Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czary. Pokaż wszystkie posty

piątek, czerwca 10, 2022

„Był raz chłopiec, który spadł z nieba” – „Żniwiarz dusz” Reny Barron [KRÓLESTWO DUSZ #2]

„Był raz chłopiec, który spadł z nieba” – „Żniwiarz dusz” Reny Barron [KRÓLESTWO DUSZ #2]

Autor: Rena Barron
Tytuł: Żniwiarz dusz
Cykl: Królestwo dusz, tom 2
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Jaguar

Przed Arrah trudna misja – dziewczyna pragnie wrócić na plemienne ziemie i odszukać ocalałych. O ile ktokolwiek zdołał ujść z życiem z tej krwawej masakry. Rudjek z kolei rusza do walki z demonami. Czy uda mu się odnaleźć i pokonać Shezmu? Co planuje Król Demonów? I co główna bohaterka ma wspólnego z Nienazwaną oriszą?
Nieustraszona szamanka nie ma ani chwili wytchnienia. Szczęśliwie dociera do domu, lecz tam czekają na nią kolejne wyzwania i problemy, którym musi stawić czoła. Nowy władca nie darzy jej sympatią i nie ukrywa, że chętnie by się jej pozbył. Dziewczyna znów wyrusza w pełną niebezpieczeństw podróż. Zdaje sobie jednak sprawę, że jej szanse na wykonanie misji i pozostanie przy życiu są raczej nikłe.
W powieści przeplatają się trzy narracje, na zmianę śledzimy poczynania Arrah, Rudjeka oraz poznajemy wybrane wspomnienia Dimmy. Dzięki temu z jednej strony bardzo dużo się dzieje, a wgląd w przeszłość wiele wyjaśnia, ale z drugiej... czy to cokolwiek zmienia? Wydaje nam się tylko, że zaczynamy coś rozumieć, ale tak naprawdę autorka skutecznie utrzymuje nas w niewiedzy i niepewności co do dalszych wydarzeń oraz ich rzeczywistego sensu. Zwodzi, kusi i czaruje, wciągając czytelnika coraz głębiej do tego oryginalnego świata plemiennej magii i niebezpiecznych demonów.
Druga część serii Reny Barron zdecydowanie trzyma poziom. Nie spodziewałam się, że zdoła mnie czymś jeszcze zaskoczyć. Tymczasem fabuła okazała się nawet bardziej zadziwiająca i pokręcona niż w Królestwie dusz. Śledząc kolejne wydarzenia, wydaje nam się, że wiemy, co się dzieje i w jakim kierunku sytuacja może się rozwinąć. Aż tu nagle autorka serwuje nam taki zwrot akcji, który sprawia, że niczego już nie jesteśmy pewni. O co tak naprawdę chodzi poszczególnym bohaterom? Czy każdy z nich jest tym, za kogo się podaje? Jak skończy się ta historia? To zdecydowanie nie koniec niespodzianek, a kolejny tom z pewnością dostarczy nam jeszcze więcej wrażeń.
Żniwiarz dusz niezmiennie intryguje, oczarowuje wyjątkowym klimatem i trzyma w napięciu do ostatnich stron. Dając się porwać tej opowieści, pozwolimy się zabrać do świata, gdzie magia ściera się z antymagią, demony pożerają dusze, miłość przezwycięża śmierć, a bohaterowie są gotowi na największe poświęcenia. Dajcie jej szansę, a nie pożałujecie!

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!


Pozostałe tomy serii:


sobota, lutego 12, 2022

„Byłaś moim przeznaczeniem, ale nigdy nie byłaś mi przeznaczona” – „Siostra księżyca” Marah Woolf [TRZY CZAROWNICE #2]

„Byłaś moim przeznaczeniem, ale nigdy nie byłaś mi przeznaczona” – „Siostra księżyca” Marah Woolf [TRZY CZAROWNICE #2]

Autor: Marah Woolf
Tytuł: Siostra księżyca
Cykl: Trzy czarownice, tom 2
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Jaguar

Jak uwierzyć w dobre intencje kogoś, kto już raz nas zawiódł? Utracone zaufanie odbudować bardzo trudno, a często jest to wręcz niemożliwe. Co jednak zrobić, gdy zdrajca okazuje się naszą jedyną szansą na ocalenie? Czy złożenie w ręce odwiecznego wroga własnego życia i losów całego znanego sobie świata okaże się słuszną decyzją?
Vianne i jej siostry niespodziewanie trafiają do Kerys, na dwór Regulusa de Morady. Bezwzględny król pragnie wykorzystać je do swoich niecnych celów. Chce podbić świat ludzi i przejąć nad nim władzę. Marzy mu się stworzenie nowej rasy – demonów obdarzonych magią. Dlatego też planuje dla każdej z czarownic wybrać spośród swych poddanych męża, który zadba o realizację jego planu i spłodzenie potomka. Niestety taki scenariusz najprawdopodobniej skończy się śmiercią dziewcząt. Choć demony zdają się wierzyć, że jeśli taką parę połączy romantyczna więź, mają one szansę przeżyć poród. Vi, Aimée i Maëlle nie mają jednak zamiaru ryzykować i zaczynają planować ucieczkę. Czy pomoże im w tym tajemniczy więzień, którego znajdują w lochach?
Marah Woolf ponownie zabiera nas do świata pełnego magii, niebezpieczeństw i dworskich intryg. Każdy nierozważny krok może się skończyć tragicznie, nie tylko dla samych bohaterek. Na uwięzionych w Kerys spoczywa wielka odpowiedzialność. Tylko oni są w stanie powstrzymać armię demonów przed ostateczną inwazją i ocalić ludzkość. Najpierw muszą jednak uratować siebie, a to nie będzie łatwe. Zdradzeni przez dotychczasowych sojuszników, mogą liczyć wyłącznie na siebie. Zaufanie któremukolwiek z demonów byłoby przecież bardzo nierozsądne, ale czy zdołają sobie poradzić bez ich pomocy?
Drugi tom trylogii trzyma w napięciu od początku do samego końca. Autorka serwuje nam kilka naprawdę interesujących zwrotów akcji, poza tym fabuła rozwija się tak dynamicznie, że nie sposób narzekać na nudę. W miejscu, gdzie niebezpieczeństwo czai się za każdym rogiem, bohaterki nie mogą stracić czujności nawet na chwilę. Cały czas coś się dzieje. Mamy tutaj sceny walki, dworskie intrygi, spiski, potajemne spotkania i sporo magii, w dodatku tam, gdzie zupełnie się jej nie spodziewamy.

To wszystko, co urzekło mnie w pierwszym tomie, Siostrze gwiazd, znalazłam i tutaj. Trzy siostry nadal wzbudzały moją wielką sympatię, kreacja ich postaci to moim zdaniem ogromna zaleta tego cyklu. Sprawiały wrażenie tak prawdziwych i autentycznych, że nie zdziwiłabym się zbytnio, gdyby podczas czytania zmaterializowały się nagle tuż obok i osobiście kontynuowały tę opowieść. Ezra natomiast wydawał mi się jeszcze bardziej irytujący i nieporadny niż poprzednio. Caleb z kolei zszedł na dalszy plan, ustępując miejsca swojemu tajemniczemu i niezwykle intrygującemu bratu. Dzięki barwnemu, plastycznemu językowi każdą opisywaną scenę mogłam sobie wyobrazić bez najmniejszego problemu, zupełnie jakby rozgrywała się tuż przed moimi oczami.
Marah Woolf wykreowała niezwykle ciekawy, pełen magii świat. I choć z początku sprawiał wrażenie jasnego i uporządkowanego, to im dalej zagłębiałam się w snutą przez nią opowieść, tym trudniej było mi jednoznacznie określić, kto stoi po tej dobrej, a kto po złej stronie. Podczas lektury towarzyszyła mi cała gama przeróżnych emocji, a wartka akcja nie pozwalała oderwać się od kart powieści. Nie zabrakło również humoru i niespodziewanych zwrotów akcji. To wszystko sprawiło, że Siostra księżyca wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i z niecierpliwością czekam na możliwość przeczytania kolejnego, ostatniego już tomu tej trylogii. Polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!


Pozostałe tomy serii:


czwartek, sierpnia 19, 2021

Tajemnica, którą znają tylko syreny – „Wszystko pochłonie morze” Magdaleny Kubasiewicz *Zuzanna*

Tajemnica, którą znają tylko syreny – „Wszystko pochłonie morze” Magdaleny Kubasiewicz *Zuzanna*


Autor: Magdalena Kubasiewicz
Tytuł: Wszystko pochłonie morze
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Uroboros

Ktoś spróbuje cię zabić na morzu (...). Jednak to w mieście czeka śmierć. Taka przepowiednia nie wróży niczego dobrego, ale to tylko jeden z wielu złych znaków, jakie dostrzega Aletha. Już wkrótce ulice jej miasta spłyną krwią, a ona sama będzie musiała podjąć trudną decyzję – ratowanie księstwa czy własne bezpieczeństwo. Jej los jest jednak nierozerwalnie związany z losem kogoś innego. Czy dokona słusznych wyborów?
Książę Sieldige zostaje otruty. Ginie Złoty Rycerz – jeden z trzech najbliższych mu ludzi, a na drugiego z nich, Leto Drakina, także zostaje zorganizowany zamach. Księstwo pogrąża się w coraz większym chaosie, aż wreszcie staje na skraju wojny. Czy tajemnicza alchemiczka z Dzielnicy Luster zdoła ocalić władcę? Czas płynie nieubłaganie, a ją czeka wyprawa na pełną magii wyspę, z której wracają tylko nieliczni.
Powieść Magdaleny Kubasiewicz była dla mnie jednym wielkim zaskoczeniem. I nie chodzi mi wyłącznie o zwroty akcji, bo autorka potrafi zadziwić na wiele różnych sposobów. Przede wszystkim para głównych bohaterów i ich relacja, Leto i Aletha – Błękitny Rycerz i alchemiczka. Obdarzeni szczególnymi zdolnościami, połączeni wyjątkową więzią, którą utrzymują w tajemnicy przed wszystkimi. Choć kobieta stara się nie zwracać na siebie uwagi, okazuje się, że tylko ona jest w stanie ocalić Księcia od nieuchronnej śmierci. Czy jednak zdecyduje się na to, mając w pamięci przepowiednię Zyuli?

Szereg wyborów dokonywanych przez tych dwoje prowadzi do coraz bardziej zaskakujących wydarzeń. Intrygi, zdrady, niespodziewani sojusznicy i rodzinne tajemnice – w połączeniu z magią tworzą opowieść, od której trudno się oderwać. Dzieje się naprawdę dużo, a misternie tkana sieć zdarzeń prowadzi do emocjonującego finału. Takiego rozwoju sytuacji zupełnie się nie spodziewałam. Nic nie było tutaj dla mnie oczywiste, a autorka na każdym kroku pokazywała, że potrafi budować napięcie i zadziwiać kolejnymi pomysłami.
Niestety bez nieprzyjemnych niespodzianek się nie obyło. Czytanie pierwszego rozdziału było niczym chodzenie po polu minowym – gdzie nie stanąć, tam pojawiało się imię Leto. Później jakoś mógł być nazywany Błękitnym Rycerzem czy Drakinem i nawet objawiło się komuś istnienie zaimków osobowych, ale początek książki to pod tym względem istny dramat. Na szczęście im dalej, tym lepiej. Tak przynajmniej sądziłam. I kiedy już pełna nadziei zmierzałam ku końcowi lektury, okazało się, że moja radość była przedwczesna. Niczym ninja z ukrycia zaatakowało mnie jeszcze „podepszeć”, psując nieco ostateczny efekt.
„Wszystko pochłonie morze” to pełna magii opowieść o poświęceniu, przyjaźni, wyjątkowej relacji między rodzeństwem. Autorka ukazała także bezwzględną walkę o władzę i ludzi gotowych na wszystko, byle tylko ją zdobyć, nawet kosztem swoich najbliższych. Jej bohaterowie poświęcają się dla dobra władcy i swojej społeczności, lecz sami cierpią z tego powodu. Nawet zemsta nie przynosi im ukojenia. Wręcz przeciwnie, okazuje się wielkim ciężarem. Jeśli lubicie zaskakujące historie z gatunku fantastyki, jest to z pewnością pozycja, po którą warto sięgnąć. Polecam.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!


sobota, maja 29, 2021

Świat na skraju wojny z demonami – „Siostra gwiazd” Marah Woolf [TRZY CZAROWNICE #1] *Zuzanna*

Świat na skraju wojny z demonami – „Siostra gwiazd” Marah Woolf [TRZY CZAROWNICE #1] *Zuzanna*


Autor: Marah Woolf
Tytuł: Siostra gwiazd
Cykl: Trzy czarownice, tom 1
Liczba stron: 456
Wydawnictwo: Jaguar

Odwieczny dylemat – szczęście jednostki czy poświęcenie dla dobra ogółu? Bohaterowie książek (i nie tylko) wprost uwielbiają rezygnować z własnych pragnień, głęboko przekonani, że w ten sposób ocalą cały świat. Ostatecznie jednak sytuacja zawsze okazuje się bardziej skomplikowana niż im się wydawało. Czy w przypadku „Siostry gwiazd” również tak będzie?
Vianne, młoda czarownica trawiona magiczną chorobą po ukąszeniu przez sylfidę, wraz z siostrami opuszcza Francję. Udaje się do siedziby Kongregacji w Glastonbury, jedynego miejsca, gdzie ma choć cień szansy na uzdrowienie. Tymczasem Ezra, w którym dziewczyna kocha się od lat, niespodziewanie zostaje Wielkim Mistrzem Loży Merlina. Przed nim niezwykle trudne zadanie – musi znaleźć sposób, by powstrzymać śmiertelnie niebezpieczne demony przed wtargnięciem do świata ludzi.
Vi, Aimée i Maëlle z miejsca zdobyły moją sympatię. Z przyjemnością czytałam wszystkie te fragmenty, gdzie ich siostrzaną miłość było widać jak na dłoni. Moim zdaniem autorka świetnie poradziła sobie z ukazaniem łączącej je więzi – te drobne gesty, wzajemna troska i wsparcie w trudnych chwilach w subtelny, a zarazem zdecydowany sposób pozwalały poczuć wyjątkowość ich relacji. W ich rozmowach, żartach i przekomarzaniach dało się wyczuć to szczególne ciepło, a jednocześnie niezachwianą pewność, że mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji. Z kolei Ezra nie wywarł na mnie najlepszego wrażenia. Niby chciał dobrze, ale wyszło jak zwykle w takich przypadkach. Vi zdecydowanie zasługuje na kogoś lepszego. O wiele bardziej spodobała mi się postać Caleba. Ten nietypowy demon skradł moje serce swoją autentycznością, charyzmą, poczuciem humoru i szczerością. Jeśli chodzi o charakter, Wielki Mistrz nie dorastał mu do pięt.
Pierwszy tom serii „Trzy czarownice” to przede wszystkim rozterki miłosne głównej bohaterki i intrygi polityczne. Autorka przedstawiła je jednak w całkiem ciekawy sposób, a fabuła okazała się bardzo wciągająca. Kiedy już wczułam się w tę historię, nie mogłam się od niej oderwać. Każdy kolejny rozdział czytałam z zapartym tchem, zaintrygowana, jak dalej potoczy się ta opowieść. Nie przeszkadzały mi nawet szczególnie różne niedopatrzenia ze strony korekty, choć trochę ich się w tekście pojawiło. Ale do tej pory zachodzę w głowę, skąd się tam wzięła Antarktyka.
„Siostra gwiazd” okazała się bardzo udanym początkiem nowej serii. Charyzmatyczni, budzący sympatię bohaterowie oraz lekki styl autorki sprawiły, że czytałam tę powieść z prawdziwą przyjemnością. Dałam się wciągnąć w tę historię i z niecierpliwością czekam na drugi tom. Zwłaszcza że zakończenie sugeruje, iż czeka nas tam o wiele więcej akcji. Polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!





piątek, grudnia 11, 2020

Powrót do magicznego świata elfów - "Zła królowa" Holly Black [Elfy ziemi i powietrza #1] *Zuzanna*

Powrót do magicznego świata elfów - "Zła królowa" Holly Black [Elfy ziemi i powietrza #1] *Zuzanna*
Autor: Holly Black
Tytuł: Zła królowa
Cykl: Elfy ziemi i powietrza, tom 1
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Jaguar

Po "Okrutnym księciu" Holly Black powrót do stworzonego przez nią świata elfów z każdym tomem przynosił mi coraz więcej radości. Te piękne, a zarazem śmiertelnie niebezpieczne istoty całkowicie mnie oczarowały. Jednak "Zła królowa", będąca debiutem autorki, pozostawiła mnie z zupełnie odmiennymi wrażeniami.
Nastoletnia Kaye często zmienia miejsce zamieszkania, podróżując z zespołem matki. Niespodziewanie sytuacja zmusza je jednak do powrotu w rodzinne strony. Pewnej nocy dziewczyna spotyka w lesie rannego elfa - rycerza Roibena z Dworu Termitów - i ratuje mu życie, w zamian otrzymując obietnicę udzielenia odpowiedzi na trzy pytania. Wkrótce kontaktują się z nią dawni przyjaciele i proszą o pomoc w związku ze zbliżającym się świętem Tith.
Nawet nie mając wiedzy o tym, że "Zła królowa" to debiut Holly Black, da się wyraźnie odczuć, że do poziomu znanego nam z trylogii Okrutnego księcia jeszcze wiele brakuje. Przez większą część książki miałam wrażenie, że autorka nie przemyślała dobrze jej treści, a to, co czytałam, mocno zniechęcało mnie do dalszej lektury.
Niektóre zachowania bohaterów były dla mnie dziwaczne i nielogiczne. Kaye boi się porozmawiać z przyjaciółką i wyjaśnić jej pewną sytuację, bo jest pewna, że ta jej nie uwierzy. Tymczasem wystarcza zdawkowa rozmowa telefoniczna, a Janet przyjmuje wszystko bez mrugnięcia okiem. Inna sytuacja. Koleś spotyka przyjaciółkę siostry. Skóra jej się łuszczy, schodzi praktycznie całymi płatami, pod spodem jest zielona, ma zupełnie inne oczy, a do tego wyrastają jej skrzydła. Co robi? Nie ucieka, nie krzyczy, nie boi się. Nawet się zbytnio nie zastanawia, co jej jest. Pożycza jej swoje ciuchy (nawet wycina w bluzie dziurę na skrzydła), a potem spokojnie idzie po napój.

Moim zdaniem w "Złej królowej" znalazło się też zbyt mało informacji na temat zwyczajów elfów i obowiązujących w ich świecie praw. Sporo pamiętam właśnie z "Okrutnego księcia" i kolejnych tomów tej trylogii, ale myślę, że bez tej wiedzy nie byłabym w stanie zrozumieć pewnych wydarzeń. Chociażby scena w barze, gdy wkurzona Kaye mówi do Roibena, żeby pocałował ją w... pewną część ciała, a on to właśnie robi. Owszem, było śmiesznie, ale chwilę mi zajęło skojarzenie, dlaczego tak właśnie musiał postąpić. Autorka mogłaby przy tej okazji wiele wyjaśnić, ale o tym, jak wielką władzę dawała znajomość pełnego imienia elfa, wspomina dużo później.

Poza tym bezustannie irytowała mnie naiwność głównej bohaterki i jej ślepa wiara w to, że przyjaciele z dzieciństwa nie pozwolą jej skrzywdzić, chociaż od lat się z nią nie kontaktowali. Do tego znali prawdę o jej pochodzeniu, ale przez cały czas ją przed nią ukrywali. Do samego planu złożenia jej w ofierze podchodziła tak beztrosko i bezrefleksyjnie, że aż ciężko mi było to czytać.
W zasadzie sytuacja uległa poprawie dopiero w ostatnich rozdziałach powieści. Akcja zdecydowanie przyspieszyła, a działania bohaterów stały się bardziej naturalne. Historia wreszcie nabrała sensu i stała się naprawdę wciągająca. W końcu mogłam cieszyć się lekturą, nie łapiąc się co chwilę za głowę.
Ze wszystkich przeczytanych przeze mnie jak dotąd książek Holly Black "Zła królowa" zrobiła na mnie najgorsze wrażenie. Większa część tej powieści była moim zdaniem po prostu słaba. Choć pomysł był ciekawy, powieść strasznie dużo traci na tym, że jest niedopracowana. Czasem brak w niej logiki, czasem informacji, które pomogłyby czytelnikowi lepiej zrozumieć zamysł autorki. Chociaż końcowe rozdziały robią całkiem dobrą robotę, ratując tę opowieść, to i tak trylogia Okrutnego księcia wypada przy niej o niebo lepiej.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!


poniedziałek, września 14, 2020

Plemienna magia i pożerające dusze demony - "Królestwo dusz" Reny Barron [KRÓLESTWO DUSZ #1] *Zuzanna*

Plemienna magia i pożerające dusze demony - "Królestwo dusz" Reny Barron [KRÓLESTWO DUSZ #1] *Zuzanna*
Autor: Rena Barron
Tytuł: Królestwo dusz
Cykl: Królestwo dusz, tom 1
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Jaguar

Zapraszam Was do świata inspirowanego kulturą Afryki Zachodniej, gdzie magia plemienna jest niezwykle silna. Jego mieszkańcy oddają cześć bogu Hece i oriszom, którzy niegdyś ocalili ludzkość przed pożerającymi dusze demonami. Ale święte zwoje nie mówią całej prawdy. Te śmiertelnie niebezpieczne istoty wcale nie zginęły, a ich Król robi wszystko, co w jego mocy, by powrócić po tysiącleciach niewoli.
Szesnastoletnia Arrah od lat niecierpliwie wyczekuje momentu, gdy zostanie obdarzona magią. Choć regularnie bierze udział w obchodach Krwawego Księżyca, moc Heki z niewyjaśnionych przyczyn wciąż ją pomija. Gdy w Królestwie zaczynają nagle znikać dzieci, a wezyr i Ka-Kapłanka nie potrafią znaleźć winnego, dziewczyna podejmuje trudną decyzję. Chce ocalić przyjaciela, ale jako ben'ik nie jest w stanie nic zrobić. Dlatego decyduje się na rytuał, który pozwoli jej wymienić lata swojego życia na magię.
Świat wykreowany przez Renę Barron ogromnie przypadł mi do gustu. Magia w wydaniu plemiennym i zwyczaje panujące w Królestwie stworzyły wyjątkowy klimat. Z dużym zainteresowaniem czytałam również fragmenty dotyczące oriszy, ich stosunku do śmiertelników i wojny z demonami. Jednak najbardziej intrygująca okazała się dla mnie historia samego Króla Demonów, w której nadal pozostaje wiele niewiadomych.
Chociaż pomysł na fabułę i klimat powieści bardzo mi się spodobały, ciężko było mi przebrnąć przez początkowe rozdziały. Przez pierwsze 150-200 stron niewiele się działo. Autorka skupiała się głównie na wprowadzaniu czytelnika w stworzone przez siebie uniwersum i na rozterkach głównej bohaterki. Opisów, imion i różnych terminów było jednak tak dużo, że momentami aż przytłaczały. Za to później akcja tak przyspieszyła, że pochłonęłam pół książki w jeden dzień.
Mimo dość zniechęcającego początku, z czasem bardzo polubiłam główną bohaterkę. Kiedy zajęła się ważniejszymi sprawami i zaczęła więcej uwagi poświęcać innym, od razu stała się bardziej znośna. Przeżywanie tego, że nie ma własnej magii i panikowanie, kiedy wreszcie będzie ją mieć, ciągnęło się zbyt długo. Bohaterka, której rodzice i babcia obdarzeni są wielką mocą, a ona sama z nieznanych powodów jej nie posiada, samo w sobie jest całkiem interesujące. Jednak mimo wszystko można było to przedstawić w nieco mniej irytujący sposób. Zwłaszcza że motyw poczucia wyobcowania i braku akceptacji ze strony własnej matki powracał niejednokrotnie, a w kolejnych rozdziałach autorka coraz lepiej sobie z nim radziła.
Niestety nie obyło się bez wpadek, a niektóre momenty są wyraźnie niedopracowane. Jeden z bohaterów "patrzy (...) szeroko otwartymi ustami", inny tęskni "za dującym (...) wiatrem", a "plecy przeszywa deszcz". Główna bohaterka zastanawia się, jak przekaże ukochanemu wieści, których on już (razem z nią) wcześniej wysłuchał. A sceny z początku decydującej bitwy to już w ogóle jedna wielka pomyłka. Przypominało to raczej nieudany zjazd rodzinny... Przynajmniej dopóki ktoś sobie nie przypomniał, że przecież przybyli tam, by ze sobą walczyć.
"Królestwo dusz" Reny Barron to mimo wszystko debiut, po który warto sięgnąć. Gdy już przebrnęłam przez średnio udany początek, ta pełna magii opowieść wciągnęła mnie do innego, niesamowitego (i mrocznego) świata i już nie chciała wypuścić. Oczarowała mnie tak mocno, że pomimo wszelkich niedociągnięć, nie mam wątpliwości, że sięgnę również po kolejne tomy. Kiedy Król Demonów jest tak blisko osiągnięcia swojego celu, nie może przecież być inaczej.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!



wtorek, stycznia 28, 2020

Powieść prawdziwie magiczna - Paweł Kopijer "Mrok we krwi" [KRONIKI DWUŚWIATA #1] *Zuzanna*

Powieść prawdziwie magiczna -  Paweł Kopijer "Mrok we krwi" [KRONIKI DWUŚWIATA #1] *Zuzanna*

Autor: Paweł Kopijer
Tytuł: Mrok we krwi
Cykl: Kroniki Dwuświata, tom 1
Liczba stron: 330
Wydawnictwo: PANKO

Plemię Darzan od wieków strzeże mieszkańców kontynentu przed magią, w której szkolić mogą się tylko wybrani. Młode pokolenie pragnie zmian, ale czy uda im się przekonać zgromadzenie do swoich racji? Tymczasem zaprzysiężona zostaje nowa, bardzo wyjątkowa qi-szamanka. Od powierzonej jej misji zależeć będą losy całego świata. Czy zdoła ją wypełnić, gdy na jej drodze staną istoty, o jakich nigdy dotąd nie słyszała?


Szkolenie 17-letniej Skry właśnie dobiega końca. Przed nią jeszcze tylko ostatnie zadania i wreszcie uzyska upragniony tytuł Szarim, zasilając grono szamanów plemienia Darzan. Dziewczyna zupełnie się jednak nie spodziewa, jak wielką rolę przyjdzie jej odegrać. Najstarszy wysyła ją na tajemniczą, pełną niebezpieczeństw misję, od której zależą losy całego Dwuświata. Razem z powiernikiem życia (Darem) i doświadczonym łowcą (Benen) wyrusza w podróż przez kontynent, gdzie każde spotkanie niesie za sobą ryzyko - nie tylko ze strony ludzi, ale także istot o dużo mroczniejszej naturze.
Paweł Kopijer wykreował ciekawy, różnorodny świat, który bardzo mnie zaintrygował. Z jednej strony mamy tu wyspę Orin, gdzie szkoli się przyszłych szamanów. Uczą się nie tylko korzystania z kilku rodzajów magii, ale poznają również historię, podstawy polityki czy strategii, trenują walkę, ćwiczą wytrzymałość. Gdy bohaterka wyrusza na kontynent, jakby znalazła się w innym świecie. W związku ze złożoną przed wiekami Wielką Przysięgą korzystanie z magii jest tam zakazane, a do tego trudno jej przywyknąć. Zwłaszcza w obliczu licznych niebezpieczeństw czyhających na jej drodze. 
Skra wywarła na mnie bardzo dobre pierwsze wrażenie. Odważna, inteligentna, ale nie zarozumiała. Pełna pasji i gotowa do poświęceń. Aby spełnić swoje marzenia, dawała z siebie wszystko. I choć czasem reagowała porywczo i nieroztropnie, to zawsze kierowała się w swoich wyborach dobrem innych, nie potrafiła przejść obojętnie wobec czyjejś krzywdy, nawet jeśli oznaczało to kłopoty dla niej i jej towarzyszy. Przeogromnie intrygowała mnie także postać Norana. Już sam demoniczny wygląd i złote oczy wystarczył, żeby przyciągnąć moją uwagę. Ale gdy dodać do tego owianą tajemnicą przeszłość, przynależność do Gildii płatnych zabójców i mroczną siłę próbującą przejąć nad nim kontrolę... fragmenty skupiające się na losach tego bohatera czytałam z zapartym tchem. Zresztą nie było chyba postaci, której los by mnie nie interesował. Autor wykreował je tak umiejętnie, że każda z nich ciekawiła, każda była wyjątkowa, o każdej chciałam się dowiedzieć czegoś więcej.
Jeśli chodzi o styl i język powieści, nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Mało tego, dawno nie spotkałam się z tekstem napisanym i zredagowanym na tak wysokim poziomie. Nie zauważyłam w nim żadnych literówek, błędów, niejasności ani nawet przecinków w niewłaściwych miejscach. A to naprawdę rzadko się zdarza. Dodajcie do tego mnóstwo akcji, tajemnic, niespodziewanych zwrotów i idealnie wyważone opisy. Prawdziwa czytelnicza uczta!
Pierwszy tom Kronik Dwuświata ogromnie mnie zaintrygował i zachwycił. Rozbudowany i cieszący różnorodnością świat przedstawiony sprawił, że nie nudziłam się ani chwili. Losy nieprzewidywalnych i pełnych tajemnic bohaterów śledziłam z nieustającym zaciekawieniem i nie mogę się już doczekać ponownego spotkania z nimi w drugim tomie. Szczerze polecam tę powieść miłośnikom fantastyki, jest prawdziwie magiczna! 
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Autorowi!



Wyzwania:

środa, października 02, 2019

[PRZEDPREMIEROWO] "Fałszywy Pieśniarz" Martyny Raduchowskiej [SZAMANKA OD UMARLAKÓW #3] *Zuzanna*

[PRZEDPREMIEROWO] "Fałszywy Pieśniarz" Martyny Raduchowskiej [SZAMANKA OD UMARLAKÓW #3] *Zuzanna*
Autor: Martyna Raduchowska
Tytuł: Fałszywy Pieśniarz
Cykl: Szamanka od umarlaków, tom 3
Liczba stron: 398
Wydawnictwo: Uroboros
Premiera: 30 października 2019

Sądziliście, że po historii z Demonem Luster Ida może liczyć na chwilę spokoju i normalności? Nic bardziej mylnego. O tym nawet pomarzyć sobie nie może, nie ściągając na siebie kolejnych kłopotów. Oczywiście takich z gatunku krwawych, mrożących krew w żyłach i oznaczających rychłą zagładę całego świata. No bo nawet jeśli Ida nie ma pecha, to przecież Pech ma Idę.
W ogrodzie Kusiciela agenci WON-u odkrywają tajemnicze, idealnie zachowane zwłoki spętane potężnymi zaklęciami. Pomimo ostrzeżeń robią wszystko, co w ich mocy, by je złamać i poznać tożsamość anonima. Sukces ten zostaje jednak okupiony stratami w ludziach. Idę przestają nawiedzać wieszczące śmierć sny, ale wbrew pozorom to wcale nie jest dobry znak. Tymczasem w okolicy zaczynają ginąć magowie, i to w bardzo osobliwych okolicznościach. Czy to możliwe, by przełamanie zaklęć chroniących ciało anonima uwolniło jakąś klątwę?

Po "Szamance od umarlaków" i "Demonie Luster" z wielką niecierpliwością czekałam na kontynuację tej wciągającej historii. Ida i Kruchy stali się jednym z moich ulubionych książkowych duetów, a gdy dodać do tego Rudą, Kwiatka i genialnie według mnie wykreowaną Teklę, dostajemy taki dream team, że czapki z głów same spadają. Byłam zachwycona ponownym spotkaniem z nimi wszystkimi i jak zwykle żal mi było kończyć czytanie (dlaczego ten tom nie miał więcej stron, d l a c z e g o?!).
Jak już wiecie, styl pisania i poczucie humoru Martyny Raduchowskiej należą do tych, które wybitnie mi pasują. Nie muszę się nigdy zastanawiać, o co tak właściwie chodziło autorce i czy coś miało być śmieszne czy też nie. Zawsze wiem, że czeka mnie po prostu niczym niezmącona radość czytania. Muszę jednak przyznać, że tym razem złamała mi serce. I to dwa razy! Ale ponieważ zdążyła się jeszcze przy zakończeniu zrehabilitować, doszłam do wniosku, że ostatecznie mogę jej to wybaczyć. Zwłaszcza że wprost uwielbiam powieści, które wywołują tak wiele emocji.
Nowa odsłona cyklu zdecydowanie trzyma poziom. Powiem wręcz, że dla mnie okazała się tą najlepszą. Ida w starciu z kolejną śmiertelnie niebezpieczną istotą imponuje jeszcze bardziej niż dotąd. Jest strasznie, przejmująco i zachwycająco mrocznie. Tajemnica, groza i humor splatają się ze sobą w idealnych proporcjach, zapewniając lawinę przeróżnych emocji. Poprzednie tomy mnie oczarowały, ale to "Fałszywy Pieśniarz" skradł całe moje czytelnicze serce. Jeśli tak jak ja pokochaliście "Szamankę...", koniecznie przeczytajcie także następne części. Polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!

Wyzwania:


Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger