Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypadek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypadek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, stycznia 22, 2019

To ty decydujesz, na co zasługujesz - "Piosenki o miłości oraz inne kłamstwa" Jessiki Pennington *Zuzanna*

To ty decydujesz, na co zasługujesz - "Piosenki o miłości oraz inne kłamstwa" Jessiki Pennington *Zuzanna*
Autor: Jessica Pennington
Tytuł: Piosenki o miłości oraz inne kłamstwa
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Jaguar

Jak zmusić dwoje ludzi do wyjaśnienia sobie wszystkiego, co się między nimi wydarzyło? Do podzielenia się bolesnymi wydarzeniami z przeszłości i do podjęcia prób naprawienia relacji? Najprościej chyba zamknąć ich gdzieś razem na dłuższy czas, zmuszając do przebywania w swoim towarzystwie niemal 24 godziny na dobę. Tak jak zrobiła to Jessica Pennington, umieszczając swoich bohaterów w autokarze wyruszającym na muzyczne tournée...
Kilka zespołów muzycznych wyrusza w trasę koncertową. Mają odwiedzić różne miasta, występując przed publicznością i starając się przekonać do siebie widzów. Zwycięzcy otrzymają kontrakt na nagranie własnej płyty. Tuż przed rozpoczęciem całego przedsięwzięcia do jednej z grup dołącza Vee, na prośbę swojego najlepszego przyjaciela. Jak mogłaby odmówić, skoro wspiera ich jeszcze od czasów licealnych jako menedżerka i autorka tekstów, a Logan obiecuje jej płatny staż? Nie ma jednak pojęcia, że spotka tam kogoś jeszcze. Chłopaka, którego nie chce pamiętać. Po tym, jak ją zostawił, stara się nawet o nim nie myśleć. Jak sobie poradzi, zmuszona do przebywania z nim non stop w jednym autokarze? A przecież to jeszcze nie koniec niemiłych niespodzianek.
"Piosenki o miłości oraz inne kłamstwa" to nie tyle opowieść o uczuciu łączącym bohaterów, ile o wybaczeniu, walce o marzenia oraz o tym, że nikt inny tylko my sami decydujemy, na co w życiu zasługujemy. To historia trudnych wyborów, zmagań z tragiczną przeszłością, prób otwarcia się przed drugim człowiekiem. Prawdziwego zaufania. Powierzenia komuś najgłębszych tajemnic z wiarą, że ta osoba nas nie zdradzi, nie wykorzysta tej wiedzy przeciwko nam. Autorka pokazuje również, jak trudno jest takie zaufanie odbudować. A czasem mimo najlepszych chęci nie da się naprawić swoich błędów i wrócić do tego, co było wcześniej.

Bohaterowie wykreowani przez Jessikę Pennington mocno mnie zaintrygowali. Zarówno Vee, jak i Cam wywarli na mnie bardzo dobre wrażenie. Ich relacja zdecydowanie do łatwych nie należała, a autorka niczego im nie ułatwiała. Przeciwnie, postarała się, by życie nie rozpieszczało żadnego z nich. Dzięki temu jednak stali się złożonymi postaciami, a ich wybory, przynajmniej w części, nie były wcale takie łatwe do przewidzenia. Ogromnie polubiłam także babcię Vee i żałuję, że tak jej było mało w tej powieści. O pozostałych bohaterach również niewiele się dowiadujemy, a szkoda. Jessica Pennington zrobiła z nich mało istotne tło, skupiając się niemal wyłącznie na Virginii i Cameronie.

Styl autorki od razu przypadł mi do gustu. Był prosty, pozbawiony zbędnych opisów, dzięki czemu akcja toczyła się sprawnie, a ja wcale się nie nudziłam. Przeplatanie rozdziałów dotyczących aktualnych wydarzeń z tymi odsłaniającymi przed czytelnikiem przeszłość naszych bohaterów uważam za bardzo dobry pomysł. Mogłam jednocześnie śledzić rozwój sytuacji podczas tournée oraz krok po kroku obserwować, jak Vee i Cam się poznali, no i co takiego się między nimi wydarzyło. Udanym zabiegiem było także prowadzenie narracji naprzemiennie przez tych dwoje. Dało mi to szansę spojrzenia na całą historię z różnych punktów widzenia i pozwoliło poznać więcej szczegółów. Nie byłam zadowolona jedynie z korekty. Zdarzały się błędy i literówki, ale na szczęście nie były one tak liczne, aby zepsuć mi przyjemność z czytania tej historii.
Powieść "Piosenki o miłości oraz inne kłamstwa" czytało mi się szybko i przyjemnie. Główni bohaterowie szybko zdobyli moją sympatię, więc kibicowałam im gorąco, chłonąc wszystkie doświadczane przez nich emocje, a tych było niemało. Autorka pozwoliła mi w nich dostrzec skomplikowanych młodych ludzi goniących za swoimi największymi marzeniami, ale jednocześnie ograniczanych poczuciem, że nie zasługują na to, czego najbardziej pragną. Żałuję jedynie, że w podobny sposób nie potraktowała także pozostałych postaci i nie poświęciła im więcej uwagi. Mimo wszystko to moim zdaniem całkiem dobrze napisana, poruszająca książka, zachęcająca do walki o marzenia, do uwierzenia w siebie i w swoje możliwości. Polecam.
Zuzanna

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!
Wyzwania:

niedziela, stycznia 06, 2019

[PRZEDPREMIEROWO] "Neverworld Wake" Marishy Pessl *Zuzanna*

[PRZEDPREMIEROWO] "Neverworld Wake" Marishy Pessl *Zuzanna*
Autor: Marisha Pessl
Tytuł: Neverworld Wake
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 16 stycznia 2019


Pięcioro nastolatków zostaje uwięzionych w pętli czasowej. Niezależnie od tego, co zrobią, ten sam dzień będzie się powtarzał, raz po raz, bez końca. Do momentu, gdy zagłosują. Wybiorą spośród siebie jedną osobę, która przeżyje. Jak jednak mają dokonać jednomyślnego wyboru, skoro żadne z nich nie chce umrzeć?
Beatrice dostaje od dawnej przyjaciółki zaproszenie na urodziny. Będzie tam cała licealna ekipa, z którą Bee od ponad roku nie utrzymywała żadnego kontaktu. Od tajemniczej śmierci jej chłopaka, Jima. Pomimo wielkich obaw i wątpliwości, dziewczyna postanawia jednak pojechać do Wincroft. Wieczór spędzony w gronie najbliższych niegdyś przyjaciół wkrótce zmienia się w koszmar. Wszyscy zostają uwięzieni pomiędzy życiem a śmiercią. W pętli czasowej obejmującej 11 godzin i 2 minuty. Cokolwiek zrobią, dokądkolwiek pójdą, wciąż budzą się w Nieświecie, w tym samym miejscu, tego samego dnia. Możliwość ucieczki jest tylko jedna - zagłosować. Wybrać ze swojej grupy jednego szczęśliwca. Tylko on może się uwolnić i żyć dalej, pozostałych zaś czeka śmierć...
"Neverworld Wake" od razu przyciągnęło moją uwagę tajemniczym, bardzo intrygującym opisem. Wiedziałam, że po tę powieść koniecznie muszę sięgnąć i nie zawiodłam się. Niewyjaśniona śmierć Jima, a później ta pętla - emocji nie brakowało już od pierwszych stron, a wraz z rozwojem akcji było ich coraz więcej. Autorka umiejętnie budowała napięcie, każąc mi cały czas zastanawiać się, co jeszcze może się wydarzyć. Wartko prowadzona akcja, pełna nieoczekiwanych zwrotów, sprawiła, że powieść Marishy Pessl przeczytałam jednym tchem. Im bardziej zagłębiałam się w opowiadaną przez nią historię, tym trudniej było mi się od niej oderwać. Choć domyślałam się, kto ostatecznie zwycięży w głosowaniu, zakończenie zaskoczyło mnie i poruszyło naprawdę mocno.
Każdego z bohaterów "Neverworld Wake" można nazwać jednym prostym słowem: piękność, geniusz, rockman, grzeczna dziewczyna... Ale z każdym kolejnym rozdziałem coraz dobitniej ukazują nam, że jest to zdecydowanie zbyt uproszczona charakterystyka. Wszyscy bez wyjątku zmagają się z jakimiś problemami, wszyscy odkrywają przed czytelnikiem najgłębsze, najmroczniejsze sekrety. Jedno szczere wyznanie wystarcza, by ukazać ich w zupełnie innym świetle. Wydaje się, że razem ze spokojną Beatrice wkraczamy do towarzystwa bogatych i zepsutych nastolatków. Whitley, Martha, Kipling, Cannon - każdy coś ukrywa. Ale okazuje się, że to wcale nie takie proste. A kiedy ich sekrety wreszcie wychodzą na jaw, nic już nie jest takie samo.
Największe wrażenie wywarło na mnie właśnie to, co autorka zrobiła z bohaterami. Z pozoru typowi, schematyczni, z czasem odkrywają coraz więcej. Na naszych oczach przeobrażają się w postaci skomplikowane, podejmujące ryzykowne decyzje, zagubione, lecz starające się odnaleźć swoje miejsce w życiu pomimo wszelkich przeciwności. Pomysł na fabułę oraz styl Pessl także przypadły mi do gustu. Powieść kipiała od emocji, a aura tajemnicy otaczała bohaterów do ostatnich stron. W miarę zbliżania się do końca, atmosfera gęstniała coraz bardziej, nie pozwalając się oderwać od czytanego tekstu.
Sięgając po powieść Marishy Pessl, dałam się zabrać w ekscytującą, tajemniczą, ale i niejednokrotnie mroczną podróż. Z zapartym tchem śledziłam losy młodych bohaterów, z każdą mijającą pętlą poznając ich coraz lepiej. Zaskakiwali mnie na każdym kroku swoimi decyzjami, refleksjami, a nade wszystko skrywanymi głęboko na dnie duszy sekretami. Każdy z nich inaczej reagował na sytuację, w jakiej się znaleźli. Uważam, że autorka świetnie się spisała, pozwalając czytelnikowi obserwować całe spektrum różnorodnych zachowań - od paniki, poprzez napady agresji aż po chłodną kalkulację. Całość zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Netflix wykupił prawa do ekranizacji, więc już się cieszę na myśl o powrocie do tej historii. Szczerze polecam!
Zuzanna

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

Wyzwania:



sobota, października 28, 2017

"Listy do utraconej" Brigid Kemmerer

"Listy do utraconej" Brigid Kemmerer
Autor: Brigid Kemmerer
Tytuł: Listy do utraconej
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: YA!
Premiera: 27 września 2017

Fotografia. Ulotna chwila utrwalona w  pojedynczym kadrze. Choćby zawierała mnóstwo szczegółów, nigdy nie opowie całej historii, nie ukaże kontekstu. Zaledwie ułamek sekundy z rzeczywistości, czas zatrzymany na mgnienie oka. Podobnie jest z ludźmi. Każdy z nas pokazuje światu jakąś niewielką część siebie, cała reszta pozostaje ukryta. Nikt nie wie o nas wszystkiego, nie pozna naszych myśli. Jedynie ułamek całości, którym postanowimy się podzielić. To sprawia jednak, że bardzo łatwo oceniać innych, osądzać na podstawie tego małego fragmentu, który dane nam było przypadkiem dostrzec...
Juliet Young niedawno straciła matkę. Fotografka, korespondentka wojenna zginęła w wypadku samochodowym, wracając do domu. Dziewczyna głęboko przeżywa stratę, ciągle odwiedza cmentarz, pisząc listy, które zostawia później na jej grobie. Pewnego dnia przeżywa szok, gdy dostrzega, że ktoś na jeden z nich odpisał. Początkowo wpada we wściekłość. Ktoś naruszył jej prywatność, przeczytał coś, co nie było skierowane do niego. W dodatku ośmielił się napisać też coś od siebie! Wytrąca ją to z równowagi do tego stopnia, że rezygnuje z pisania do matki. Zamiast tego postanawia zostawić parę słów do nieznajomego, który tak ją zdenerwował. Wkrótce zaczynają prowadzić regularną korespondencję, zostawiając sobie w tym miejscu kolejne wiadomości.
"Listy do utraconej" to przede wszystkim opowieść o stracie, wielkiej tęsknocie, przemożnym smutku i cierpieniu tak dojmującym, że nie pozwala normalnie żyć. O wyrzutach sumienia, odrzuceniu, rodzinnych dramatach, przełamywaniu stereotypów, o przeznaczeniu i wyznaczaniu swojej życiowej ścieżki. Mamy tu też powoli zawiązującą się nić porozumienia pomiędzy dwojgiem bohaterów przeżywających utratę najbliższych. Piszą do siebie o życiu i śmierci, dzieląc się najbardziej intymnymi przemyśleniami. Każde z nich boi się jednak poznać tożsamość tego drugiego, bo mogłoby to zniszczyć łączącą ich więź. Co jeśli autorką listów jest ta dziewczyna, która uważa go za niebezpiecznego kryminalistę? A jeśli ten chłopak to Declan - mroczny typ z kartoteką policyjną, który sprawia wrażenie, jakby każdego chciał pobić?
Powieść Brigid Kemmerer aż kipi od emocji. Głównie tych negatywnych - rozpaczy, bezsilności, smutku, wściekłości... Jednocześnie jednak niesie za sobą nadzieję. Gdy bohaterowie dostają szansę rozmowy z kimś, ktoś rzeczywiście rozumie, co czują, ponieważ dzieli ten sam ból... Chwytają się jej jak ostatniej deski ratunku. Nie znają nawet swoich imion, zaczynają posługiwać się pseudonimami - Mrok i Cmentarna Dziewczyna. I chociaż każde z nich ma swojego najlepszego przyjaciela/przyjaciółkę, wkrótce odkrywają, że całkowicie szczerze mogą rozmawiać tylko między sobą. Nikt inny nie jest w stanie pojąć ogromu cierpienia, które w sobie noszą. Wraz z rozwojem tej nietypowej relacji, historia wciąga coraz bardziej. Przeczytałam ją w dwa dni, przeżywając wszystko razem z bohaterami. Nie żałuję ani jednej chwili i mam wielką nadzieję, że będę miała okazję poznać również pozostałe powieści tej autorki. Polecam!

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu YA!
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

wtorek, września 12, 2017

[PRZEDPREMIEROWO] "Goodbye Days" Jeffa Zentnera

[PRZEDPREMIEROWO] "Goodbye Days" Jeffa Zentnera
Autor: Jeff Zentner
Tytuł: Goodbye Days
Liczba stron: 434
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 13.09.2017

Gdy po raz pierwszy zetknęłam się z opisem powieści "Goodbye Days", od razu pomyślałam, że ta książka będzie dobra. Mocna, poruszająca, pełna silnych emocji. Jak mogłaby nie być, skoro w wyniku jednej drobnej decyzji głównego bohatera w wypadku ginie trzech jego najlepszych przyjaciół?
Carver, Eli, Blake i Mars stanowią zgraną paczkę najlepszych przyjaciół. Nie brak im szalonych pomysłów, a wyjątkowe poczucie humoru sprawia, że potrafią rozbawić każdego. Pewnego dnia, czekając na pozostałych, Carver wysyła SMS: "Gdzie jesteście, chłopaki? Odpiszcie". Wszyscy trzej jadą akurat autem, które prowadzi Mars. Zaczyna pisać odpowiedź... lecz nigdy jej nie kończy. Dochodzi do wypadku, a chłopcy giną na miejscu. Carver bardzo mocno przeżywa tę tragedię. Nie tylko traci w jednej chwili trzech najlepszych przyjaciół, ale w dodatku jest głęboko przekonany, że to on ponosi winę za ich śmierć. Gdyby tylko mógł cofnąć czas, nie wysłałby tego SMS-a... Wyrzuty sumienia i obezwładniające poczucie straty nie pozwalają mu normalnie funkcjonować. Gdy dochodzi do tego jeszcze strach przed więzieniem (sędzia Edwards, ojciec Marsa, domaga się śledztwa prokuratorskiego i postawienia Carverowi zarzutów), chłopaka zaczynają dręczyć ataki paniki.
Początkowo sądziłam, że obawy nastolatka związane z procesem i ewentualną odsiadką są mocno przesadzone i że to wyłącznie przejaw jego paranoi. Bo wypadek spowodował przecież kierowca, pisząc SMS-a w trakcie jazdy, a nie Carver, wysyłając do niego wiadomość. Jednak w miarę rozwoju sytuacji przekonałam się, że jakkolwiek absurdalnie by to brzmiało, jego strach w żadnym wypadku nie był bezpodstawny. Tragedia, która go dotknęła, została jeszcze spotęgowana niechęcią i odrzuceniem otoczenia. Jedynym źródłem wsparcia (poza rodzicami, z którymi nie chce rozmawiać), pozostają dla niego starsza siostra, Georgia, i była dziewczyna Eliego, Jesmyn.
"Goodbye Days" to przejmująca opowieść o stracie, przeżywaniu żałoby, dojmującej samotności i poszukiwaniu przebaczenia. Młody, 17-letni chłopak w jednej chwili traci swoje beztroskie, szczęśliwe życie i zostaje wrzucony w sam środek koszmaru. Nagle znajduje się w sytuacji bez wyjścia, która bezpowrotnie wszystko zmienia. I choć powieść skupia się na Carverze, rodziny ofiar wypadku, pozbawione synów, braci i wnuków, cierpią jeszcze mocniej, a ich doświadczenia ogromnie poruszają i przytłaczają.
Książka Jeffa Zentnera pełna jest silnych emocji. Mimo iż fabuła skupia się wokół śmierci i żałoby, nie brak tu również fragmentów radosnych, ciepłych, łagodzących ból i niosących nadzieję. Akcję przeplatają wspomnienia szczęśliwych, beztroskich chwil spędzonych wspólnie z przyjaciółmi, które najlepiej ilustrują tę wyjątkową łączącą ich więź. Towarzyszymy im przy realizacji zabawnych i szalonych pomysłów, ale dowiadujemy się również, jakie mieli pasje, co było dla nich w życiu ważne. Zbieramy wspólnie fragmenty układanki, odłamki pozwalające stworzyć niemal pełny obraz każdego z nich. Ta mądra i niezwykle poruszająca powieść najpierw otoczy Was ciemnością żalu, smutku i samotności, a potem pocieszy, pokazując światełko w tunelu i dając nadzieję. Szczerze polecam!

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

Copyright © 2016 Ogród Książek , Blogger