Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc domowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc domowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, listopada 21, 2021

Tylko martwe ryby płyną z prądem – „Niestandardowi” Michała Pawła Urbaniaka *Zuzanna*

Tylko martwe ryby płyną z prądem – „Niestandardowi” Michała Pawła Urbaniaka *Zuzanna*
Autor: Michał Paweł Urbaniak
Tytuł: Niestandardowi
Wydawnictwo: Mova
Liczba stron: 448

Czy sztuka naprawdę potrafi odmienić życie? Ułatwić zaakceptowanie siebie i pogodzenie się z kompleksami? Wytyczyć nową drogę, poszerzyć horyzonty, pomóc odnaleźć własne miejsce w świecie? Liwia Gawlin tak właśnie twierdzi. Wyrywając innych ludzi z ich poukładanej codzienności, burząc ich obronne mury, powinna jednak zaoferować im coś w zamian, coś więcej niż obietnicę sławy, ale czy ona sama jest na to gotowa?
Wiktor Porocha żyje zupełnie zwyczajnie. Na co dzień pracuje w galerii handlowej, gdzie sprzedaje ludziom internet. W weekendy spotyka się z przyjaciółmi, odwiedza rodziców. I choć niedawno rzuciła go dziewczyna, jego historia mogłaby być taką, jakich wiele. Jednak pewnego dnia, gdy siedzi zaczytany na ławce w parku, zaczepia go obca kobieta, pytając, czy może mu zrobić zdjęcie. W ten sposób poznaje Liwię Gawlin, artystkę i właścicielkę sklepu Stylove. Wkrótce zgadza się wziąć udział w jej nietypowym projekcie – kobieta chce ukazać na fotografiach piękno osób „niestandardowych”, z różnymi defektami. Zaczyna również prowadzić dla swoich modeli warsztaty o sztuce pod nazwą „Soboty z Picassem”. Czy udział w tym przedsięwzięciu rzeczywiście coś w ich życiu zmieni?
Bardzo długo przekonywałam się do głównego bohatera. Jego zachowanie i nastawienie do innych ludzi były wyjątkowo odpychające. Kiedy już się wyjaśniło, z czego to wynika, nadal sądziłam, że przynajmniej do pozostałych uczestników warsztatów będzie miał inne podejście. Tak się jednak nie stało. Tkwiąca w nim złość do wszystkiego i wszystkich wokół nie przewidywała wyjątków. Z czasem przestało mnie to dziwić. Taka kreacja jego postaci bardzo wyraźnie pokazywała, że stawia się on w opozycji do całego świata. Samotny, nierozumiany, niedoceniony, skazany na nijakość, pozbawiony nadziei. Spotkanie Liwii Gawlin i udział w jej projekcie okazuje się początkiem zmian, ale czy na pewno na lepsze? Kiedy człowiek otwiera się na coś nowego, może wiele zyskać. Ale nawet jeśli ten jego świat się powiększa, nadal musi jakoś się w nim odnaleźć. Kiedy dojdzie do wniosku, że i tak nie ma tam dla niego miejsca, paradoksalnie stanie się jeszcze bardziej samotny i rozgoryczony. Jedyne, co zyska, to garść wspomnień i zapewne jeszcze większą świadomość swojej inności i wyobcowania.
Gdy Wiktor zaczyna patrzeć na otaczającą go rzeczywistość z nieco większym optymizmem i nadzieją, autor kontrastuje to z nienawiścią społeczeństwa, która wydaje się wszechobecna. Nawet anonimy otrzymywane przez Liwię nie robiły takiego wrażenia jak komentarze zamieszczane w sieci przez internautów. Nie oszczędzali nikogo, także informacja o tragedii nie przeszła bez echa – hejt i pełne złośliwości wpisy musiały pojawić się i tam. Wyglądały tak prawdziwie, że nie zdziwiłabym się, gdyby zostały przez autora żywcem wciągnięte do powieści z jakiejś strony internetowej. I to z zachowaniem oryginalniej pisowni, pełnej błędów, która jeszcze dodawała im autentyczności. Ale taka właśnie jest ta wirtualna przestrzeń. Można znaleźć w niej wszystko, choć trafić na coś wartościowego coraz trudniej, gdy przykrywają to całe tony wypowiedzi niemających innego celu niż komuś dopiec, skrytykować, wyśmiać czy poniżyć. Czytając to, można dojść do wniosku, że żyjemy w świecie wrednych, pozbawionych empatii psychopatów. A to trochę przeraża.
Michał Paweł Urbaniak stworzył powieść, po którą z całą pewnością warto sięgnąć. Nie jest to lektura lekka i przyjemna, czytana dla zabicia czasu. Ta historia niesie za sobą ogromny ładunek emocjonalny i zmusza do refleksji nad wieloma różnymi aspektami życia. Każe przystanąć i pochylić się nad losem tych, których się nie dostrzega, bo wydają się zbyt zwyczajni i stanowią tylko element jakiegoś nieokreślonego, szarego tłumu. A także tych, których zwykle omija się wzrokiem, gdyż z jakichś powodów nie mieszczą się w ramach obecnie przyjętych kanonów piękna. Polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Autorowi!

czwartek, października 29, 2020

Gdy przeszłość wraca jak bumerang - "Nieodgadniona" Remigiusza Mroza [DAMIAN WERNER #2] *Zuzanna*

Gdy przeszłość wraca jak bumerang - "Nieodgadniona" Remigiusza Mroza [DAMIAN WERNER #2] *Zuzanna*
Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Nieodgadniona
Cykl: Damian Werner, tom 2
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Filia

Ile razy dasz się zmanipulować i wykorzystać, zanim przejmiesz sprawy we własne ręce? Komu zdecydujesz się zaufać, gdy nie jesteś w stanie sprawdzić, co jest prawdą, a co zręcznym kłamstwem? Bohatera powieści Remigiusza Mroza znów czekają trudne decyzje, a ich konsekwencje odbiją się nie tylko na nim samym. Po czyjej stronie stanie tym razem?
Damian Werner próbuje zacząć nowy rozdział w swoim życiu. Własne mieszkanie ma być jego pierwszym krokiem w tym kierunku. Kiedy jednak wśród rzeczy pozostawionych przez poprzedniego właściciela znajduje tajemniczą kasetę VHS, przeszłość znów daje o sobie znać. Wkrótce na jego progu staje osoba, której nie spodziewał się już nigdy więcej zobaczyć...
Wszystko to, co urzekło mnie w "Nieodnalezionej", znalazłam także tutaj. Autor od pierwszych stron zaczyna snuć skomplikowaną sieć intryg i tajemnic. Wciąga czytelnika w swą opowieść natychmiast i nie wypuszcza do samego końca. Każdy drobny sukces na drodze do wyjaśnienia tej coraz bardziej skomplikowanej sytuacji prowokuje nowe problemy i kolejne niewiadome. Sądziłam, że ta historia bardziej zakręcona już nie będzie... Myliłam się.
Śledzenie kolejnych wydarzeń i rozterek głównego bohatera było po prostu fascynujące. Nawet nie próbowałam się domyślać, co tam się jeszcze wydarzy. I tak autor co chwila czymś mnie zaskakiwał, a a dynamicznie prowadzona akcja nie pozwalała się nudzić. Sama postać Wernera również nieodmiennie mnie intrygowała. Co zrobi dalej? Komu uwierzy? Czy zorientuje się, że znów jest tylko pionkiem w cudzej grze?
Pierwsza część przygód Damiana Wernera wywarła na mnie tak piorunujące wrażenie, że bezdyskusyjnie musiałam przeczytać również jej kontynuację. Towarzyszyło mi przy tym mnóstwo emocji. Pomysłowość autora w kwestii jeszcze większego skomplikowania tej historii wciąż budzi mój podziw. Świetnie przemyślana fabuła, wartka akcja i całe mnóstwo niewiadomych - nie mogłam się oderwać! Jeśli ktoś z Was jeszcze nie czytał, szczerze polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję portalowi zaczytajsie.pl!



środa, czerwca 17, 2020

Thriller psychologiczny Remigiusza Mroza - "Nieodnaleziona" [DAMIAN WERNER #1] *Zuzanna*

Thriller psychologiczny Remigiusza Mroza - "Nieodnaleziona" [DAMIAN WERNER #1] *Zuzanna*

Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Nieodnaleziona
Cykl: Damian Werner, tom 1
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Filia

Od dawna przymierzałam się do przeczytania którejś z książek Remigiusza Mroza. Z jednej strony byłam ciekawa, czy rzeczywiście potrafi pisać kolejne powieści w tak szybkim tempie, jednocześnie utrzymując je na wysokim poziomie. Z drugiej, podchodziłam do tych zachwytów z dystansem, mając w pamięci przypadki zachwalanych autorów, na których twórczości się zawiodłam.
Tuż po tym, jak Werner oświadcza się swojej dziewczynie, oboje zostają brutalnie napadnięci przez grupę nieznajomych mężczyzn, po czym kobieta znika bez śladu. Mimo zaangażowania policji, poszukiwania nie dają żadnych rezultatów. 10 lat później na portalu społecznościowym nagle pojawia się jej nowe zdjęcie. Jakiś Brytyjczyk twierdzi, że stara się odszukać poznaną właśnie na koncercie dziewczynę. Ale publikuje tam również fotografię zrobioną przez Wernera kilka dni przed tragedią. Fotografię, o której istnieniu nikt poza nim samym nie wiedział...

Już po pierwszych 50 stronach wiedziałam, że to będzie dobre. Dlaczego? Chociażby z tego powodu, że tak wiele zdążyło się wydarzyć. W przypadku wielu innych autorów w tym momencie akcja zmierzałaby ku końcowi, ale nie tutaj. To był dopiero początek. Mocny, zdecydowany i bardzo dobry. Nim się spostrzegłam, tak wciągnęłam się w tę historię, że nie było nawet mowy o tym, by nie doczytać jej do końca.
Autor bardzo zręcznie kreślił fabułę, co chwilę zaskakując czymś nowym. Nagłych zwrotów akcji było pod dostatkiem, a pierwszoosobowa narracja prowadzona z punktu widzenia dwojga różnych bohaterów uczyniła tę opowieść jeszcze mocniej pogmatwaną, a tym samym o wiele bardziej intrygującą. Historia Damiana Wernera trzymała w napięciu do ostatnich chwil, a zakończenie pozostawiło mnie z przemożną chęcią odkrycia, co było dalej.
Choć główna oś powieści skupia się na poszukiwaniach zaginionej przed laty narzeczonej Wernera, wiele miejsca autor poświęca także kwestii przemocy domowej. Te drastyczne, pełne brutalności sceny z pewnością pozostaną ze mną jeszcze na długo. Nie da się przejść obok nich obojętnie, a świadomość, że doświadcza tego tak wiele kobiet, jest wprost przerażająca. Cenię sobie powieści poruszające trudne, ważne tematy, a ta z pewnością do nich należy.
Nieodnaleziona wywarła na mnie ogromne wrażenie. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Remigiusza Mroza, ale z pewnością nie ostatnie. Nie mogę się już doczekać, by poznać dalszy ciąg tej historii, zwłaszcza że niektóre kwestie wciąż pozostają dla mnie niejasne. Jeśli lubicie opowieści emocjonujące i zagmatwane, od których trudno się oderwać, ta książka jest strzałem w dziesiątkę. Polecam!
Zuzanna


Za egzemplarz serdecznie dziękuję portalowi zaczytajsie.pl!
zaczytajsie.pl: Recenzje książek

niedziela, listopada 17, 2019

Nowa para butów, nowe przygody Antoniny - "Czarne lakierki" Wandy Szymanowskiej *Zuzanna*

Nowa para butów, nowe przygody Antoniny - "Czarne lakierki" Wandy Szymanowskiej *Zuzanna*
Autor: Wanda Szymanowska
Tytuł: Czarne lakierki
Liczba stron: 168
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Zielone kalosze, niebieskie sandały, czerwone szpilki - to już było. Tym razem Antonina wybiera... czarne lakierki. Co to oznacza dla powieści będącej zwieńczeniem tzw. tryptyku obuwniczego Wandy Szymanowskiej? Z czym jeszcze przyjdzie się zmierzyć głównej bohaterce?
Antonina przeżyła naprawdę wiele. Po ucieczce od byłego już męża zamieszkała w małej chatynce na wsi. Wśród nowych przyjaciół odnalazła wreszcie swoje miejsce i spokój ducha. To jednak jeszcze nie koniec perypetii odważnej kobiety. Razem ze Stenią planują bowiem otwarcie w Ruczaju ekskluzywnego klubu dla kobiet. Czy uda im się pogodzić nowe obowiązki z dotychczasowymi, ustrzec Mundka przed powrotem do nałogu, pomóc Gienkowi i do tego uświadomić okolicznym mieszkańcom, że wiara w zabobony nie popłaca?
Z wielką przyjemnością wróciłam do znanej mi już serii pani Wandy Szymanowskiej. Antonina ze swoją wolą walki, chęcią pomagania innym, zaradnością, odwagą i wielką mądrością życiową stała się jedną z moich ulubionych bohaterek literackich. Kiedy już stawia sobie jakiś cel, nikt i nic nie może jej przeszkodzić w jego realizacji. A że cele ma nad wyraz szczytne, tylko dodaje jej to uroku. Także i tym razem Tosia aktywnie uczestniczy w wydarzeniach mających wspierać mieszkańców Ruczaju. Wprawdzie przy niezwykle głośnej i energicznej Steni bohaterka schodzi na dalszy plan, ale przyjaciółka uparcie i nieubłaganie wciąga ją w sam środek wszystkich zdarzeń, upewniając się, że nic ich nie ominie.


Być może minęło trochę zbyt dużo czasu od mojej lektury poprzednich części tej serii, ale odniosłam wrażenie, że tam jednak więcej się działo. W "Czarnych lakierkach" także na nudę nie można narzekać, choć pojawiające się problemy zostają zażegnane zaskakująco szybko. Przyznam szczerze, że brakowało mi nieco tej niepewności i dreszczyku emocji z poprzednich tomów. Z drugiej strony autorka zafundowała już swoim bohaterkom tyle wrażeń, że zasłużyły sobie na nieco więcej szczęścia od losu, więc nie przeszkadzało mi to zbytnio, choć lekki niedosyt pozostał.

Bardzo miło wspominam wszystkie dotychczasowe tomy przygód Antoniny - "Zielone kalosze", "Niebieskie sandały" i "Czerwone szpilki". Główna bohaterka głęboko zapadła mi w pamięci i z pewnością łatwo o niej nie zapomnę. Zaczynając przygodę z twórczością pani Wandy, nie sądziłam, że losy kobiety w dojrzałym wieku zdołają mnie zainteresować i wciągnąć aż do tego stopnia. Świetnie wykreowane bohaterki i lekki styl autorki sprawiają, że książki te czyta się z prawdziwą przyjemnością. Jeśli jeszcze ich nie poznaliście, polecam! Być może świąteczne przygotowania Tosi i Steni wprowadzą w bożonarodzeniowy nastrój i Was.
Zuzanna


Wyzwania:



czytam bo polskie wyzwanie czytelnicze

sobota, listopada 02, 2019

Everly i Nolan w kolejnej odsłonie serii Again Mony Kasten - "Hope Again" [AGAIN #4] *Zuzanna*

Everly i Nolan w kolejnej odsłonie serii Again Mony Kasten - "Hope Again" [AGAIN #4] *Zuzanna*

Autor: Mona Kasten
Tytuł: Hope Again
Cykl: Again, tom 4
Liczba stron: 328
Wydawnictwo: Jaguar

W "Hope Again", podobnie jak w poprzednich tomach serii Mony Kasten, trudnej historii miłosnej zabraknąć nie mogło. Ale studentka i jej wykładowca? Choć mają wiele wspólnego, rozumieją się jak nikt i uwielbiają prowadzić nocne rozmowy, taka relacja może oznaczać tylko poważne kłopoty...


Everly Penn studiuje literaturę na Uniwersytecie Woodshill i przyjaźni się z Dawn, znaną nam już z poprzednich części serii. Mama Everly i ojciec Dawn już od pewnego czasu są razem, ale mimo że sprawiają wrażenie szczęśliwych, dziewczyna podchodzi do ich związku bardzo sceptycznie. Zbyt wiele razy widziała swoją rodzicielkę ze złamanym sercem, by uwierzyć, że tym razem może być inaczej. Ona sama stara się nie angażować, choć nie może przestać myśleć o pewnym wykładowcy...

Główna bohaterka ma za sobą niezwykle trudne dzieciństwo. Choć zdawałoby się, że trwający od lat koszmar wreszcie się skończył, demony przeszłości nadal nie dają o sobie zapomnieć. Dziewczyna trzyma wszystkich na dystans, pilnując się, by nie zdradzić zbyt wiele na swój temat. W rezultacie nawet najbliżsi przyjaciele mało o niej wiedzą. Jest tylko jedna osoba, której Everly mogłaby zwierzyć się ze wszystkiego - prowadzący warsztaty kreatywnego pisania Nolan Gates. Ponieważ oboje mają problemy ze snem, często prowadzą nocne rozmowy. Ale gdy granica pomiędzy wykładowcą a studentką zaczyna się zacierać, kłopoty są nieuniknione.
Mona Kasten po raz kolejny ujęła mnie swoim stylem i łatwością, z jaką odmalowuje wszelkie targające bohaterami emocje. A tych znajdziecie w jej powieściach naprawdę dużo. To właśnie za ich sprawą dałam się wciągnąć kolejnej historii, choć w gruncie rzeczy nie zdarzyło się w niej nic, czego bym się nie spodziewała. Kiedy jednak tak umiejętnie ukazane przeżycia poszczególnych postaci wysuwają się na pierwszy plan, schematyczność fabuły już tak bardzo nie razi.
Sięgając po "Hope Again", liczyłam na kolejną dawkę tego, co spodobało mi się już w poprzednich tomach serii, a więc przede wszystkim mnóstwo silnych emocji i bohaterów z problemami, których życie dotąd nie rozpieszczało. I tym razem się nie zawiodłam, choć przyznam, że zakończenie wydało mi się mało realistyczne. Miłośnikom pełnych emocji powieści i fanom twórczości autorki historia Everly i Nolana z pewnością przypadnie do gustu. Polecam. Zwłaszcza że w przyszłym roku ma się ukazać kolejna część serii, "Dream Again".
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

Wyzwania:


wtorek, marca 20, 2018

"Tak jak ja nie kochał cię nikt..." - "Baśnik" Beaty Majewskiej

"Tak jak ja nie kochał cię nikt..." - "Baśnik" Beaty Majewskiej
Autor: Beata Majewska
Tytuł: Baśnik
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Książnica
Premiera: 31 stycznia 2018

Kiedy facet podrywa kobietę starszą od siebie, podejrzliwość wydaje się być uzasadnioną reakcją. Co nim kieruje? Jest tak odważny czy po prostu bezczelny? Może to jakiś pokręcony żart albo założył się z kolegami i chce im coś udowodnić... W szczerość takiego zainteresowania uwierzyć zdecydowanie trudniej. Bohaterka "Baśnika" staje przed poważnym dylematem. Czy pozwoli się przekonać i da szansę mężczyźnie młodszemu aż o 10 lat?
36-letnia Basia jest kompletnie załamana. Czuje się, jakby jej życie właśnie się skończyło. Mąż zostawił ją dla kochanki, syn wyjechał do Stanów, a córka postanowiła zamieszkać z ojcem i jego nową wybranką. Kobieta strasznie cierpi, nie mogąc pogodzić się z rozwodem. W końcu musi jednak wziąć się w garść i zająć klubem fitness, który przepisał na nią Jerzy. Z pomocą najlepszej przyjaciółki, Lilki, Basia zaczyna coraz lepiej sobie radzić. Zatrudnia nawet nowych pracowników, a wśród nich młodego, przystojnego trenera i rehabilitanta, Marcina. Mężczyzna zdaje się kompletnie oczarowany szefową, choć ona stara się myśleć realistycznie. Jest przekonana, że taki związek nie ma żadnych szans, zbyt wiele ich różni, by to się mogło kiedykolwiek udać. Marcin nie zamierza się jednak tak łatwo poddawać.
Choć na pierwszy rzut oka nowa powieść Beaty Majewskiej może sprawiać wrażenie dość prostej historii miłosnej, nic bardziej mylnego. To skomplikowana, wielowątkowa opowieść o poszukiwaniu szczęścia, wybaczaniu, przezwyciężaniu lęku, o zaufaniu, lojalności i o tym, że przeszłość - jakkolwiek okropna i nieszczęśliwa by nie była - ostatecznie zawsze można zostawić za sobą. Bohaterowie to postaci mocno doświadczone przez życie - przemoc domowa, alkoholizm, dom dziecka, tragiczny wypadek sprzed lat, trudne relacje rodzinne, nieuleczalna choroba - to wszystko odcisnęło na nich swoje piętno. Każde z nich stara się jednak żyć dalej, walcząc o swoje marzenia i o szczęście, którego tak bardzo im brakuje.
Sięgając po kolejną książkę Beaty Majewskiej, wiedziałam, że będzie dobra. Tak jak w przypadku poprzednich powieści, nie zawiodłam się i tym razem. Dostałam wspaniałą, wciągającą historię, pełną niespodziewanych zwrotów akcji. Emocji było mnóstwo. Raz z żalu ściskało mi się serce, a za chwilę nie mogłam powstrzymać wybuchów śmiechu (dialogi były po prostu genialne), przyznam się nawet, że na koniec uroniłam kilka łez... Bohaterowie zostali wykreowani z wielką dbałością o szczegóły, autorka tchnęła w nich duszę, sprawiając, że naprawdę ożyli na kartach tej książki. I chociaż czasem mogą irytować (zwłaszcza Basia ze swoim niezdecydowaniem i brakiem umiejętności pokierowania własnym życiem), to ostatecznie cała ta przygoda jest tego warta. Polecam! I nie mogę się już doczekać następnej powieści :)

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica!
Wyzwania:

sobota, marca 03, 2018

"Dziewczyna w rozsypce" Kathleen Glasgow

"Dziewczyna w rozsypce" Kathleen Glasgow
Autor: Kathleen Glasgow
Tytuł: Dziewczyna w rozsypce

Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Jaguar


Problemy towarzyszą nam w codziennym życiu. Każdy je ma. Jedni mniejsze, drudzy większe. A jakie kłopoty mogą mieć ludzie w wieku 14, 15, 16 lat? Często dorośli mówią nam, nastolatkom: "A jakie ty możesz mieć problemy?" Trudne kontakty z rodzicami, samookaleczanie to jedne z wielu trudności, z jakimi musi się mierzyć bohaterka książki Kathleen Glasgow "Dziewczyna w rozsypce". 
Książka jest podzielona na trzy części. Zacznijmy od pierwszej. Charlie poznajemy w ośrodku, gdzie dochodzi do siebie po próbie gwałtu, chorobie i wielu innych przeżyciach. Od razu da się zauważyć, że jest zamknięta w sobie, nic nie mówi, przez co jest nazywana Cichą Sue. Jedynym sposobem wyrażania jej uczuć jest rysowanie. W szkicowniku ma cały swój świat. Nagle dzieje się coś niespodziewanego, Charlie wychodzi z ośrodka. Od teraz sama ma wziąć życie w swoje ręce, próbować je poukładać. Tymi wydarzeniami rozpoczyna się druga część. Ta najbardziej mnie poruszyła. Dzięki niej uświadomiłam sobie, że jeśli człowiek czegoś bardzo chce, to osiągnie to za cenę wszystkiego i nic go nie powstrzyma. Co można powiedzieć o ostatniej? Zdradzę Wam tylko jedno. Zakończenie nie jest wcale szczęśliwe. 
"Dziewczyna w rozsypce" to niełatwa książka. Zmusza do refleksji, już na samym początku. Może się wydawać, że opisanych tutaj trudności jest zbyt wiele, jednak myślę, że są one dobrze przedstawione. Najbardziej podoba mi się to, że nie ma tam prostej drogi do szczęścia. Bohaterka musi jeszcze sporo wycierpieć, by je osiągnąć. Minusem może być duża ilość przekleństw oraz brutalność. Polecam ją wszystkim, ale wiem, że nie każdemu się spodoba. 

Książka uczy wielu rzeczy. Moim zdaniem najważniejszym przesłaniem jest to, by nigdy się nie poddawać.

LostGirl



piątek, grudnia 15, 2017

Brutalna rzeczywistość polskich blokowisk - "Żelbeton" Angeliki Szelągowskiej-Mironiuk

Brutalna rzeczywistość polskich blokowisk - "Żelbeton" Angeliki Szelągowskiej-Mironiuk
Autor: Angelika Szelągowska-Mironiuk
Tytuł: Żelbeton
Liczba stron: 144
Wydawnictwo: Novae Res

Jak wygląda życie na polskim blokowisku? Co w rzeczywistości dzieje się za zamkniętymi drzwiami szarych mieszkań? Przygodny obserwator mógłby powiedzieć, że Andrzej, Dorota i Krzyś tworzą przeciętną, niczym niewyróżniającą się rodzinę, jedną z wielu. Ale tak naprawdę to tylko pozory. Jesteście gotowi poznać ich prawdziwe oblicze? Przemyślcie to dobrze, bo gdy przekroczycie próg ich domu, odwrotu nie będzie.
Głowa rodziny, Andrzej, nie jest ani przykładnym mężem, ani ojcem. Wmawia sobie tylko, że kocha syna, a jego obowiązkiem jest wychowanie go na porządnego człowieka. Stosowane przez niego "metody wychowawcze" zdecydowanie temu zaprzeczają, zmieniając życie małego chłopca w piekło. Strach i ból towarzyszą Krzysiowi od zawsze. Każde, nawet najmniejsze przewinienie, skutkuje dotkliwą karą. Ojciec wciąż go bije i poniża. Znęca się również nad swoją żoną, do której nie ma za grosz szacunku. Ona z kolei poddaje się tej tyranii, powtarzając sobie, że nikt nie jest idealny, a wina zawsze leży po obu stronach. Dorastając, ich syn marzy o lepszym życiu, ale krzywdy wyrządzone mu przez rodziców zakorzeniły się zbyt głęboko... Czy dla Krzysztofa naprawdę nie ma innej drogi i jest z góry skazany na porażkę?
Angelika Szelągowska-Mironiuk ukazuje w swojej powieści rzeczywistość wyjątkowo brutalną i przygnębiającą. Odmalowuje obraz życia odartego z miłości, czułości i szczerej troski o drugiego człowieka. Pozwala czytelnikowi śledzić losy chłopca, ofiary przemocy fizycznej i psychicznej, którego rodzice systematycznie niszczą jego wiarę w siebie i poczucie własnej wartości. Depczą jego godność i wmawiają, że niczego nigdy nie osiągnie. Dorastanie w patologicznej rodzinie pozostawia na jego psychice trwały ślad i sprawia, że Krzysztof nie potrafi odnaleźć się w życiu, nie jest w stanie właściwie nim pokierować.
"Żelbeton" to wstrząsająca i skrajnie defetystyczna opowieść. Wprowadza czytelnika do świata przepełnionego bólem i okrucieństwem, świata pozbawionego ciepła i prawdziwych uczuć. Życie bohaterów toczy się wśród odcieni szarości, gdzie każda iskierka nadziei błyskawicznie gaśnie. Jakby przypadkiem pojawiła się w miejscu, w którym nie miała prawa zaistnieć. Historia opowiedziana przez autorkę z każdą kolejną stroną coraz mocniej ściskała mnie za serce, rósł też mój gniew i sprzeciw wobec przedstawionej rzeczywistości. Obok tej powieści nie da się przejść obojętnie i choć jej tematyka nie pasuje do radosnej świątecznej atmosfery, warto po nią sięgnąć, np. przy okazji refleksji noworocznych. Polecam miłośnikom historii trudnych, mocnych i zapadających w pamięć.

Za egzemplarz powieści dziękuję Autorce!
https://zelbeton.wordpress.com/

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger