Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyrzuty sumienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyrzuty sumienia. Pokaż wszystkie posty

piątek, sierpnia 05, 2022

Tam, gdzie przenikają się światy – „Tawerna w małym porcie” Joli Czemiel

Tam, gdzie przenikają się światy – „Tawerna w małym porcie” Joli Czemiel

Autor: Jola Czemiel
Tytuł: Tawerna w małym porcie
Liczba stron: 156
Wydawnictwo: SEQOJA


Są takie miejsca, które wydają się istnieć gdzieś poza czasem. Jakby nie przynależały do żadnej epoki i same w sobie stanowiły odrębny świat. Zanurzone w przestrzeni między jawą a snem, otulone mgłą, ukryte przed niechcianymi spojrzeniami.

Młoda pisarka wynajmuje dom nad morzem, by móc w spokoju pracować nad nową powieścią. Gdy tylko zaczyna, odbiera niepokojący telefon. Nieznajomy mężczyzna informuje ją, że to, o czym zamierza pisać, jest bardzo niebezpieczne i radzi, by zrezygnowała ze swojego pomysłu. Zaskoczona kobieta składa mu obietnicę – daje słowo, że nie będzie o nim wspominać. Wkrótce trafia do nietypowej tawerny, a właścicielka staje się główną bohaterką snutej przez nią opowieści.
Losy pisarki przeplatają się z fragmentami tworzonego przez nią tekstu, dzięki czemu nie tylko śledzimy jej poczynania i zagłębiamy się we wspomnienia, ale poznajemy również smutną historię Manueli i Alejandra. Z każdym rozdziałem powieść staje się coraz bardziej zagadkowa, zaskakująca i niesamowita. Jesteśmy świadkami wydarzeń, których racjonalnie wytłumaczyć się nie da. Tworzą jednak aurę tajemniczości, intrygując czytelnika i sprawiając, że od lektury niezwykle trudno się oderwać.
Sama tawerna przywodzi mi na myśl pewien stary musical – „Brigadoon” – i ukryte w gęstej mgle miasteczko, które rządzi się własnymi prawami, a czas płynie w nim zupełnie inaczej. Książka Joli Czemiel całkowicie mnie oczarowała, podobnie jak tamta historia. Na chwilę przeniosła mnie do zupełnie innego świata i żałuję tylko jednego: że trwało to tak krótko.
Autorka świetnie operuje słowem, snując opowieść nie tylko o samym pisaniu i poszukiwaniu natchnienia, ale porusza również problem trudnych relacji międzyludzkich, śmierci, żałoby, wyrzutów sumienia czy przebaczenia. Pokazuje, że czasem sami sobie budujemy więzienie, z którego później nie potrafimy się wydostać. A nie wiedząc, co tak naprawdę chcemy zrobić z naszym życiem, tkwimy w miejscu, zagubieni w przytłaczającej codzienności. Strach przed zmianą, a przede wszystkim brak wiary w to, że w ogóle jest ona możliwa, paraliżuje i nie pozwala dostrzec najważniejszego. Wszystko jest w naszych rękach. Może wystarczy po prostu dokonać wyboru, wstać i ruszyć naprzód?
Polecam!

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu SEQOJA!



piątek, września 14, 2018

[PRZEDPREMIEROWO] "Obserwuję cię" Teresy Driscoll

[PRZEDPREMIEROWO] "Obserwuję cię" Teresy Driscoll
Autor: Teresa Driscoll
Tytuł: Obserwuję cię
Liczba stron: 362
Wydawnictwo: SQN
Premiera: 19 września 2018

Wyrzuty sumienia i poczucie winy potrafią całkowicie zawładnąć życiem. Przykuwają swoją ofiarę do przeszłości, nie pozwalając uwolnić się od wspomnień ani skupić na teraźniejszości. Każą odtwarzać w myślach raz po raz to jedno wydarzenie, jedną niewłaściwą decyzję, która zmieniła wszystko.
Podróżująca pociągiem Ella z nudów przysłuchuje się rozmowie młodych współpasażerów. Dwie nastoletnie dziewczyny - Anna i Sarah - wybierają się po raz pierwszy same do Londynu. Są tym bardzo podekscytowane - w ramach prezentu z okazji zdanych egzaminów rodzice opłacili im nocleg w hotelu i bilety na ulubione przedstawienie. Wkrótce przysiadają się do nich dwaj mężczyźni, każdy z czarnym foliowym workiem w ręce. Przyznają otwarcie, że właśnie wyszli z więzienia, gdzie odsiadywali wyroki za napaść i kradzież. Niezrażone dziewczęta kontynuują rozmowę, coraz częściej też ich towarzysze przynoszą z bufetu kolejne piwa. Zaniepokojona rozwojem sytuacji kobieta pragnie dyskretnie zainterweniować, lecz ostatecznie daje za wygraną. Gdy następnego ranka budzi się w hotelu, przeżywa szok. W telewizji widzi zdjęcie Anny. Dziewczyna, którą Ella widziała w pociągu poprzedniego dnia, zaginęła.
Emocją, która towarzyszyła mi od początku aż do samiutkiego końca powieści, był niewątpliwie głęboki, wszechogarniający niepokój. Teresa Driscoll poprowadziła akcję wprost genialnie, utrzymując mnie w niepewności do ostatnich stron. Kolejne zwroty akcji podsuwały mi coraz to nowe domysły, co tak naprawdę mogło się wydarzyć, lecz żaden z nich nie okazał się trafny. Kolejnym plusem było dla mnie wyczuwalne od początku napięcie, niezwykle zręcznie podtrzymywane przez autorkę. Miałam wrażenie, że nie opuściło mnie ani na chwilę, cały czas tam było, od pierwszej aż do ostatniej strony.

Ogromnie spodobał mi się sposób przedstawienia bohaterów. Narracja prowadzona jest na zmianę z punktu widzenia świadka (Elli), przyjaciółki ofiary, jej ojca i prywatnego detektywa. A o tym, jak naprawdę potoczyły się sprawy tej pamiętnej nocy, dowiadujemy się, towarzysząc samej Annie. Autorka zdecydowanie nie poszła tu na łatwiznę - wykreowane przez nią postaci poznajemy naprawdę dogłębnie. Daje nam wgląd w ich myśli, obawy, uczucia i wspomnienia, dzięki czemu możemy się bez problemu wczuć w sytuację każdego z nich. To złożone osobowości o nierzadko trudnej, skomplikowanej przeszłości. W dodatku każdego z bohaterów coś dręczy, a wiecznie żywe wyrzuty sumienia nie pozwalają zapomnieć o popełnionych błędach.
Kiedy tylko zaczęłam lekturę "Obserwuję cię", wiedziałam, że to będzie dobra książka. Już samo to, że autorka skupiła się nie tylko na osobach z najbliższego kręgu Anny, czyli na jej rodzinie i najlepszej przyjaciółce, bardzo mi się spodobało. W zasadzie to właśnie Elli, świadkowi z pociągu, poświęciła najwięcej uwagi, mimo że to przecież osoba z zewnątrz. Pogłębiony portret psychologiczny bohaterów i świetnie zarysowana fabuła sprawiły, że nie mogłam się od tej powieści oderwać. Głęboko skrywane tajemnice, których ujawnienia tak bardzo obawiali się narratorzy, nie dawały mi spokoju, każąc snuć coraz to nowe domysły. Zakończenie okazało się dla mnie kompletną niespodzianką. Teresa Driscoll naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła i z przyjemnością sięgnę po jej kolejne książki.
Miłośnikom thrillerów gorąco polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN!
Obraz może zawierać: tekst

Książkę znajdziecie również na portalu


Wyzwania:

sobota, października 28, 2017

"Listy do utraconej" Brigid Kemmerer

"Listy do utraconej" Brigid Kemmerer
Autor: Brigid Kemmerer
Tytuł: Listy do utraconej
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: YA!
Premiera: 27 września 2017

Fotografia. Ulotna chwila utrwalona w  pojedynczym kadrze. Choćby zawierała mnóstwo szczegółów, nigdy nie opowie całej historii, nie ukaże kontekstu. Zaledwie ułamek sekundy z rzeczywistości, czas zatrzymany na mgnienie oka. Podobnie jest z ludźmi. Każdy z nas pokazuje światu jakąś niewielką część siebie, cała reszta pozostaje ukryta. Nikt nie wie o nas wszystkiego, nie pozna naszych myśli. Jedynie ułamek całości, którym postanowimy się podzielić. To sprawia jednak, że bardzo łatwo oceniać innych, osądzać na podstawie tego małego fragmentu, który dane nam było przypadkiem dostrzec...
Juliet Young niedawno straciła matkę. Fotografka, korespondentka wojenna zginęła w wypadku samochodowym, wracając do domu. Dziewczyna głęboko przeżywa stratę, ciągle odwiedza cmentarz, pisząc listy, które zostawia później na jej grobie. Pewnego dnia przeżywa szok, gdy dostrzega, że ktoś na jeden z nich odpisał. Początkowo wpada we wściekłość. Ktoś naruszył jej prywatność, przeczytał coś, co nie było skierowane do niego. W dodatku ośmielił się napisać też coś od siebie! Wytrąca ją to z równowagi do tego stopnia, że rezygnuje z pisania do matki. Zamiast tego postanawia zostawić parę słów do nieznajomego, który tak ją zdenerwował. Wkrótce zaczynają prowadzić regularną korespondencję, zostawiając sobie w tym miejscu kolejne wiadomości.
"Listy do utraconej" to przede wszystkim opowieść o stracie, wielkiej tęsknocie, przemożnym smutku i cierpieniu tak dojmującym, że nie pozwala normalnie żyć. O wyrzutach sumienia, odrzuceniu, rodzinnych dramatach, przełamywaniu stereotypów, o przeznaczeniu i wyznaczaniu swojej życiowej ścieżki. Mamy tu też powoli zawiązującą się nić porozumienia pomiędzy dwojgiem bohaterów przeżywających utratę najbliższych. Piszą do siebie o życiu i śmierci, dzieląc się najbardziej intymnymi przemyśleniami. Każde z nich boi się jednak poznać tożsamość tego drugiego, bo mogłoby to zniszczyć łączącą ich więź. Co jeśli autorką listów jest ta dziewczyna, która uważa go za niebezpiecznego kryminalistę? A jeśli ten chłopak to Declan - mroczny typ z kartoteką policyjną, który sprawia wrażenie, jakby każdego chciał pobić?
Powieść Brigid Kemmerer aż kipi od emocji. Głównie tych negatywnych - rozpaczy, bezsilności, smutku, wściekłości... Jednocześnie jednak niesie za sobą nadzieję. Gdy bohaterowie dostają szansę rozmowy z kimś, ktoś rzeczywiście rozumie, co czują, ponieważ dzieli ten sam ból... Chwytają się jej jak ostatniej deski ratunku. Nie znają nawet swoich imion, zaczynają posługiwać się pseudonimami - Mrok i Cmentarna Dziewczyna. I chociaż każde z nich ma swojego najlepszego przyjaciela/przyjaciółkę, wkrótce odkrywają, że całkowicie szczerze mogą rozmawiać tylko między sobą. Nikt inny nie jest w stanie pojąć ogromu cierpienia, które w sobie noszą. Wraz z rozwojem tej nietypowej relacji, historia wciąga coraz bardziej. Przeczytałam ją w dwa dni, przeżywając wszystko razem z bohaterami. Nie żałuję ani jednej chwili i mam wielką nadzieję, że będę miała okazję poznać również pozostałe powieści tej autorki. Polecam!

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu YA!
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

wtorek, września 12, 2017

[PRZEDPREMIEROWO] "Goodbye Days" Jeffa Zentnera

[PRZEDPREMIEROWO] "Goodbye Days" Jeffa Zentnera
Autor: Jeff Zentner
Tytuł: Goodbye Days
Liczba stron: 434
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 13.09.2017

Gdy po raz pierwszy zetknęłam się z opisem powieści "Goodbye Days", od razu pomyślałam, że ta książka będzie dobra. Mocna, poruszająca, pełna silnych emocji. Jak mogłaby nie być, skoro w wyniku jednej drobnej decyzji głównego bohatera w wypadku ginie trzech jego najlepszych przyjaciół?
Carver, Eli, Blake i Mars stanowią zgraną paczkę najlepszych przyjaciół. Nie brak im szalonych pomysłów, a wyjątkowe poczucie humoru sprawia, że potrafią rozbawić każdego. Pewnego dnia, czekając na pozostałych, Carver wysyła SMS: "Gdzie jesteście, chłopaki? Odpiszcie". Wszyscy trzej jadą akurat autem, które prowadzi Mars. Zaczyna pisać odpowiedź... lecz nigdy jej nie kończy. Dochodzi do wypadku, a chłopcy giną na miejscu. Carver bardzo mocno przeżywa tę tragedię. Nie tylko traci w jednej chwili trzech najlepszych przyjaciół, ale w dodatku jest głęboko przekonany, że to on ponosi winę za ich śmierć. Gdyby tylko mógł cofnąć czas, nie wysłałby tego SMS-a... Wyrzuty sumienia i obezwładniające poczucie straty nie pozwalają mu normalnie funkcjonować. Gdy dochodzi do tego jeszcze strach przed więzieniem (sędzia Edwards, ojciec Marsa, domaga się śledztwa prokuratorskiego i postawienia Carverowi zarzutów), chłopaka zaczynają dręczyć ataki paniki.
Początkowo sądziłam, że obawy nastolatka związane z procesem i ewentualną odsiadką są mocno przesadzone i że to wyłącznie przejaw jego paranoi. Bo wypadek spowodował przecież kierowca, pisząc SMS-a w trakcie jazdy, a nie Carver, wysyłając do niego wiadomość. Jednak w miarę rozwoju sytuacji przekonałam się, że jakkolwiek absurdalnie by to brzmiało, jego strach w żadnym wypadku nie był bezpodstawny. Tragedia, która go dotknęła, została jeszcze spotęgowana niechęcią i odrzuceniem otoczenia. Jedynym źródłem wsparcia (poza rodzicami, z którymi nie chce rozmawiać), pozostają dla niego starsza siostra, Georgia, i była dziewczyna Eliego, Jesmyn.
"Goodbye Days" to przejmująca opowieść o stracie, przeżywaniu żałoby, dojmującej samotności i poszukiwaniu przebaczenia. Młody, 17-letni chłopak w jednej chwili traci swoje beztroskie, szczęśliwe życie i zostaje wrzucony w sam środek koszmaru. Nagle znajduje się w sytuacji bez wyjścia, która bezpowrotnie wszystko zmienia. I choć powieść skupia się na Carverze, rodziny ofiar wypadku, pozbawione synów, braci i wnuków, cierpią jeszcze mocniej, a ich doświadczenia ogromnie poruszają i przytłaczają.
Książka Jeffa Zentnera pełna jest silnych emocji. Mimo iż fabuła skupia się wokół śmierci i żałoby, nie brak tu również fragmentów radosnych, ciepłych, łagodzących ból i niosących nadzieję. Akcję przeplatają wspomnienia szczęśliwych, beztroskich chwil spędzonych wspólnie z przyjaciółmi, które najlepiej ilustrują tę wyjątkową łączącą ich więź. Towarzyszymy im przy realizacji zabawnych i szalonych pomysłów, ale dowiadujemy się również, jakie mieli pasje, co było dla nich w życiu ważne. Zbieramy wspólnie fragmenty układanki, odłamki pozwalające stworzyć niemal pełny obraz każdego z nich. Ta mądra i niezwykle poruszająca powieść najpierw otoczy Was ciemnością żalu, smutku i samotności, a potem pocieszy, pokazując światełko w tunelu i dając nadzieję. Szczerze polecam!

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

sobota, maja 27, 2017

[BOOK TOUR] "Urodzeni, by przegrać" Igi Wiśniewskiej

[BOOK TOUR] "Urodzeni, by przegrać" Igi Wiśniewskiej
Autor: Iga Wiśniewska
Tytuł: Urodzeni, by przegrać
Liczba stron: 300
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Organizatorka akcji: Cyrysia z bloga
Literacki Świat Cyrysi

Regulamin


Czasem wystarczy chwila nieuwagi, by stała się tragedia. Kilka minut może zmienić wszystko, zniszczyć człowieka, jego rodzinę, przekreślić plany na przyszłość. Poczucie winy może go zadręczać do końca jego dni. Bohaterów powieści "Urodzeni, by przegrać" prześladuje mroczna przeszłość, lecz czy na pewno właśnie taki los ich czeka?
Diana i Karol byli kiedyś parą. Nie traktowali jednak tego uczucia zbyt poważnie, a po tragicznym wydarzeniu, które dotknęło jej rodziny, dziewczyna postanowiła zakończyć ich relację. Po latach spotykają się ponownie na jednej z imprez w stolicy. Oboje wyjechali ze swojej rodzinnej miejscowości i zaczęli studia w Warszawie, on ekonomię, ona medycynę. Zaskoczenie jest ogromne. W końcu szanse, by obydwoje przeprowadzili się do tego samego miasta i jeszcze zdołali wpaść na siebie w prawie dwumilionowym tłumie, były niemal równe zeru. Żadne z nich nie wierzy w przypadki i postanawiają odnowić znajomość. Co z tego wyniknie? Czy uda im się zostawić wreszcie przeszłość za sobą i zawalczyć o szczęście?
Diana to z pozoru zwyczajna studentka, a przynajmniej taką próbuje udawać. Większość czasu poświęca nauce, świadoma, jak wymagający i czasochłonny kierunek studiów wybrała. Ma jedną bliską przyjaciółkę, ale nawet ona nie zna wszystkich tajemnic dziewczyny. Ten jeden największy sekret nie daje o sobie zapomnieć. Minęło pięć lat od zdarzenia, które złamało Dianę, zmieniając jej życie na zawsze. Poczucie winy i świadomość, że rodzice nigdy jej nie wybaczą, zżera ją od środka. Choć czuje się samotna, nie potrafi zbliżyć się do nikogo, zdając sobie sprawę, iż nie byłaby w stanie całkowicie otworzyć się przed drugą osobą i zwierzyć z tego, co ją dręczy.

Karol z kolei jest typowym "niegrzecznym chłopcem", który wychował się na ulicy cieszącej się złą sławą. Ojciec alkoholik znęcał się nad rodziną, więc gdy tylko nadarzyła się taka okazja, chłopak uciekł z domu, zdeterminowany, by już nigdy tam nie wrócić. Choć ma za sobą kryminalną przeszłość, stara się normalnie żyć. Dostał pracę na siłowni i podjął zaoczne studia. Mieszka z szalonym imprezowiczem, Haribo i to właśnie dzięki niemu drogi Karola i Diany znów się krzyżują.
Po powieści Igi Wiśniewskiej nie spodziewałam się fajerwerków. W końcu uczucie między dziewczyną z dobrego domu i "niegrzecznym chłopcem" to temat wyeksploatowany już chyba do granic możliwości. Ona zazwyczaj nie dogaduje się z rodzicami, a on ma całą masę innych kłopotów. I chociaż pod tym względem historia Diany i Karola nie zaskakuje, to jednak ma w sobie to coś, co wciągnęło mnie do ich świata i zaciekawiło na tyle, że z trudem odrywałam się od lektury. Problemy, z jakimi borykają się bohaterowie, są niezwykle poważne, dzięki czemu cała opowieść nabiera głębi. Pragnienie uzyskania przebaczenia, przeżywanie żałoby, samotność, odrzucenie przez własnych rodziców, alkoholizm czy depresja w żadnym razie nie są banalne i sprawiają, że podczas lektury zalewają nas różne emocje. Choć ogólny zarys fabuły jest dość przewidywalny, warto sięgnąć po tę pozycję dla tego wszystkiego, co autorka zawarła pomiędzy. Dla emocji, poważnych problemów skłaniających do refleksji, humoru, lekkiego i barwnego języka oraz wszystkich mniej oczekiwanych wydarzeń i zwrotów akcji. Polecam zwłaszcza wielbicielom nurtu new adult.

Książka bierze udział w wyzwaniach:



Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger