Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioł. Pokaż wszystkie posty

czwartek, września 03, 2020

Bożek, Licho i Bazyl na wakacjach - "Małe Licho i lato z diabłem" Marty Kisiel [MAŁE LICHO #3] *Zuzanna*

Bożek, Licho i Bazyl na wakacjach -  "Małe Licho i lato z diabłem" Marty Kisiel [MAŁE LICHO #3] *Zuzanna*
Autor: Marta Kisiel
Tytuł: Małe Licho i lato z diabłem
Cykl: Małe Licho, tom 3
Liczba stron: 252
Wydawnictwo: Wilga

Czy może być coś zabawniejszego od przygód Bożka i Bazyla? Tak! Nowe przygody pół człowieka, pół widma, pół gluta z sepleniącym czortem i uczulonym na własne pierze aniołem stróżem! W najnowszym tomie "Małego Licha" nie zabraknie żadnego z nich!

Bożek właśnie skończył trzecią klasę i rozpoczyna swoje pierwsze prawdziwe wakacje. Czeka go wyjazd do cioci Ody, a tym razem może nawet zabrać ze sobą Licho (któremu marzy się Wielka Przygoda). W towarzystwie niewzruszonej wiły, wiecznie kichającego anioła stróża i czorta z wadą wymowy nuda z całą pewnością mu nie grozi. Zwłaszcza gdy wskutek niespodziewanych zdarzeń zyskuje jeszcze jednego towarzysza.
W kolejnym tomie przygód Bożka znów wracamy do jego niezwykłego domu pełnego przedziwnych stworzeń. Dorośli zarządzają Generalny Remont, a chłopiec wybiera się do cioci Ody razem z Lichem. Podchodzą do tego bardzo poważnie, pakując wszystko, co może się przydać w czasie Wielkiej Przygody. Krakers zapewnia im zapas prowiantu, a widma proponują nawet eine kleine Panzerfausta na drogę (wszak zawsze może im się gdzieś tam napatoczyć jakiś czołg).
Jak zwykle jest przezabawnie, a styl autorki zachwyca mnie za każdym razem coraz bardziej. Genialne dialogi, niesamowite porównania i metafory, no i sama kreacja postaci Bazyla - jak dla mnie, mistrzostwo świata. Mogłabym to czytać bez końca, a te 250 stron mija zdecydowanie zbyt szybko. Połączenie wyjątkowego klimatu i świetnego humoru z lekkim dreszczykiem grozy w wykonaniu Marty Kisiel po prostu uzależnia!
"Małe Licho i lato z diabłem" to nie tylko wspaniała zabawa, choć znajdziecie jej tutaj więcej niż w największej porcji kakałka (i to z piankami). To również bardzo mądra książka, mówiąca o sile przyjaźni i o tym, jak ważne jest, by mieć kogoś, na kim można polegać w każdych okolicznościach. Że nie ma ludzi złych czy wrednych z natury. Że zamiast szufladkować innych i przyklejać im etykietki, często wystarczy po prostu... słuchać. Bo wzajemne zrozumienie rodzi akceptację i szacunek. O tym, że naprawdę warto pomagać. Nawet wtedy, gdy przychodzi nam to z trudem. A także o tym, że "najważniejsze jest właśnie dobre serce, a nie liczba rogów na łeb kwadratowy".
Już pierwszy tom tej serii - "Małe Licho i tajemnica Niebożątka" - podbił moje czytelnicze serce. Drugi jeszcze pogłębił mój zachwyt. Ale to ten trzeci oczarował mnie chyba najbardziej. Było mega zabawnie, trochę strasznie i trochę refleksyjnie. Przy tej książce nudzić się nie sposób i dotyczy to zarówno tych młodszych, jak i starszych odbiorców. Dlatego jeśli szukacie dobrej lektury do poczytania z dziećmi - szczerze polecam. A jeśli jeszcze ich nie macie, przeczytajcie sami ;)
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga!

czwartek, października 17, 2019

[PRZEDPREMIEROWO] "Małe Licho i anioł z kamienia" Marty Kisiel [MAŁE LICHO #2] *Zuzanna*

[PRZEDPREMIEROWO] "Małe Licho i anioł z kamienia" Marty Kisiel [MAŁE LICHO #2] *Zuzanna*
Autor: Marta Kisiel
Tytuł: Małe Licho i anioł z kamienia
Cykl: Małe Licho, tom 2
Liczba stron: 238
Wydawnictwo: Wilga
Premiera: 30 października 2019


Anioł i czort pod jednym dachem? U Marty Kisiel wszystko jest możliwe. Nawet Tsadkiel (zwany też Zadkielem lub Pupkielem) może nieźle zaskoczyć. A jeśli stęskniliście się za Bazylem i ciekawi Was, jak sobie poradzi w roli czorta stróża, "Małe Licho i anioł z kamienia" koniecznie musi się znaleźć na Waszej czytelniczej liście.

Zbliżają się ferie zimowe, a Bożek ma mnóstwo pomysłów, jak spędzić ten wolny od szkoły czas. Niestety plany trzeba zmienić, gdy u Licha pojawiają się pierwsze czerwone bąble... Ospa nie oszczędza nawet Krakersa, więc chłopca trzeba czym prędzej ewakuować. Wraz z Guciem i Tsadkielem trafia do położonego w środku lasu domu cioci Ody. Zatem bez czortów, demonów i niebezpiecznych przygód się nie obejdzie!
Pierwsza część przygód Małego Licha i Bożka całkowicie podbiła moje serce. Nic więc dziwnego, że na samą wieść o kontynuacji cieszyłam się jak dziecko. Bo chociaż teoretycznie ta seria skierowana jest do młodszych czytelników, z całą pewnością można czerpać z niej przyjemność w każdym wieku. Kiedy już poznacie przeurocze Licho, pflompającego Gucia, sepleniącego Bazylka i Tsadkiela, który naprawdę, ale to naprawdę nie umie w nastrój, nie będziecie chcieli się już z nimi żegnać.
Największą zaletą tej powieści jest wszechobecny humor, który atakuje czytelnika niczym Gucio miotający śnieżkami. Nie sposób przed nim umknąć. Zwłaszcza że chyba tylko Krakers wycinający pierniczki może szybkością działania rywalizować z Ałtorką raczącą nas zabawnymi tekstami. Co chwila wybuchałam śmiechem, aż mój zaintrygowany 4-latek zaczął się domagać wspólnego czytania.
Małe Licho nie tylko bawi, ale też uczy. Przede wszystkim empatii, szacunku do innych i do ich uczuć. Bardzo łatwo jest kogoś zranić, sprawić, by czuł się odrzucony i niechciany, ale naprawienie takiej sytuacji to już o wiele trudniejsza sprawa. Marta Kisiel pokazuje też, że pozory często mylą i każdy zasługuje na to, by dać mu szansę.
"Małe Licho i anioł z kamienia" to opowieść, która nie tylko zapewni Wam wybuchy niekontrolowanego śmiechu, ale także uświadomi młodszym czytelnikom, jak ważną rolę odgrywa empatia w kontaktach międzyludzkich. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, niezależnie od wieku. A Bazyl w roli czorta stróża to coś, czego po prostu nie można przegapić. Szczerze polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga!
Wyzwania:

wtorek, września 11, 2018

[PRZEDPREMIEROWO] "Małe Licho i tajemnica Niebożątka" Marty Kisiel [MAŁE LICHO #1]

[PRZEDPREMIEROWO] "Małe Licho i tajemnica Niebożątka" Marty Kisiel [MAŁE LICHO #1]
Autor: Marta Kisiel
Tytuł: Małe Licho i tajemnica Niebożątka
Liczba stron: 208
Wydawnictwo: Wilga
Premiera: 19 września 2018


Pierwszy dzień szkoły to dla każdego dziecka raczej stresujące wydarzenie. Pomyślcie zatem, co musi przeżywać 9-letni chłopiec, który nagle dowiaduje się, że jego też to doświadczenie nie ominie? Do tej pory uczył się w domu, choć wcale nie był to dom zwyczajny. Oprócz niego zamieszkiwali go bowiem mama, dwaj wujkowie i cała zgraja istot niezwykłych: od aniołów, przez niemieckie widma czy potwora spod łóżka, aż po dżinna i osiem różowych królików.
Bożydar Antoni Jekiełłek całe dnie spędza na wspólnych zabawach ze swoim aniołem stróżem. Jeśli jednak wyobrażacie go sobie jako dostojną postać w śnieżnobiałej szacie - nic bardziej mylnego. Licho - bo tak właśnie się nazywa - jest małe jak dziecko, niepozorne i wiecznie zasmarkane. Zawsze chodzi ubrane w zbyt dużą, ale starannie wyprasowaną koszulkę i mięciutkie wełniane bamboszki, które samo dla siebie robi. Zupełnie nie przypomina Tsadkiela, anioła wujka Konrada - tak, on z kolei wygląda naprawdę anielsko. Jest jeszcze ciągle zapracowana mama i wujek Turu, który potrafi wystrugać z drewna chyba wszystko. W codziennych zabawach uczestniczy także potwór Gucio, a jego pobratymiec Krakers zajmuje się w domu gotowaniem. Gdy zapada decyzja o wysłaniu Bożka do szkoły, wszyscy domownicy, poruszeni tym faktem, starają się w jakiś sposób ułatwić chłopcu przystosowanie się do nadchodzących zmian. Tym bardziej, że cierpi na pewną tajemniczą przypadłość... 
Nietypowy, zaniedbany dom na uboczu, zamieszkany przez szereg postaci nie z tej ziemi - ta opowieść już od pierwszych zdań zdołała wzbudzić moje zainteresowanie. Nietypowi mieszkańcy bawili i intrygowali, nie pozwalając mi się nudzić ani przez chwilę. Bożek - wyjątkowy chłopiec otoczony przyjaznymi istotami, powoli zaczyna dorastać. Rozpoczyna się nowy etap w jego życiu, choć on sam wcale nie czuje się jeszcze gotowy na tak duże zmiany. Gniewa się na wujka za to, że chce go wysłać do szkoły, by poznał innych ludzi i zobaczył też świat poza murami domu. Zaczyna złościć się na wszystkich wokół, szczególnie gdy spotyka nowych kolegów i uświadamia sobie, jak wiele go od nich różni. Zyskanie akceptacji grupy wcale nie jest takie proste. Coraz bardziej zniechęcony, zamyka się w sobie, izolując od najbliższych. Wreszcie czara goryczy zostaje przelana, a chłopiec trafia do miejsca, gdzie grozi mu ogromne niebezpieczeństwo.
Powieść Marty Kisiel, choć skierowana głównie do dzieci, porusza wiele ważnych tematów. Myślę, że wielu z nas bez większego trudu odnalazłoby siebie w postaci Bożka, któremu z trudem przychodzi pogodzenie się z dużymi zmianami i przystosowanie do nowej sytuacji. Stara się zdobyć akceptację grupy, ale na szczęście szybko sobie uświadamia, że ślepe naśladowanie innych wcale nie jest dobrym wyborem. Potrzebuje uwagi i wsparcia od swoich najbliższych, jak każdy człowiek. To daje mu siłę do pokonywania wszelkich przeciwności. Uczy się też, jak zaakceptować siebie i swoją odmienność. Jak stwierdza jeden z bohaterów, w byciu innym nie ma nic złego ani nic dobrego, tak po prostu jest. "Małe Licho i tajemnica Niebożątka" to niezwykle mądra powieść, poruszająca, ale i pełna naprawdę dobrego humoru. Czyta się ją błyskawicznie, a duża czcionka i ciekawe ilustracje jeszcze zwiększają komfort i przyjemność z lektury. 
Polecam z całego serca! Każdemu, bez względu na wiek.
Zuzanna

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga!

Wyzwania:

środa, lipca 18, 2018

Thomas Sniegoski "Nefilim" [UPADLI #1] *LostGirl*

Thomas Sniegoski "Nefilim" [UPADLI #1] *LostGirl*
Autor: Thomas Sniegoski
Tytuł: Nefilim
Cykl: Upadli, tom 1
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Jaguar


Książek o aniołach i demonach nie sposób zliczyć. Uwielbiam tę tematykę, a ostatnio zaczęłam mieć na nią prawdziwą fazę. "Nefilim" zachęcił mnie okładką i obiecująco zapowiadającym się opisem. Po przeczytaniu mam mieszane uczucia, przez co ciężko jest mi ją ocenić.
Główny bohater wiedzie życie normalnego nastolatka. Chodzi do szkoły, zaczyna zastanawiać się nad studiami, podkochuje się w popularnej dziewczynie. W osiemnaste urodziny zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Nocą śni koszmary, w których widzi pole bitwy, krew i rzeź. Pojawiają się bóle głowy, po których chłopak rozumie inne języki, mimo że nigdy się ich nie uczył. Uważa, że zaczyna popadać w obłęd. Jakby tego było mało, spotyka starca, który wyjawia mu, kim jest i co mu grozi. Tropi go dowódca Boskich Strażników, który nie spocznie, póki go nie zabije. 
Polubiłam głównego bohatera, mimo że często irytował mnie swoim zachowaniem. Podobało mi się to, że nie chciał zaakceptować swojej odmienności. W innych książkach zwykle postacie szybko się w niej odnajdują, a tutaj trochę mu zeszło. Po raz kolejny mamy do czynienia ze światem, w którym anioły nie są dobre. Sam dowódca straży nazywał ludzi małpami, co raczej nie pasuje do wizerunku dobrych opiekunów. Najbardziej zaciekawiły mnie inne upadłe anioły. Zesłane na Ziemię, postanawiają wtopić się w tłum. Uczą się żyć jak ludzie. Zabawne jest czytanie o tym, jak jeden z upadłych pije gin w rozpadającym się budynku. Na koniec dodam, że według mnie ta okładka prezentuje się lepiej niż oryginał.
"Nefilim" nie zachwycił mnie, ale nie mogę powiedzieć, że to była zła lektura. Jestem skłonna do sięgnięcia po następny tom, ponieważ zakończenie mnie zaciekawiło. Mam nadzieję, że będzie lepszy od poprzedniego. Polecam ją miłośnikom fantastyki i książek o aniołach. Na koniec dodam, że na jej podstawie powstał serial pt. Fallen.
LostGirl

piątek, czerwca 22, 2018

"Bramy Światłości. Tom 2" Mai Lidii Kossakowskiej [ZASTĘPY ANIELSKIE #6]

"Bramy Światłości. Tom 2" Mai Lidii Kossakowskiej [ZASTĘPY ANIELSKIE #6]
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Tytuł: Bramy Światłości. Tom 2
Cykl: Zastępy Anielskie, tom 6
Liczba stron: 560
Wydawnictwo: Fabryka Słów



Po udanym pierwszym tomie przyszła kolej na drugi. Cieszyłam się z tego, że przede mną ponad 500 stron historii. Bardzo chciałam ją przeczytać, mając nadzieję, że ten tom będzie równie dobry jak poprzedni. Szczerze, trochę się zawiodłam. A oto co, jak i dlaczego. 
Tak samo jak w pierwszym tomie, nie trzymamy się tylko jednego wątku. Rozdziały rzucają nas wszędzie. Niebiańska ekspedycja wpadła w poważne kłopoty. Przez zazdrosnego Matariśwana Daimon spadł z wodospadu, a na domiar złego nikt nie wie, czy żyje. W Królestwie Gabriel popada w obłęd. Od dłuższego czasu nie dostaje wieści z wyprawy, przez co staje się nerwowy i drze się na wszystkich wokoło. W Głębi Razjel walczy, by nieobecność Lampki się nie wydała. Trochę mu to nie idzie, bo "Lucyferem" zaczyna się interesować Nergal.
Autorce nie brakowało fantazji. Wprowadza nowych bohaterów i zabiera nas w świat Azteków. To naprawdę istny raj, nie dla naszych bohaterów... Tamoanchan to wrogi świat, w którym zostali oni poddani bardzo krwawym obrzędom. Daję duży plus za to, bo miałam trochę dość tych samych miejsc.
Uwaga, teraz zaczyna się najlepsza część recenzji, czyli narzekanie. Wiecie, trzeba rozwijać talent. Innym uczestnikom ekspedycji chyba przegrzały się mózgi. Sereda jest tak wkurzająca. Najpierw krzyczy na Matariśwana, że go ukarze, a potem wierzy ślepo w każde jego słowo. Inni członkowie ekspedycji też jakby nic nie widzieli, poza Lampką. I szczerze to było trochę nudno. Opisy ciągnęły się niemiłosiernie przez wiele stron i nic nie wnosiły. Akcja stała w miejscu, trochę pod koniec zaczęło się dziać, ale i tak niewiele, przez co nadal czuję niedosyt.
Podsumowując, książka nie jest zła, ale i nie wspaniała. Po prostu dobra. Na końcu dam plus za okładkę, która jest śliczna. Zakończenia w ogóle się nie spodziewałam, za co też daję plus. Pozostaje mi tylko czekać na trzeci tom, mając nadzieję, że nie będzie w nim masy opisów.
LostGirl

wtorek, czerwca 19, 2018

"Bramy Światłości. Tom 1" Mai Lidii Kossakowskiej [ZASTĘPY ANIELSKIE #5]

"Bramy Światłości. Tom 1" Mai Lidii Kossakowskiej [ZASTĘPY ANIELSKIE #5]
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Tytuł: Bramy Światłości. Tom 1
Cykl: Zastępy Anielskie, tom 5
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: Fabryka Słów



Dawno temu czytałam historie o aniołach. Oczekiwałam ciekawej fabuły, a nie typowego romansidła. Cóż, po roku wróciłam do tego tematu i postanowiłam spróbować jeszcze raz. Trafiłam na "Bramy Światłości", które zachęciły opisem i cudowną okładką. Tym razem się nie zawiodłam. To był strzał w dziesiątkę.
Pan odszedł, a Archanioł Gabriel przejął władzę w królestwie. On i wtajemniczeni w całą sprawę nie mogą dopuścić do rozprzestrzeniania się tej informacji. Historia rozpoczyna się, gdy pewna skrzydlata wraca z wyprawy i oznajmia, że wie, gdzie przebywa Stwórca. Królestwo organizuje ekspedycję w nieznane Strefy Poza Czasem, której dowódcą zostaje Daimon Fery, Anioł Zagłady. Cóż, nie tylko Pan zrobił sobie wolne. To samo postanawia zrobić Lucyfer, nazywany Lampką.

W tej książce nie ma jednego głównego bohatera. Co jakiś czas wracamy do rozterek Gabriela albo Asmodeusza. Uwielbiam jego teksty, które potrafiły rozśmieszyć mnie do łez. Daimon to chyba najbardziej zaskakująca postać w całej historii. W niektórych momentach staje się całkowicie bezradny. Często wdaje się w dziecinne przepychanki słowne z Seredą. Gdyby nie Piołun, już dawno by nie żył. Jedyną postacią, która mi się nie podoba, jest Sereda. Niby świetlista z dobrego rodu, wielkiej klasy podróżniczka i fachowiec w swojej dziedzinie, a zachowuje się jak dziecko. Moją uwagę przyciągnął Lucyfer. Żałuje buntu i ma urazę do Stwórcy, który nie dał mu się nawet wytłumaczyć. To, co zrobił, zaskoczyło mnie i nigdy bym nie pomyślała o takim rozwiązaniu. Powiem tyle: biedny Asmodeusz.

Najbardziej podoba mi się to, że bohaterowie są bardzo podobni do ludzi. Mają wewnętrzne rozterki, doświadczają stresu, a co najlepsze, wychodzą z przyjaciółmi na piwo. Często są nieufni, tak samo jak ludzie. Tak samo jak my popełniają błędy, mają gorsze i lepsze dni. To pomogło mi wczuć się bardziej w historię.

Do plusów zaliczę także okładkę. To istne cudo. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia.


Nie mam się do czego przyczepić, a to się rzadko zdarza. Dialogi bohaterów rozśmieszały mnie do łez, tak samo jak część opisów. Z chęcią czytałam kolejne strony. Jeśli szukasz przyjemnej lektury i oryginalnej fabuły, ta jest idealna dla ciebie. Pozostaje mi tylko zabierać się za czytanie drugiego tomu, którego recenzja pojawi się niedługo.
LostGirl

niedziela, sierpnia 05, 2012

Orhan Pamuk, "Nowe życie"

Orhan Pamuk, "Nowe życie"

 





Autor: Orhan Pamuk
Tytuł: Nowe życie
Liczba stron: 297
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie







Przeczytałem kiedyś pewną książkę i całe moje życie się zmieniło. Już od pierwszej strony tak silnie na mnie podziałała, że miałem wrażenie, jakbym odrywał się od krzesła, na którym siedziałem i od stołu, na którym leżała książka. Chociaż byłem przekonany, że moje ciało oddala się ode mnie, to tkwiłem na krześle i przy stole całym sobą, całym swoim jestestwem, a książka działała nie tylko na mą duszę, lecz na wszystko, co sprawiało, że jestem sobą. Był to wpływ tak ogromny, że wydawało mi się, iż spomiędzy jej kartek bije światło, które uderza w moją twarz; światło, które mąci mój umysł i jednocześnie go rozjaśnia. Pomyślałem, że dzięki niemu będę mógł stworzyć siebie na nowo i że z nim nie zboczę z drogi; wyczułem w nim zapowiedź życia, do którego wkrótce miałem się zbliżyć i które miałem poznać. Siedziałem przy stole i przewracałem kolejne strony, z pełną świadomością czytając zapisane na nich słowa, a moje życie właśnie się zmieniało.
Pewnego dnia student Osman zauważa na uczelni piękną dziewczynę z książką. Wracając do domu dostrzega ją na ulicznym straganie, bez namysłu kupuje i zaczyna czytać. Lektura okazuje się niezwykle wciągająca, bohater nie może się od niej oderwać. Co więcej, wydaje mu się, że spomiędzy otwartych kartek bije jakieś tajemnicze światło. Jej wpływ jest tak wielki, że Osman postanawia porzucić swoje dotychczasowe życie i odnaleźć świat przedstawiony w książce. Pierwszym etapem jest rozmowa z ludźmi, którzy tak jak on przeczytali książkę. Zwraca się więc do Canan - dziewczyny, u której zobaczył ją po raz pierwszy, a ona przedstawia go Mehmetowi. Chłopak jednak ostrzega go, że na końcu drogi czeka jedynie śmierć. Niedługo potem zostaje postrzelony na ulicy i znika. Canan również opuszcza Stambuł i udaje się w nieznanym kierunku. Zakochany Osman postanawia ją odnaleźć. Zaczyna długą, męczącą podróż przez kraj, przesiadając się z autobusu do autobusu. Gdy w wyniku kolizji ginie część pasażerów, przybiera nową tożsamość i od tej pory jeździ na miejsca wypadków w poszukiwaniu tajemniczego anioła i nowego życia. W końcu w jednym z nich spotyka Canan i wspólnie kontynuują podróż, szukając jej ukochanego Mehmeta. Docierają do domu twórcy spisku przeciwko książce i jego agentów, obserwujących tych, którzy ją czytają.

„Nowe życie” to powieść specyficzna i wielowymiarowa. Znajdziemy w niej historię nieszczęśliwej, nieodwzajemnionej miłości, która potrafi zniszczyć życie. Walkę z wpływami Zachodu w obronie wschodniej kultury. Poszukiwanie własnej tożsamości i sensu istnienia. Człowieka, który przemierza cały kraj w poszukiwaniu szczęścia i tytułowego „nowego życia”, by ostatecznie odnaleźć je w bliskim sąsiedztwie rodzinnego domu. Jednak wracając ciągle do przeszłości, nie zauważa go, a gdy w końcu doznaje olśnienia, jest już za późno…  Powieść momentami może nudzić, ale przede wszystkim fascynuje, wciąga, niepokoi i zmusza do zastanowienia.

Jeśli szukasz lektury lekkiej, szybkiej i przyjemnej – tutaj tego nie znajdziesz. Pamuk rozbudzi twoją ciekawość, zmęczy, zadręczy pytaniami, a potem zostawi, żebyś odpowiedział sobie na nie sam. Jeśli jednak cię to nie zniechęca, podejmij wyzwanie i pozwól mu zabrać się w podróż, a na pewno będzie to przeżycie wyjątkowe.
Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger