Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty

piątek, czerwca 10, 2022

„Był raz chłopiec, który spadł z nieba” – „Żniwiarz dusz” Reny Barron [KRÓLESTWO DUSZ #2]

„Był raz chłopiec, który spadł z nieba” – „Żniwiarz dusz” Reny Barron [KRÓLESTWO DUSZ #2]

Autor: Rena Barron
Tytuł: Żniwiarz dusz
Cykl: Królestwo dusz, tom 2
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Jaguar

Przed Arrah trudna misja – dziewczyna pragnie wrócić na plemienne ziemie i odszukać ocalałych. O ile ktokolwiek zdołał ujść z życiem z tej krwawej masakry. Rudjek z kolei rusza do walki z demonami. Czy uda mu się odnaleźć i pokonać Shezmu? Co planuje Król Demonów? I co główna bohaterka ma wspólnego z Nienazwaną oriszą?
Nieustraszona szamanka nie ma ani chwili wytchnienia. Szczęśliwie dociera do domu, lecz tam czekają na nią kolejne wyzwania i problemy, którym musi stawić czoła. Nowy władca nie darzy jej sympatią i nie ukrywa, że chętnie by się jej pozbył. Dziewczyna znów wyrusza w pełną niebezpieczeństw podróż. Zdaje sobie jednak sprawę, że jej szanse na wykonanie misji i pozostanie przy życiu są raczej nikłe.
W powieści przeplatają się trzy narracje, na zmianę śledzimy poczynania Arrah, Rudjeka oraz poznajemy wybrane wspomnienia Dimmy. Dzięki temu z jednej strony bardzo dużo się dzieje, a wgląd w przeszłość wiele wyjaśnia, ale z drugiej... czy to cokolwiek zmienia? Wydaje nam się tylko, że zaczynamy coś rozumieć, ale tak naprawdę autorka skutecznie utrzymuje nas w niewiedzy i niepewności co do dalszych wydarzeń oraz ich rzeczywistego sensu. Zwodzi, kusi i czaruje, wciągając czytelnika coraz głębiej do tego oryginalnego świata plemiennej magii i niebezpiecznych demonów.
Druga część serii Reny Barron zdecydowanie trzyma poziom. Nie spodziewałam się, że zdoła mnie czymś jeszcze zaskoczyć. Tymczasem fabuła okazała się nawet bardziej zadziwiająca i pokręcona niż w Królestwie dusz. Śledząc kolejne wydarzenia, wydaje nam się, że wiemy, co się dzieje i w jakim kierunku sytuacja może się rozwinąć. Aż tu nagle autorka serwuje nam taki zwrot akcji, który sprawia, że niczego już nie jesteśmy pewni. O co tak naprawdę chodzi poszczególnym bohaterom? Czy każdy z nich jest tym, za kogo się podaje? Jak skończy się ta historia? To zdecydowanie nie koniec niespodzianek, a kolejny tom z pewnością dostarczy nam jeszcze więcej wrażeń.
Żniwiarz dusz niezmiennie intryguje, oczarowuje wyjątkowym klimatem i trzyma w napięciu do ostatnich stron. Dając się porwać tej opowieści, pozwolimy się zabrać do świata, gdzie magia ściera się z antymagią, demony pożerają dusze, miłość przezwycięża śmierć, a bohaterowie są gotowi na największe poświęcenia. Dajcie jej szansę, a nie pożałujecie!

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!


Pozostałe tomy serii:


sobota, lutego 12, 2022

„Byłaś moim przeznaczeniem, ale nigdy nie byłaś mi przeznaczona” – „Siostra księżyca” Marah Woolf [TRZY CZAROWNICE #2]

„Byłaś moim przeznaczeniem, ale nigdy nie byłaś mi przeznaczona” – „Siostra księżyca” Marah Woolf [TRZY CZAROWNICE #2]

Autor: Marah Woolf
Tytuł: Siostra księżyca
Cykl: Trzy czarownice, tom 2
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Jaguar

Jak uwierzyć w dobre intencje kogoś, kto już raz nas zawiódł? Utracone zaufanie odbudować bardzo trudno, a często jest to wręcz niemożliwe. Co jednak zrobić, gdy zdrajca okazuje się naszą jedyną szansą na ocalenie? Czy złożenie w ręce odwiecznego wroga własnego życia i losów całego znanego sobie świata okaże się słuszną decyzją?
Vianne i jej siostry niespodziewanie trafiają do Kerys, na dwór Regulusa de Morady. Bezwzględny król pragnie wykorzystać je do swoich niecnych celów. Chce podbić świat ludzi i przejąć nad nim władzę. Marzy mu się stworzenie nowej rasy – demonów obdarzonych magią. Dlatego też planuje dla każdej z czarownic wybrać spośród swych poddanych męża, który zadba o realizację jego planu i spłodzenie potomka. Niestety taki scenariusz najprawdopodobniej skończy się śmiercią dziewcząt. Choć demony zdają się wierzyć, że jeśli taką parę połączy romantyczna więź, mają one szansę przeżyć poród. Vi, Aimée i Maëlle nie mają jednak zamiaru ryzykować i zaczynają planować ucieczkę. Czy pomoże im w tym tajemniczy więzień, którego znajdują w lochach?
Marah Woolf ponownie zabiera nas do świata pełnego magii, niebezpieczeństw i dworskich intryg. Każdy nierozważny krok może się skończyć tragicznie, nie tylko dla samych bohaterek. Na uwięzionych w Kerys spoczywa wielka odpowiedzialność. Tylko oni są w stanie powstrzymać armię demonów przed ostateczną inwazją i ocalić ludzkość. Najpierw muszą jednak uratować siebie, a to nie będzie łatwe. Zdradzeni przez dotychczasowych sojuszników, mogą liczyć wyłącznie na siebie. Zaufanie któremukolwiek z demonów byłoby przecież bardzo nierozsądne, ale czy zdołają sobie poradzić bez ich pomocy?
Drugi tom trylogii trzyma w napięciu od początku do samego końca. Autorka serwuje nam kilka naprawdę interesujących zwrotów akcji, poza tym fabuła rozwija się tak dynamicznie, że nie sposób narzekać na nudę. W miejscu, gdzie niebezpieczeństwo czai się za każdym rogiem, bohaterki nie mogą stracić czujności nawet na chwilę. Cały czas coś się dzieje. Mamy tutaj sceny walki, dworskie intrygi, spiski, potajemne spotkania i sporo magii, w dodatku tam, gdzie zupełnie się jej nie spodziewamy.

To wszystko, co urzekło mnie w pierwszym tomie, Siostrze gwiazd, znalazłam i tutaj. Trzy siostry nadal wzbudzały moją wielką sympatię, kreacja ich postaci to moim zdaniem ogromna zaleta tego cyklu. Sprawiały wrażenie tak prawdziwych i autentycznych, że nie zdziwiłabym się zbytnio, gdyby podczas czytania zmaterializowały się nagle tuż obok i osobiście kontynuowały tę opowieść. Ezra natomiast wydawał mi się jeszcze bardziej irytujący i nieporadny niż poprzednio. Caleb z kolei zszedł na dalszy plan, ustępując miejsca swojemu tajemniczemu i niezwykle intrygującemu bratu. Dzięki barwnemu, plastycznemu językowi każdą opisywaną scenę mogłam sobie wyobrazić bez najmniejszego problemu, zupełnie jakby rozgrywała się tuż przed moimi oczami.
Marah Woolf wykreowała niezwykle ciekawy, pełen magii świat. I choć z początku sprawiał wrażenie jasnego i uporządkowanego, to im dalej zagłębiałam się w snutą przez nią opowieść, tym trudniej było mi jednoznacznie określić, kto stoi po tej dobrej, a kto po złej stronie. Podczas lektury towarzyszyła mi cała gama przeróżnych emocji, a wartka akcja nie pozwalała oderwać się od kart powieści. Nie zabrakło również humoru i niespodziewanych zwrotów akcji. To wszystko sprawiło, że Siostra księżyca wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i z niecierpliwością czekam na możliwość przeczytania kolejnego, ostatniego już tomu tej trylogii. Polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!


Pozostałe tomy serii:


niedziela, listopada 21, 2021

Tylko martwe ryby płyną z prądem – „Niestandardowi” Michała Pawła Urbaniaka *Zuzanna*

Tylko martwe ryby płyną z prądem – „Niestandardowi” Michała Pawła Urbaniaka *Zuzanna*
Autor: Michał Paweł Urbaniak
Tytuł: Niestandardowi
Wydawnictwo: Mova
Liczba stron: 448

Czy sztuka naprawdę potrafi odmienić życie? Ułatwić zaakceptowanie siebie i pogodzenie się z kompleksami? Wytyczyć nową drogę, poszerzyć horyzonty, pomóc odnaleźć własne miejsce w świecie? Liwia Gawlin tak właśnie twierdzi. Wyrywając innych ludzi z ich poukładanej codzienności, burząc ich obronne mury, powinna jednak zaoferować im coś w zamian, coś więcej niż obietnicę sławy, ale czy ona sama jest na to gotowa?
Wiktor Porocha żyje zupełnie zwyczajnie. Na co dzień pracuje w galerii handlowej, gdzie sprzedaje ludziom internet. W weekendy spotyka się z przyjaciółmi, odwiedza rodziców. I choć niedawno rzuciła go dziewczyna, jego historia mogłaby być taką, jakich wiele. Jednak pewnego dnia, gdy siedzi zaczytany na ławce w parku, zaczepia go obca kobieta, pytając, czy może mu zrobić zdjęcie. W ten sposób poznaje Liwię Gawlin, artystkę i właścicielkę sklepu Stylove. Wkrótce zgadza się wziąć udział w jej nietypowym projekcie – kobieta chce ukazać na fotografiach piękno osób „niestandardowych”, z różnymi defektami. Zaczyna również prowadzić dla swoich modeli warsztaty o sztuce pod nazwą „Soboty z Picassem”. Czy udział w tym przedsięwzięciu rzeczywiście coś w ich życiu zmieni?
Bardzo długo przekonywałam się do głównego bohatera. Jego zachowanie i nastawienie do innych ludzi były wyjątkowo odpychające. Kiedy już się wyjaśniło, z czego to wynika, nadal sądziłam, że przynajmniej do pozostałych uczestników warsztatów będzie miał inne podejście. Tak się jednak nie stało. Tkwiąca w nim złość do wszystkiego i wszystkich wokół nie przewidywała wyjątków. Z czasem przestało mnie to dziwić. Taka kreacja jego postaci bardzo wyraźnie pokazywała, że stawia się on w opozycji do całego świata. Samotny, nierozumiany, niedoceniony, skazany na nijakość, pozbawiony nadziei. Spotkanie Liwii Gawlin i udział w jej projekcie okazuje się początkiem zmian, ale czy na pewno na lepsze? Kiedy człowiek otwiera się na coś nowego, może wiele zyskać. Ale nawet jeśli ten jego świat się powiększa, nadal musi jakoś się w nim odnaleźć. Kiedy dojdzie do wniosku, że i tak nie ma tam dla niego miejsca, paradoksalnie stanie się jeszcze bardziej samotny i rozgoryczony. Jedyne, co zyska, to garść wspomnień i zapewne jeszcze większą świadomość swojej inności i wyobcowania.
Gdy Wiktor zaczyna patrzeć na otaczającą go rzeczywistość z nieco większym optymizmem i nadzieją, autor kontrastuje to z nienawiścią społeczeństwa, która wydaje się wszechobecna. Nawet anonimy otrzymywane przez Liwię nie robiły takiego wrażenia jak komentarze zamieszczane w sieci przez internautów. Nie oszczędzali nikogo, także informacja o tragedii nie przeszła bez echa – hejt i pełne złośliwości wpisy musiały pojawić się i tam. Wyglądały tak prawdziwie, że nie zdziwiłabym się, gdyby zostały przez autora żywcem wciągnięte do powieści z jakiejś strony internetowej. I to z zachowaniem oryginalniej pisowni, pełnej błędów, która jeszcze dodawała im autentyczności. Ale taka właśnie jest ta wirtualna przestrzeń. Można znaleźć w niej wszystko, choć trafić na coś wartościowego coraz trudniej, gdy przykrywają to całe tony wypowiedzi niemających innego celu niż komuś dopiec, skrytykować, wyśmiać czy poniżyć. Czytając to, można dojść do wniosku, że żyjemy w świecie wrednych, pozbawionych empatii psychopatów. A to trochę przeraża.
Michał Paweł Urbaniak stworzył powieść, po którą z całą pewnością warto sięgnąć. Nie jest to lektura lekka i przyjemna, czytana dla zabicia czasu. Ta historia niesie za sobą ogromny ładunek emocjonalny i zmusza do refleksji nad wieloma różnymi aspektami życia. Każe przystanąć i pochylić się nad losem tych, których się nie dostrzega, bo wydają się zbyt zwyczajni i stanowią tylko element jakiegoś nieokreślonego, szarego tłumu. A także tych, których zwykle omija się wzrokiem, gdyż z jakichś powodów nie mieszczą się w ramach obecnie przyjętych kanonów piękna. Polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Autorowi!

sobota, maja 29, 2021

Świat na skraju wojny z demonami – „Siostra gwiazd” Marah Woolf [TRZY CZAROWNICE #1] *Zuzanna*

Świat na skraju wojny z demonami – „Siostra gwiazd” Marah Woolf [TRZY CZAROWNICE #1] *Zuzanna*


Autor: Marah Woolf
Tytuł: Siostra gwiazd
Cykl: Trzy czarownice, tom 1
Liczba stron: 456
Wydawnictwo: Jaguar

Odwieczny dylemat – szczęście jednostki czy poświęcenie dla dobra ogółu? Bohaterowie książek (i nie tylko) wprost uwielbiają rezygnować z własnych pragnień, głęboko przekonani, że w ten sposób ocalą cały świat. Ostatecznie jednak sytuacja zawsze okazuje się bardziej skomplikowana niż im się wydawało. Czy w przypadku „Siostry gwiazd” również tak będzie?
Vianne, młoda czarownica trawiona magiczną chorobą po ukąszeniu przez sylfidę, wraz z siostrami opuszcza Francję. Udaje się do siedziby Kongregacji w Glastonbury, jedynego miejsca, gdzie ma choć cień szansy na uzdrowienie. Tymczasem Ezra, w którym dziewczyna kocha się od lat, niespodziewanie zostaje Wielkim Mistrzem Loży Merlina. Przed nim niezwykle trudne zadanie – musi znaleźć sposób, by powstrzymać śmiertelnie niebezpieczne demony przed wtargnięciem do świata ludzi.
Vi, Aimée i Maëlle z miejsca zdobyły moją sympatię. Z przyjemnością czytałam wszystkie te fragmenty, gdzie ich siostrzaną miłość było widać jak na dłoni. Moim zdaniem autorka świetnie poradziła sobie z ukazaniem łączącej je więzi – te drobne gesty, wzajemna troska i wsparcie w trudnych chwilach w subtelny, a zarazem zdecydowany sposób pozwalały poczuć wyjątkowość ich relacji. W ich rozmowach, żartach i przekomarzaniach dało się wyczuć to szczególne ciepło, a jednocześnie niezachwianą pewność, że mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji. Z kolei Ezra nie wywarł na mnie najlepszego wrażenia. Niby chciał dobrze, ale wyszło jak zwykle w takich przypadkach. Vi zdecydowanie zasługuje na kogoś lepszego. O wiele bardziej spodobała mi się postać Caleba. Ten nietypowy demon skradł moje serce swoją autentycznością, charyzmą, poczuciem humoru i szczerością. Jeśli chodzi o charakter, Wielki Mistrz nie dorastał mu do pięt.
Pierwszy tom serii „Trzy czarownice” to przede wszystkim rozterki miłosne głównej bohaterki i intrygi polityczne. Autorka przedstawiła je jednak w całkiem ciekawy sposób, a fabuła okazała się bardzo wciągająca. Kiedy już wczułam się w tę historię, nie mogłam się od niej oderwać. Każdy kolejny rozdział czytałam z zapartym tchem, zaintrygowana, jak dalej potoczy się ta opowieść. Nie przeszkadzały mi nawet szczególnie różne niedopatrzenia ze strony korekty, choć trochę ich się w tekście pojawiło. Ale do tej pory zachodzę w głowę, skąd się tam wzięła Antarktyka.
„Siostra gwiazd” okazała się bardzo udanym początkiem nowej serii. Charyzmatyczni, budzący sympatię bohaterowie oraz lekki styl autorki sprawiły, że czytałam tę powieść z prawdziwą przyjemnością. Dałam się wciągnąć w tę historię i z niecierpliwością czekam na drugi tom. Zwłaszcza że zakończenie sugeruje, iż czeka nas tam o wiele więcej akcji. Polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!





poniedziałek, stycznia 25, 2021

Niedokończona przedwojenna powieść i rodzinne tajemnice - "Czwarta powieść" Agnieszki Janiszewskiej, tom I i II *Zuzanna*

Niedokończona przedwojenna powieść i rodzinne tajemnice - "Czwarta powieść" Agnieszki Janiszewskiej, tom I i II *Zuzanna*
Autor: Agnieszka Janiszewska
Tytuł: Czwarta powieść
Liczba stron: 224 (tom I) i 240 (tom II)
Wydawnictwo: Novae Res

Rodzinne tajemnice, od lat ukryte za zasłoną czasu, potrafią ujawnić się w najmniej spodziewanym momencie. Jak się okazuje, zapomniane już wydarzenia i ludzie, którzy dawno odeszli, wciąż mogą odciskać swe piętno w teraźniejszości, a nawet wpływać na przyszłe zdarzenia.
Regina Nałęcz, absolwentka bibliotekoznawstwa i polonistyki, marzy o karierze pisarskiej. Wydała już trzy książki i zyskała grono wiernych czytelniczek, lecz nie odniosła żadnego spektakularnego sukcesu w tej dziedzinie. Na jednym z jej spotkań autorskich pojawia się tajemniczy mężczyzna i składa kobiecie nietypową propozycję. Regina ma dokończyć powieść napisaną przed laty przez jego babkę. Gdy jednak odkrywa kolejne fakty na temat autorki przedwojennego dzieła, coraz trudniej jest jej uwierzyć, że została wybrana do tego zadania przez przypadek.
Muszę przyznać, że główny wątek bardzo przypadł mi do gustu, tajemnice rodzinne zawsze skutecznie przyciągają moją uwagę. W miarę jak Regina odkrywała kolejne elementy układanki, sytuacja stawała się coraz bardziej interesująca. Wprawdzie w pierwszym tomie działo się niewiele, ale w drugim akcja porządnie się już rozkręciła, wynagradzając te - dość leniwe - początki. Za to druga część powieści tak mnie wciągnęła, że przeczytałam ją w jeden dzień, a w ostatnim czasie rzadko mi się to zdarza.
Z postacią Reginy Nałęcz natomiast niezbyt się polubiłam. Na początku strasznie mnie irytowała swoim zachowaniem. Trudno mi było przekonać się do kogoś, kto ciągle ma pretensje praktycznie do całej rodziny. Za co? Bo ośmielili się lubić jej dziadka, podczas gdy jej zdaniem wyłącznie babcia zasługiwała na całą miłość i szacunek. No i oczywiście musiała wyrażać to głośno i wyraźnie przy każdej możliwej okazji. Była święcie przekonana, że to ona zna babkę najlepiej. Nie przyszło jej nawet do głowy, że niechęć ciotki do własnej matki wcale nie była bezpodstawna.
Co do stylu powieści... mam mieszane odczucia. Z jednej strony sporo tu fragmentów napisanych naprawdę pięknie. Widać w nich wyraźnie, że autorka wie, jak operować słowem, by stworzyć odpowiedni klimat i oczarować czytelnika. Z drugiej jednak są też takie, które można by było jeszcze doszlifować. Część z dialogów wypada w moim odczuciu zbyt sztucznie, zwłaszcza te pomiędzy Reginą a jej babką są zbyt oficjalne, a przez to brzmią nienaturalnie.
Lektura pierwszego tomu "Czwartej powieści" szła mi dość opornie, przede wszystkim dlatego, że niewiele się tam działo. Jednak w tomie drugim wszystko się zmieniło. Akcja ruszyła mocno do przodu, porywając mnie ze sobą. Dałam się wciągnąć w wir wydarzeń, towarzysząc głównej bohaterce w odkrywaniu kolejnych, coraz bardziej intrygujących elementów układanki. Jeśli lubicie pięknie opowiedziane historie o rodzinnych tajemnicach, polecam.
Zuzanna

Za egzemplarz serdecznie dziękuję księgarni Zaczytani.pl!

środa, stycznia 13, 2021

Czasem lepiej zapomnieć... - "Pamiętaj, że byłam" Beaty Majewskiej [ZAPOMNIJ, ŻE ISTNIAŁEM #2] *Zuzanna*

Czasem lepiej zapomnieć... - "Pamiętaj, że byłam" Beaty Majewskiej [ZAPOMNIJ, ŻE ISTNIAŁEM #2] *Zuzanna*


Autor: Beata Majewska
Tytuł: Pamiętaj, że byłam
Cykl: Zapomnij, że istniałem, tom 2
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Jaguar

Bywa, że o pewnych wydarzeniach czy ludziach z przeszłości wolimy nie pamiętać. Czasem jednak życie podejmuje taką decyzję za nas. Bohaterka "Pamiętaj, że byłam" Beaty Majewskiej cierpi na amnezję. Nie wie, jak ma na imię, kim jest, czy ma jakąś rodzinę. Ale być może tak jest dla niej lepiej. Bo czy byłaby w stanie dalej żyć, pamiętając to wszystko, co jej się przytrafiło?
Nikita Donecki dostaje od swojego ojca - mafijnego bossa - zadanie do wykonania. Ma porwać Weronikę i jej synka, by nakłonić Rafała do współpracy. Daje słowo, że nic im się nie stanie, lecz nieoczekiwanie wydarzenia przyjmują tragiczny obrót. Kobieta traci dziecko, a wskutek otrzymanych leków również pamięć. Oficjalnie uznana za zmarłą, trafia do specjalistycznej kliniki. Czy amnezja ustąpi? Jaką rolę odegra w jej życiu Nikita, gdy znów się spotkają?
Nie podeszła mi ta książka. Owszem, wątki mafijne zapewniały sporo emocji i dodawały powieści kolorytu, ale część zdarzeń i zachowań bohaterów była wręcz absurdalna. Nikity nie polubiłam wcale. Od początku czułam do tej postaci tylko niechęć, a czytając o jego postępkach, nie mogłam mu życzyć niczego dobrego. Przemiana z brutalnego, okrutnego i pozbawionego empatii typa w mężczyznę zdolnego do normalnych uczuć zwyczajnie mnie nie przekonała. Weronika również nie przypadła mi do gustu, o wiele bardziej podobała mi się postać Katii - twardej, odważnej, nie bojącej się wyrazić głośno swojego sprzeciwu wobec złych decyzji ojca.
Ogromnie ucieszyło mnie natomiast ponowne spotkanie z rodzicami Luizy. Autorka odwaliła kawał dobrej roboty, kreując te postaci. Z jednej strony to tacy zwyczajni, prości ludzie, ale emanuje od nich takie ciepło i dobroć, że nie sposób ich nie lubić. Tam, gdzie się pojawiają, powieść zyskuje zupełnie inny charakter. Wnoszą do niej światło, radość i nadzieję na szczęśliwe zakończenie tej historii. Właśnie w tych fragmentach najwyraźniej przejawia się moim zdaniem talent autorki do tworzenia bohaterów wyjątkowych, a jednocześnie tak bliskich naszym sercom. Żałuję tylko, że nie było ich w tym tomie więcej.
Wątek romantyczny tym razem niestety mnie rozczarował. Bad boy'a, który zmienia się, bo dopadło go prawdziwe uczucie, mogę jeszcze dźwignąć, ale to już przerosło moje siły. Syndrom sztokholmski przeradzający się w szczerą miłość? Ot tak? Bo się dogadali, że on nie będzie jej już do niczego zmuszać i nagle koszmar zmienia się w sielankę?! Przykro mi, ale to już nie dla mnie. Może gdyby dodać tu jakiejś głębi, rozciągnąć to trochę w czasie... Ale ukazanie tego w ten sposób zupełnie do mnie nie przemawia.
Po lekturze książki "Zapomnij, że istniałem" miałam mieszane odczucia. Zabierając się za kontynuację, liczyłam na więcej, o wiele więcej. Zwłaszcza że prolog napisany był wprost genialnie, a zakończenie mocno mnie zaintrygowało. Ale "Pamiętaj, że byłam" wypada - w moim odczuciu - słabiej niż tom pierwszy. Owszem, może stanowić lekką i nawet całkiem przyjemną lekturę, tyle że mnie ta historia po prostu nie przekonała. Jeśli poprzednia część przypadła Wam do gustu, ta również powinna się spodobać. Ja na ostatni tom już się nie zdecyduję.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

Poprzedni tom trylogii:




niedziela, grudnia 20, 2020

Chłopiec o sercu z kamienia - "Dlaczego Król Elfów nie znosił baśni" Holly Black, Rovina Cai [OKRUTNY KSIĄŻĘ #3,5] *Zuzanna*

Chłopiec o sercu z kamienia - "Dlaczego Król Elfów nie znosił baśni" Holly Black, Rovina Cai [OKRUTNY KSIĄŻĘ #3,5] *Zuzanna*
Autor: Holly Black
Ilustracje: Rovina Cai
Tytuł: Dlaczego Król Elfów nie znosił baśni
Cykl: Okrutny Książę, tom 3,5
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: Jaguar

Tęskniliście za Cardanem i Jude? Marzy Wam się powrót do elfowego świata wykreowanego przez Holly Black? Możecie śmiało sięgać po nową, przepięknie wydaną książkę autorki - "Dlaczego Król Elfów nie znosił baśni".
Książę Cardan, od dziecka ignorowany, wzgardzony i nienawidzony, postanawia odgrywać w swojej historii rolę czarnego charakteru. I przez długi czas jest to jedyne, co mu naprawdę dobrze wychodzi. Choć dotąd nikt nie opowiadał mu baśni, opowiastki Aslog, trollowej wiedźmy, zdają się trafiać wprost do jego serca i zdradzają na jego temat naprawdę wiele...
Bardzo chętnie powróciłam do bohaterów znanych mi z trylogii Okrutnego Księcia. Głównie dlatego, że wspomniana książka jest swoistym uzupełnieniem tamtej historii. Dzięki niej możemy troszkę bliżej poznać postać Cardana i lepiej zrozumieć motywy kierujące jego postępowaniem. Autorka ukazuje nam wydarzenia z przeszłości, które odegrały istotną rolę w kształtowaniu jego charakteru, ale na tym nie poprzestaje. Pozwala także spojrzeć nieco w przyszłość i choć nie zdradza wiele, robi drobny ukłon w stronę tych czytelników, którzy zastanawiali się, co było dalej.
Nowa powieść Holly Black zachwyca przede wszystkim przepięknym, bardzo starannym sposobem wydania. Ilustracje Roviny Cai idealnie pasują do tekstu i tworzą wyjątkowy, magiczny nastrój. Uwagę przyciągają nie tylko rysunki rozpoczynające każdy z rozdziałów, ale także ozdobne inicjały, bordiury czy strony z powracającym motywem wyrastających z książki gałęzi. Już same efekty wizualne to dla mnie mistrzostwo. Tę powieść można obracać w dłoniach, oglądać i podziwiać bez końca. A szyto-klejona oprawa sprawi, że posłuży nam ona naprawdę długo.
"Dlaczego Król Elfów nie znosił baśni" to wprost idealny prezent dla każdego miłośnika Okrutnego Księcia Holly Black. Stanowi nie tylko ciekawe uzupełnienie znanej nam już historii, ale również przepiękne dzieło sztuki, do którego można wracać wiele razy, zachwycając się nim wciąż na nowo. Polecam!
Zuzanna


Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!


piątek, grudnia 11, 2020

Powrót do magicznego świata elfów - "Zła królowa" Holly Black [Elfy ziemi i powietrza #1] *Zuzanna*

Powrót do magicznego świata elfów - "Zła królowa" Holly Black [Elfy ziemi i powietrza #1] *Zuzanna*
Autor: Holly Black
Tytuł: Zła królowa
Cykl: Elfy ziemi i powietrza, tom 1
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Jaguar

Po "Okrutnym księciu" Holly Black powrót do stworzonego przez nią świata elfów z każdym tomem przynosił mi coraz więcej radości. Te piękne, a zarazem śmiertelnie niebezpieczne istoty całkowicie mnie oczarowały. Jednak "Zła królowa", będąca debiutem autorki, pozostawiła mnie z zupełnie odmiennymi wrażeniami.
Nastoletnia Kaye często zmienia miejsce zamieszkania, podróżując z zespołem matki. Niespodziewanie sytuacja zmusza je jednak do powrotu w rodzinne strony. Pewnej nocy dziewczyna spotyka w lesie rannego elfa - rycerza Roibena z Dworu Termitów - i ratuje mu życie, w zamian otrzymując obietnicę udzielenia odpowiedzi na trzy pytania. Wkrótce kontaktują się z nią dawni przyjaciele i proszą o pomoc w związku ze zbliżającym się świętem Tith.
Nawet nie mając wiedzy o tym, że "Zła królowa" to debiut Holly Black, da się wyraźnie odczuć, że do poziomu znanego nam z trylogii Okrutnego księcia jeszcze wiele brakuje. Przez większą część książki miałam wrażenie, że autorka nie przemyślała dobrze jej treści, a to, co czytałam, mocno zniechęcało mnie do dalszej lektury.
Niektóre zachowania bohaterów były dla mnie dziwaczne i nielogiczne. Kaye boi się porozmawiać z przyjaciółką i wyjaśnić jej pewną sytuację, bo jest pewna, że ta jej nie uwierzy. Tymczasem wystarcza zdawkowa rozmowa telefoniczna, a Janet przyjmuje wszystko bez mrugnięcia okiem. Inna sytuacja. Koleś spotyka przyjaciółkę siostry. Skóra jej się łuszczy, schodzi praktycznie całymi płatami, pod spodem jest zielona, ma zupełnie inne oczy, a do tego wyrastają jej skrzydła. Co robi? Nie ucieka, nie krzyczy, nie boi się. Nawet się zbytnio nie zastanawia, co jej jest. Pożycza jej swoje ciuchy (nawet wycina w bluzie dziurę na skrzydła), a potem spokojnie idzie po napój.

Moim zdaniem w "Złej królowej" znalazło się też zbyt mało informacji na temat zwyczajów elfów i obowiązujących w ich świecie praw. Sporo pamiętam właśnie z "Okrutnego księcia" i kolejnych tomów tej trylogii, ale myślę, że bez tej wiedzy nie byłabym w stanie zrozumieć pewnych wydarzeń. Chociażby scena w barze, gdy wkurzona Kaye mówi do Roibena, żeby pocałował ją w... pewną część ciała, a on to właśnie robi. Owszem, było śmiesznie, ale chwilę mi zajęło skojarzenie, dlaczego tak właśnie musiał postąpić. Autorka mogłaby przy tej okazji wiele wyjaśnić, ale o tym, jak wielką władzę dawała znajomość pełnego imienia elfa, wspomina dużo później.

Poza tym bezustannie irytowała mnie naiwność głównej bohaterki i jej ślepa wiara w to, że przyjaciele z dzieciństwa nie pozwolą jej skrzywdzić, chociaż od lat się z nią nie kontaktowali. Do tego znali prawdę o jej pochodzeniu, ale przez cały czas ją przed nią ukrywali. Do samego planu złożenia jej w ofierze podchodziła tak beztrosko i bezrefleksyjnie, że aż ciężko mi było to czytać.
W zasadzie sytuacja uległa poprawie dopiero w ostatnich rozdziałach powieści. Akcja zdecydowanie przyspieszyła, a działania bohaterów stały się bardziej naturalne. Historia wreszcie nabrała sensu i stała się naprawdę wciągająca. W końcu mogłam cieszyć się lekturą, nie łapiąc się co chwilę za głowę.
Ze wszystkich przeczytanych przeze mnie jak dotąd książek Holly Black "Zła królowa" zrobiła na mnie najgorsze wrażenie. Większa część tej powieści była moim zdaniem po prostu słaba. Choć pomysł był ciekawy, powieść strasznie dużo traci na tym, że jest niedopracowana. Czasem brak w niej logiki, czasem informacji, które pomogłyby czytelnikowi lepiej zrozumieć zamysł autorki. Chociaż końcowe rozdziały robią całkiem dobrą robotę, ratując tę opowieść, to i tak trylogia Okrutnego księcia wypada przy niej o niebo lepiej.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!


Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger