, która nie poddała się mimo ogromnej tragedii, jakiej doświadczyła. Mało tego, swoją wytrwałością i ciężką pracą zdołała odnieść w życiu naprawdę wielki sukces. I chociaż Amy także zdobyła moją sympatię (mimo że momentami irytowała), to wciąż pozostawała w cieniu Georgii, która przyćmiła tę bohaterkę całkowicie.
Sięgając po drugą powieść Tasminy Perry, wiedziałam, że się nie zawiodę. To wszystko, co podbiło moje serce za pierwszym razem, znalazłam i tutaj. Ciekawa opowieść z bardzo intrygującą tajemnicą i szokującym skandalem w tle, otulona magiczną, baśniową wręcz aurą niezwykłości. Napisana lekkim, przystępnym, a jednocześnie bardzo barwnym językiem. Nie zabrakło humoru ani wzruszeń, nie obeszło się też bez ściskających serce chwil. Duże wrażenie zrobiła na mnie również okładka, która w moim odczuciu idealnie wpasowuje się w klimat powieści. Jeśli czytaliście już "Pocałunek na pożegnanie" i przypadł Wam do gustu, koniecznie sięgnijcie także po "Oświadczyny". Szczerze polecam!

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

piątek, grudnia 29, 2017

Magiczny, świąteczny czas, gdy wszystko jest możliwe - "Świąteczne marzenie" Amandy Prowse

Magiczny, świąteczny czas, gdy wszystko jest możliwe - "Świąteczne marzenie" Amandy Prowse
Autor: Amanda Prowse
Tytuł: Świąteczne marzenie
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 23 listopada 2017

Lubicie powieści w świątecznym klimacie? Amanda Prowse niewątpliwie potrafi wprowadzić w czytelnika w ten wyjątkowy bożonarodzeniowy nastrój. Sam czas akcji to nie wszystko, w pakiecie dostaniecie też niespodziewane rodzinne spotkanie, romantyczne chwile wśród wirujących płatków śniegu oraz aromatyczne wypieki, którym nie sposób się oprzeć. To jak, skusicie się?
Los zdecydowanie nie oszczędzał Megan Hope. Wychowała się w rodzinach zastępczych, pielęgnując w sobie jedno marzenie - o idealnych świętach spędzonych z rodziną przy odświętnie nakrytym stole i pięknie przystrojonej choince. Nigdy nie porzuciła nadziei, że któregoś dnia na progu zjawi się jej mama i zabierze ją do domu. Gdy straciła Billa, jej życie rozpadło się na kawałki. Dopiero praca w cukierni Plum Patisserie w Londynie i przyjaźń z właścicielkami postawiły ją na nogi. Zbliżają się święta, a Meg pragnie przygotować wyjątkową Gwiazdkę dla swojego 4-letniego synka. Niespodziewanie okazuje się, że musi polecieć do Nowego Jorku i pomóc rozwiązać poważny problem, z jakim boryka się nowa filia Plum's jeszcze przed otwarciem. Czy uda jej się zażegnać kryzys? Co wyniknie ze spotkania z przystojnym architektem?
Powieść Amandy Prowse bez wątpienia jest niezwykle klimatyczna. Zimowo-świąteczny nastrój emanuje z jej kart, oczarowując czytelnika i wciągając go do tego wyjątkowego, niemal baśniowego świata. Historię Meg czyta się szybko i przyjemnie, choć nie brakuje w niej przygnębiających momentów. Największe wrażenie zrobiły na mnie fragmenty dotyczące jej trudnej przeszłości i to one najbardziej mnie poruszyły. Choć jednak została tak mocno doświadczona przez życie, nie miało to odzwierciedlenia w podejmowanych przez nią decyzjach. Jej łatwowierność niezmiennie mnie irytowała. Także przyjaciele, którym tak bardzo zależało, by była wreszcie szczęśliwa i przez lata troszczyli się o nią, w ostatecznym rozrachunku wypadli mało przekonująco. Zbyt łatwo i zbyt szybko dali się przekonać Eddowi, co nieco mnie rozczarowało. No i nie da się zaprzeczyć, że fabuła była całkowicie przewidywalna.
"Świąteczne marzenie" to powieść lekka i niewymagająca, która bez problemu wprowadza w bożonarodzeniowy nastrój. Choć ma swoje wady, czyta się ją szybko i przyjemnie, a chwilami może nawet poruszyć Wasze serca. To nie tylko opowieść o miłości pojawiającej się w najmniej spodziewanym momencie. To także zachęta do refleksji nad tym, co tak naprawdę się najbardziej liczy i jak wielki wpływ doświadczenia z dzieciństwa wywierają na całe dalsze życie człowieka. Muszę przyznać, że dałam się wciągnąć, choć książka Amandy Prowse nie rzuciła mnie na kolana. Myślę jednak, że wielbicielom romansów w świątecznym klimacie powinna się spodobać.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Kobiecemu :)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger