Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, listopada 17, 2019

Nowa para butów, nowe przygody Antoniny - "Czarne lakierki" Wandy Szymanowskiej *Zuzanna*

Nowa para butów, nowe przygody Antoniny - "Czarne lakierki" Wandy Szymanowskiej *Zuzanna*
Autor: Wanda Szymanowska
Tytuł: Czarne lakierki
Liczba stron: 168
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Zielone kalosze, niebieskie sandały, czerwone szpilki - to już było. Tym razem Antonina wybiera... czarne lakierki. Co to oznacza dla powieści będącej zwieńczeniem tzw. tryptyku obuwniczego Wandy Szymanowskiej? Z czym jeszcze przyjdzie się zmierzyć głównej bohaterce?
Antonina przeżyła naprawdę wiele. Po ucieczce od byłego już męża zamieszkała w małej chatynce na wsi. Wśród nowych przyjaciół odnalazła wreszcie swoje miejsce i spokój ducha. To jednak jeszcze nie koniec perypetii odważnej kobiety. Razem ze Stenią planują bowiem otwarcie w Ruczaju ekskluzywnego klubu dla kobiet. Czy uda im się pogodzić nowe obowiązki z dotychczasowymi, ustrzec Mundka przed powrotem do nałogu, pomóc Gienkowi i do tego uświadomić okolicznym mieszkańcom, że wiara w zabobony nie popłaca?
Z wielką przyjemnością wróciłam do znanej mi już serii pani Wandy Szymanowskiej. Antonina ze swoją wolą walki, chęcią pomagania innym, zaradnością, odwagą i wielką mądrością życiową stała się jedną z moich ulubionych bohaterek literackich. Kiedy już stawia sobie jakiś cel, nikt i nic nie może jej przeszkodzić w jego realizacji. A że cele ma nad wyraz szczytne, tylko dodaje jej to uroku. Także i tym razem Tosia aktywnie uczestniczy w wydarzeniach mających wspierać mieszkańców Ruczaju. Wprawdzie przy niezwykle głośnej i energicznej Steni bohaterka schodzi na dalszy plan, ale przyjaciółka uparcie i nieubłaganie wciąga ją w sam środek wszystkich zdarzeń, upewniając się, że nic ich nie ominie.


Być może minęło trochę zbyt dużo czasu od mojej lektury poprzednich części tej serii, ale odniosłam wrażenie, że tam jednak więcej się działo. W "Czarnych lakierkach" także na nudę nie można narzekać, choć pojawiające się problemy zostają zażegnane zaskakująco szybko. Przyznam szczerze, że brakowało mi nieco tej niepewności i dreszczyku emocji z poprzednich tomów. Z drugiej strony autorka zafundowała już swoim bohaterkom tyle wrażeń, że zasłużyły sobie na nieco więcej szczęścia od losu, więc nie przeszkadzało mi to zbytnio, choć lekki niedosyt pozostał.

Bardzo miło wspominam wszystkie dotychczasowe tomy przygód Antoniny - "Zielone kalosze", "Niebieskie sandały" i "Czerwone szpilki". Główna bohaterka głęboko zapadła mi w pamięci i z pewnością łatwo o niej nie zapomnę. Zaczynając przygodę z twórczością pani Wandy, nie sądziłam, że losy kobiety w dojrzałym wieku zdołają mnie zainteresować i wciągnąć aż do tego stopnia. Świetnie wykreowane bohaterki i lekki styl autorki sprawiają, że książki te czyta się z prawdziwą przyjemnością. Jeśli jeszcze ich nie poznaliście, polecam! Być może świąteczne przygotowania Tosi i Steni wprowadzą w bożonarodzeniowy nastrój i Was.
Zuzanna


Wyzwania:



czytam bo polskie wyzwanie czytelnicze

środa, stycznia 24, 2018

Emanacja duchowego pesymizmu - "Nasze kochane święta" Iwony Poczopko

Emanacja duchowego pesymizmu - "Nasze kochane święta" Iwony Poczopko
Autor: Iwona Poczopko
Tytuł: Nasze kochane święta
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Książnica
Premiera: 25 października 2017

Przed samymi Świętami dostałam zupełnie niespodziewaną paczkę, a w niej powieść "Nasze kochane święta". Przymierzałam się do przeczytania jej już w okolicach Wigilii, jednak kolejka egzemplarzy recenzenckich zmusiła mnie do odłożenia tej lektury w czasie. I muszę przyznać, że dobrze się złożyło, bo bez wątpienia zepsułaby mi nastrój...
Wraz z pierwszymi zdaniami powieści wkraczamy do domu Niuty i jej męża, Edka. Właśnie trwają ostatnie przygotowania do wigilijnej kolacji. Pani domu wygładza fałdy obrusa, upewniając się, że wszystko jest na swoim miejscu i prezentuje się idealnie. Jej krytyczne oko wychwyci każde niedopatrzenie, brak symetrii, nierówne ułożenie sztućców... Po tradycyjnym dzieleniu się opłatkiem, cała rodzina zasiada do stołu. Niuta, Edek oraz ich córki: Hanka z mężem i Marta. Kolejne potrawy pojawiają się i znikają, a towarzyszą im zażarte dyskusje o polityce, Kościele i o życiu we wszelkich jego aspektach.
Akcja podzielona została na cztery części, a każda z nich obejmuje inną Wigilię Bożego Narodzenia. Śledzimy zmiany zachodzące w bohaterach na przestrzeni lat, obserwujemy, w jaki sposób potoczyły się ich losy. Jednak każde spotkanie przy świątecznym stole łączy jedno - to nieustające pasmo rodzinnych kłótni. Narzekaniom nie ma końca, bo krytykować można przecież wszystko - polityków, księży i oczywiście siebie nawzajem. Zamiast kulturalnej rozmowy, dostajemy ideologiczne tyrady oraz litanię żalów i pretensji do całego świata. Biesiadnicy prześcigają się w złośliwościach, wzbogacając je o pokaźny zbiór przekleństw i mądrości ludowych. Choć zdarzają się również fragmenty humorystyczne, dialogi bohaterów nie zrobiły na mnie dobrego wrażenia. Przeciwnie, przez większość czasu czułam się nimi zniesmaczona. Jawnie okazywany sobie przez członków rodziny brak szacunku i obrzucanie się przez nich tekstami, które niejednokrotnie były po prostu chamskie, kompletnie zniechęcił mnie do lektury. Z kolei natłok informacji historycznych, skądinąd bardzo pouczających, okazał się wyjątkowo ciężki w odbiorze. Nieduża czcionka i przemyślenia czy wspomnienia ciągnące się przez kilka stron nudziły i irytowały. Rozumiem chęć obrazowego przedstawienia jakiegoś wydarzenia z przeszłości, ale żeby bohater sam sobie cytował w myślach wypowiedzi Bieruta, Gomułki czy innych postaci, uważam za przesadę.
Z przykrością przyznaję, że swojego spotkania z powieścią Iwony Poczopko nie zaliczam do udanych. Czułam się przytłoczona przydługimi wstawkami historycznymi i ciągnącymi się niemiłosiernie wspomnieniami bohaterów. Dawno nie trafiłam na książkę, przez którą tak trudno było mi przebrnąć. Dialogi pełne przekleństw i wulgarny język niezmiennie mnie raziły. Cała sytuacja niekończących się kłótni przy wigilijnym stole i bezustannego dążenia domowników, by dopiec sobie nawzajem, wydała mi się przerysowana i nie potrafiłam się w niej odnaleźć. Została zdominowana przez pesymizm i ideologiczne monologi, a ponad stołem zastawionym karpiem, śledziami, kutią i sernikiem bohaterowie rzucali się sobie do gardeł, nie przebierając w słowach. Jeśli lubicie powieści otulające Was prawdziwie świąteczną atmosferą, omijajcie tę książkę szerokim łukiem. Być może fragmenty skupiające się na historii naszego kraju ostatnich dziesięcioleci i wpływ przemian politycznych na społeczeństwo polskie bardziej Was zainteresują, ale ja mocno się zawiodłam.

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Książnica

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

piątek, grudnia 29, 2017

Magiczny, świąteczny czas, gdy wszystko jest możliwe - "Świąteczne marzenie" Amandy Prowse

Magiczny, świąteczny czas, gdy wszystko jest możliwe - "Świąteczne marzenie" Amandy Prowse
Autor: Amanda Prowse
Tytuł: Świąteczne marzenie
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 23 listopada 2017

Lubicie powieści w świątecznym klimacie? Amanda Prowse niewątpliwie potrafi wprowadzić w czytelnika w ten wyjątkowy bożonarodzeniowy nastrój. Sam czas akcji to nie wszystko, w pakiecie dostaniecie też niespodziewane rodzinne spotkanie, romantyczne chwile wśród wirujących płatków śniegu oraz aromatyczne wypieki, którym nie sposób się oprzeć. To jak, skusicie się?
Los zdecydowanie nie oszczędzał Megan Hope. Wychowała się w rodzinach zastępczych, pielęgnując w sobie jedno marzenie - o idealnych świętach spędzonych z rodziną przy odświętnie nakrytym stole i pięknie przystrojonej choince. Nigdy nie porzuciła nadziei, że któregoś dnia na progu zjawi się jej mama i zabierze ją do domu. Gdy straciła Billa, jej życie rozpadło się na kawałki. Dopiero praca w cukierni Plum Patisserie w Londynie i przyjaźń z właścicielkami postawiły ją na nogi. Zbliżają się święta, a Meg pragnie przygotować wyjątkową Gwiazdkę dla swojego 4-letniego synka. Niespodziewanie okazuje się, że musi polecieć do Nowego Jorku i pomóc rozwiązać poważny problem, z jakim boryka się nowa filia Plum's jeszcze przed otwarciem. Czy uda jej się zażegnać kryzys? Co wyniknie ze spotkania z przystojnym architektem?
Powieść Amandy Prowse bez wątpienia jest niezwykle klimatyczna. Zimowo-świąteczny nastrój emanuje z jej kart, oczarowując czytelnika i wciągając go do tego wyjątkowego, niemal baśniowego świata. Historię Meg czyta się szybko i przyjemnie, choć nie brakuje w niej przygnębiających momentów. Największe wrażenie zrobiły na mnie fragmenty dotyczące jej trudnej przeszłości i to one najbardziej mnie poruszyły. Choć jednak została tak mocno doświadczona przez życie, nie miało to odzwierciedlenia w podejmowanych przez nią decyzjach. Jej łatwowierność niezmiennie mnie irytowała. Także przyjaciele, którym tak bardzo zależało, by była wreszcie szczęśliwa i przez lata troszczyli się o nią, w ostatecznym rozrachunku wypadli mało przekonująco. Zbyt łatwo i zbyt szybko dali się przekonać Eddowi, co nieco mnie rozczarowało. No i nie da się zaprzeczyć, że fabuła była całkowicie przewidywalna.
"Świąteczne marzenie" to powieść lekka i niewymagająca, która bez problemu wprowadza w bożonarodzeniowy nastrój. Choć ma swoje wady, czyta się ją szybko i przyjemnie, a chwilami może nawet poruszyć Wasze serca. To nie tylko opowieść o miłości pojawiającej się w najmniej spodziewanym momencie. To także zachęta do refleksji nad tym, co tak naprawdę się najbardziej liczy i jak wielki wpływ doświadczenia z dzieciństwa wywierają na całe dalsze życie człowieka. Muszę przyznać, że dałam się wciągnąć, choć książka Amandy Prowse nie rzuciła mnie na kolana. Myślę jednak, że wielbicielom romansów w świątecznym klimacie powinna się spodobać.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Kobiecemu :)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


środa, grudnia 24, 2014

Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt!

Radosnych, spokojnych Świąt, pełnych ciepła i ludzkiej życzliwości oraz wielu nowych, niezapomnianych lektur w nadchodzącym roku ;)
Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger