Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samookaleczanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samookaleczanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, listopada 21, 2021

Tylko martwe ryby płyną z prądem – „Niestandardowi” Michała Pawła Urbaniaka *Zuzanna*

Tylko martwe ryby płyną z prądem – „Niestandardowi” Michała Pawła Urbaniaka *Zuzanna*
Autor: Michał Paweł Urbaniak
Tytuł: Niestandardowi
Wydawnictwo: Mova
Liczba stron: 448

Czy sztuka naprawdę potrafi odmienić życie? Ułatwić zaakceptowanie siebie i pogodzenie się z kompleksami? Wytyczyć nową drogę, poszerzyć horyzonty, pomóc odnaleźć własne miejsce w świecie? Liwia Gawlin tak właśnie twierdzi. Wyrywając innych ludzi z ich poukładanej codzienności, burząc ich obronne mury, powinna jednak zaoferować im coś w zamian, coś więcej niż obietnicę sławy, ale czy ona sama jest na to gotowa?
Wiktor Porocha żyje zupełnie zwyczajnie. Na co dzień pracuje w galerii handlowej, gdzie sprzedaje ludziom internet. W weekendy spotyka się z przyjaciółmi, odwiedza rodziców. I choć niedawno rzuciła go dziewczyna, jego historia mogłaby być taką, jakich wiele. Jednak pewnego dnia, gdy siedzi zaczytany na ławce w parku, zaczepia go obca kobieta, pytając, czy może mu zrobić zdjęcie. W ten sposób poznaje Liwię Gawlin, artystkę i właścicielkę sklepu Stylove. Wkrótce zgadza się wziąć udział w jej nietypowym projekcie – kobieta chce ukazać na fotografiach piękno osób „niestandardowych”, z różnymi defektami. Zaczyna również prowadzić dla swoich modeli warsztaty o sztuce pod nazwą „Soboty z Picassem”. Czy udział w tym przedsięwzięciu rzeczywiście coś w ich życiu zmieni?
Bardzo długo przekonywałam się do głównego bohatera. Jego zachowanie i nastawienie do innych ludzi były wyjątkowo odpychające. Kiedy już się wyjaśniło, z czego to wynika, nadal sądziłam, że przynajmniej do pozostałych uczestników warsztatów będzie miał inne podejście. Tak się jednak nie stało. Tkwiąca w nim złość do wszystkiego i wszystkich wokół nie przewidywała wyjątków. Z czasem przestało mnie to dziwić. Taka kreacja jego postaci bardzo wyraźnie pokazywała, że stawia się on w opozycji do całego świata. Samotny, nierozumiany, niedoceniony, skazany na nijakość, pozbawiony nadziei. Spotkanie Liwii Gawlin i udział w jej projekcie okazuje się początkiem zmian, ale czy na pewno na lepsze? Kiedy człowiek otwiera się na coś nowego, może wiele zyskać. Ale nawet jeśli ten jego świat się powiększa, nadal musi jakoś się w nim odnaleźć. Kiedy dojdzie do wniosku, że i tak nie ma tam dla niego miejsca, paradoksalnie stanie się jeszcze bardziej samotny i rozgoryczony. Jedyne, co zyska, to garść wspomnień i zapewne jeszcze większą świadomość swojej inności i wyobcowania.
Gdy Wiktor zaczyna patrzeć na otaczającą go rzeczywistość z nieco większym optymizmem i nadzieją, autor kontrastuje to z nienawiścią społeczeństwa, która wydaje się wszechobecna. Nawet anonimy otrzymywane przez Liwię nie robiły takiego wrażenia jak komentarze zamieszczane w sieci przez internautów. Nie oszczędzali nikogo, także informacja o tragedii nie przeszła bez echa – hejt i pełne złośliwości wpisy musiały pojawić się i tam. Wyglądały tak prawdziwie, że nie zdziwiłabym się, gdyby zostały przez autora żywcem wciągnięte do powieści z jakiejś strony internetowej. I to z zachowaniem oryginalniej pisowni, pełnej błędów, która jeszcze dodawała im autentyczności. Ale taka właśnie jest ta wirtualna przestrzeń. Można znaleźć w niej wszystko, choć trafić na coś wartościowego coraz trudniej, gdy przykrywają to całe tony wypowiedzi niemających innego celu niż komuś dopiec, skrytykować, wyśmiać czy poniżyć. Czytając to, można dojść do wniosku, że żyjemy w świecie wrednych, pozbawionych empatii psychopatów. A to trochę przeraża.
Michał Paweł Urbaniak stworzył powieść, po którą z całą pewnością warto sięgnąć. Nie jest to lektura lekka i przyjemna, czytana dla zabicia czasu. Ta historia niesie za sobą ogromny ładunek emocjonalny i zmusza do refleksji nad wieloma różnymi aspektami życia. Każe przystanąć i pochylić się nad losem tych, których się nie dostrzega, bo wydają się zbyt zwyczajni i stanowią tylko element jakiegoś nieokreślonego, szarego tłumu. A także tych, których zwykle omija się wzrokiem, gdyż z jakichś powodów nie mieszczą się w ramach obecnie przyjętych kanonów piękna. Polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Autorowi!

środa, czerwca 12, 2019

[PRZEDPREMIEROWO] "W skali od 1 do 10" Ceylan Scott *Natalia*

[PRZEDPREMIEROWO] "W skali od 1 do 10" Ceylan Scott *Natalia*
Autor: Ceylan Scott
Tytuł: W skali od 1 do 10
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: YA!
Premiera: 19 czerwca 2019

Cenię sobie książki z przesłaniem, szczególnie z przesłaniem ważnym. Nie po raz pierwszy czytam o samookaleczaniu czy samobójstwie. Jedne teksty są napisane lepiej, inne gorzej, ale myślę, że nie o to tu chodzi. Tylko o to, by przybliżyć problem, wyczulić młodych ludzi. Przecież nie każdy, kto się tnie, robi to z błahego powodu.
Po śmierci najlepszej przyjaciółki, Iris, stan Tamar zaczyna się pogarszać. Ma myśli samobójcze, okalecza się. Nie może pogodzić się z tym, co się stało, nie umie już normalnie funkcjonować. Postanawia popełnić samobójstwo. Po nieudanej próbie trafia do Lime Grove, szpitala psychiatrycznego dla nastolatków. Nawet tam nie chce dać sobie pomóc, ponieważ dla siebie jest tylko morderczynią. Jednak jedno pytanie nie daje jej spokoju - czy naprawdę jest winna tego, co stało się Iris?
Nie jest to jakaś tam młodzieżówka z błahymi problemami typu: rzucił mnie chłopak, idę się zabić. To bolesna prawda o stracie kogoś ważnego, o tym, jak to wiele to zmienia. Niestety, na gorsze. Niekiedy czujemy się winni jak Tamar, bierzemy całą odpowiedzialność na siebie. Ale czy naprawdę tak to wygląda? Czy mieliśmy wpływ, mogliśmy coś zrobić, by to się nie stało? Są tam też poruszone problemy np. anoreksji, zaburzeń dwubiegunowych. Autorka pokazuje, że nastolatkowie też mają poważne kłopoty i nie należy bagatelizować sygnałów, zwalając to na np. chęć zwrócenia na siebie uwagi.
Książka podobała mi się, ale też trochę się na niej zawiodłam. Fabuła dzieli się na dwie części. Po próbie i przed. W tych po dowiadujemy się, jak się to wszystko zaczęło. Brakuje mi tam dokładniejszego przedstawienia relacji z rodzicami, przyjaciółmi. Chociaż nawet w rozdziałach po tragedii raz na jakiś czas pojawiają się wyżej wymienione postacie. Pobieżne rozmowy, pojedyncze wydarzenia, to zdecydowanie za mało. O nich samych wspomina się niewiele, uważam, że rozbudowanie tych wątków wniosłoby wiele do fabuły i jeszcze bardziej zaciekawiło, to samo dotyczy Iris. Dowiadujemy się, dlaczego to zrobiła, co lubiła i koniec. Niewykorzystany potencjał.
Kolejny minus łączy się z poprzednim. W szpitalu poznajemy Jaspera, Ellie, Alice. Stają się ważni, ale nie tak ważni, by poznać ich jeszcze lepiej. Rozumiem, że autorka skupiła się na przeżyciach Tamar, ale jak już wprowadza się nowe postacie, to warto by było przybliżyć je czytelnikowi trochę bardziej. 

Jak mówiłam wcześniej, książka podobała mi się i już tłumaczę, dlaczego. Otóż Tamar to zwyczajna nastolatka, mająca przyjaciół, przyszłość stoi przed nią otworem. Mogłoby się wydawać, że taka osoba w życiu nie zacznie się ciąć, a jednak. Autorka pokazała, że każdy, nawet szczęśliwy człowiek może zrobić coś takiego. A nie tylko ci, którzy cierpią cały czas.
Problemy nastolatków to nie zawsze zła ocena, kłótnia z rodzicami czy rozstanie. My też możemy mieć poważne zmartwienia, Tamar to nie jedyny przypadek. Cieszę się, że powstaje coraz więcej książek na ten temat. Coraz więcej mówi się o tym i tak powinno być. To lektura, przy której warto się na chwilę zatrzymać i pomyśleć.


                                                                                                                                 Natalia 

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu YA!

czwartek, listopada 15, 2018

Jedno wydarzenie może zmienić wszystko - Eve Ainsworth "Krzywda. Historia moich blizn" *Natalia*

Jedno wydarzenie może zmienić wszystko - Eve Ainsworth "Krzywda. Historia moich blizn" *Natalia*
Autor: Eve Ainsworth
Tytuł: Krzywda. Historia moich blizn
Liczba stron: 300
Wydawnictwo: Zielona Sowa

Samookaleczanie to trudny temat, myślę, że nadal traktowany jak tabu. Mam wrażenie, że rodzice często ignorują pierwsze jego oznaki. Tłumaczą to chęcią zwrócenia na siebie uwagi, mówią, że przecież nie ma powodów, by coś robić. Przecież ma wszystko, czego chce. Ale czy potrafią dostrzec, że pod maską szczęścia kryje się cierpienie?
Gabi to popularna i lubiana dziewczyna w szkole. Kocha jeździć na desce. Ma wiecznie zapracowanego ojca i mamę, z którą nie dogaduje się od zawsze. Jedyną osobą, która rozumiała Gabi, był dziadek. Niestety odszedł, a dziewczyna nie może sobie z tym poradzić. Dodatkowo to wydarzenie jeszcze bardziej dzieli ją z matką. Mimo tego, że ma wspaniałą przyjaciółkę, dusi wszystko w sobie. To sprawia, że zaczyna robić sobie krzywdę.
Nie ma tutaj rozbudowanej fabuły. Autorka skupia się głównie na uczuciach głównej bohaterki. Ukazuje jej dwie strony. Jedna - radząca sobie ze wszystkim, podpora przyjaciółki, a druga niepotrafiąca pogodzić się ze stratą bliskiej osoby. Boi się powiedzieć komukolwiek, że się tnie, ponieważ wie, jak zareagują jej rówieśnicy. Według mnie nie była egoistką ani nie zamykała się na cierpienie innych. Ze wszystkich sił starała się być oparciem dla przyjaciółki, której rodzice własnie się rozwiedli.

Autorka skupia się także na problemach przyjaciół Gabi. To powinno uświadomić ludziom, że każdy ma problemy. Mniejsze, większe, ale ma. Eve Ainsworth pokazuje, że nie wolno mówić "inni mają gorzej". Że nie wolno bagatelizować i szufladkować trudności, ponieważ każdy przeżywa je inaczej.
Krzywda. Historia moich blizn to książka, którą według mnie powinien przeczytać każdy. Jej przesłanie mówi, że nie jesteś sam. Twoi najbliżsi są gotowi ci pomóc, tylko musisz im na to pozwolić. Nie warto dusić w sobie emocji, bo to prowadzi do tragedii.

Natalia

sobota, marca 03, 2018

"Dziewczyna w rozsypce" Kathleen Glasgow

"Dziewczyna w rozsypce" Kathleen Glasgow
Autor: Kathleen Glasgow
Tytuł: Dziewczyna w rozsypce

Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Jaguar


Problemy towarzyszą nam w codziennym życiu. Każdy je ma. Jedni mniejsze, drudzy większe. A jakie kłopoty mogą mieć ludzie w wieku 14, 15, 16 lat? Często dorośli mówią nam, nastolatkom: "A jakie ty możesz mieć problemy?" Trudne kontakty z rodzicami, samookaleczanie to jedne z wielu trudności, z jakimi musi się mierzyć bohaterka książki Kathleen Glasgow "Dziewczyna w rozsypce". 
Książka jest podzielona na trzy części. Zacznijmy od pierwszej. Charlie poznajemy w ośrodku, gdzie dochodzi do siebie po próbie gwałtu, chorobie i wielu innych przeżyciach. Od razu da się zauważyć, że jest zamknięta w sobie, nic nie mówi, przez co jest nazywana Cichą Sue. Jedynym sposobem wyrażania jej uczuć jest rysowanie. W szkicowniku ma cały swój świat. Nagle dzieje się coś niespodziewanego, Charlie wychodzi z ośrodka. Od teraz sama ma wziąć życie w swoje ręce, próbować je poukładać. Tymi wydarzeniami rozpoczyna się druga część. Ta najbardziej mnie poruszyła. Dzięki niej uświadomiłam sobie, że jeśli człowiek czegoś bardzo chce, to osiągnie to za cenę wszystkiego i nic go nie powstrzyma. Co można powiedzieć o ostatniej? Zdradzę Wam tylko jedno. Zakończenie nie jest wcale szczęśliwe. 
"Dziewczyna w rozsypce" to niełatwa książka. Zmusza do refleksji, już na samym początku. Może się wydawać, że opisanych tutaj trudności jest zbyt wiele, jednak myślę, że są one dobrze przedstawione. Najbardziej podoba mi się to, że nie ma tam prostej drogi do szczęścia. Bohaterka musi jeszcze sporo wycierpieć, by je osiągnąć. Minusem może być duża ilość przekleństw oraz brutalność. Polecam ją wszystkim, ale wiem, że nie każdemu się spodoba. 

Książka uczy wielu rzeczy. Moim zdaniem najważniejszym przesłaniem jest to, by nigdy się nie poddawać.

LostGirl



Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger