Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katarzyna berenika miszczuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katarzyna berenika miszczuk. Pokaż wszystkie posty

piątek, października 19, 2018

Wilczej historii ciąg dalszy - "Wilczyca" Katarzyny Bereniki Miszczuk [WILK #2]

Wilczej historii ciąg dalszy - "Wilczyca" Katarzyny Bereniki Miszczuk [WILK #2]
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Wilczyca
Cykl: Wilk, tom 2
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: W.A.B.

Zaciekawiona dalszymi losami bohaterów "Wilka" i zaintrygowana tym, jak zmieniać się będzie styl pisania autorki, chętnie sięgnęłam po "Wilczycę" Katarzyny Bereniki Miszczuk. Tak myślałam, że tym razem mogę się spodziewać czegoś znacznie lepszego. I przeczucie mnie nie zawiodło.
Margo i jej przyjaciele z niepokojem oczekują ujawnienia się skutków wizyty w Instytucie. Okazuje się, że nie są one aż tak drastyczne, jak się spodziewali, ale to wcale nie oznacza końca kłopotów. Dziewczynę znów zaczynają dręczyć koszmary, a kolejne osoby padają ofiarą grasującej w okolicy morderczej bestii. Czy trzymając się z dala od lasu, uda im się uniknąć spotkania z potworem? A może mimo wszystko będą musieli stawić mu czoła?
O ile w "Wilku" po ciekawym początku fabuła coraz bardziej przypominała typową młodzieżówkę, której tematem przewodnim są problemy sercowe bohaterów, o tyle w "Wilczycy" autorka skupia się na wątku romantycznym jakby trochę mniej. A przynajmniej dzieje się tutaj tak dużo, że relacja Margo i Maksa na pewien czas schodzi na dalszy plan. W końcu po Wolftown grasuje tajemniczy, śmiertelnie niebezpieczny potwór i nikt nie wie, jak go powstrzymać. Nie brakuje też włamań i wybuchów, a bohaterowie przekonują się, że na zaprzestanie eksperymentów ze strony Instytutu nie mają co liczyć. W ich małym, spokojnym dotąd miasteczku nikt nie może już czuć się bezpiecznie.
Oczywiście w szkole również nie mogło się obyć bez dramatów. Nowa uczennica, Carol, do wszystkiego nieustannie się wtrącała. Ona i Carlos narobili sporo zamieszania, utrudniając życie naszym bohaterom. Margo tym razem zdecydowanie mniej mnie irytowała. Zachowywała się odważniej i bardziej dojrzale. Jej wypowiedzi również przestały być tak chaotyczne jak wcześniej, dzięki czemu styl narracji uległ pewnej poprawie. Jeśli chodzi o Maksa... tym razem mamy okazję poznać jego mroczniejszą stronę. Staje się bardziej porywczy i agresywny, a pozostali zaczynają się o niego poważnie martwić.
Czytając pierwszą powieść Katarzyny Bereniki Miszczuk, dało się wyczuć, że pisała ją jako nastolatka. Kontynuacja "Wilka" - "Wilczyca" - powstała kilka lat później i różnica jest rzeczywiście widoczna. Główna bohaterka zdążyła trochę dojrzeć i wydorośleć, poprawiły się także język i styl wypowiedzi. Autorka, nie rezygnując wprawdzie z wątków miłosnych, większy nacisk położyła na resztę fabuły. Dzięki temu dzieje się zdecydowanie więcej, a bohaterowie działają sprawniej i rozważniej. Powieść zrobiła na mnie wrażenie lepiej przemyślanej i zgrabniej napisanej, a zakończenie mocno mnie zaskoczyło. Polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu W.A.B.!


Recenzję "Wilka" przeczytacie tutaj.

Wyzwania:

czwartek, października 11, 2018

Małe miasteczko Wolftown i niebezpieczna tajemnica - "Wilk" Katarzyny Bereniki Miszczuk [WILK #1]

Małe miasteczko Wolftown i niebezpieczna tajemnica - "Wilk" Katarzyny Bereniki Miszczuk [WILK #1]
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Wilk
Cykl: Wilk, tom 1
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: W.A.B.


Czego spodziewać się po powieści fantasy dla młodzieży o tytule "Wilk", której akcja toczy się w miasteczku Wolftown? Moim pierwszym skojarzeniem były wilkołaki, ale... okazało się, że nie o nie tutaj chodzi. Nie mamy tu też do czynienia ze zwyczajnymi wilkami. Co w takim razie czai się w okolicznych lasach i skąd się tam wzięło?
Margo Cook przeprowadza się z rodzicami z Nowego Jorku do Wolftown. Dziewczynie zupełnie się tam nie podoba. Nie dość, że praktycznie nic tam nie ma, to jeszcze tuż za furtką zaczyna się gęsty, ciemny las. Nastolatka postanawia trzymać się od niego z daleka, zwłaszcza gdy słyszy, że mieszkają w nim wilki. Równie mocno przeraża ją także zmiana szkoły. Bycie "tą nową" w miejscu, gdzie wszyscy się znają, do przyjemnych nie należy. W dodatku od przyjazdu zaczyna ją dręczyć pewien koszmar. Dlaczego wciąż śni jej się to samo? Przed kim ucieka w środku nocy przez mroczny, niebezpieczny las?

"Wilk" to debiutancka powieść Katarzyny Bereniki Miszczuk, napisana przez 15-letnią wówczas autorkę. W niektórych momentach da się to bardzo wyraźnie odczuć, choć gdybym nie wiedziała, kiedy powstała ta historia, powiedziałabym, że zarówno styl wypowiedzi, jak i słownictwo są nadzwyczaj autentyczne. Główna bohaterka, a zarazem narratorka, na większość wydarzeń reaguje bowiem jak typowa nastolatka. O ile na początku jest to całkiem zabawne, o tyle z czasem zaczyna trochę irytować. Teksty w stylu: mój chłopak może być niebezpieczny, ale pomyślę o tym kiedy indziej (bo przecież najważniejsze, że jesteśmy razem!), niestety działają mi na nerwy. Na szczęście Margo zrobiła na mnie całkiem pozytywne wrażenie ogólne. Chociaż zachowywała się dość naiwnie i impulsywnie, jej nieustępliwość, wytrwałość w dążeniu do celu i lojalność wobec przyjaciół bardzo mi się spodobały. Uroku książce dodawał nawet jej buntowniczy charakter, mimo że zazwyczaj ujawniał się w najmniej odpowiednim momencie.

Pomysł na fabułę przypadł mi do gustu, ale pewne fragmenty nie zostały zbyt dobrze przemyślane. Zwłaszcza scena w szpitalu była dla mnie mało przekonująca. Wiem, w filmach też zwykle tak to wygląda. Człowiek ma czas, aby kilka razy powtórzyć, że za wszystkim stoją jacyś tajemniczy ONI, ale nigdy nie zdąży wydusić z siebie żadnych konkretów. Tutaj ta sytuacja chyba była za mocno przeciągnięta. Bohaterka powtarzała, że to ONI tak długo, aż w końcu pojawił się ktoś, by jej przeszkodzić. A przyjaciele, którzy właśnie się przekonali, że dzieje się coś naprawdę złego? W zasadzie zwrócili uwagę, że ten ktoś może jej faktycznie zrobić krzywdę, ale grzecznie się zabrali i poszli do domu przedyskutować sytuację. No litości!

Moje spotkanie z pierwszą powieścią Katarzyny Bereniki Miszczuk przebiegło całkiem przyjemnie. Początek zrobił na mnie wyjątkowo dobre wrażenie. Małe miasteczko, w którym kryje się jakaś niebezpieczna tajemnica i dziewczyna dręczona przez koszmary - wciągnęłam się i chciałam koniecznie sprawdzić, co takiego jeszcze się wydarzy. Później niestety zaczęło to coraz bardziej przypominać typowy romans dla nastolatek i tutaj już dało się poczuć, że pisała to 15-latka. Niemniej dzięki ciekawym bohaterom i temu, że Margo to dziewczę o wielkim talencie do pakowania się w kłopoty, przez większość czasu naprawdę dobrze się bawiłam, a akcja nie dłużyła mi się ani nie nudziła. Poleciłabym tę powieść jednak głównie nastolatkom, gdyż w moim odczuciu to taki polski prekursor "Zmierzchu". Ale o wiele lepiej napisany.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu W.A.B.!
Wyzwania:

poniedziałek, września 17, 2018

Ośrodek rodem z koszmaru - "Druga szansa" Katarzyny Bereniki Miszczuk

Ośrodek rodem z koszmaru - "Druga szansa" Katarzyny Bereniki Miszczuk
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Druga Szansa (wydanie drugie)
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Uroboros

Co kojarzy się Wam z hasłem "Druga szansa"? Czy ośrodek o takiej nazwie faktycznie na nią zasługuje? Co czeka pacjenta po przekroczeniu progów tej tajemniczej placówki? Jeśli nie tak łatwo Was przestraszyć, zapraszamy do mrocznego miejsca ukrytego pośrodku gęstego lasu. Otoczonego wysokim murem i drutem kolczastym. Do miejsca, gdzie kamery śledzą każdy ruch, a mimo to dzieje się tu mnóstwo niewyjaśnionych rzeczy.
Młoda dziewczyna budzi się w nieznanym miejscu, na szpitalnym łóżku, nie pamiętając, jak się tam znalazła. Nie wie nawet, jak ma na imię ani w jakim jest wieku. Gdy próbuje przypomnieć sobie swoich bliskich, natrafia jedynie na pustkę. Według informacji przekazanych jej przez lekarkę, Zofię Morulską, nazywa się Julia i straciła rodziców w pożarze, który doszczętnie pochłonął ich dom. Ona sama cudem ocalała, doznała jednak poważnego urazu głowy i stąd ta utrata pamięci. Dziewczyna wkrótce zaczyna terapię, choć ta wydaje się polegać w głównej mierze na faszerowaniu jej silnymi lekami. Zaczyna słyszeć głosy i mieć przywidzenia, w dodatku jedna z pacjentek uparcie powtarza, że czeka ją tu tylko śmierć.

Gdy trafiłam na opis "Drugiej szansy", niesamowicie mnie zaintrygował. Miałam już wcześniej styczność z twórczością Katarzyny Bereniki Miszczuk - z cyklem Kwiat paproci oraz z pierwszym tomem "Gwiezdnego Wojownika" - i chciałam się przekonać, jak poradziła sobie z tak odmienną od tamtych tematyką. I wiecie co? Byłam zachwycona!

Co zrobiło na mnie tak pozytywne wrażenie? Po pierwsze, klimat powieści. Ten mrok, te tajemnice, ta ciągła niepewność, co jest prawdą, a co złudzeniem. Wciąż towarzyszyło mi przeczucie, że coś jest nie tak, że jakieś zagrożenie czai się w ciemnościach. Że zło ciągle gdzieś tam jest, skradając się coraz bliżej, gotowe w każdej chwili zaatakować bohaterów. A niepokojące kruki, przyglądające się bohaterce, śledzące niemal każdy jej krok, dosłownie przyprawiały mnie o ciarki.

Jeśli chodzi o kreację bohaterów, to moim zdaniem autorka poradziła sobie równie dobrze. Wprawdzie niewiele o nich wiemy, ale oni sami wcale nie dysponują większą wiedzą. Wszak stracili pamięć, więc o swojej przeszłości nic nam nie powiedzą. Ma to jednak pewne niezaprzeczalne zalety. Dzięki temu idealnie wpasowują się w klimat powieści, potęgując poczucie niepokoju i mrocznej tajemnicy. Poza tym nie musimy się martwić, że akcja nagle stanie w miejscu, bo bohater w najmniej odpowiednim momencie postanowi coś tam sobie powspominać. Julkę i Adama bardzo polubiłam, ale stworzenie postaci Morulskiej zasługuje chyba na największe uznanie. Wierzcie mi, kogoś takiego absolutnie nie chcielibyście spotkać na swojej drodze.


Barwny, sugestywny język pozwolił mi poczuć się częścią opowiedzianej przez autorkę historii. Sprawił również, że czytałam ją z prawdziwą przyjemnością. Nie dopatrzyłam się żadnych literówek ani innych błędów w tekście, a to w moich oczach także duża zaleta. Z kolei dynamiczna akcja, pozbawiona zbędnych przerywników, wciągnęła mnie do tego stopnia, że pochłonęłam tę powieść w dwa dni.

Mogę z ręką na sercu przyznać, ze "Druga szansa" spełniła wszystkie oczekiwania, jakie miałam wobec tej książki. Fascynująca intryga, mroczne miejsce akcji, bohaterowie pełni tajemnic - to wszystko przyciągało mnie, każąc czytać rozdział za rozdziałem dopóki nie poznałam końca tej historii. Mistrzowskie budowanie napięcia oraz budzący grozę klimat powieści uczyniły z niej lekturę wyjątkową. Szczerze polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!

Wyzwania:

poniedziałek, września 04, 2017

W poszukiwaniu magicznego kwiatu - "Noc Kupały" Katarzyny Bereniki Miszczuk [Kwiat paproci #2]

W poszukiwaniu magicznego kwiatu - "Noc Kupały" Katarzyny Bereniki Miszczuk [Kwiat paproci #2]
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Noc Kupały
Cykl: Kwiat paproci, tom 2
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: W.A.B.

Pierwszy tom cyklu Kwiat paproci pozostawił mnie w niepewności i niecierpliwym oczekiwaniu na ciąg dalszy. Oczarowana słowiańskimi motywami i poczuciem humoru autorki, liczyłam na kontynuację co najmniej równie dobrą jak "Szeptucha". Jak na jej tle wypadła "Noc Kupały"?
Tytułowe święto zbliża się nieubłaganie. Gosia i Jaga starają się w miarę możliwości przygotować do nadchodzących obchodów tak, by zapewnić dziewczynie jak największe szanse na przeżycie. Okazuje się jednak, że nie wszyscy jej przyjaciele zasługują na zaufanie, jakim ich obdarzyła. W dodatku na horyzoncie pojawia się Ote - żona Mieszka, która od tysiąca lat powinna być martwa... Jakiego wyboru dokona w tej sytuacji uczeń żercy? Czy taktyka Gosi się sprawdzi i pomoże jej ocalić życie?
Z przyjemnością wróciłam do świata poznanych w pierwszym tomie bohaterów. Wraz z rozwojem historii Baba Jaga staje się coraz bardziej intrygująca. Zwłaszcza gdy już dowiemy się, jakie szokujące sekrety utrzymywała w tajemnicy całymi latami. Dzięki retrospekcjom dotyczącym Mieszka dowiadujemy się wielu nowych rzeczy także na jego temat, choć muszę przyznać, że zaczął mnie irytować swoim zachowaniem. Gosia z kolei przestała tak działać mi na nerwy, a jej hipochondria jakby osłabła (w sumie kiedy polują na ciebie bogowie i lada moment możesz umrzeć, nie dziwi, że kleszcze stają się najmniejszym z twoich problemów). 

Choć nadal ciekawa byłam, jak potoczą się losy głównej bohaterki, "Noc Kupały" wciągnęła mnie mniej niż "Szeptucha". Może to wpływ przeczytanej dopiero "Szamanki od umarlaków", gdzie więcej się działo, a może historia Gosi straciła tę świeżość, która tak mnie ujęła przy lekturze pierwszego tomu... W każdym razie przez większą część książki czekałam po prostu aż wreszcie dowiem się, co takiego wydarzy się podczas tytułowego święta. W pewnym momencie odczułam też pewne zachwianie płynności tekstu. W całej powieści czas płynął dość wolno, a tu nagle w jednym akapicie Gosia robi zakupy przed Nocą Kupały, a już w następnym mamy dzień wspomnianego święta (przy zachowaniu dotychczasowego tempa trzeba by było czekać przynajmniej do następnego rozdziału). Tak mnie to wybiło z rytmu, że aż sprawdzałam, czy mi się kartki nie skleiły, bo ciągle spodziewałam się jeszcze czegoś pomiędzy.
Podsumowując, "Noc Kupały" wywarła na mnie całkiem dobre ogólne wrażenie, choć na kolana mnie nie rzuciła. Czytało mi się ją szybko i przyjemnie, nieraz szczerze mnie rozbawiły oryginalne dialogi. Autorce udało się mnie kilka razy mocno zaskoczyć, co zdecydowanie zapisuję na plus. Choć pierwsza część serii bardziej przypadła mi do gustu, kontynuacja zapewniła mi dobrą rozrywkę i chętnie sięgnę również po kolejne tomy.

Moją recenzję "Szeptuchy" znajdziecie tutaj ;)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

czwartek, czerwca 22, 2017

[BOOK TOUR] "Szeptucha" Katarzyny Bereniki Miszczuk [Kwiat paproci #1]

[BOOK TOUR] "Szeptucha" Katarzyny Bereniki Miszczuk [Kwiat paproci #1]
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Szeptucha
Cykl: Kwiat paproci, tom 1
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: W.A.B.



Organizatorka akcji:
Rosa Czyta
Jak wyglądałoby teraz życie w naszym kraju, gdyby historia przybrała inny obrót i Mieszko jednak nie przyjął chrztu? Oddawalibyśmy cześć Świętowitowi, Welesowi, Swarożycowi, bogini Mokosz... Mimo rozwoju i postępu technologicznego wciąż pozostałaby żywa wiara w wąpierze, strzygi, rusałki, utopce, płanetników, ubożęta i inne nadprzyrodzone istoty, a zawody takie jak szeptucha czy żerca nadal by istniały. Katarzyna Berenika Miszczuk oferuje podróż do alternatywnej wersji Polski XXI wieku - ja dałam się skusić, a Wy?
Gosia właśnie skończyła studia medyczne. Zanim ostatecznie wkroczy w dorosłe życie i podejmie pierwszą pracę, musi jeszcze odbyć roczny staż u szeptuchy. Dziewczynie jest to bardzo nie w smak, w końcu nie po to pilnie się uczyła przez ostatnie lata, by trafić do jakiejś zapadłej wsi, gdzie będzie zbierać ziółka i udawać, że wierzy w bogów i śmieszne zabobony. Gdy matka umawia ją na praktyki w Bielinach, swojej rodzinnej miejscowości, nie ma jednak wyboru. Jakoś to przetrwa, a potem wreszcie zostanie prawdziwym lekarzem. Gdy wszystko wydaje się iść nie tak, spotyka wyjątkowo przystojnego mężczyznę, który podwozi ją do domu szeptuchy. Mieszko przygotowuje się do zawodu kapłana u miejscowego żercy. Może pobyt na wsi, wbrew pozorom, wcale nie okaże się taki zły? Gosię czeka jednak sporo niespodzianek i niezwykle trudny wybór. To, komu zaufa, zadecyduje o jej życiu... lub śmierci.
Długo zwlekałam z lekturą "Szeptuchy", przekonana, że to nie jest książka dla mnie. Tymczasem powieść niesamowicie mnie wciągnęła. Słowiańscy bogowie i wierzenia ludowe, które tak długo trzymały mnie z dala, okazały się jej największą zaletą. Tworzyły unikalną, mityczną atmosferę pełną magii, tajemnic i niebezpieczeństw. Główna bohaterka - panicznie bojąca się kleszczy hipochondryczka marząca o znalezieniu sobie faceta - była źródłem wielu zabawnych sytuacji. Wielkie wrażenie wywarła na mnie również jej mentorka, Jaga, z miejsca zaskarbiając sobie moją sympatię. Ta niesamowita lektura zupełnie mnie pochłonęła - aż żałuję, że nie sięgnęłam po nią wcześniej.  Teraz, kiedy już przeszłam na dobrą stronę mocy, czas nadrobić zaległości i przeczytać kolejne tomy tego cyklu (mam wielką nadzieję, że równie dobre)! 

Książka bierze udział w wyzwaniach:

piątek, lutego 17, 2017

"Armageddon" w polskim wykonaniu - "Gwiezdny Wojownik: Działko, szlafrok i księżniczka" Katarzyny Bereniki Miszczuk

"Armageddon" w polskim wykonaniu - "Gwiezdny Wojownik: Działko, szlafrok i księżniczka" Katarzyny Bereniki Miszczuk









Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Gwiezdny Wojownik: Działko, szlafrok i księżniczka
Cykl: Gwiezdny Wojownik, tom 1
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Uroboros







Jesteście ciekawi, jak wygląda przyszłość oczyma Katarzyny Bereniki Miszczuk? Wyniszczona wojną, chyląca się ku upadkowi Ziemia. Kolonizacja pozostałych planet Układu Słonecznego. Zacięta rywalizacja Księstwa Macrosoft i Królestwa Epple. A nawet kosmiczni piraci. To jak, chcecie więcej?
Zjednoczona Armia Gwiezdna Ziemi wysyła statek kosmiczny o wdzięcznej nazwie Gwiezdny Wojownik na niezwykle ważne zadanie. Jego załoga musi zestrzelić asteroidę zmierzającą wprost na ich planetę. Jeśli nie uda się jej zniszczyć za pomocą działka nuklearnego, astronauci będą musieli podjąć samobójczą misję i obrać kurs prosto na swój cel. W przeciwnym razie wszyscy mieszkańcy Ziemi zginą, a ona sama przestanie istnieć. 
Można by się spodziewać, że sprawa tak wielkiej wagi zostanie powierzona ludziom najlepiej wyszkolonym lub najodważniejszym ochotnikom. Nic z tych rzeczy. Na Gwiezdnym Wojowniku ochotnik jest tylko jeden, wszyscy pozostali zostali wmanewrowani w tę misję przez generała Borowika (który na każdego miał jakiegoś haka). W ten sposób powstał nietypowy zespół: komandor Jerzy Wysocki (wielki miłośnik wódki), nawigator Jose Pikadło (wielbiciel płci pięknej), mechanik Robert Misianowski (mający dziwną słabość do czerwonych szlafroków), lekarz pokładowy Stefan Strzykawka (chętnie testujący na sobie różne leki), strzelec Natalie Bullet (eksponująca swoje wdzięki przy każdej okazji) oraz naukowiec Sandra Gelee (i jej pająki). Ich szanse na sukces i przeżycie są więc raczej marne, a przestarzała maszyna redukuje je niemal do zera.
"Gwiezdny Wojownik" to opowieść specyficzna. Takie połączenie "Gwiezdnych Wojen" i "Armageddonu", napisane z przymrużeniem oka. Mamy tu również ciągnący się od dawna konflikt na linii Macrosoft - Epple i planowany ślub, który ma pogodzić zwaśnione królestwa. Nietuzinkowi bohaterowie, a właściwie antybohaterowie, w połączeniu z ciekawą akcją i dużą dozą czarnego humoru, z pewnością nie każdemu czytelnikowi przypadną do gustu. Ja bawiłam się z nimi wspaniale i chętnie poznam dalsze przygody swoich nowych ulubieńców. Z przyjemnością polecam tę lekką i przyjemną lekturę. Z nadzieją, że spodoba się Wam tak samo mocno, jak mnie.

Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Uroboros :)

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger