Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alkoholizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alkoholizm. Pokaż wszystkie posty

środa, lutego 16, 2022

W bezdusznych szponach współczesnego świata – „Samotności” Kamila Zinczuka

W bezdusznych szponach współczesnego świata – „Samotności” Kamila Zinczuka

 Autor: Kamil Zinczuk
Tytuł: Samotności
Liczba stron: 246
Wydawnictwo: Narracje

Powiedzieć, że samotność ma wiele twarzy, to jak stwierdzić, że dużo jest kropel wody w oceanie lub ziaren piasku na pustyni. Jedno wielkie niedopowiedzenie. Według mnie samotność ma twarz każdego z nas, bo nie urodził się jeszcze taki człowiek, który by jej nigdy w życiu nie doświadczył. Może pojawić się niepostrzeżenie i po chwili zniknąć lub zagościć w naszym życiu na dłużej, stając się wierną towarzyszką codzienności. Z każdym dniem coraz bardziej znajomą i łatwiejszą do zaakceptowania.
W książce Kamila Zinczuka znajdziemy sześć tekstów ukazujących prawdziwe oblicze współczesnego świata. Takie do bólu autentyczne, odarte z wszelkich iluzji. Podczas gdy zewsząd zalewają nas obrazy sztucznie upiększone tysiącami filtrów, kreujące fałszywe wizje szczęścia i dobrobytu, autor odziera je skutecznie z kolejnych warstw. Dobitnie uświadamia czytelnikowi, że to wszystko jest tylko na pokaz, a rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
Niektórzy z bohaterów tych opowieści mogą nawet uchodzić za ludzi sukcesu, przynajmniej w takim sensie, jak postrzega to dzisiejszy świat. Tak naprawdę jednak wszyscy bez wyjątku są straszliwie zagubieni. Nie potrafią odnaleźć własnego miejsca w otaczającej ich rzeczywistości. Goniąc za tym wszystkim, co promuje współczesna kultura, gubią sens życia. Kolejne osiągnięcia dają im złudne poczucie chwilowego triumfu, popychając wciąż dalej, ścieżką, która nie ma końca. Nigdy nie znajdą tam spełnienia ani szczęścia, zawsze czegoś będzie im brakować. W pogoni za iluzją mogą nawet nie zauważyć, że stali się niewolnikami technologii, więźniami systemu i zakładnikami starającymi się ze wszystkich sił sprostać irracjonalnym oczekiwaniom własnym i innych ludzi.
Egzystencjalną pustkę próbują zapełnić przypadkowymi znajomościami, pracą, imprezami i używkami. Alkohol stanowi dla nich remedium na wszelkie problemy. Regularnie znieczulają się, by wymazać z pamięci bolesne wspomnienia, uciszyć niechciane myśli, przestać odczuwać jakiekolwiek emocje. Ale taki stan trudno nazwać życiem, to raczej desperacka próba ucieczki przed nim, smutna wegetacja w oczekiwaniu na nieuchronny koniec. Nie wszyscy jednak ostatecznie godzą się na taki los. Docierają do momentu nazywanego tutaj punktem węzłowym i postanawiają wziąć sprawy we własne ręce. Uwolnić się. W taki czy inny sposób.
Kamil Zinczuk wyjątkowo zręcznie operuje słowem, otwierając nam szeroko oczy na świat, który niby jest tak blisko, na wyciągnięcie ręki, ale jednak staramy się go nie dostrzegać. Być może ukazuje gorzki obraz naszej własnej codzienności, a może życie, które toczy się tuż obok. W tej bezrefleksyjnej, egocentrycznej rzeczywistości staliśmy się mistrzami funkcjonowania z zamkniętymi oczami, by nie dostrzegać innych ludzi. Zresztą jak moglibyśmy zauważyć, że potrzebują pomocy, kiedy tak bardzo skupiamy się na wypieraniu ze świadomości swoich własnych problemów? Udajemy, często sami przed sobą, że ich nie ma, zajęci mozolnym nakładaniem kolejnych warstw filtrów, tworząc iluzję udanego życia. Kamuflaż, który pozwoli wtopić się w tłum i dopasować do reszty społeczeństwa. Tak samo nieszczęśliwego, samotnego i zagubionego. I starającego się ze wszystkich sił, by tego nie okazać.
Samotności to książka, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Objętościowo dość niepozorna, choć przekaz, jaki za sobą niesie, do lekkich już nie należy. Uderza mocno i celnie, obnażając to wszystko, co kryje iluzorycznie idealna fasada dzisiejszego świata. Samotności i lęki towarzyszące nam na każdym kroku, choć tak starannie próbujemy ukryć ich obecność. Autor roztacza przed nami obraz przygnębiający, lecz jak najbardziej autentyczny. Zmusza do głębokiej refleksji nie tylko nad własnym życiem, ale także nad tym wszystkim, co nas otacza, dotyka, ogranicza i zniewala. Co ważne, ukazuje jednocześnie, że nawet na gruzach rozpadającego się świata można dostrzec światełko nadziei. Choć niektóre fragmenty wydawały mi się zbyt rozwlekłe i niepotrzebnie zagmatwane, a kolejne retrospekcje sprawiały, że momentami gubiłam główny wątek, całość wywarła na mnie wielkie wrażenie. Szczerze polecam!
Zuzanna

niedziela, listopada 17, 2019

Nowa para butów, nowe przygody Antoniny - "Czarne lakierki" Wandy Szymanowskiej *Zuzanna*

Nowa para butów, nowe przygody Antoniny - "Czarne lakierki" Wandy Szymanowskiej *Zuzanna*
Autor: Wanda Szymanowska
Tytuł: Czarne lakierki
Liczba stron: 168
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Zielone kalosze, niebieskie sandały, czerwone szpilki - to już było. Tym razem Antonina wybiera... czarne lakierki. Co to oznacza dla powieści będącej zwieńczeniem tzw. tryptyku obuwniczego Wandy Szymanowskiej? Z czym jeszcze przyjdzie się zmierzyć głównej bohaterce?
Antonina przeżyła naprawdę wiele. Po ucieczce od byłego już męża zamieszkała w małej chatynce na wsi. Wśród nowych przyjaciół odnalazła wreszcie swoje miejsce i spokój ducha. To jednak jeszcze nie koniec perypetii odważnej kobiety. Razem ze Stenią planują bowiem otwarcie w Ruczaju ekskluzywnego klubu dla kobiet. Czy uda im się pogodzić nowe obowiązki z dotychczasowymi, ustrzec Mundka przed powrotem do nałogu, pomóc Gienkowi i do tego uświadomić okolicznym mieszkańcom, że wiara w zabobony nie popłaca?
Z wielką przyjemnością wróciłam do znanej mi już serii pani Wandy Szymanowskiej. Antonina ze swoją wolą walki, chęcią pomagania innym, zaradnością, odwagą i wielką mądrością życiową stała się jedną z moich ulubionych bohaterek literackich. Kiedy już stawia sobie jakiś cel, nikt i nic nie może jej przeszkodzić w jego realizacji. A że cele ma nad wyraz szczytne, tylko dodaje jej to uroku. Także i tym razem Tosia aktywnie uczestniczy w wydarzeniach mających wspierać mieszkańców Ruczaju. Wprawdzie przy niezwykle głośnej i energicznej Steni bohaterka schodzi na dalszy plan, ale przyjaciółka uparcie i nieubłaganie wciąga ją w sam środek wszystkich zdarzeń, upewniając się, że nic ich nie ominie.


Być może minęło trochę zbyt dużo czasu od mojej lektury poprzednich części tej serii, ale odniosłam wrażenie, że tam jednak więcej się działo. W "Czarnych lakierkach" także na nudę nie można narzekać, choć pojawiające się problemy zostają zażegnane zaskakująco szybko. Przyznam szczerze, że brakowało mi nieco tej niepewności i dreszczyku emocji z poprzednich tomów. Z drugiej strony autorka zafundowała już swoim bohaterkom tyle wrażeń, że zasłużyły sobie na nieco więcej szczęścia od losu, więc nie przeszkadzało mi to zbytnio, choć lekki niedosyt pozostał.

Bardzo miło wspominam wszystkie dotychczasowe tomy przygód Antoniny - "Zielone kalosze", "Niebieskie sandały" i "Czerwone szpilki". Główna bohaterka głęboko zapadła mi w pamięci i z pewnością łatwo o niej nie zapomnę. Zaczynając przygodę z twórczością pani Wandy, nie sądziłam, że losy kobiety w dojrzałym wieku zdołają mnie zainteresować i wciągnąć aż do tego stopnia. Świetnie wykreowane bohaterki i lekki styl autorki sprawiają, że książki te czyta się z prawdziwą przyjemnością. Jeśli jeszcze ich nie poznaliście, polecam! Być może świąteczne przygotowania Tosi i Steni wprowadzą w bożonarodzeniowy nastrój i Was.
Zuzanna


Wyzwania:



czytam bo polskie wyzwanie czytelnicze

środa, lipca 25, 2018

[PRZEDPREMIEROWO] "Wszystko, czego pragnęliśmy" Emily Giffin

[PRZEDPREMIEROWO] "Wszystko, czego pragnęliśmy" Emily Giffin
Autor: Emily Giffin
Tytuł: Wszystko, czego pragnęliśmy
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Otwarte
Premiera: 1 sierpnia 2018

Pieniądze otwierają niejedne drzwi... i potrafią zamknąć wiele ust. Gdzie przebiega granica, za którą nie ma już odwrotu? W którym momencie osoba korzystająca ze swoich środków czy pozycji społecznej przestaje zasługiwać na miano dobrego człowieka i staje się pozbawionym zasad moralnych potworem?
Nina i Kirk Browningowie żyją w luksusie. Olbrzymi, piękny dom w prestiżowej dzielnicy miasta, uczestnictwo w galach dobroczynnych i spotkania ze znajomymi w country clubie to dla nich codzienność. Niczego nie odmawiają także swojemu jedynemu synowi, Finchowi. To dlatego nastolatek jeździ do szkoły własnym mercedesem klasy G, a kilkaset dolarów za bilet na koncert nie robi na nim żadnego wrażenia. Uczęszcza do Windsor - elitarnego liceum, które regularnie otrzymuje od jego rodziców hojne dotacje. Jedno zdjęcie z imprezy rozesłane do kolegów wprowadza w ich uporządkowane dotąd życie spore komplikacje. Wybucha skandal, a Nina i Kirk próbują jakoś sobie z nim poradzić, każde na swój własny sposób. Sfotografowana dziewczyna - Lyla Volpe - wychowywana przez samotnego ojca, wcale nie chce nagłaśniania sprawy i ukarania winnych. Pragnie jedynie, by jak najszybciej zapomniano o całej aferze. Niestety sytuacja zdaje się z każdym dniem komplikować coraz bardziej.
Autorka postawiła na narrację pierwszoosobową, wydarzenia relacjonuje naprzemiennie troje bohaterów - Nina, Lyla i Tom. Uważam to za ogromny plus tej powieści. Dzięki takiemu zabiegowi nie tylko można łatwiej wczuć się w sytuację poszczególnych postaci i zrozumieć kierujące nimi motywy, ale także spojrzeć na całość fabuły z kilku różnych perspektyw. Doceniam to tym bardziej, że Emily Giffin wcale nie porusza błahych tematów. Nadużycia wobec kobiet, alkoholizm, próba samobójcza, materialistyczne podejście do życia, wykorzystywanie wpływów i uprzywilejowanej pozycji społecznej do wyciszania niewygodnych sytuacji, podziały na dzieci z tzw. "dobrych domów" i te z rodzin mniej zamożnych, rozpad małżeństwa, samotne rodzicielstwo czy nawet gwałt - to wszystko znajdziemy w jej najnowszej książce.

Mimo tak trudnej, ciężkiej tematyki, język i styl powieści pozostają proste i przejrzyste, dzięki czemu czytało mi się ją bardzo szybko i przyjemnie. Prawdziwa wersja wydarzeń pozostawała tajemnicą aż do samego końca, wciąż towarzyszyły mi wątpliwości, kto z bohaterów kłamie i do jakiego stopnia jego słowa są fałszywe. Wciągnęłam się niesamowicie, a wykreowani przez autorkę bohaterowie intrygowali i wywoływali u mnie pełną gamę emocji, od sympatii, przez współczucie, aż po głęboką niechęć. Najbardziej polubiłam Ninę. Tej wyjątkowej kobiety pieniądze ani pozycja społeczna nie zdołały wypaczyć i choć nie było to dla niej łatwe, stanęła po właściwej stronie. Jej skomplikowana historia poruszyła mnie nie mniej niż to, co przydarzyło się Lyli.
"Wszystko, czego pragnęliśmy" z pewnością zostanie w mojej pamięci na długo. Historia opowiedziana przez Emily Giffin wciągnęła mnie, trzymając w niepewności do samego końca. Autorka skutecznie wodziła mnie za nos, raz wierzyłam w dobre intencje Fincha, to znów kwestionowałam jego szczerość, nie mogąc zdobyć się na jednoznaczną ocenę jego osoby. Ta wielowątkowa powieść głęboko mnie poruszyła, wywołując szereg różnorodnych emocji i skłaniając do refleksji nad współczesnym światem. Polecam ją każdemu, kto nie boi się trudnych tematów.
Zuzanna

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi CzytamPierwszy!




Wyzwanie:

wtorek, maja 15, 2018

Rodzinne tajemnice ukryte wśród winorośli - "Ogród z marzeń" Carmen Santos

Rodzinne tajemnice ukryte wśród winorośli - "Ogród z marzeń" Carmen Santos
Autor: Carmen Santos
Tytuł: Ogród z marzeń
Liczba stron: 544
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 18 stycznia 2018

Niektóre tajemnice powinny pozostać na zawsze nieodkryte. Cóż bowiem z tego, że ktoś pozna sekret strzeżony od lat, jeśli przyniesie mu to jedynie ból i nowe zmartwienia? Niewiedza dręczy i spędza sen z powiek, ale prawda także potrafi czasem złamać człowieka, zniszczyć mu życie, a nawet odebrać to, co dla niego najcenniejsze. 
Rodolfo Montero, młodszy syn Fausto, po studiach prawniczych zostaje przez ojca wysłany do Paryża. Ma tam zgłębiać tajniki handlu winami, by pomóc rozwinąć rodzinny interes. Gdy poznaje Marcela de Montaignac, ten pokazuje mu uroki miasta i przedstawia śmietance towarzyskiej. Odważny, wyzwolony i tętniący życiem Paryż lat dwudziestych XX wieku robi na mężczyźnie ogromne wrażenie. Wraz z nowym przyjacielem uczestniczy w przyjęciach Cole'a i Lindy Porterów, podziwia występy Josephine Baker, a nawet spotyka w kawiarni Ernesta Hemingwaya. Pewnego wieczoru dostrzega piękną dziewczynę tańczącą charlestona. Oczarowany, nie może oderwać od niej wzroku. To młodsza siostra Marcela, więc swój związek starają się utrzymać w tajemnicy. Sielankę zakochanej pary zakłóca jednak tragiczna wiadomość - Fausto Montero nie żyje, a Rodolfo musi wracać do Hiszpanii, by zająć się odziedziczonymi winnicami. W tajemnicy przed rodziną dziewczyny młodzi szybko się pobierają i wyjeżdżają z kraju. Ale czy przyzwyczajona do luksusów arystokratycznego życia 19-latka zdoła się odnaleźć w surowej i zimnej posiadłości Casa de la Loma?
W "Ogrodzie z marzeń" Carmen Santos dzieje się stosunkowo niewiele, zwłaszcza biorąc pod uwagę objętość tej powieści. Chociaż liczba przeczytanych przeze mnie stron sukcesywnie rosła, często miałam wrażenie, że utknęłam w jakimś punkcie i stoję w miejscu. Nie znaczy to jednak, że lektura nie sprawiała mi przyjemności. Wręcz przeciwnie. Autorka wprowadziła wiele naprawdę ciekawych wątków. Mocno zaintrygowały mnie fragmenty dotyczące chociażby zagadkowej śmierci Fausto, jego przeszłości, przyjaźni z Severo Andrade, która później przerodziła się w nienawiść czy udziału Dionisio w wojnie w Maroku... Nie przeszkadzało mi nawet to, że kolejne wydarzenia dało się bez większego problemu przewidzieć. Historia opowiedziana przez Carmen Santos nadal wciągała, intrygowała i wzruszała, a przy tym pozwalała przyjrzeć się realiom lat dwudziestych ubiegłego wieku, umieszczając na przeciwstawnych biegunach arystokrację postępowego Paryża i mieszkańców hiszpańskiej wioski.
Sięgając po powieść "Ogród z marzeń", nie wiedziałam tak do końca, na co się piszę. Spodziewałam się żywszej i... bogatszej fabuły. Tymczasem historię opowiedzianą przez Carmen Santos odebrałam raczej jako senne wspomnienie dawnych czasów, przetykane tu i ówdzie wybuchami prawdziwej akcji. Kiedy już coś się faktycznie działo, rzeczywiście było porywająco. Choć w międzyczasie życie bohaterów zdawało się niemal zastygać w miejscu w oczekiwaniu na jakąś iskrę, która ich obudzi i popchnie w odpowiednim kierunku. Z pewnością nie jest to powieść dla osób lubujących się w galopującej akcji z minimalną ilością opisów. Tutaj jest ich naprawdę sporo. Jeśli jednak lubicie spokojnie i bez pośpiechu cieszyć się niebanalną, wielowątkową lekturą, "Ogród z marzeń" idealnie się do tego nadaje. Czytany w biegu wiele straci ze swego uroku. Potraktujcie go jak wyprawę na spacer uliczkami Paryża. Idźcie powoli, rozglądając się i chłonąc całą ich magiczną atmosferę. Dajcie się poprowadzić autorce i stopniowo odkrywać przed Wami wszystkie sekrety. Na pewno nie pożałujecie i zapamiętacie tę historię na dłużej. Polecam.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu!
Wyzwania:

środa, kwietnia 11, 2018

Gdy dręczyciel zmienia front - "Bad Boy's Girl" Blair Holden [BAD BOY'S GIRL #1]

Gdy dręczyciel zmienia front - "Bad Boy's Girl" Blair Holden [BAD BOY'S GIRL #1]
Autor: Blair Holden
Tytuł: Bad Boy's Girl
Cykl: Bad Boy's Girl, tom 1
Liczba stron: 424
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 15 lutego 2018

Spora nadwaga, masa kompleksów, drastycznie niska samoocena - życie nastolatki bywa naprawdę trudne. W przypadku Tessy O'Connell to jednak nie wszystko. Choć udało jej się schudnąć i etap Baryły ma już za sobą, problemów - wbrew pozorom - wcale jej nie ubywa. Wręcz przeciwnie. Ostatni rok szkoły średniej zapowiada się wprost fatalnie. Czy dziewczyna zdoła stawić czoła dręczycielom i przezwycięży własne lęki?
Tessa przyjaźniła się z Nicole od czasów przedszkola. A przynajmniej tak jej się wydawało. Przez lata zwierzała się jej ze wszystkich sekretów, w tym także ze swoich uczuć do Jaya Stone'a. Przeżyła więc ciężki szok, gdy Nicole niespodziewanie porzuciła ją na rzecz szkolnej popularności. Nastolatka pokornie usunęła się w cień, starając się pogodzić z sytuacją. Okazało się jednak, że to dopiero początek zmian. Wyzwiska, nieustanne złośliwości i zastraszanie na stałe weszły do programu dnia, ale decydujący cios, w samo serce, przyszedł później. Nicole zabrała miłość jej życia, owijając sobie Jaya wokół palca i ograniczając ich kontakty do minimum.

Tymczasem ze szkoły wojskowej wraca Cole, przyrodni brat Jaya, który gnębił Tessę przez 10 lat. Na samą myśl o nim dziewczynę ogarnia autentyczna panika. Zmuszona przez rodziców do wizyty w domu Stone'ów, przygotowuje się na najgorsze. Wprawdzie znów pada ofiarą głupiego dowcipu, jednak Cole uparcie twierdzi, że się zmienił i chce się z nią zaprzyjaźnić. Czy to w ogóle możliwe? I jak zaufać byłemu dręczycielowi?
Zabierając się za powieść "Bad Boy's Girl", znałam już mniej więcej przebieg fabuły. Skąd? Za sprawą gry o tym samym tytule, na którą natknęłam się jakiś czas temu w aplikacji Episode - Choose Your Story. Spodobała mi się, więc gdy tylko dowiedziałam się o książce, stwierdziłam, że absolutnie muszę ją przeczytać. Tym sposobem zyskałam zdecydowanie więcej akcji (a to dopiero pierwszy z trzech tomów), bardziej rozbudowany portret psychologiczny bohaterów, no i przeogromną dawkę humoru! Choć nie zawsze było wesoło, bo trudnych i przygnębiających wątków wbrew pozorom tu nie brakuje, to przy lekturze świetnie się bawiłam. 
Ogromnie polubiłam Tessę i mimo że jej bierna postawa wobec Nicole i Jaya mocno mnie irytowała, to w pewnym stopniu mogłam się z nią identyfikować. Chociażby pod względem miłości do spania, czekolady i przemożnej chęci ukrycia się przed całym światem w stresujących sytuacjach. Cole również wywarł na mnie dobre wrażenie, ale w wielu sytuacjach zachowywał się zbyt idealnie. To, że w końcu czymś poważnie podpadnie, było więc tylko kwestią czasu. Co do Nicole i Jaya... wkurzali mnie oboje, jednak z nich dwojga to chyba Jay bardziej działał mi na nerwy. Żałuję trochę, że brata Tessy, Travisa, było tu tak mało. On i Beth (jedna z przyjaciółek głównej bohaterki) to moim zdaniem postaci z dużym potencjałem.

Pierwszą część cyklu Blair Holden czytało mi się szybko i nadzwyczaj przyjemnie. Poczucie humoru autorki idealnie wpasowuje się w mój gust, chyba w każdym rozdziale znalazło się coś, co mnie rozbawiło. Nie zawsze było mi jednak do śmiechu. Problemy, jakim bohaterowie tej powieści muszą stawić czoła, wcale do błahych nie należą. Zaniżona samoocena, znęcanie się, alkoholizm, rozpad rodziny czy utrata rodzica to tylko część z nich. W tych niełatwych warunkach nawiązują przyjaźnie, zakochują się, uczą się ufać sobie nawzajem, budują poczucie własnej wartości i ze wszystkich sił walczą o szczęście. Blair Holden mocno mnie zaintrygowała i czekam na więcej. Kolejne tomy "Bad Boy's Girl" mają już zarezerwowane miejsce na mojej półce. Jeśli gustujecie w dobrych i tryskających humorem młodzieżówkach - polecam!

Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

Wyzwanie:

sobota, maja 27, 2017

[BOOK TOUR] "Urodzeni, by przegrać" Igi Wiśniewskiej

[BOOK TOUR] "Urodzeni, by przegrać" Igi Wiśniewskiej
Autor: Iga Wiśniewska
Tytuł: Urodzeni, by przegrać
Liczba stron: 300
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Organizatorka akcji: Cyrysia z bloga
Literacki Świat Cyrysi

Regulamin


Czasem wystarczy chwila nieuwagi, by stała się tragedia. Kilka minut może zmienić wszystko, zniszczyć człowieka, jego rodzinę, przekreślić plany na przyszłość. Poczucie winy może go zadręczać do końca jego dni. Bohaterów powieści "Urodzeni, by przegrać" prześladuje mroczna przeszłość, lecz czy na pewno właśnie taki los ich czeka?
Diana i Karol byli kiedyś parą. Nie traktowali jednak tego uczucia zbyt poważnie, a po tragicznym wydarzeniu, które dotknęło jej rodziny, dziewczyna postanowiła zakończyć ich relację. Po latach spotykają się ponownie na jednej z imprez w stolicy. Oboje wyjechali ze swojej rodzinnej miejscowości i zaczęli studia w Warszawie, on ekonomię, ona medycynę. Zaskoczenie jest ogromne. W końcu szanse, by obydwoje przeprowadzili się do tego samego miasta i jeszcze zdołali wpaść na siebie w prawie dwumilionowym tłumie, były niemal równe zeru. Żadne z nich nie wierzy w przypadki i postanawiają odnowić znajomość. Co z tego wyniknie? Czy uda im się zostawić wreszcie przeszłość za sobą i zawalczyć o szczęście?
Diana to z pozoru zwyczajna studentka, a przynajmniej taką próbuje udawać. Większość czasu poświęca nauce, świadoma, jak wymagający i czasochłonny kierunek studiów wybrała. Ma jedną bliską przyjaciółkę, ale nawet ona nie zna wszystkich tajemnic dziewczyny. Ten jeden największy sekret nie daje o sobie zapomnieć. Minęło pięć lat od zdarzenia, które złamało Dianę, zmieniając jej życie na zawsze. Poczucie winy i świadomość, że rodzice nigdy jej nie wybaczą, zżera ją od środka. Choć czuje się samotna, nie potrafi zbliżyć się do nikogo, zdając sobie sprawę, iż nie byłaby w stanie całkowicie otworzyć się przed drugą osobą i zwierzyć z tego, co ją dręczy.

Karol z kolei jest typowym "niegrzecznym chłopcem", który wychował się na ulicy cieszącej się złą sławą. Ojciec alkoholik znęcał się nad rodziną, więc gdy tylko nadarzyła się taka okazja, chłopak uciekł z domu, zdeterminowany, by już nigdy tam nie wrócić. Choć ma za sobą kryminalną przeszłość, stara się normalnie żyć. Dostał pracę na siłowni i podjął zaoczne studia. Mieszka z szalonym imprezowiczem, Haribo i to właśnie dzięki niemu drogi Karola i Diany znów się krzyżują.
Po powieści Igi Wiśniewskiej nie spodziewałam się fajerwerków. W końcu uczucie między dziewczyną z dobrego domu i "niegrzecznym chłopcem" to temat wyeksploatowany już chyba do granic możliwości. Ona zazwyczaj nie dogaduje się z rodzicami, a on ma całą masę innych kłopotów. I chociaż pod tym względem historia Diany i Karola nie zaskakuje, to jednak ma w sobie to coś, co wciągnęło mnie do ich świata i zaciekawiło na tyle, że z trudem odrywałam się od lektury. Problemy, z jakimi borykają się bohaterowie, są niezwykle poważne, dzięki czemu cała opowieść nabiera głębi. Pragnienie uzyskania przebaczenia, przeżywanie żałoby, samotność, odrzucenie przez własnych rodziców, alkoholizm czy depresja w żadnym razie nie są banalne i sprawiają, że podczas lektury zalewają nas różne emocje. Choć ogólny zarys fabuły jest dość przewidywalny, warto sięgnąć po tę pozycję dla tego wszystkiego, co autorka zawarła pomiędzy. Dla emocji, poważnych problemów skłaniających do refleksji, humoru, lekkiego i barwnego języka oraz wszystkich mniej oczekiwanych wydarzeń i zwrotów akcji. Polecam zwłaszcza wielbicielom nurtu new adult.

Książka bierze udział w wyzwaniach:



sobota, listopada 12, 2016

Trylogia obuwnicza #3 - "Czerwone szpilki" Wandy Szymanowskiej

Trylogia obuwnicza #3 - "Czerwone szpilki" Wandy Szymanowskiej

Autor: Wanda Szymanowska
Tytuł: Czerwone szpilki
Liczba stron: 139
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Czy rozwódka w średnim wieku ma jeszcze szanse na szczęście? A może pozostaje jej już tylko samotna, nudna egzystencja? Wokół Antoniny wciąż bardzo dużo się dzieje i nadal szuka swojego miejsca w świecie. A niebieskie sandały porzuciła na rzecz czerwonych szpilek... Wyobrażacie sobie babcię w czerwonych szpilkach?!
Ze słonecznego Egiptu główna bohaterka udaje się do Berlina. Ayman jest niepocieszony, że już go opuszcza, ale musi przecież zobaczyć swojego wnuczka! Mogłaby zachwycać się tym nowym członkiem rodziny bez końca, chociaż wypadałoby kiedyś w końcu wrócić do domu. Tyle że nie jest pewna, gdzie tak właściwie jest ten jej dom... Po przyjeździe do Ruczaju znów ma ręce pełne roboty. Dom kultury działa już pełną parą i właśnie przygotowuje wizytę zagranicznych gości. Potrzebny więc będzie tłumacz, a do tego Antonina ma jeszcze przygotować recital. Ayman tymczasem zarzuca ją mailami, Edek ciągle czai się gdzieś w pobliżu, a nowy wójt coraz częściej zagląda w progi jej skromnej chatki. Mimo że dużo się dzieje, Antoninie zaczyna doskwierać samotność. Czy naprawdę szczęście odnajdą wszyscy oprócz niej?
Zanim zabrałam się za czytanie tej trzeciej, ostatniej części przygód Antoniny, zastanawiałam się, gdzie tym razem będzie toczyć się akcja. Kalosze w Ruczaju, sandały w Egipcie, więc szpilki... hmmm, stawiałam na Berlin, bo przecież w czerwonych szpilkach po wiejskich dróżkach nie będzie biegała - myślałam. No i trochę się pomyliłam, ale z drugiej strony niezmiernie ucieszył mnie powrót poznanych już wcześniej ruczajowskich postaci. Zwłaszcza Steni i jej charakterystycznego darcia się (w mailach nie miała okazji, więc zdążyłam już za tym zatęsknić). Wiele się jednak zmieniło i kilkoro bohaterów bardzo mnie zadziwiło (ale nie zdradzę Wam szczegółów, nawet na to nie liczcie).
Z wielką przyjemnością zatopiłam się w lekturze, próbując jednocześnie zgadnąć, jak zakończy się cała ta historia. Miałam parę teorii, które dość szybko upadły, ale... nie zawiodłam się. W głębi serca na taki właśnie finał liczyłam (chociaż nie obyło się bez większych i mniejszych zaskoczeń). Jeśli lubicie lekkie i niezbyt obszerne lektury, poruszające przy tym tematy z gatunku tych poważniejszych, polecam Wam całą tę trylogię. Nieważne, ile macie lat i gdzie mieszkacie. Dzięki historii Antoniny przekonacie się, że na szczęście zasługuje każdy. Musi tylko znaleźć w sobie siłę, by o nie zawalczyć.

Za możliwość przeczytania wszystkich trzech części serdecznie dziękuję Autorce!
Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger