Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarownice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarownice. Pokaż wszystkie posty

sobota, lutego 12, 2022

„Byłaś moim przeznaczeniem, ale nigdy nie byłaś mi przeznaczona” – „Siostra księżyca” Marah Woolf [TRZY CZAROWNICE #2]

„Byłaś moim przeznaczeniem, ale nigdy nie byłaś mi przeznaczona” – „Siostra księżyca” Marah Woolf [TRZY CZAROWNICE #2]

Autor: Marah Woolf
Tytuł: Siostra księżyca
Cykl: Trzy czarownice, tom 2
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Jaguar

Jak uwierzyć w dobre intencje kogoś, kto już raz nas zawiódł? Utracone zaufanie odbudować bardzo trudno, a często jest to wręcz niemożliwe. Co jednak zrobić, gdy zdrajca okazuje się naszą jedyną szansą na ocalenie? Czy złożenie w ręce odwiecznego wroga własnego życia i losów całego znanego sobie świata okaże się słuszną decyzją?
Vianne i jej siostry niespodziewanie trafiają do Kerys, na dwór Regulusa de Morady. Bezwzględny król pragnie wykorzystać je do swoich niecnych celów. Chce podbić świat ludzi i przejąć nad nim władzę. Marzy mu się stworzenie nowej rasy – demonów obdarzonych magią. Dlatego też planuje dla każdej z czarownic wybrać spośród swych poddanych męża, który zadba o realizację jego planu i spłodzenie potomka. Niestety taki scenariusz najprawdopodobniej skończy się śmiercią dziewcząt. Choć demony zdają się wierzyć, że jeśli taką parę połączy romantyczna więź, mają one szansę przeżyć poród. Vi, Aimée i Maëlle nie mają jednak zamiaru ryzykować i zaczynają planować ucieczkę. Czy pomoże im w tym tajemniczy więzień, którego znajdują w lochach?
Marah Woolf ponownie zabiera nas do świata pełnego magii, niebezpieczeństw i dworskich intryg. Każdy nierozważny krok może się skończyć tragicznie, nie tylko dla samych bohaterek. Na uwięzionych w Kerys spoczywa wielka odpowiedzialność. Tylko oni są w stanie powstrzymać armię demonów przed ostateczną inwazją i ocalić ludzkość. Najpierw muszą jednak uratować siebie, a to nie będzie łatwe. Zdradzeni przez dotychczasowych sojuszników, mogą liczyć wyłącznie na siebie. Zaufanie któremukolwiek z demonów byłoby przecież bardzo nierozsądne, ale czy zdołają sobie poradzić bez ich pomocy?
Drugi tom trylogii trzyma w napięciu od początku do samego końca. Autorka serwuje nam kilka naprawdę interesujących zwrotów akcji, poza tym fabuła rozwija się tak dynamicznie, że nie sposób narzekać na nudę. W miejscu, gdzie niebezpieczeństwo czai się za każdym rogiem, bohaterki nie mogą stracić czujności nawet na chwilę. Cały czas coś się dzieje. Mamy tutaj sceny walki, dworskie intrygi, spiski, potajemne spotkania i sporo magii, w dodatku tam, gdzie zupełnie się jej nie spodziewamy.

To wszystko, co urzekło mnie w pierwszym tomie, Siostrze gwiazd, znalazłam i tutaj. Trzy siostry nadal wzbudzały moją wielką sympatię, kreacja ich postaci to moim zdaniem ogromna zaleta tego cyklu. Sprawiały wrażenie tak prawdziwych i autentycznych, że nie zdziwiłabym się zbytnio, gdyby podczas czytania zmaterializowały się nagle tuż obok i osobiście kontynuowały tę opowieść. Ezra natomiast wydawał mi się jeszcze bardziej irytujący i nieporadny niż poprzednio. Caleb z kolei zszedł na dalszy plan, ustępując miejsca swojemu tajemniczemu i niezwykle intrygującemu bratu. Dzięki barwnemu, plastycznemu językowi każdą opisywaną scenę mogłam sobie wyobrazić bez najmniejszego problemu, zupełnie jakby rozgrywała się tuż przed moimi oczami.
Marah Woolf wykreowała niezwykle ciekawy, pełen magii świat. I choć z początku sprawiał wrażenie jasnego i uporządkowanego, to im dalej zagłębiałam się w snutą przez nią opowieść, tym trudniej było mi jednoznacznie określić, kto stoi po tej dobrej, a kto po złej stronie. Podczas lektury towarzyszyła mi cała gama przeróżnych emocji, a wartka akcja nie pozwalała oderwać się od kart powieści. Nie zabrakło również humoru i niespodziewanych zwrotów akcji. To wszystko sprawiło, że Siostra księżyca wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i z niecierpliwością czekam na możliwość przeczytania kolejnego, ostatniego już tomu tej trylogii. Polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!


Pozostałe tomy serii:


sobota, maja 29, 2021

Świat na skraju wojny z demonami – „Siostra gwiazd” Marah Woolf [TRZY CZAROWNICE #1] *Zuzanna*

Świat na skraju wojny z demonami – „Siostra gwiazd” Marah Woolf [TRZY CZAROWNICE #1] *Zuzanna*


Autor: Marah Woolf
Tytuł: Siostra gwiazd
Cykl: Trzy czarownice, tom 1
Liczba stron: 456
Wydawnictwo: Jaguar

Odwieczny dylemat – szczęście jednostki czy poświęcenie dla dobra ogółu? Bohaterowie książek (i nie tylko) wprost uwielbiają rezygnować z własnych pragnień, głęboko przekonani, że w ten sposób ocalą cały świat. Ostatecznie jednak sytuacja zawsze okazuje się bardziej skomplikowana niż im się wydawało. Czy w przypadku „Siostry gwiazd” również tak będzie?
Vianne, młoda czarownica trawiona magiczną chorobą po ukąszeniu przez sylfidę, wraz z siostrami opuszcza Francję. Udaje się do siedziby Kongregacji w Glastonbury, jedynego miejsca, gdzie ma choć cień szansy na uzdrowienie. Tymczasem Ezra, w którym dziewczyna kocha się od lat, niespodziewanie zostaje Wielkim Mistrzem Loży Merlina. Przed nim niezwykle trudne zadanie – musi znaleźć sposób, by powstrzymać śmiertelnie niebezpieczne demony przed wtargnięciem do świata ludzi.
Vi, Aimée i Maëlle z miejsca zdobyły moją sympatię. Z przyjemnością czytałam wszystkie te fragmenty, gdzie ich siostrzaną miłość było widać jak na dłoni. Moim zdaniem autorka świetnie poradziła sobie z ukazaniem łączącej je więzi – te drobne gesty, wzajemna troska i wsparcie w trudnych chwilach w subtelny, a zarazem zdecydowany sposób pozwalały poczuć wyjątkowość ich relacji. W ich rozmowach, żartach i przekomarzaniach dało się wyczuć to szczególne ciepło, a jednocześnie niezachwianą pewność, że mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji. Z kolei Ezra nie wywarł na mnie najlepszego wrażenia. Niby chciał dobrze, ale wyszło jak zwykle w takich przypadkach. Vi zdecydowanie zasługuje na kogoś lepszego. O wiele bardziej spodobała mi się postać Caleba. Ten nietypowy demon skradł moje serce swoją autentycznością, charyzmą, poczuciem humoru i szczerością. Jeśli chodzi o charakter, Wielki Mistrz nie dorastał mu do pięt.
Pierwszy tom serii „Trzy czarownice” to przede wszystkim rozterki miłosne głównej bohaterki i intrygi polityczne. Autorka przedstawiła je jednak w całkiem ciekawy sposób, a fabuła okazała się bardzo wciągająca. Kiedy już wczułam się w tę historię, nie mogłam się od niej oderwać. Każdy kolejny rozdział czytałam z zapartym tchem, zaintrygowana, jak dalej potoczy się ta opowieść. Nie przeszkadzały mi nawet szczególnie różne niedopatrzenia ze strony korekty, choć trochę ich się w tekście pojawiło. Ale do tej pory zachodzę w głowę, skąd się tam wzięła Antarktyka.
„Siostra gwiazd” okazała się bardzo udanym początkiem nowej serii. Charyzmatyczni, budzący sympatię bohaterowie oraz lekki styl autorki sprawiły, że czytałam tę powieść z prawdziwą przyjemnością. Dałam się wciągnąć w tę historię i z niecierpliwością czekam na drugi tom. Zwłaszcza że zakończenie sugeruje, iż czeka nas tam o wiele więcej akcji. Polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!





sobota, marca 23, 2019

Wiedźma, syrena i książę - "Wiedźma morska" Sarah Henning [SEA WITCH #1] *Zuzanna*

Wiedźma, syrena i książę - "Wiedźma morska" Sarah Henning [SEA WITCH #1] *Zuzanna*
Autor: Sarah Henning
Tytuł: Wiedźma morska
Cykl: Sea Witch, tom 1
Liczba stron: 301
Wydawnictwo: NieZwykłe
Premiera: 27 lutego 2019


Z pewnością znacie baśń o małej syrence, ale czy wiecie, jak w ogóle doszło do przedstawionych w niej wydarzeń? Gdzie ma swój początek historia o pięknej morskiej istocie, młodym księciu i miłości, w której kryje się magia? Sarah Henning postanowiła opowiedzieć nam o tym. Od samego początku. Ale nie dajcie się zwieść pozorom - to nie jest opowieść dla dzieci.
Na początku było ich troje - blondynka, brunetka i młody książę. Najlepsi przyjaciele, spędzający wspólnie każdą wolną chwilę. Jednak od dnia, gdy Anna utonęła, nic już nie jest takie jak dawniej. Evie żyje z przytłaczającym poczuciem winy. Gdyby nie wymyśliła tamtego wyzwania, jej przyjaciółka nadal byłaby wśród nich. Kiedy cztery lata później na brzegu niespodziewanie pojawia się dziewczyna łudząco do niej podobna, Evie za wszelką cenę pragnie jej pomóc. Nikomu nie może jednak wyjawić, kim (lub raczej czym) tak naprawdę jest. Inaczej jej sekret również może ujrzeć światło dnia, a to w żadnym wypadku nie może skończyć się dobrze.
"Wiedźma morska" zaczęła się bardzo ciekawie. Desperackie próby uratowania Anny i późniejsze wydarzenia na statku skutecznie przykuły moją uwagę. Towarzyszące mi przy lekturze początkowych rozdziałów emocje sprawiły, że chłonęłam kolejne strony z wielkim zainteresowaniem. Wydawało się, że wraz z pojawieniem się Annemette, akcja trochę zwolniła, ale za to z czasem robiło się coraz bardziej tajemniczo. Końcówka natomiast była tak niespodziewana, ekscytująca i mroczna, że wbiła mnie w fotel. Czytałam z zapartym tchem do ostatniego słowa, a moją pierwszą reakcją było: wow! Chcę więcej!

O ile jednak sam pomysł na fabułę i sposób poprowadzenia akcji całkowicie mnie oczarowały, nie mogę niestety tego samego powiedzieć o bohaterach. Chociaż Evie zyskała sobie moją sympatię, za najlepiej wykreowaną w tej powieści postać uważam Annemette. Była tak przekonująca, że jej prawdziwe motywy okazały się dla mnie sporym zaskoczeniem. A nawet wówczas nie spodziewałam się takiego rozwoju wydarzeń, na jaki zdecydowała się autorka. Żałuję, że nie miałam okazji bliżej poznać Hansy. Moim zdaniem jej potencjał zostałby lepiej wykorzystany, gdyby przypadła jej w udziale większa rola w całej tej historii. Nauczanie magii w jej wykonaniu mogłoby być naprawdę fascynującym wątkiem. Jeśli zaś chodzi o postaci męskie, liczyłam na coś o wiele lepszego. Obaj książęta, choć z pozoru tak różni, wypadli dość blado i schematycznie. Największym rozczarowaniem był dla mnie Iker. W kulminacyjnym momencie jakby stał się zupełnie inną osobą. Ciągle powtarzał, że nie ma za grosz zaufania do Annemette, ale gdy przyszło co do czego, nawet się nie zawahał, uwierzył we wszystko bez mrugnięcia okiem.


Piękna okładka z miejsca skradła moje serce. Dobre wrażenie jednak stopniowo psuło kiepskie przygotowanie tekstu. Zdecydowanie przeszkadzały mi literówki, dziwne formy czasowników ("wciąż jednak powstrzymała dręczące ją pytania" czy "Zaklęcie to zadziało po raz pierwszy od trzydziestu lat"), przecinki w miejscach, gdzie nie powinno ich być i zdania typu "Znała magię, jaką posługiwała się w życiu, jakie wiodła na lądzie. I znała też magię, jaka panowała pod wodą". Irytowało też powtarzanie tego samego imienia w sąsiadujących ze sobą zdaniach ("Nik dołącza do naszej grupki i wspólnie zwracamy się w kierunku ścieżki. Nawet Nik nie przerywa niezręcznej ciszy"). Jakby nie można było go zastąpić zaimkiem lub innym wyrazem, jak chociażby książę czy następca tronu. Ale najbardziej raziło mnie "ale niemniej jednak" i "oboje" zamiast "obaj".

W "Wiedźmie morskiej" znajdziecie nie tylko motyw syreny walczącej o uczucie, które ma umożliwić jej pozostanie na lądzie do końca swoich dni, ale o wiele, wiele więcej. Sarah Henning stworzyła niesamowitą opowieść pełną potężnej, zakazanej magii. Opowieść o przyjaźni, miłości, poświęceniu, sile wspomnień, o dręczących wyrzutach sumienia, nierównościach społecznych i pragnieniu zemsty. A nad wszystkim czuwa bogini Urda i morze, które zawsze daje dokładnie tyle samo, ile zabiera... Za piękną okładką znajdziecie historię, która intryguje, czaruje, zwodzi, gra na emocjach i łamie serca. Jeśli czujecie się na siłach, by się z nią zmierzyć, polecam. Warto. Pomimo wszystkich niedociągnięć. Ja już marzę o kontynuacji - "Sea Witch Rising".
Zuzanna


Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję portalowi JakKupować.pl!




Wyzwania:

piątek, stycznia 11, 2019

[PRZEDPREMIEROWO] "Gdzie śpiewają diabły" Magdaleny Kubasiewicz *Zuzanna*

[PRZEDPREMIEROWO] "Gdzie śpiewają diabły" Magdaleny Kubasiewicz *Zuzanna*
Autor: Magdalena Kubasiewicz
Tytuł: Gdzie śpiewają diabły
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Uroboros
Premiera: 16 stycznia 2019


Azyl to małe miasteczko, w którym wszyscy się znają. Znajdziecie tam zaniedbany zajazd o nazwie "Stara Szafa", prowadzony przez Starą Iwanową. Obowiązują w nim dwie waluty - można zapłacić nie tylko gotówką, ale również... opowieściami. A tamtejsze jezioro o czarnej tafli skrywa ponoć w swych głębinach diabelskie serce, zamknięte w drewnianej szkatułce.
Piotr szuka swojej zaginionej przed dziewięciu laty siostry bliźniaczki. Gdy traci resztki nadziei na jej odnalezienie i już ma dać za wygraną, rozpoznaje ją na fotografii zamordowanej niedawno młodej kobiety. Podążając nowym tropem, trafia do Azylu, małego miasteczka ukrytego wśród lasów. Mieszkańcy jednak wydają się niezbyt chętni do pomocy. Wszyscy uparcie twierdzą, że nie znają Ewy i że tam z pewnością jej nie znajdzie. O wiele chętniej dzielą się za to pewną krążącą wśród nich od lat opowieścią. Legendą o Diable i czarownicy.
Azyl to miasteczko zdecydowanie nietypowe. Dziwne nazwy uliczek, pomieszane numery domów, czarne jezioro i most nad przepaścią, który prowadzi nie wiadomo dokąd. Mieszkańcy również nie wzbudzają zaufania. Zamknięci w sobie i wyjątkowo niechętni wszelkim przybyszom z zewnątrz, żyją we własnym świecie. Wciąż krążą wśród nich pełne magii opowieści. Każda napotkana tam osoba, każdy budynek, każda uliczka - wszystko jest nimi przesiąknięte, a historia o czarownicy i Diable pozostaje wiecznie żywa. Każdy ma swoją własną wersję, ale która jest tą prawdziwą? Czy którakolwiek z nich ma w sobie choć ziarenko prawdy?

Większość bohaterów aż do samego końca otacza aura tajemnicy i tak naprawdę niemal nic o nich nie wiemy. A jeśli nawet pojawia się jakiś strzęp informacji czy nowy trop, autorka niemal natychmiast upewnia się, że przysłoni je odpowiednia porcja wątpliwości. Mimo że mieszkańcy Azylu nie wzbudzają może zbytniej sympatii, nieodmiennie intrygują i każą bez końca zastanawiać się, kim rzeczywiście są i co tak skrzętnie ukrywają. Magdalena Kubasiewicz bardzo zręcznie dawkuje wszelkie informacje na ich temat, zdradzając jedynie niezbędne minimum i skłaniając czytelnika do snucia kolejnych, coraz bardziej nieprawdopodobnych domysłów.

Wyjątkowy klimat zagubionego gdzieś na końcu świata niewielkiego miasteczka, do którego nie każdy umie trafić, przywodzi mi na myśl pewien stary musical - "Brigadoon". I choć tam wszystko znikało w gęstej mgle, by pogrążyć się we śnie na sto kolejnych lat, Azyl także zdaje się całkowicie odizolowany. Komórki tracą tu zasięg, internet nie działa, a większość dolegliwości leczy się przy pomocy ziół. Życie toczy się w zupełnie innym rytmie, jak gdyby nawet czas omijał to miejsce. Za to kiedy już znajdziemy się w tym dziwacznym, pełnym tajemnic świecie, wcale nie mamy ochoty go opuszczać.
Powieść "Gdzie śpiewają diabły" ujęła mnie specyficznym baśniowym klimatem, umiejętnie tkanym z mroku, magii oraz niezliczonych sekretów, przemilczeń i niedomówień. Choć akcja rozwijała się w raczej umiarkowanym tempie, zupełnie mi to nie przeszkadzało. Sugestywne opisy były dla mnie równie interesujące i budowały odpowiednią atmosferę. Poczucie niepewności i nieznanego zagrożenia wciąż mi towarzyszyło, sprawiając, że powieść wciągała niczym ruchome piaski. Wprawdzie po cichu liczyłam na zakończenie, które wszystko by jednoznacznie wyjaśniało, ale przyznaję, że ta wersja jednak lepiej pasuje do charakteru całości. Miłośnikom mrocznych baśni, tajemnic i niewytłumaczalnych zjawisk polecam z całego serca.
Zuzanna

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!

Wyzwania:

czwartek, grudnia 20, 2018

Królewna, bohater i Wrota do piekła - "Wrota. Tom 1" Mileny Wójtowicz [WROTA #1]

Królewna, bohater i Wrota do piekła - "Wrota. Tom 1" Mileny Wójtowicz [WROTA #1]
Autor: Milena Wójtowicz
Tytuł: Wrota
Cykl: Wrota, tom 1
Liczba stron: 440
Wydawnictwo: Jaguar

Witajcie w mrocznej, niebezpiecznej Twierdzy, siedzibie zła wszelkiego. Znajdziecie tu żądnych krwi łupieżców, rządzącą nimi Radę i okrutną starą wiedźmę. A tak bardziej serio - na tronie zasiada królewna Salianka. Młoda i całkiem niebrzydka. Jest z nią tylko jeden mały problem... w jej głowie znajdują się magiczne Wrota o wielkiej mocy. Wrota do piekieł.

Gdy opętany ojciec Salianki zostaje zamordowany przez członków Rady, dziewczyna przejmuje władzę w Twierdzy. Przynajmniej teoretycznie. Z chwilą jego śmierci, Wrota przenoszą się do jej umysłu. Z jednej strony dzięki temu zyskuje wreszcie świadomość, lecz z drugiej... Jeśli nie chce podzielić losu swojego poprzednika, musi mieć się na baczności. Uderzające w nią pioruny mogą otworzyć Wrota i wypuścić demony, a gwałtownych burz w okolicy nie brakuje. Królewna spędza więc czas, chowając się pod własnym tronem lub wyglądając przez okno. Sytuacja ulega zmianie, gdy w Twierdzy niespodziewanie pojawia się pewien nadęty książę i koniecznie chce kogoś uratować.

Z miejsca polubiłam główną bohaterkę. Choć na początku wydawała się typową bajkową królewną, czekającą na swojego księcia, bardzo szybko przekonałam się, że ta postać jeszcze wiele razy mnie zaskoczy. Nie zawiodłam się, a losy tej odważnej, zadziornej dziewczyny śledziłam z prawdziwą przyjemnością. Moją sympatię zaczęli z czasem zyskiwać nawet ci bohaterowie, po których nie spodziewałam się wiele dobrego, jak chociażby ten bufon Gawarek czy demoniczny Virven. Nawet mózgojadka o różowych oczach będzie mi pewnie brakować. Każdy z nich czymś się wyróżniał, każdy był wyjątkowy i wcale nie miałam ochoty się z nimi rozstawać.
Do fabuły powieści również nie mam żadnych zastrzeżeń. Bawiłam się świetnie, poznając świat wykreowany przez Milenę Wójtowicz. Plastyczne opisy pozwalały mi wszystko dokładnie sobie wyobrazić, nie spowalniając przy tym akcji. Działo się dużo i nie dość, że nie mogłam się oderwać, to jeszcze zupełnie nie spodziewałam się, w jakim kierunku to wszystko zmierza. Ta oryginalna opowieść ogromnie mi się spodobała, a styl autorki znów kompletnie mnie oczarował. Humoru miałam tutaj pod dostatkiem, zabawne i błyskotliwe dialogi rozśmieszały mnie na każdym kroku.
Pierwszy tom "Wrót" Mileny Wójtowicz okazał się dla mnie strzałem w dziesiątkę. Ciekawa, oryginalna fabuła niesamowicie mnie wciągnęła. Akcja toczyła się wartko, a rozwój wydarzeń co rusz mnie zaskakiwał. Z kreacją bohaterów autorka poradziła sobie wprost wyśmienicie. Część z nich pokochałam od razu, do innych zaczęłam się przekonywać z czasem, ale z pewnością wszyscy oni pozostaną w mojej pamięci na długo. Polecam tę opowieść wszystkim miłośnikom nieoczywistych i pełnych humoru historii. Mi pozostaje już tylko sięgnąć po kontynuację.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

Wyzwania:

czwartek, września 13, 2018

Mats Strandberg, Sara Bergmark Elfgren "Krąg" [ENGELSFORS #1] *LostGirl*

Mats Strandberg, Sara Bergmark Elfgren "Krąg" [ENGELSFORS #1] *LostGirl*
Autor: Mats Strandberg, Sara Bergmark Elfgren
Tytuł: Krąg
Cykl: Engelsfors, tom 1
Liczba stron: 574
Wydawnictwo: Czarna Owca


Co byś zrobił(a), gdybyś dowiedział(a) się, że masz magiczne moce? Jak zareagował(a)byś na wiadomość, że grozi ci niebezpieczeństwo? Co powiesz na ratowanie świata z nieznanymi ci osobami?
Pewnej nocy na niebie pojawia się czerwony księżyc. Podczas trwania tego dziwnego zdarzenia sześć dziewczyn spotyka się w parku. Żadna z nich nie wie, dlaczego tam jest, a na dodatek w ogóle się nie znają. Dowiadują się, że posiadają magiczne zdolności, które mają pomóc im uratować świat. Ale czy potrafią odrzucić niechęć do siebie i współpracować?
Na początku powiem, że mam mieszane odczucia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony mi się podobała, a z drugiej nie do końca. Zacznę od plusów. Cieszę się, że autorzy nie zrobili z bohaterek typowych nastolatek. Każda z nich ma wady, problemy i zalety. Podoba mi się również to, że poznajemy je bardzo dokładnie. Kolejny plus to to, że akcja toczy się w Szwajcarii, a nie w USA czy Anglii. Naprawdę miła odskocznia.
Niestety z bólem przyznam, że książka ma więcej minusów. Pierwszym z nich jest oklepane miejsce akcji, czyli szkoła. Gdzie można spotkać nowego, przystojnego chłopaka? W szkole. Gdzie dzieje się coś złego? Właśnie w niej. Szkoda, że autorzy poszli na łatwiznę. Kolejny minus to brak magii, a przecież to książka właśnie o niej. Od czasu do czasu dziewczyny coś ćwiczyły i czytały magiczną księgę. Pod koniec troszeczkę poczarowały. Niestety, tylko tyle. I to, co mi się najbardziej nie podobało. Bardzo, ale to bardzo powolna akcja. Mocny początek zachęcił do czytania. Niestety, z każdym rozdziałem mój zapał gasł. Głównie czytamy o problemach dziewczyn. Przez to akcja stoi w miejscu przez jakieś 200 stron. Brakuje mi też męskiej postaci, która mogłaby wnieść coś nowego. I zakończenie. Spodziewałam się czegoś lepszego, moim zdaniem jest po prostu słabe.
I tak oto moja recenzja powoli dobiega końca. Nie była to zła lektura, gdyż bardzo dokładnie pokazuje ciemne strony bycia nastolatką. Jednak nie o to chodziło, miała pokazać ich zmagania z magią. Raczej nie sięgnę po drugi tom, a jak już to zwyczajnie z nudów.
LostGirl





czwartek, września 06, 2012

Katherine Howe, "Zaginiona księga z Salem"

Katherine Howe, "Zaginiona księga z Salem"






Autor: Katherine Howe
Tytuł: Zaginiona księga z Salem
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Niebieska Studnia







Średniowieczna czarownica w drodze na sabat rozbierała się do naga. [...] Potem nacierała gołe ciało smarowidłem dającym moc latania, okrakiem dosiadała miotły, koniecznie ustawionej wiechciem słomy naprzód, bo tam było miejsce na świeczkę, żeby widzieć cokolwiek, kiedy lecisz w ciemnościach. Wreszcie wypowiadała zaklęcie i wylatywała przez komin.
Główna bohaterka powieści, Connie Goodwin to świeżo upieczona absolwentka Harvardu, która właśnie dostała się na studia doktoranckie. Podczas gdy promotor pogania ją z wyborem tematu pracy, ciągle przypominając, że musi znaleźć jakieś niezbadane dotąd źródło pierwotne, dzwoni do niej matka. Connie dowiaduje się, że jej babcia zostawiła po sobie dom, który teraz ma doprowadzić do porządku i sprzedać. Na miejscu okazuje się, że budynek zalegają tony kurzu, a w ogrodzie rosną trujące rośliny. Gdy Connie wyjmuje z regału Biblię, wypada z niej stary klucz. Wewnątrz znajduje się karteczka z imieniem i nazwiskiem: Deliverance Dane. Bohaterka odwiedza miejscowe archiwa i ze zdumieniem odkrywa, że była to nieznana dotąd czarownica z Salem, skazana na śmierć pod koniec XVII wieku. Co więcej, w spisie jej inwentarza figuruje tajemnicza księga, nazwana rejestrem przepisań. W poszukiwaniach dzielnie pomaga jej konserwator zabytków na wysokościach - przystojny Sam. Dochodzi jednak do wypadku, a jedyną osobą, która może go uratować jest właśnie Connie. Stan Sama ciągle się pogarsza, a dziewczyna ma coraz mniej czasu na odnalezienie księgi zaklęć. Czy zdąży?

"Zaginiona księga z Salem" to wyjątkowo wciągająca powieść. Ciężko się od niej oderwać i aż żal odkładać ją na półkę. Dwutorowa narracja, obejmująca 1991 rok oraz wybrane wydarzenia z lat 1681-1692, dodaje jej uroku. Powieść napisana przystępnie i z humorem. 
Szczerze polecam.
Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger