Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzeństwo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, sierpnia 19, 2021

Tajemnica, którą znają tylko syreny – „Wszystko pochłonie morze” Magdaleny Kubasiewicz *Zuzanna*

Tajemnica, którą znają tylko syreny – „Wszystko pochłonie morze” Magdaleny Kubasiewicz *Zuzanna*


Autor: Magdalena Kubasiewicz
Tytuł: Wszystko pochłonie morze
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Uroboros

Ktoś spróbuje cię zabić na morzu (...). Jednak to w mieście czeka śmierć. Taka przepowiednia nie wróży niczego dobrego, ale to tylko jeden z wielu złych znaków, jakie dostrzega Aletha. Już wkrótce ulice jej miasta spłyną krwią, a ona sama będzie musiała podjąć trudną decyzję – ratowanie księstwa czy własne bezpieczeństwo. Jej los jest jednak nierozerwalnie związany z losem kogoś innego. Czy dokona słusznych wyborów?
Książę Sieldige zostaje otruty. Ginie Złoty Rycerz – jeden z trzech najbliższych mu ludzi, a na drugiego z nich, Leto Drakina, także zostaje zorganizowany zamach. Księstwo pogrąża się w coraz większym chaosie, aż wreszcie staje na skraju wojny. Czy tajemnicza alchemiczka z Dzielnicy Luster zdoła ocalić władcę? Czas płynie nieubłaganie, a ją czeka wyprawa na pełną magii wyspę, z której wracają tylko nieliczni.
Powieść Magdaleny Kubasiewicz była dla mnie jednym wielkim zaskoczeniem. I nie chodzi mi wyłącznie o zwroty akcji, bo autorka potrafi zadziwić na wiele różnych sposobów. Przede wszystkim para głównych bohaterów i ich relacja, Leto i Aletha – Błękitny Rycerz i alchemiczka. Obdarzeni szczególnymi zdolnościami, połączeni wyjątkową więzią, którą utrzymują w tajemnicy przed wszystkimi. Choć kobieta stara się nie zwracać na siebie uwagi, okazuje się, że tylko ona jest w stanie ocalić Księcia od nieuchronnej śmierci. Czy jednak zdecyduje się na to, mając w pamięci przepowiednię Zyuli?

Szereg wyborów dokonywanych przez tych dwoje prowadzi do coraz bardziej zaskakujących wydarzeń. Intrygi, zdrady, niespodziewani sojusznicy i rodzinne tajemnice – w połączeniu z magią tworzą opowieść, od której trudno się oderwać. Dzieje się naprawdę dużo, a misternie tkana sieć zdarzeń prowadzi do emocjonującego finału. Takiego rozwoju sytuacji zupełnie się nie spodziewałam. Nic nie było tutaj dla mnie oczywiste, a autorka na każdym kroku pokazywała, że potrafi budować napięcie i zadziwiać kolejnymi pomysłami.
Niestety bez nieprzyjemnych niespodzianek się nie obyło. Czytanie pierwszego rozdziału było niczym chodzenie po polu minowym – gdzie nie stanąć, tam pojawiało się imię Leto. Później jakoś mógł być nazywany Błękitnym Rycerzem czy Drakinem i nawet objawiło się komuś istnienie zaimków osobowych, ale początek książki to pod tym względem istny dramat. Na szczęście im dalej, tym lepiej. Tak przynajmniej sądziłam. I kiedy już pełna nadziei zmierzałam ku końcowi lektury, okazało się, że moja radość była przedwczesna. Niczym ninja z ukrycia zaatakowało mnie jeszcze „podepszeć”, psując nieco ostateczny efekt.
„Wszystko pochłonie morze” to pełna magii opowieść o poświęceniu, przyjaźni, wyjątkowej relacji między rodzeństwem. Autorka ukazała także bezwzględną walkę o władzę i ludzi gotowych na wszystko, byle tylko ją zdobyć, nawet kosztem swoich najbliższych. Jej bohaterowie poświęcają się dla dobra władcy i swojej społeczności, lecz sami cierpią z tego powodu. Nawet zemsta nie przynosi im ukojenia. Wręcz przeciwnie, okazuje się wielkim ciężarem. Jeśli lubicie zaskakujące historie z gatunku fantastyki, jest to z pewnością pozycja, po którą warto sięgnąć. Polecam.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros!


poniedziałek, kwietnia 12, 2021

"Tańczę w Jasności. W Światłości" – "Twoja światłość" Annalie Grainger *Natalia*

"Tańczę w Jasności. W Światłości" – "Twoja światłość" Annalie Grainger *Natalia*

Autor: Annalie Grainger
Tytuł: Twoja światłość
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: YA!

Według danych z 2020 roku w Polsce liczba zaginionych kształtowała się na poziomie 15 tysięcy osób. Jest to wynik mniejszy w porównaniu do ubiegłych lat, ale wciąż przerażający. Przejrzenie stron, statystyk naprawdę daje do myślenia. Giną ludzie w każdej grupie wiekowej. Nie wyobrażam sobie żyć w ciągłym strachu o bliską osobę, nie wiem, czy bym sobie z tym poradziła. A jak dała sobie z tym radę Lili?


Mija już czwarty miesiąc od zaginięcia Melli – siostry naszej głównej bohaterki. Nastolatka jest zrozpaczona, nie wie, co może jeszcze zrobić, aby odnaleźć dziewczynę. Promyczkiem nadziei staje się Alice – mała dziewczynka uratowana podczas okropnej pogody. Dziecko opowiada Lili o wspólnocie nazywanej Siostrzeństwem Światłości, do której należała. W co tym razem wpakowała się Mella? Czy Lili uda się uratować siostrę?


Muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Wiecie, zaginięcie, sekta, tajemnicza dziewczynka, zapowiadało się na całkiem udaną książkę. Co otrzymałam? Obok thrillera to nawet nie stało, śmierdzi tak typową młodzieżówką, że o panie. Autorka posługuje się łatwym językiem, dosyć szybko się czyta. Pojawiają się jakieś zwroty akcji i to w sumie tyle. Niektóre momenty można wyrzucić albo chociaż skrócić, albo dodać coś ciekawszego, np. wydarzenia w domu Lili. Niezmiernie mi się dłużyło, przez co na początku nie mogłam się wczuć. Bardzo podobały mi się rozdziały o tym, co działo się w sekcie. Szkoda, że były tak krótkie.


Nie polubiłam żadnego z bohaterów. Są dla mnie neutralni: istnieją – dobrze, nie ma ich – drugie dobrze. Jedynie Lili mnie wkurzała i nie mogłam jej znieść. Wiecznie tylko MELLA, MELLA, MELLA. Ja rozumiem, siostra, miłość, troska i takie tam, ale może bez przesady. To nie Kochanowski piszący treny dla Urszulki, choć może autorka się na nim wzorowała, kto to wie. Myślenie "nie mogę się zakochać i być szczęśliwa, bo moja siostra jest zaginiona", to dla mnie czysta głupota. Życie wciąż idzie do przodu, o czym Lili zapomniała. I zamiast skupić się choć trochę na rozbudowaniu świata przedstawionego, autorka zamknęła się i swoją bohaterkę w bańce. 


Zawiodłam się na "Twojej światłości". Spodziewałam się czegoś dobrego, przecież nie każda młodzieżówka jest do kitu. Mogę jedynie powiedzieć, iż porusza tak ogromny i ważny problem, że głowa mała. Notka od autorki na koniec pozostała mi w pamięci. Jak wspomniałam we wstępie, nie wyobrażam sobie takiego życia. Mogę jedynie zaapelować. Każda informacja jest na wagę złota. I mimo że może to być ulotny promyk nadziei, dla niektórych znaczy naprawdę wiele.

Natalia

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu YA!





sobota, stycznia 28, 2017

[BOOK TOUR] "Jak powietrze" Agaty Czykierdy-Grabowskiej

[BOOK TOUR] "Jak powietrze" Agaty Czykierdy-Grabowskiej
Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Tytuł: Jak powietrze
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: OMGBooks



Organizatorka akcji: Kasia z bloga Poligon Domowy



Gdy jest nam źle i trwa to już od dłuższego czasu, niekiedy pozwalamy, by czarne myśli nas przytłoczyły. Zaczynamy wierzyć, że tak już będzie zawsze i nic nie ma szans się zmienić. Że takie właśnie ma być to nasze życie. A jeśli nawet spotkałoby nas coś dobrego, los i tak wkrótce nam to odbierze, pozostawiając po sobie jeszcze większą pustkę i cierpienie jeszcze bardziej rozdzierające duszę. Bywa, że pozwolenie sobie na choćby mały przebłysk nadziei wymaga heroicznej wręcz odwagi. Czasem jednak warto zaryzykować i otworzyć się na drugiego człowieka. W końcu nie każdy, kogo wpuścimy do naszego życia, musi nas zranić. Zdarza się i tak, że wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu zostajemy uleczeni.
Młoda dziewczyna, Oliwia, spiesząc się na spotkanie, ignoruje czerwone światło i potrąca człowieka na pasach. Świadkowie zdarzenia, rzucając w jej stronę potępiające spojrzenia, chcą zawiadomić policję. O dziwo, sam poszkodowany woli uniknąć takiej sytuacji. Perspektywa wizyty w szpitalu również mu się nie podoba. Proponuje Oliwii, że jeśli  szybko zabierze go stamtąd, nie powiadomi żadnych służb. Zaskoczona dziewczyna oczywiście się zgadza, zawozi go jednak do swojego ojca - lekarza. Z nogą w gipsie Dominik staje się jeszcze bardziej nerwowy. Potrzebuje pomocy i jest zmuszony zaufać zupełnie obcej osobie. Musi powierzyć to, co dla niego najcenniejsze, dziewczynie, która o mało go nie zabiła.
Oliwia i Dominik należą do dwóch różnych światów. Ona pochodzi z zamożnej rodziny i mieszka w pięknym dużym domu. On, z dwójką rodzeństwa, żyje biednie w obskurnej kamienicy. I chociaż jej nigdy niczego nie brakowało, a jemu - wręcz przeciwnie, jest coś, co ich łączy. Oboje mają za sobą niezwykle bolesne doświadczenia i są ogromnie samotni. Cokolwiek robią, nie potrafią pozbyć się tego przytłaczającego uczucia. Jednak właśnie takich w chwilach, gdy myślimy, że może być już tylko źle, los często robi nam niespodziankę i pokazuje, jak bardzo się myliliśmy. I pozwala nam znów oddychać.
Powieść Agaty Czykierdy-Grabowskiej mnie zauroczyła i pozytywnie zaskoczyła. Chociaż można by powiedzieć, że nie napisała nic nowego, bo to wszystko kiedyś już było, czytając "Jak powietrze", zupełnie o tym nie myślałam. Wciągnęłam się w tę historię i z przyjemnością śledziłam losy bohaterów, śmiejąc się i wzruszając wraz z nimi. Takie chwytające za serce opowieści mają swój specyficzny urok i zawsze chętnie się w nich zatapiam. Mimo że niektóre opisy trochę mnie raziły, nie żałuję ani minuty spędzonej z tą książką. Miałam wręcz wrażenie, że czytam polski odpowiednik powieści Nicholasa Sparksa czy Federico Moccii. Każdemu, kto lubi takie klimaty, szczerze polecam.


Książka bierze udział w wyzwaniach:


Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger