Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, czerwca 01, 2020

Czas nie zaczeka - "Płacz" Marty Kisiel *Zuzanna*

Czas nie zaczeka - "Płacz" Marty Kisiel *Zuzanna*
Autor: Marta Kisiel
Tytuł: Płacz
Liczba stron: 316
Wydawnictwo: Uroboros

Przekonałam się już wielokrotnie, że po książki Marty Kisiel mogę sięgać w ciemno. Jej nazwisko na okładce to dla mnie gwarancja ciekawej fabuły, niebanalnych bohaterów i genialnego poczucia humoru. Dlatego gdy tylko zobaczyłam na liście premier "Płacz", nie miałam wątpliwości, że muszę go przeczytać.
Po ostatnich dramatycznych wydarzeniach siostry Bolesne starają się pogodzić z losem i przystosować do warunków zwyczajnego życia. Wygląda jednak na to, że normalność nijak nie idzie z nimi w parze. Pewnego dnia w słuchawce telefonu znów zaczynają rozbrzmiewać głosy, a wśród nich jeden bardzo dobrze im znany. Matylda, Gerd, Dżusi i Karolek wyruszają na pomoc Eleonorze. Najpierw muszą ją jednak zlokalizować. Jedyny trop - zniszczona pocztówka - prowadzi ich do małego pensjonatu w Jedlince-Zdroju. Czy zdążą dotrzeć do dziewczyny nim ta utonie w odmętach czasu?
Na poczuciu humoru Marty Kisiel jak zwykle się nie zawiodłam. To jedna z niewielu autorek, które za każdym razem potrafią wywołać u mnie napady śmiechu. Tym razem jednak było też bardzo poważnie. Historia Jurka Dobrzynia, porcelanowego pałacu i Riese głęboko porusza i przyprawia o ciarki. A widma niemieckich żołnierzy maszerujące przez środek miasteczka w śnieżnej zamieci to dopiero początek. W Górach Sowich czyha bowiem zło tak potężne, że potrafi wydobywać tragiczną przeszłość na powierzchnię czasu i zapętlać go. Tak aby móc żywić się ludzką krzywdą i cierpieniem bez końca, wciąż na nowo.
Fabuła powieści została dopracowana w najmniejszych szczegółach. Czytając, miałam wrażenie, że nie znalazło się tam ani jedno zbędne zdanie. Aktualne wydarzenia uwikłały bohaterów w skomplikowaną i niezwykle smutną historię z przeszłości. Poprowadzenie akcji w taki sposób, by teraźniejszość i czasy drugiej wojny światowej tak płynnie się przenikały, to po prostu mistrzostwo. Z każdym kolejnym rozdziałem tajemnice wciągały mnie coraz bardziej, a zwroty akcji nie pozwalały oderwać się od lektury.
Powieść "Płacz", zamykająca tzw. cykl wrocławski, to kawał dobrej lektury. To przede wszystkim świetny pomysł na fabułę, poprowadzoną tak, że trzyma w napięciu do ostatnich chwil. A w połączeniu z niezawodnym poczuciem humoru autorki tworzy opowieść, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Nawet jeśli nie czytało się poprzednich tomów (ja wciąż mam przed sobą "Toń", która patrzy na mnie z wyrzutem z półki). Wielbicielom Marty Kisiel i miłośnikom fantastyki polecam z całego serca!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!



środa, maja 29, 2019

W górach Schwarzwaldu, grudzień 1943 - "Biała Róża, Czarny Las" Eoina Dempseya *Zuzanna*

W górach Schwarzwaldu, grudzień 1943 - "Biała Róża, Czarny Las" Eoina Dempseya *Zuzanna*
Autor: Eoin Dempsey
Tytuł: Biała Róża, Czarny Las
Liczba stron: 276
Wydawnictwo: NieZwykłe
Premiera: 8 maja 2019

W mroźnych górach Schwarzwaldu przez zaspy śniegu przedziera się młoda dziewczyna z rewolwerem w kieszeni. Chociaż ma zaledwie 26 lat, nie chce już dłużej żyć. Wszędzie śledzą ją potępiające, nieufne spojrzenia. Zdrajczyni narodu niemieckiego. Dalsze funkcjonowanie w społeczeństwie przesiąkniętym nienawiścią, ubóstwiającym Hitlera i jego reżim, wydaje się ponad jej siły. Nie pozostał jej już nikt bliski. Idzie przed siebie. W śniegu dostrzega nieprzytomnego mężczyznę...
Franka Gerber to młoda dziewczyna o typowo aryjskiej urodzie. Choć początkowo daje się porwać narodowosocjalistycznej propagandzie, z czasem udaje jej się uwolnić od wiary we wszechobecne kłamstwa. Wpajane jej od dziecka przez rodziców wartości wreszcie zyskują przewagę, ale cóż z tego, skoro Franka traci kolejno wszystkich, których kocha? Załamana i zrezygnowana, nazywana wrogiem państwa, postanawia ze sobą skończyć. Brnąc przez śnieżne zaspy, dostrzega coś niepokojącego. Znajduje spadochron i nieprzytomnego mężczyznę w mundurze Luftwaffe. Dziewczyną targają wątpliwości. Chęć niesienia pomocy ostatecznie bierze górę nad nienawiścią do nazistów. Uratowanie tego człowieka nie będzie jednak łatwe, a sprawę znacznie skomplikuje fakt, że nie jest on tym, za kogo się podaje.
Ogromną zaletą powieści Eoina Dempseya jest szczegółowe ukazanie realiów życia w Niemczech od czasu dojścia Hitlera do władzy. O zbrodniach dokonanych przez nazistów na innych narodach wiadomo wiele, ale jak traktowali oni obywateli własnego kraju? Okazuje się, że represje, jakim ich poddawano, były równie przerażające. Karano nie tylko jawną krytykę władzy i samego Führera, za słuchanie niedozwolonych stacji radiowych czy posiadanie zakazanych książek Niemcom również groziła kara śmierci. Liberalne poglądy stały się śmiertelnie niebezpieczne. Właśnie w takim, napędzanym nienawiścią świecie musi żyć i funkcjonować główna bohaterka.
Franka Gerber to osoba bardzo młoda, ale boleśnie doświadczona przez życie. Autor wykreował jej postać tak umiejętnie, że żadna jej decyzja, żadna wątpliwość i żadna myśl nie wydały mi się udawane czy naciągane. To postać autentyczna, odważna, ale w żadnym wypadku nie czarno-biała. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie, a jej historia poruszyła mnie do głębi. Śmierć odebrała jej najbliższych - rodziców, brata, ukochanego... Skazana na więzienie, odsiedziała wyrok, lecz piętno wroga narodu pozostało. Wycierpiała naprawdę wiele, nie pozostał nikt, komu mogłaby zaufać. Nie w świecie, gdzie każdy na każdego może donieść, nawet w zupełnie błahej sprawie, podając go na tacy gestapowcom i ich straszliwym torturom. 
Ten nastrój wszechobecnego strachu i podejrzliwości doprowadzonej do skraju absurdu Eoin Dempsey oddał wprost idealnie. Mimo że przez większość czasu akcja toczyła się raczej spokojnie, poczucie zagrożenia towarzyszyło bohaterom na każdym kroku. Nawet wyprawa po zapasy jedzenia obarczona była ryzykiem. Zarówno Franka, jak i ocalony przez nią mężczyzna doskonale wiedzieli, że każde nierozważne słowo czy gest mogły ich kosztować życie. Skupienie się na tej dwójce postaci pozwoliło autorowi niezwykle realistycznie odmalować ich wyjątkową sytuację i dylematy, przed jakimi stawali. Zagłębiając się w tę porywającą historię, miałam pewność, że zadbał o każdy szczegół. Dopracowana w każdym calu Franka zdawała się ożywać na kartach książki, a nic, co jej dotyczyło, nie było przypadkowe. Niewątpliwą zaletą okazał się również język powieści, ogromnie wymowny w swojej prostocie.
"Biała Róża, Czarny Las" to powieść, którą da się przeczytać w jeden dzień. Moim zdaniem zasługuje jednak na to, by poświęcić jej więcej czasu. Uświadamia, że w czasie II wojny światowej naziści walczyli nie tylko przeciw aliantom, ale skutecznie gnębili także obywateli własnego kraju. Ukazuje ogrom cierpienia i represji, jakie dotykały w tym czasie Niemców, zwłaszcza tych, którzy nie popierali nowej władzy i jej działań. Ale nie tylko z tego powodu warta jest uwagi. Eoin Dempsey genialnie wykreował postać głównej bohaterki i zadbał o to, by zagrożenie pozostawało realne w każdym momencie jego opowieści, nie pozwalając o nim zapomnieć nawet na chwilę. Udało mu się oddać w pełni grozę świata wypaczonych wartości, gdzie niepodzielnie panuje nienawiść, a każdy - nawet członek rodziny czy sąsiad - może się okazać śmiertelnym wrogiem. Jak funkcjonować, nie ufając nikomu? Jak obdarzyć zaufaniem drugiego człowieka, gdy to oznacza złożenie swego życia w jego ręce? Polecam bardzo!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu!


Wyzwania:

czwartek, listopada 22, 2018

Po rozżarzonych węglach piekła... do raju - "Owoc Granatu. Kraina snów" Marii Paszyńskiej [OWOC GRANATU #2] *Zuzanna*

Po rozżarzonych węglach piekła... do raju - "Owoc Granatu. Kraina snów" Marii Paszyńskiej [OWOC GRANATU #2] *Zuzanna*
Autor: Maria Paszyńska
Tytuł: Owoc Granatu. Kraina snów
Cykl: Owoc Granatu, tom 2
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Książnica


Pierwszy tom serii Owoc Granatu wstrząsnął mną do głębi, nie pozwalając wyrzucić z pamięci historii opowiedzianej przez Marię Paszyńską. Dzieje bliźniaczek, Elżbiety i Stefanii, bardzo mnie poruszyły i byłam niezmiernie ciekawa, jak dalej potoczą się ich losy. Czy zdołają zostawić za sobą koszmary z przeszłości i zaczną znowu żyć? A może okaże się, że wspomnienia z Syberii to ciężar, którego unieść po prostu się nie da...
Dramatyczna walka o przetrwanie w mroźnych i niebezpiecznych ostępach syberyjskiej tajgi nareszcie dobiegła końca. Siostry znalazły schronienie wśród gościnnych Persów, gdzie próbują jakoś poukładać sobie życie. Halszka powoli dochodzi do siebie pod czujnym okiem i troskliwą opieką rodziny Mehrdada. Stefania natomiast bardzo szybko rezygnuje ze służby w oddziale generała Andersa, wykorzystując pierwszą nadarzającą się okazję, by powrócić do Iranu. Podejmuje pracę w szkole jako nauczycielka muzyki, zgadza się również wystąpić podczas koncertu na balu w Isfahanie. Tam poznaje perskiego księcia Hamida Sarkuchiego.

Chociaż od dramatycznych wydarzeń z Syberii minęło już kilka lat, ten koszmar wcale nie opuścił sióstr Łukowskich. Okropieństwa wojny pozostają wciąż żywe w ich pamięci, nadal dręczą je w snach i na jawie, utrudniając normalne funkcjonowanie. Dotyczy to zwłaszcza Halszki, która nie potrafi pogodzić się nie tylko z przeszłością, ale także z tym, jak wojna wpłynęła na nią samą, kim się stała. Fakt, że zrobiła to, co musiała, aby przetrwać i ocalić siostrę, wcale nie pomaga. Doskonale wszystko pamięta i ma świadomość, że będzie ją to dręczyć do końca jej dni. Mimo ogromu cierpienia, jakie stało się jej udziałem, nadal stara się postępować właściwie, a dobro bliskich zawsze stawiać ponad swoim własnym. To właśnie jej los przejął mnie najbardziej i całym sercem życzyłam jej, by zdołała odnaleźć  w końcu spokój, a może nawet szczęście.


Stefania ma natomiast do życia zupełnie inne podejście. Zdaje się, że pod tym względem wcale się nie zmieniła. Gdy tylko staje przed szansą na dostatnie życie, chwyta się jej kurczowo. Rzuca się w wir luksusowego życia, skupiając na swojej urodzie, eleganckich strojach i życiu towarzyskim wyższych sfer. Zapomina o siostrze i o przyjaciółce, odcina się od środowiska polskich uchodźców, uważając się za kogoś lepszego od nich. Już przy lekturze pierwszego tomu ta bohaterka dała się poznać jako osoba bezwzględna, okrutna, egoistyczna i pozbawiona empatii. Wywoływała we mnie same negatywne uczucia, a tutaj moja niechęć do niej jeszcze się pogłębiła.



Jeśli sądzicie, że po drodze przez piekło, jaką musiały przebyć bohaterki Owocu Granatu, Iran otworzył im drzwi do bajkowej, beztroskiej przyszłości, bardzo się mylicie. Autorka nie szczędzi im wcale trudnych wyborów, ukazując, że przetrwanie dramatycznych zdarzeń wcale nie oznacza zażegnania wszelkich problemów. Nie wszystko można zostawić za sobą. Pod tak trudnych przeżyciach, trauma pozostaje i na każdym odciska trwałe piętno. Chociaż w "Krainie snów" to skrajne okrucieństwo i brutalność, tak wszechobecne w pierwszym tomie serii, zostawiamy w pewnym sensie za sobą, ono nadal nie daje o sobie zapomnieć. W lekki styl opowieści i spokojną, niemal sielankową rzeczywistość co rusz wkradają się demony przeszłości. Po wielkich trudach szczęśliwe zakończenie może nie nastąpić nigdy. A jeśli nawet się zdarzy, droga do niego z pewnością nie będzie prosta.

Sięgając po kontynuację "Dziewcząt wygnanych", sądziłam, że najgorszą, najmroczniejszą część historii sióstr Łukowskich mam już za sobą. Była to prawda, ale tylko do pewnego stopnia. Owszem, udało im się ujść z życiem i opuścić niegościnne tereny Syberii, ale okazało się, że ich cierpienia wcale na tym się nie skończą. Opisy pełne brutalnego, nieuzasadnionego okrucieństwa zniknęły już w zasadzie z kart powieści, ale towarzyszące im emocje pozostały. Opowieść o doświadczeniach tak tragicznych i przerażających chyba nikogo nie pozostawiłaby obojętnym. Ale poruszyć czytelnika równie mocno tym, co działo się w sercach i umysłach bohaterów później, gdy zdawało się, że ich koszmar dobiegł już końca... to zadanie o wiele trudniejsze, wymagające nie lada umiejętności. Maria Paszyńska poradziła sobie z nim po mistrzowsku, z lekkością i wielką wprawą przelewając na papier targające nimi uczucia. Zrobiła to tak genialnie, że nie dało się od nich odciąć, zdystansować, mogłam jedynie przeżywać wszystko wraz z nimi. Ta historia wciągnęła mnie i oczarowała. Nie mogłam się od niej oderwać do tego stopnia, że przeczytałam ją w dwa dni i wciąż mam ochotę na więcej. Polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica!

Recenzję pierwszego tomu - "Dziewczęta wygnane" - przeczytacie tutaj.

Wyzwania:

piątek, września 07, 2018

Cienie, które boją się snów - "Owoc Granatu. Dziewczęta wygnane" Marii Paszyńskiej [OWOC GRANATU #1]

Cienie, które boją się snów - "Owoc Granatu. Dziewczęta wygnane" Marii Paszyńskiej [OWOC GRANATU #1]
Autor: Maria Paszyńska
Tytuł: Owoc Granatu. Dziewczęta wygnane
Cykl: Owoc granatu, tom 1
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Książnica

Powieści historyczne w zasadzie nigdy jakoś szczególnie mnie nie interesowały. Z wyjątkiem tych o II wojnie światowej i o Polakach wywożonych na Syberię. Czytając je, mam czasem wrażenie, jakbym odkrywała jakieś okruchy historii o moim dziadku, którego nie było mi dane poznać. Chociaż przeżył zarówno zesłanie, jak i późniejsze walki w oddziale generała Andersa, zmarł 3 lata przed moimi narodzinami, pozostawiając po sobie jedynie odznaczenia wojskowe i stare fotografie... Nigdy nie miałam okazji, by wysłuchać jego opowieści i być może właśnie dlatego książki takie jak "Owoc Granatu" są szczególnie bliskie mojemu sercu.
Lato 1939 roku. Siostry bliźniaczki, z wyglądu niemal identyczne, pod względem charakteru diametralnie różne. 15-letnie dziewczęta spędzają wakacje w dworku u dziadków. Podczas gdy Elżbieta dużo pomaga w gospodarstwie, okazując szczere zainteresowanie wszystkim, co związane z rodzinną ziemią, Stefania nudzi się niemiłosiernie, zajęta jedynie lekturą oraz obmyślaniem kolejnych fryzur i strojów. Gdy w okolicy pojawia się przystojny Jędrzej Walicki, próżną panienkę pochłania bez reszty plan oczarowania młodzieńca. On pozostaje jednak całkowicie obojętny na jej starania. Tymczasem polskie wojsko ogłasza mobilizację, a nad spokojną dotąd okolicę nadlatują niemieckie samoloty.
"Owoc Granatu" to powieść pełna kontrastów. Autorka najpierw łagodnie wprowadza czytelnika do spokojnego, poukładanego świata sióstr Łukowskich, po to, by już wkrótce brutalnie wyrwać go wraz z bohaterkami z tego sielankowego otoczenia i rzucić w wir bezwzględnej walki o przetrwanie. Żołnierze Armii Czerwonej zjawiają się w środku nocy, by wywieźć dziewczęta z ich matką i malutkim braciszkiem w nieznane. Towarzyszymy im w tej wyczerpującej podróży, w warunkach, których w żaden sposób nie można uznać za ludzkie. Kiedy wreszcie docierają do miejsca przeznaczenia, sytuacja wcale nie ulega poprawie. Pozbawione wszystkiego, co dotąd znały, muszą podjąć walkę, pomimo dojmującego głodu, przenikliwego mrozu i skrajnego wyczerpania. Wszelkie przejawy ludzkiej dobroci zostają stłumione przez jedno dominujące pragnienie - pozostania przy życiu za wszelką cenę.

Maria Paszyńska ukazuje nam dwa skrajnie odmienne światy - wiejski dworek zamożnej rodziny, której niczego nie brakuje oraz rozpadające się baraki wśród śniegów syberyjskiej tajgi, gdzie każdy dzień przynosi ból, głód, choroby i śmierć. Nadzór nad zesłańcami sprawują ogarnięci nienawiścią Sowieci, choć na swojej drodze bohaterki spotykają również osoby gotowe nieść im pomoc. Autorka bardzo przekonująco odmalowała zarówno postaci oprawców, jak i obywateli ryzykujących własne zdrowie i życie, dzielących się tym, co mają, z czystej dobroci serca. Przenosi nas ze zwyczajnej, spokojnej wioski do miejsca, gdzie bezwzględna brutalność i okrucieństwo odzierają ludzi z resztek człowieczeństwa, by potem znów ukazać normalność, pozwalając odrodzić się nadziei. 
Pierwszy tom trylogii "Owoc Granatu" to świetnie napisana, mocna powieść, która poruszy każdego. Autorka, doskonale przygotowana do tego zadania, bardzo szczegółowo i realistycznie odmalowała realia Polaków z Kresów Wschodnich, którzy zostali w latach 1939-41 wywiezieni na Syberię. Każdy opisany przez nią przejaw okrucieństwa ściska boleśnie za serce i zapada głęboko w pamięć, dlatego jest to raczej lektura dla osób o mocniejszych nerwach. Pełna różnorakich emocji i wzruszeń, nie da o sobie zapomnieć, zmuszając do refleksji o przeszłości i cierpieniach, jakie stały się przed laty udziałem naszych rodaków. Szczerze polecam, a sama czekam już niecierpliwie na kolejną część tej historii.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica!

Wyzwania:

środa, lutego 14, 2018

Szalone, szalone Mitfordówny - "Siostry" Laury Thompson

Szalone, szalone Mitfordówny - "Siostry" Laury Thompson
Autor: Laura Thompson
Tytuł: Siostry.
Niesamowita historia życia kobiet z rodziny Mitford
Liczba stron: 408
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 13 grudnia 2017

Sześć wyjątkowych sióstr pochodzących z arystokratycznej angielskiej rodziny. Każda inna, niepowtarzalna, a wszystkie obdarzone talentem literackim i niewątpliwym urokiem. Jedna komunistka, dwie nazistki i trzy niezrzeszone. Znały Churchilla, Kennedych, Guinessów, a nawet Hitlera, którego nazywały Hittym lub Herr Malarzem Pokojowym. Kim były Mitfordówny i na czym polega ich fenomen?
David Mitford i jego żona Sydney, drugi lord i lady Redesdale, doczekali się siedmiorga dzieci - mieli sześć córek i jednego syna. Najstarsza z rodzeństwa, Nancy, przyszła na świat w 1904 roku, najmłodsza, Deborah, w 1920. Wychowywane głównie przez nianie i guwernantki, nie odebrały wprawdzie formalnej edukacji, ale nauczanie domowe i swobodny dostęp do dobrze wyposażonej biblioteki sprawiły, że wyrosły na osoby inteligentne i nieprzejmujące się opinią otoczenia. Lubiły szokować i prowokować, otwarcie głosząc swoje poglądy, czym nierzadko sprowadzały na siebie poważne kłopoty. Jednak nawet nieskrywana nienawiść społeczeństwa nie była czymś, z czym siostry Mitford nie mogłyby sobie poradzić. Nancy zyskała sławę dzięki swoim powieściom i biografiom historycznym, Pamela prowadziła hodowlę kur, Diana straciła głowę dla sir Oswalda Mosleya, przywódcy Brytyjskiej Unii Faszystów, Unity była gorliwą nazistką i bliską znajomą Hitlera, Jessica uciekła z komunistą Esmondem Romillym, a Deborah została księżną Devonshire. Przez całe życie rywalizowały ze sobą, wspierały się wzajemnie, kłóciły, zawierały sojusze i zrywały kontakty. Kontrowersyjne do bólu i zbyt dumne, by przyznać się do błędu, budziły skrajne emocje, ale nikt, kto je poznał, nie pozostawał wobec nich obojętny.
Chociaż biografia sióstr Mitford poświęcona jest postaciom bezsprzecznie wyjątkowym, długo nie mogłam się do niej przekonać. Początkowe rozdziały nie zrobiły na mnie zbyt dobrego wrażenia. Owszem, obfitowały w informacje, ale w moim odczuciu przeważały te mniej istotne, a ich nadmiar okazał się przytłaczający. Poza tym wydały mi się dość chaotycznie przedstawione i dopiero w momencie, gdy autorka skupiła się wreszcie na losach tytułowych sióstr, zdołałam się skupić na ich historii, zostawiając za sobą całą tę plątaninę dziwnych faktów i anegdot. Najpierw Laura Thompson serwuje nam przemyślenia na temat samego fenomenu Mitfordówien, co jest dość ryzykownym posunięciem. Czytelnik, który wcześniej o nich nie słyszał (jak ja), może się czuć zagubiony, gdy dopiero w drugiej połowie książki dowiaduje się, skąd to się w ogóle wzięło i co w nich było takiego szczególnego. Wzmianki na temat ich poglądów politycznych i uroku osobistego są na początku raczej mgliste i niewiele wyjaśniają. Kiedy jednak właściwi bohaterowie pojawiają się w końcu na scenie, wszystko się zmienia, a nudna dotąd opowieść staje się wręcz fascynująca.
"Siostry" Laury Thompson to ciekawa i wciągająca biografia sześciu Mitfordówien. Napisana przystępnym językiem, stanowi bogate źródło informacji nie tylko na temat tych wyjątkowo oryginalnych i nietuzinkowych kobiet oraz ich skomplikowanych relacji, ale również daje interesujące spojrzenie na życie w Anglii okresu międzywojennego i drugiej wojny światowej. Mimo że przez początkowe rozdziały przebrnęłam z wielkim trudem, dalsza część opowieści zdołała całkowicie zatrzeć to nieudane pierwsze wrażenie. Chociaż decyzje  życiowe bohaterek w większości przypadków budziły mój sprzeciw, podobnie jak głoszone przez nie poglądy, bez wątpienia były postaciami niezwykłymi i warto poznać ich historię. Polecam!

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

środa, marca 01, 2017

[BOOK TOUR] Martha Hall Kelly "Liliowe dziewczyny"

[BOOK TOUR] Martha Hall Kelly "Liliowe dziewczyny"
Autor: Martha Hall Kelly
Tytuł: Liliowe dziewczyny
Liczba stron: 664
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka


Organizatorka akcji:






Niektóre historie czyta się wyjątkowo trudno. Ale wcale nie dlatego, że są źle napisane. Wręcz przeciwnie. Poruszają najgłębsze struny duszy. Tak bardzo, że nie można przejść obok nich obojętnie. "Liliowe dziewczyny" są właśnie jedną z nich. Choć lektura tej książki łamie serce i wyciska łzy z oczu, bezsprzecznie warto ją poznać i powiedzieć o niej innym. Mówi bowiem o tematach, o których milczeć nie wolno.
Jest rok 1939. Poznajemy trzy bohaterki, których losy będziemy śledzić na przestrzeni kolejnych 20 lat. Amerykanka Caroline pracuje jako wolontariuszka we francuskim konsulacie w Nowym Jorku. Organizuje zbiórki i przyjęcia charytatywne, pomagając wielu osobom. Wspiera sierocińce we Francji, do których regularnie wysyła paczki z darami. Gdy poznaje aktora Paula Rodierre'a, nawet sobie nie wyobraża, dokąd zaprowadzi ją los. Kasia to z kolei młoda mieszkanka Lublina. Spędza czas jak typowa nastolatka, razem ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi - Nadią i Piotrkiem, w którym jest zakochana. Inwazja Hitlera na Polskę jej życie również wywróci do góry nogami, a wojna odciśnie na niej swoje piętno w niezwykle bolesny i brutalny sposób. Wreszcie Herta, Niemka marząca o karierze chirurga, która musi zadowolić się specjalizacją z dermatologii. By pomóc utrzymać rodzinę, dorabia w sklepie swojego wuja, rzeźnika. Kiedy więc otwiera się przed nią możliwość podjęcia pracy lekarza z dobrą pensją, nie waha się ani chwili. Losy tych trzech tak różniących się od siebie kobiet połączy jedno miejsce - obóz koncentracyjny w Ravensbrück.
Narracja prowadzona na zmianę z punktu widzenia trzech głównych bohaterek to niewątpliwa zaleta tej powieści. Dzięki temu zabiegowi dostajemy relację z samego środka piekła, z dwóch stron barykady - od więźniarki i od lekarki obozowej. Trzecia opowieść - osoby z zewnątrz, nie związanej bezpośrednio z obozem, pozwala poszerzyć perspektywę o wydarzenia rozgrywające się w innych częściach świata. Daje się odczuć solidne przygotowanie autorki, która wykorzystała liczne źródła historyczne, odwiedziła też wcześniej opisywane przez siebie miejsca. Muszę przyznać, że szczegółowe fragmenty dotyczące mojego rodzinnego miasta, Lublina, zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie. Nic jednak nie mogło się równać rozdziałom poświęconym życiu w obozie. Chciałam dowiedzieć się, co było dalej, a jednocześnie bałam się kolejnych akapitów. Każde makabryczne wydarzenie przybliżało mnie do punktu, w którym emocje by mnie przytłoczyły i nie byłabym w stanie czytać dalej. 
Martha Hall Kelly stworzyła powieść naprawdę wyjątkową. Taką, której się nie zapomina i nie da się czytać ze spokojem. Tak wiele przejawów okrucieństwa nikogo nie pozostawi obojętnym, zwłaszcza gdy ma się w pamięci, że jest to przecież historia oparta na faktach. Aresztowania, morderstwa, wywożenie do obozów, nieludzkie traktowanie więźniów, eksperymenty medyczne... Niełatwo się o tym czyta. Każdy jednak powinien po taką lekturę sięgnąć, we właściwym dla siebie momencie. Jeśli czujecie, że nie dacie rady przebrnąć przez te drastyczne fragmenty, dajcie sobie czas. I koniecznie wróćcie do tematu, gdy już będziecie na to gotowi.


Książka bierze udział w wyzwaniu:

wtorek, września 09, 2014

M. A. Shaffer, A. Barrows "Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek"

M. A. Shaffer, A. Barrows "Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek"








Autor: Mary Ann Shaffer, Annie Barrows
Tytuł: Stowarzyszenie Miłośników Literatury
i Placka z Kartoflanych Obierek
Liczba stron: 252
Wydawnictwo: Świat Książki







Juliet Ashton, młoda pisarka, autorka książek o okupacji, szuka pomysłów do kolejnej publikacji. Niespodziewanie dostaje list od Dawseya Adamsa. Mężczyzna, zafascynowany twórczością Charlesa Lamba, prosi ją o pomoc. Wspomina także o Stowarzyszeniu Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek, założonym przez mieszkańców wyspy Guernsey z powodu pieczonego prosiaka. Zaintrygowana Juliet nawiązuje korespondencję z Dawseyem i pozostałymi członkami grupy. Decyduje się również odwiedzić ich osobiście. Mieszkańcy wyspy, dowiedziawszy się, że zbiera materiały do nowej książki, chętnie dzielą się z nią wspomnieniami z okresu okupacji. Juliet bierze też udział w zebraniach Stowarzyszenia i pomaga w opiece nad czteroletnią Kit - córką Elizabeth (wywiezionej do obozu koncentracyjnego) i niemieckiego żołnierza.

Książka, napisana w formie listów, jest pełna ciepła i humoru. Mimo nieustannie powracających motywów związanych z okupacją, całość tchnie optymizmem, uderzająca jest pogoda ducha bohaterów i nadzieja na powrót do względnej normalności. Wzrusza, porusza, zmusza do refleksji, ale momentami również rozśmiesza. Szczególnie zabawne okazało się zebranie Stowarzyszenia, podczas którego Jonas Skeeter miał podzielić się swoimi wrażeniami z lektury "Rozmyślań" Marka Aureliusza:

Stanął na środku pokoju, ponuro rozejrzał się po obecnych i oznajmił, że nie zamierzał przychodzić, a tego głupiego Marka Aureliusza przeczytał tylko dlatego, iż napuścił go jego najstarszy, najlepszy i b y ł y przyjaciel, Woodrow Cutter. [...] Przełknąłem zatem dumę i przeczytałem tę głupią książkę. A teraz mówię przy wszystkich i głośno: Wstydź się Woodrow! Jak mogłeś wcisnąć coś takiego najlepszemu przyjacielowi!

Co zatem łączy miłośników literatury, placek z kartoflanych obierek i pieczonego prosiaka? Przekonajcie się sami, polecam!




piątek, listopada 30, 2012

Bohumil Hrabal, "Pociągi pod specjalnym nadzorem"

Bohumil Hrabal, "Pociągi pod specjalnym nadzorem"






Autor: Bohumil Hrabal
Tytuł: Pociągi pod specjalnym nadzorem
Liczba stron: 96
Wydawnictwo: Świat Literacki








Bohumil Hrabal to jeden z najbardziej znanych twórców czeskiej literatury XX wieku. Jego książki, choć surrealistyczne i nasycone ironią, przyciągają czytelnika specyficzną atmosferą oraz niezwykle prostym, wręcz gawędziarskim stylem.

"Pociągi pod specjalnym nadzorem" koncentrują się na historii młodego pracownika kolei państwowych, Miłosza Pipki. Pracuje on na małej stacji, razem z dyżurnym ruchu, panem Całuskiem, oraz zawiadowcą hodującym gołębie. Wszyscy nudzą się niemiłosiernie, jedynie wybryki pana Całuska ożywiają trochę ich leniwą egzystencję. Którejś nocy dyżurny ruchu gra w fanty z telegrafistką Zdeniczką, a gdy ta wciąż przegrywa, odbija pieczątki na jej tyłku. I choć wybucha skandal, a na stację przybywa komisja dyscyplinarna, Miłosz stwierdza:
Dyżurny ruchu, pan Całusek, zawsze stanowił dla mnie ideał, już w Dobrowicach, gdzie mnie szkolił i wprowadzał w obowiązki, kiedy to jedną ręką potrafił ustalać, na której stacji wyminą się pociągi, a drugą ręką informować telegraficznie inną stację o ładunku... A teraz oto siedział tu jak przed sądem, czułem, że zarówno dyrektor ruchu, jak i radca Murarick, że obaj ci urzędnicy chcieliby zrobić telegrafistce Zdeniczce to samo, co zrobił jej dyżurny ruchu, pan Całusek, ale byli zbyt tchórzliwi, tak jak wszyscy, zanadto się bali, jedynym człowiekiem, który się nie bał, był dyżurny ruchu, pan Całusek, który teraz siedział oto przed nimi i rozkoszował się swoją sławą.
Sama telegrafistka staje się z kolei dzięki temu na tyle znana, że zaczyna się nią interesować przemysł kinematograficzny. Chociaż jest rok 1945 i wciąż trwa wojna, a przez stację przejeżdżają co jakiś czas tytułowe pociągi pod specjalnym nadzorem, dowożące na front amunicję i żołnierzy niemieckich, jest to tylko tło dla opowieści Miłosza i jego problemów. Hrabal zdecydowanie więcej miejsca poświęca nieudanej próbie samobójczej głównego bohatera i jego opowieściom. I wydaje się, że to są właśnie prawidłowe proporcje. Bo to nie historie jednostek stanowią tło uzupełniające obraz wojny, ale wojna jest tłem, na którym historie te powinny być przedstawiane.

Książka wciąga, niepokoi, zmusza do zastanowienia. I choć akcja toczy się niezwykle wolno i spokojnie, wyjątkowy klimat nie pozwala odłożyć jej na bok. Ta historia wciąga - choć nie wiadomo właściwie, dlaczego.
Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger