wtorek, października 24, 2017

[PRZEDPREMIEROWO] "Gwiazdy, które spłonęły" Melissy Falcon Field

[PRZEDPREMIEROWO] "Gwiazdy, które spłonęły" Melissy Falcon Field
Autor: Melissa Falcon Field
Tytuł: Gwiazdy, które spłonęły
Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 26 października 2017

Mała dziewczynka w kotlinie Kalahari od lat była sama. Pewnego dnia włożyła dłoń do płonącego ogniska, wyjmując z niego rozgrzane do czerwoności węgielki. Rzuciła je prosto w niebo i stworzyła w ten sposób Drogę Mleczną. Rozjaśniając pustynię, pozwoliła przemierzać ją podróżnikom i od tej chwili już nigdy nie była samotna. 
Igranie z ogniem to jednak wielkie ryzyko. Nie każdy wychodzi z niego cało jak dziewczynka z legendy...
Claire czuje się coraz bardziej zagubiona w swoim życiu. Od czasu przeprowadzki nie może dojść do siebie. Późne macierzyństwo i porzucenie kariery sprawiły, że kobieta nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji. Tęskni za pracą, za swoimi badaniami, za przyjaciółmi pozostawionymi na Wybrzeżu, za pięknym domem wyremontowanym własnymi siłami razem z mężem. W Madison miało być lepiej, tymczasem wszystko zmieniło się na gorsze. Wynajmowane lokum nie podoba się Claire, zdecydowanie nie jest też odpowiednie dla małego dziecka. Miles wybrał je, ponieważ było blisko jego laboratorium i zdaje się, że to jedyne, czym się kierował. Miał spędzać z rodziną więcej czasu, ale praca w szpitalu i badania pochłaniają go tak bardzo, że wciąż jest nieobecny. Coraz bardziej oddala się od żony, nie zwraca uwagi nawet na jej desperackie próby naprawienia ich relacji. Kobieta zaczyna wątpić, czy kiedykolwiek jeszcze będzie między nimi jak dawniej. Niespodziewanie dostaje na Facebooku wiadomość od Deana, swojej pierwszej miłości...
Powieść Melissy Falcon Field to przejmujące studium kobiety samotnej i zagubionej. Claire niedawno została matką i trudno jej się pogodzić z tym, jak bardzo macierzyństwo zmieniło jej życie. Zrezygnowała z pracy, by opiekować się synkiem. Choć zadziwia ją siła uczucia, jakim go darzy, a zajmowanie się nim sprawia jej wiele radości, z nostalgią wraca myślami do przeszłości. W zasadzie wychowuje Jonaha sama, gdyż jej mąż jest wiecznie zajęty. Ciągle obiecuje, że będzie spędzał z nimi więcej czasu, ale są to tylko puste słowa. Claire czuje się nie tylko bezgranicznie samotna, ale również niepotrzebna. Za każdym razem, gdy okazuje dobrą wolę i pragnie pomóc w czymś Milesowi, on odrzuca jej propozycje. Kobieta coraz częściej zastanawia się, co kiedyś popchnęło jej matkę do odejścia od ojca. Czy czuła się tak samo, jak ona teraz? Claire wcale nie zamierza iść w jej ślady, jednak nie ma pojęcia, co jeszcze mogłaby zrobić, aby nie dopuścić do rozpadu swojego małżeństwa.
Historia opowiedziana w powieści "Gwiazdy, które spłonęły" skupia się na kobiecie przeżywającej poważne życiowe zmiany, do których bardzo trudno jest się jej dostosować. Samotna, zagubiona, poważnie zaniedbywana przez męża. W dodatku dręczą ją dramatyczne wydarzenia z przeszłości, o których mimo upływu lat nie potrafi zapomnieć. Narracja prowadzona z perspektywy Claire sprawia, że bohaterka stała mi się wyjątkowo bliska, chociaż nie pochwalałam dokonywanych przez nią wyborów. Z zapartym tchem śledziłam jednak wydarzenia z nadzieją, że wszystko ostatecznie się wyjaśni i ułoży. Powieść czytało mi się szybko, lecz ze ściśniętym sercem. Chciałam powstrzymać Claire przed złymi decyzjami, nieuchronnie prowadzącymi ku katastrofie. Ciągle jednak wierzyłam, że główna bohaterka wycofa się, zanim będzie za późno. Ta powieść wciąga, porusza i niepokoi, a przewijające się przez nią trudne tematy sprawiają, że warto po nią sięgnąć. Ja nie mogłam się oderwać.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

piątek, października 20, 2017

[PRZEDPREMIEROWO] "The Perfect Game #1. Rozgrywka" J. Sterling

[PRZEDPREMIEROWO] "The Perfect Game #1. Rozgrywka" J. Sterling
Autor: J. Sterling
Tytuł: The Perfect Game #1. Rozgrywka
Cykl: The Perfect Game, tom 1
Liczba stron: 301 (ebook)
Wydawnictwo: SQN
Premiera: 25 października 2017

Czasem niesłychanie trudno obdarzyć zaufaniem drugą osobę - Cassie i Jack wiedzą coś o tym... Trudne doświadczenia z dzieciństwa odcisnęły na nich swoje piętno. Jak uwierzyć w szczerość składanych obietnic, gdy ojciec wiecznie ranił, nigdy nie dotrzymując danego słowa? Jak przestać wątpić, że ktoś może chcieć z tobą być, skoro opuściła cię własna matka?
Cassie Andrews po dwóch latach w college'u dołącza wreszcie do swojej najlepszej przyjaciółki na studiach. Gdy dziewczyny odwiedzają klub studencki, nowa twarz przyciąga uwagę lokalnej gwiazdy drużyny baseballowej, Jacka Cartera. Melissa ostrzega ją jednak - Jack to typowy gracz. Nie interesują go związki, nie chodzi na randki i nigdy nie sypia dwa razy z tą samą dziewczyną. Cassie obiecuje trzymać się od niego z daleka, nie chce przecież wpakować się w kłopoty. Chłopak nie daje jednak za wygraną i wciąż nalega, by się z nim umówiła. Chociaż wydaje się strasznie arogancki i przy każdej okazji nazywa ją Kicią (co strasznie wkurza Cass), jest jej coraz trudniej mu się oprzeć.
Powieść J. Sterling pozostawiła mnie z mieszanymi odczuciami. Z jednej strony lektura była całkiem przyjemna, styl lekki, dialogi nie raziły sztucznością, jak to czasem bywa. Najbardziej podobały mi się wymiany zdań pomiędzy Cassie i Jackiem z początkowych rozdziałów - tych słownych utarczek nie mogłabym nie docenić. Zwłaszcza że kilka razy naprawdę mocno mnie rozbawiły. Bohaterowie jednak wraz z rozwojem akcji systematycznie tracili w moich oczach. Gdy zaczęłam czytać, wydali mi się intrygujący, ale niestety ich zachowania z biegiem czasu stawały się coraz bardziej schematyczne i irytujące. Sama fabuła również okazała się rozczarowaniem - przewidywalna od początku aż do samego końca.
Mimo wszystkich jej wad, nie powiem Wam, żebyście koniecznie omijali tę książkę szerokim łukiem. Chociaż zawiodłam się na niej, licząc na coś więcej, na jakąś iskrę wyjątkowości, nietypowy pomysł, który zapadnie mi w pamięć... nie uważam tego czasu, jaki spędziłam na lekturze, za całkiem stracony. Owszem, mogło być lepiej. I mogło też być o wiele gorzej. Jeśli szukacie niezwykłych wrażeń, oryginalnej fabuły i bohaterów jedynych w swoim rodzaju - cóż... szukajcie dalej. W tej powieści tego nie znajdziecie. Jeśli natomiast potrzebujecie lekkiego czytadełka dla relaksu czy zabicia czasu, "The Perfect Game #1. Rozgrywka" może się Wam spodobać.


Egzemplarz recenzencki mogłam przeczytać dzięki portalowi CzytamPierwszy.pl

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:



czwartek, października 19, 2017

[PREMIEROWO] María Solar "Skradzione godziny"

[PREMIEROWO] María Solar "Skradzione godziny"
Autor: María Solar
Tytuł: Skradzione godziny
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 19 października 2017

Zdarza się czasem uczucie tak silne, że nic nie jest w stanie go zmienić. Ani rozłąka, ani tysiące kilometrów, ani normy społeczne, ani wyrzuty sumienia, ani inni ludzie, ani nawet mijający czas. Trwa uparcie, na przekór wszystkiemu, wciąż silne i prawdziwe, bezpiecznie ukryte przed całym światem w dwóch kochających się sercach.
Hiszpania, rok 1979. Dwie rodziny, dwa skrajnie różne światy. Jeden bardziej nowoczesny, otwarty, pełny wzajemnego szacunku i miłości, drugi spętany strachem, kontrolowany przemocą, krzykiem, wyzwiskami. Łączy je jedno - w żadnym z nich żony i matki nie czują się szczęśliwe. Uczucie Loli i Antonia wygasło już dawno, czekają jedynie na uchwalenie prawa, które pozwoli im się rozwieść. Nie każda nieszczęśliwa kobieta może jednak odejść od męża. Damián podporządkował sobie Rosę całkowicie, ograniczając jej wolność w każdy możliwy sposób, a ona nawet nie śmie myśleć o tym, że jej życie mogłoby wyglądać inaczej. Niespodziewanie umiera ojciec Loli, Anselmo, a w zaciśniętej dłoni trzyma tajemniczą kartkę: "Powiedz, że mnie kochasz"...
María Solar swoją opowieścią zabiera nas w podróż w czasie i robi to bardzo umiejętnie. Subtelnie wprowadza czytelnika do przedstawianego świata, pozwalając na niego spojrzeć z różnych perspektyw. Lola i Antonio uchodzą za najbardziej postępowych w okolicy. W ich domu rozmawia się dużo, na przeróżne tematy, także te trudne. Ich sąsiedzi z kolei przyzwyczaili się już, że słowo ojca jest u nich prawem. Każda próba dyskusji lub choćby odezwania się w nieodpowiednim momencie kończy się wybuchem agresji Damiána. Nikomu nie zwierzają się ze swoich problemów, głęboko przeświadczeni, że osoby z zewnątrz nie powinny wiedzieć o ich prywatnych sprawach. Oprócz nieudanych małżeństw, przemocy domowej i owianej tajemnicą miłości sprzed lat, mamy również okazję przyjrzeć się rozkwitającym powoli nastoletnim romansom.
"Skradzione godziny" to powieść, która wywarła na mnie ogromnie pozytywne wrażenie. O życiu i śmierci, o miłości i odrzuceniu, o lojalności i zdradzie, o szacunku i poniżeniu, o szczęściu i cierpieniu, o młodości i starości, o wolności i zniewoleniu... Ta historia wciąga, uwodzi słowem i skłania do refleksji. Niby mówi o zwyczajnych ludziach, a jednak jest w niej coś wyjątkowego. Miłość, przyjaźń i pierwsze zauroczenia przeplatają się z brutalnością, agresją, wyrachowaniem. Śmierć ujawnia istnienie tajemnicy, śmierć również sprawia, że zostaje ona wyjaśniona. Nazwać książkę Marii Solar historią miłosną to wielkie niedopowiedzenie. Znajdziemy w niej o wiele więcej. I będzie to opowieść fascynująca. Polecam z całego serca!

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

niedziela, października 15, 2017

"...Nie wystarczy mi nic mniej od wieczności" - "Dziesięć tysięcy słońc nad tobą" Claudia Gray [FIREBIRD #2]

"...Nie wystarczy mi nic mniej od wieczności" - "Dziesięć tysięcy słońc nad tobą" Claudia Gray [FIREBIRD #2]
Autor: Claudia Gray
Tytuł: Dziesięć tysięcy słońc nad tobą
Cykl: Firebird, tom 2
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 27 września 2017

Po lekturze pierwszej części trylogii Firebird Claudii Gray byłam bardzo ciekawa jej kontynuacji. Chociaż "Tysiąc odłamków ciebie" nie było dokładnie tym, czego się spodziewałam, powieść zrobiła na mnie dobre wrażenie i chciałam poznać dalsze losy bohaterów. Miałam też nadzieję na więcej akcji i odwrócenie proporcji - mniej skupiania się na wątku miłosnym, a w zamian bardziej szczegółowe rozwinięcie motywu podróży międzywymiarowych. Czy tym razem autorce udało się tego dokonać?
Marguerite już wie, że Wyatt Conley jest gotów na wszystko, by zgodziła się pracować dla Triadu. Tak drastycznego posunięcia się jednak nie spodziewała. Świadomość Paula została rozszczepiona na cztery części, a każda z nich umieszczona w innym wymiarze. Dziewczyna wciąż może je jeszcze odnaleźć i połączyć w całość. W ten sposób odzyska ukochanego i będzie mogła zabrać go do domu. Współrzędne, którymi musi podążać, mają jednak wysoką cenę. Tymczasem pomocy potrzebuje nie tylko Paul. Nagle ujawniają się efekty uboczne stosowania włamywacza, a stan Theo gwałtownie się pogarsza. Córka wynalazców nie ma wyboru - musi współpracować ze znienawidzoną korporacją albo straci ich obu na zawsze.
Nauczona doświadczeniem z pierwszym tomem trylogii, nastawiałam się na kolejną dawkę wzruszeń i skupienie na historii miłosnej, chociaż wciąż miałam nadzieję, że tym razem fantastyka przeważy nad romansem. Wprawdzie razem z Marguerite poznajemy nowe wymiary - odwiedza np. Uniwersum Wojenne, Uniwersum Triadu czy Centralę - jednak mam wrażenie, że proporcje pozostały zbliżone do tych z poprzedniej części. Mimo że w centrum pozostaje uczucie młodych bohaterów, nie mogę powiedzieć, żebym się nudziła. Owszem, straciło już dla mnie trochę na świeżości i Marguerite zaczęła mnie irytować (niby każda osoba w danym wymiarze stanowi odrębną jednostkę, ale upiera się, że wszystkie wersje jednego człowieka dzielą tę samą duszę - a to powoduje jeden wielki bajzel w jej głowie i niepotrzebne dramaty), ale trochę się jednak działo. Oprócz samej misji ratunkowej był też sabotaż, porwanie, rosyjska mafia, strzelanina, wojna i bombardowanie, przedziwny świat rządzony przez korporacje. Ujawniono także kilka odpowiedzi, które dosłownie wbiły mnie w fotel. Wszystko to napisane, tak jak poprzednio, lekkim stylem i okraszone humorem.
"Dziesięć tysięcy słońc nad tobą" znów rzuciło mnie w wir historii miłosnej napotykającej na swojej drodze przedziwne przeszkody. Chociaż nie powiem, żeby działo się mało, to jednak miałam wielką nadzieję na dużo więcej. Chętnie zostałabym w każdym z wymiarów na dłużej, by bliżej im się przyjrzeć, poznać je trochę lepiej. Wiem, że bohaterka krucho stała z czasem i chciała jak najszybciej uratować chłopaków, ale mimo to pozostał pewien niedosyt. Sytuację zdecydowanie poprawiło tych kilka rewelacji, przez które musiałam zbierać szczękę z podłogi. Czy mogłoby być lepiej? Na pewno tak, chociaż w moim przypadku wystarczyło na tyle, żebym miło spędziła czas i zdecydowała się zaryzykować przeczytanie także trzeciej, ostatnie części - "Milion światów z tobą".

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Jaguar :)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

poniedziałek, października 09, 2017

[PRZEDPREMIEROWO] "Lab girl" Hope Jahren

[PRZEDPREMIEROWO] "Lab girl" Hope Jahren
Autor: Hope Jahren
Tytuł: Lab girl
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 20 października 2017

Jak to jest być rośliną? Czy drzewa pamiętają swoje dzieciństwo? Czy potrafią porozumiewać się między sobą i ostrzegać nawzajem przed niebezpieczeństwem? Czy wiedzieliście, że czasem drzewo może znajdować się w dwóch miejscach jednocześnie i ma mniej więcej tyle samo liści, co my, ludzie, włosów na głowie? Zielona część naszej planety została wymyślona ponad czterysta milionów lat temu, ale aby zostać naukowcem i ją badać, wcale nie potrzebujemy tytułu naukowego czy wybitnych umiejętności. Wystarczy dostrzec to, co nas otacza. I zacząć zadawać pytania.
Hope Jahren jako mała dziewczynka uwielbiała towarzyszyć swojemu ojcu w laboratorium, bawiąc się różnymi przyrządami. Już wtedy wiedziała, że pewnego dnia pragnie zbudować swoją własną pracownię. Droga do celu była długa i kręta, ale - tak jak nasionko - Hope umiała cierpliwie czekać. W ciągu 4 lat studiów (najpierw literaturoznawstwo, potem nauki przyrodnicze) pracowała w 40 różnych miejscach, m. in. jako korektorka, sekretarka, kamerzystka czy nauczycielka pływania. Najbardziej zapadła jej jednak w pamięć praca w szpitalnej aptece. Po uzyskaniu stopnia magistra przeniosła się z Minnesoty na Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley, gdzie poznała Billa i okazało się, że ciężką pracą mogą osiągnąć wspólnymi siłami niemal wszystko, co tylko sobie wymarzą.
W swojej autobiografii Hope zabiera czytelnika w wyjątkową podróż, mającą początek we wspomnieniach z dzieciństwa spędzonego w Norwegii. Przeprowadza go następnie przez szereg momentów z jej życia - tych ważnych, tych trudnych, tych niespodziewanych i tych zabawnych. Tę ciekawą opowieść przeplata fragmentami na temat nauki, natury (a w szczególności drzew), dzieląc się informacjami na temat eksperymentów, ciekawostkami oraz luźnymi przemyśleniami towarzyszącymi jej w różnych sytuacjach. Styl i sposób narracji czynią z "Lab girl" przyjazną czytelnikowi lekturę, pełną interesujących faktów na temat otaczającej nas rzeczywistości. Autorka, choć jest przecież wybitnym naukowcem i za swoją pracę była wielokrotnie nagradzana, nie traktuje go wcale z góry, nie stawia się na pozycji nieomylnego autorytetu, ale prowadzi dialog jak z równym sobie.
"Lab girl" to zdecydowanie pozycja, po którą warto sięgnąć, nawet jeśli nie zaliczamy się do grona badaczy, a drzewa nie stanowią przedmiotu naszej pasji. Oczywiście wiele się z niej dowiemy i poznamy życiorys niezwykłej kobiety, jednak to nie wszystko. Zaskakująco lekki styl i objawiające się raz po raz na kartach książki poczucie humoru autorki sprawiają, że pochłania się ją jak dobrą powieść (naprawdę dobrą!). Szczerze polecam tę wartościową lekturę wszystkim ciekawym świata i otwartym na wiedzę czytelnikom.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

piątek, października 06, 2017

[PRZEDPREMIEROWO] "Pasażerka" Alexandry Bracken [PASAŻERKA #1]

[PRZEDPREMIEROWO] "Pasażerka" Alexandry Bracken [PASAŻERKA #1]
Autor: Alexandra Bracken
Tytuł: Pasażerka
Cykl: Pasażerka, tom 1
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: SQN Imaginatio
Premiera: 11 października 2017

Podróże w czasie i uczucie, które nie ma prawa istnieć, z góry skazane na porażkę - czy to brzmi jak recepta na sukces? Ona - nastolatka z dwudziestego pierwszego wieku, obiecująca skrzypaczka. On - ciemnoskóry osiemnastowieczny pirat na usługach znienawidzonego manipulatora. Nigdy nie powinni byli się spotkać, a gdy ich misja dobiegnie końca, każde wróci do swojego czasu naturalnego i więcej się nie zobaczą. Czy ta świadomość cokolwiek zmieni, gdy przewrotny los mimo wszystko skrzyżuje ich drogi?
Etta Spencer dla gry na skrzypcach poświęciła wszystko. Nie ma przyjaciół, rozstała się też z chłopakiem, by mieć więcej czasu na ćwiczenia. Wielkimi krokami zbliża się jej debiut - wydarzenie, któremu podporządkowała całe dotychczasowe życie. Przedtem ma jeszcze wystąpić na prywatnym koncercie w Metropolitan Museum of Art. Zdarzenia przybierają jednak niespodziewany obrót i... dziewczyna jakimś cudem przenosi się w czasie, do roku 1776. Odzyskuje świadomość na pokładzie statku przejmowanego właśnie przez piratów. Ale to dopiero początek. Aby móc wrócić do domu, Etta musi wypełnić pewną misję. Czy uda jej się na czas odnaleźć zagadkowy artefakt i uratować swoją matkę?
Możliwość podróżowania przez epoki i kontynenty to interesujący motyw sam w sobie. Gdy bohaterowie muszą się przy tym sporo natrudzić, szukając właściwych przejść, a na każdym kroku czyha na nich niebezpieczeństwo, robi się jeszcze ciekawiej. Oś czasu kontroluje bezwzględny Cyrus Ironwood, trzymając żelazną ręką wszystkie rodziny podróżników (a raczej to, co z nich zostało). Ettę czeka naprawdę trudne zadanie, lecz jest gotowa zaryzykować własne życie w obronie tych, których kocha. Dysponuje tak wielką odwagą i wolą walki, że praktycznie nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. Dobra, troskliwa, pełna wiary w ludzi, ale przy tym zadziorna i nieustraszona - z miejsca zdobyła moją sympatię. Polubiłam również Nicholasa, choć nie od razu przypadł mi do gustu. Ale kto oprze się urokowi takiego czarującego i przystojnego pirata? Z pozoru obojętny, skupiony na swoim kontrakcie i obiecanej zapłacie, nosi w sobie ogromne pokłady bólu. Nie chce pozwolić sobie uwierzyć, że to czego pragnie, może być na wyciągnięcie ręki. Najbardziej nieprzewidywalną postacią jest jednak Sophia. W tej ambitnej i gotowej na wszystko dziewczynie tkwi duży potencjał i mam wielką nadzieję, że w kolejnych tomach serii zostanie w pełni rozwinięty.
"Pasażerkę" przeczytałam niemal jednym tchem. Nie mogłam się od niej oderwać i to pomimo bardzo niewygodnego i irytującego formatu - 3/4 książki przebrnęłam w wersji elektronicznej, po czym przerzuciłam się na papierową i mogłam wreszcie odetchnąć z ulgą. Co dziwne w moim przypadku, w lekturze nie przeszkadzały mi zbytnio nawet literówki, a było ich niestety całkiem sporo. Historia opowiedziana przez Alexandrę Bracken przywodzi mi na myśl "Poszukiwaczkę" Arwen Elys Dayton, lecz choć łączy je parę podobieństw, "Pasażerka" zdecydowanie mocniej mnie wciągnęła. Poza tym wątek miłosny wydał mi się bardziej przekonujący, naturalny i przyprawiał o szybsze bicie serca. Wyjątkowe, zapadające w pamięć postaci oraz porywająca i pełna niespodziewanych zwrotów akcji fabuła sprawiły, że czas spędzony z powieścią Bracken minął mi naprawdę szybko. Zafascynowana śledziłam losy bohaterów, a zakończenie mną wstrząsnęło i pozostawiło z silną potrzebą poznania dalszego ciągu historii. Nie zamierzam jeszcze żegnać się z Ettą i Nicholasem, przeciwnie - bardzo się cieszę, że to dopiero początek. Czekam na kolejne tomy, a jeśli lubicie dobre fantasy z ciekawym wątkiem miłosnym (i nie będziecie walić głową w ścianę przy każdej napotkanej literówce), polecam "Pasażerkę" i Wam :)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

czwartek, października 05, 2017

Wrześniowy zakupoholizm książkowy & podsumowanie miesiąca

Wrześniowy zakupoholizm książkowy & podsumowanie miesiąca
Wam też wrzesień minął tak błyskawicznie? Ledwo się zaczął, a tu już październik mamy... Od paru dni zbierałam się do tego podsumowania i już miałam pisać, że nie kupiłam żadnej książki. No ale jak to możliwe, myślę sobie, calutki miesiąc i ani jednej? Pilnowałam się bardzo, ale chyba nie aż tak... No i przypomniałam sobie w końcu, że przecież kupiłam! Jedną jedyną, ale jest :) 
"Przedpiekle" Very Eikon

Dostałam też kolejny Bokinabox - książka jest, więc w sumie też się liczy :)
No i jeszcze chciałam się Wam pochwalić dwoma cudnymi notesami, które nabyłam w księgarni Zaklęty Papier:

Od wydawnictw otrzymałam 4 książki: "Brzydką królową" Victorii Gische (wyd. Książnica), "Dziesięć tysięcy słońc nad tobą" Claudii Gray (wyd. Jaguar) oraz "List z przeszłości" Mairi Wilson i "Lab girl" Hope Jahren (wyd. Kobiece).

A co udało mi się przeczytać?


  • "Brzydką królową" Victorii Gische (recenzja),
  • "Noc Kupały" Katarzyny Bereniki Miszczuk (recenzja),
  • "Goodbye Days" Jeffa Zentnera (recenzja),
  • "List z przeszłości" Mairi Wilson (recenzja),
  • "Pamiętnik Zuzy-Łobuzy. Inwazja królików" (recenzja),
  • "Pamiętnik Zuzy-Łobuzy. Banda do bani" (recenzja),
  • "Pamiętnik Zuzy-Łobuzy. Zaklęte robale" Alice Pantermüller (recenzja).
Jak Wam minął wrzesień? Zaczęliście już sezon książkowo-kocykowy? ;)

niedziela, października 01, 2017

[DLA DZIECI, 8+] "Pamiętnik Zuzy-Łobuzy. Szpanerskie hobby" Alice Pantermüller [PAMIĘTNIK ZUZY-ŁOBUZY #4]

[DLA DZIECI, 8+] "Pamiętnik Zuzy-Łobuzy. Szpanerskie hobby" Alice Pantermüller [PAMIĘTNIK ZUZY-ŁOBUZY #4]
Autor: Alice Pantermüller
Tytuł: Pamiętnik Zuzy-Łobuzy.
Szpanerskie hobby
Cykl: Pamiętnik Zuzy-Łobuzy, tom 4
Liczba stron: 160
Wydawnictwo: Jaguar

Znacie jakieś skuteczne sposoby na nudę? Bo Zuza siedzi chora w domu i nudzi się przeraźliwie... Dochodzi do wniosku, że najlepszym lekarstwem byłoby znalezienie sobie hobby. Ale nie takiego byle jakiego, to musi być coś naprawdę ekstra!
Zuza i Zośka szukają w internecie pomysłów, czym mogłyby się zainteresować. Niestety takie zajęcia, jak nurkowanie z rekinami, skoki ze spadochronem czy jazda na monocyklu odpadają... Czym w takim razie mogą się zająć? Dziewczyny zapisują się na kurs jazdy figurowej na lodzie, nie będą przecież gorsze od Bereniki i tego jej gangu Lamerek. Mama Zuzy szuka dla niej kolejnych nauczycielek gry na flecie, ale pewnie domyślacie się już, z jakim skutkiem. Przyjaciółki wpadają na jeszcze jeden genialny pomysł - spróbują swoich sił na planie filmowym. A gdy już zostaną zauważone i dostaną główne role, będą sławne i bogate!
W tej pełnej humoru i szalonych przygód książeczce znajdziecie sporo nietypowych pomysłów na spędzanie wolnego czasu. Jeśli jednak, podobnie jak nasza bohaterka, nie dysponujecie spadochronem, monocyklem ani rekinem do wspólnego nurkowania, zawsze możecie spróbować wyczarować królika z kapelusza lub poćwiczyć zaklinanie węży. Zuza i Zośka przekonają się jednak tym razem, że najlepszą zabawę można odkryć zupełnie przypadkiem. I wcale nie musi być wymyślna czy skomplikowana, by dawać wiele frajdy. Polecam :)

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:
Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger